Opowiem Wam swoją histirię

07.06.09, 19:36
Zaczęłam byc jego kochanka 4 lata temu. To ja go zdobyłam. Byl
niedostępny i to mnie jeszcze bardziej do niego ciągneło. A może to
była tylko taka gra z jego strony- nie wiem. Od początku
ustalilismy, że to będzie tylko seks, bez żadnych zobowiązań. Oboje
mieliśmy swoje rodziny. Tylko że teraz to wszystko nie jest już
takie proste, przynajmniej dla mnie. Zakochałam sie. Nie chcę żeby
zostawił dla mnie swoja rodzinę, chcę tylko żeby mnie kochał, żeby
dla niego nie był to tylko czysto fizyczny związek. Dużo ze sobą
rozmawiamy, staram się być dla niego podporą i ja sama nigdy się
jeszcze na nim nie zawiodłam. Słowo kocham nie padło jeszcze nigdy
ani z moich ani z jego ust. Są telefony, rozmowy na gg........i
spotkania- po to żeby sie soba nacieszyć.A ja cierpie, bo potrzebuje
jego bliskości i chcę wierzyć że znaczę dla niego cos więcej .......
Jak dlugo jeszcze tak wytrzymam?
    • ta Re: Opowiem Wam swoją histirię 07.06.09, 23:41
      zakochana2512 napisała:

      >[...] Jak dlugo jeszcze tak wytrzymam?

      Już nie wytrzymujesz, ale...sama to zaplanowałaś, więc się ciesz...
      Ta_
      • zakochana2512 Re: Opowiem Wam swoją histirię 07.06.09, 23:56
        Cieszyć się?-i po co ta złośliwość. Wiem,ze nie żałuję.
        • ta Re: Opowiem Wam swoją histirię 10.06.09, 00:25
          zakochana2512 napisała:

          > Cieszyć się?-i po co ta złośliwość. Wiem,ze nie żałuję.

          Jaka znów złośliwość ? Uległaś indoktrynacji, że wszystko, co Ta na pisze jest
          "złośliwe" ? Życzyłam ci, żebyś się cieszyła tym co sama sobie ułożyłaś.Wszak
          człowiek dąży do szczęścia i nie chce sobie zrobić krzywdy. Zakladam, że ty także.

          Wietrząc złośliwość w moim życzeniu objawiasz sama wątpliwość, że układ, w który
          weszłaś przyniesie ci radość. Ja podejrzewam to samo, ale po co mam ci psuć tak
          od razu humor wink?
          Ta_
    • marecki225 Re: Opowiem Wam swoją histirię 08.06.09, 00:15
      aha to 4 lata tkwisz w dwóch związkach jednocześnie?
      jeżeli tak to na określenie tego kim jesteś brak mi słów (i niebyłyby to miłe
      słowa).
      • zakochana2512 Re: Opowiem Wam swoją histirię 08.06.09, 00:24
        Ja Cię (mam tu na myśli marecki225) nie prosze o wystawianie opinii
        o mojej osobie. Chyba jakaś kobieta musiała Ci porzadnie zalezć za
        skórę, ale to już Twój problem. A jeżeli chodzi o tkwienie w dwóch
        zwiazkach jednocześnie to może zwróciłbyś uwagę na to,że użyłam
        czasu przeszłego. Pozdrawiam.
        • sad.girl Re: Opowiem Wam swoją histirię 08.06.09, 07:41
          Myślę, że to co teraz czujesz jest najlepszą podpowiedzią jaką drogę obrać na przyszłość. Wiem, że to trudne, że boli, że tęsknisz i nawet nie chcesz myśleć o takim rozwiązaniu, ale najlepsze dla Ciebie to wycofać się. Kiedy poczytasz mój wątek sprzed kilku, to dowiesz się, że ja zrezygnowałam z takiego układu praktycznie na samym początku. Nie jestem skora do zaangażowania uczuciowego - to znaczy wiele musi wody upłynąć, żebym mogła stwierdzić, że kocham, a czasem nawet wcale taki moment nie nadchodzi. Ale w jakiś sposób zawsze się przywiązuję, chcę z danym facetem spędzać czas, rozmawiać z nim, być blisko itd. Dla niego byłby to tylko seks - uczciwie mi o tym powiedział i wybrałam...rozstanie.
          Nadal jest mi ciężko, więc doskonale rozumiem jak Ty się czujesz. Ale wiem, że jestem warta tego, by komuś na mnie zależało, a nie tylko bawił się mną. Uwierz i Ty! Koniecznie! Niezależnie od wszystkiego jesteś wartościową kobietą, która ma uczucia. Każdy błądzi, ale jesteśmy tylko ludźmi. Oczywistą sprawą jest, że romanse są złe i powinniśmy ich unikać. Ale nie zawsze to takie proste i czasem człowiek potrzebuje w życiu takich zakrętów. Dlatego uwierz w swoją wartość i nie pozwól nikomu uwierzyć, że nadajesz się tylko do seksu i do zabawy Twoimi uczuciami! Prawdą jest, że deklarowałaś na początku taki układ, ale niestety nad uczuciami ciężko zapanować i sytuacja się zmieniła.
          Przemyśl to wszystko na spokojnie i podejmij decyzję najlepszą dla siebie. Z czasem poczujesz się wolna i bardziej atrakcyjna niż kiedykolwiek. Cierpienie minie, wiele jeszcze dobrych rzeczy przed Tobą. Musisz tylko w to uwierzyć!
          • zakochana2512 Re: Opowiem Wam swoją histirię 08.06.09, 11:56
            Dziękuję sad.girl za to co napisałaś. Zdaję sobie sprawę z tego ze
            pewnie masz rację, ale w tej chwili nie mam w sobie tyle siły, żeby
            to skończyć. Może kiedyś nadejdzie taki moment,a może wcale nie
            bedzie to potrzebne? Ja ciągle mam nadzieję. Też nie jestem osobą,
            która łatwo obdarza kogos swoimi uczuciami i w moim przypadku
            naprawdę duzo wody upłyneło i bardzo wiele się wydarzyło w naszych
            życiach, zanim zaczełam go kochać. Przyszłość pokaże...........
            • n.i.p.69 Re: Opowiem Wam swoją histirię 08.06.09, 12:27
              ....no widzisz "zakochana" zawsze znajdzie sie ktoś, kto powie to co chcesz
              usłyszeć(?)

              ...napisałaś "Też nie jestem osobą, która łatwo obdarza kogos swoimi
              uczuciam"... widać, mimo problemów, poczucia humoru nie utraciłaś, Tak trzymaćwink
              • sad.girl Re: Opowiem Wam swoją histirię 08.06.09, 13:13
                Zawsze znajdzie się ktoś, kto nic mądrego nie doradzi, a za wszelką cenę wtrąci
                swoje trzy grosze...



                n.i.p.69 napisał:

                > ....no widzisz "zakochana" zawsze znajdzie sie ktoś, kto powie to co chcesz
                > usłyszeć(?)
                >
                > ...napisałaś "Też nie jestem osobą, która łatwo obdarza kogos swoimi
                > uczuciam"... widać, mimo problemów, poczucia humoru nie utraciłaś, Tak trzymać
                > wink
          • marzeka1 Re: Opowiem Wam swoją histirię 08.06.09, 19:02
            "Dlatego uwierz w swoją wartość i nie pozwól nikomu uwierzyć, że nadajesz się
            tylko do seksu i do zabawy Twoimi uczuciami!"- no ale pana chyba interesuje
            niewielka część anatomii pani, a na psychiczne frustracje nie ma czasu- poza tym
            był układ- pan ma rodzinę- pani ma dać co jakiś czas dupy i tyle. A teraz
            wielkie mecyje o miłość.
            • puma-2 marzaka 08.06.09, 19:39
              wiem że tutaj jest wiele kobiet które mają odmienne zdanie i widzą
              świat czarny lub biały i chylę czoła przed Ta bo ma klasę i wie o
              czym piszę natomiat ty marzako jesteś tylko pustą z kompleksami
              kobietą i nie muszę się wysilać żeby stworzyć twój portret , dla
              twojego dobra kochana pomyśl zanim dorwiesz się do neta i kompa bo
              to żenada co piszesz i totalne prostactwo , tak sama sobie powiedz
              jaką jesteś kobietą nazywając kontakt intymny dawaniem .... ?
              tryskasz wulgaryzmem a nie intelektem
              • marzeka1 Re: marzaka 08.06.09, 20:10
                OK, napisałam dosadny, wulgarny post, ale wybacz, zabawnie brzmi- umawialiśmy
                się,że chodzi o seks, a teraz rozpacz,że nie kocha. Nie taka był umowa.
                Kontakt intymny to kochanie się, gdy mowa o bliskich, zakochanych w sobie
                osobach, tu jest układ- chodzi o seks.
                • zakochana2512 Re: marzaka 08.06.09, 20:32
                  Marzaka-Ty rzeczywiście widzisz tylko wszysko w biało-czarnych
                  barwach. Jeżeli wydaje Ci się,że rozpaczam- to się grubo mylisz. Ja
                  oczekuję tylko potwierdzenia z jego strony i chyba muszę nauczyć się
                  czytać miedzy wierszami, to pewnie je tam znajdę.Nie jest to
                  człowiek,który rzuca słowa na wiatr. A jeżeli chodzi o seks to też
                  go bardzo potrzebuje,tak samo jak akceptacji i zrozumienia-a to on
                  mi daje w 100 procentach. Do szczęścia brakuje mi tylko małej
                  kropeczki nad.......i.
                  • julianne73 Re: marzaka 09.06.09, 08:30
                    O jakim szczęściu Ty mówisz ? Czy sam sex daje Ci szczęście ? A gdzie miłość ?
                    Tacy mężczyźni potrafią oddzielić sex od miłości( a TY chyba liczysz na trochę
                    uczucia).Nie mówię tego złośliwie,ale jeszcze niedawno byłam po tej drugiej
                    stronie.Przez 4 lata mąż zdradzał mnie z przyjaciółką.Dla niego to był darmowy
                    sex ,zero uczucia.I nikt w tym związku nic nie wygrał.Teraz wszyscy cierpimy.On
                    zrozumiał ,że sex to nie wszystko,ja ,ze oprócz pracy jest jeszcze mąż ,a Ona że
                    była tylko panienką świadczącą pewne usługi...
                  • n.i.p.69 Re: marzaka 09.06.09, 09:53
                    "Za- kochana" za-pamietaj sobie nowe piłkarskie powiedzenie >>>>
                    ... nie twój rower? - nie pedałuj!!!! a Twoje zycie mniej kojarzyć sie bedzie z
                    papierem toaletowym smile



                    ... ale tekstem, że "nie jest to czlowiek, który rzuca słowa na wiatr"....
                    dowalilas równo, humor wciąż Ci dopisuje. Pozdr...
                • n.i.p.69 Re: marzaka 09.06.09, 09:43
                  Kochanki i zdradzajacy "umawiajac sie" zapominaja! że umowa dla nich, to puste
                  słowa..... później sa bardzo zdziwieni, że to obraca sie przeciwko nim... taki
                  mały paradoks winkale hmmm.... w przyrodzie nic nie ginie(?))
            • zakochana2512 Re: Opowiem Wam swoją histirię 09.06.09, 15:13
              Widzę,ze na porządku dziennym jest wzajemne "dowalanie "sobie- mam
              tu na myśli to forum i uogólnianie wszystkiego. Czy życie ma jeden
              schemat, a wszyscy są tacy sami? Dla wielu piszących tak jest.
              Współczuje.
              Ja jednak mam nadzieję. A jeżeli się nie uda, to trudno, będę
              cierpiała. Jeszcze niczego nie żałuję.
              Podobno, co nas nie zabije to wzmocni.
              Pożyjemy zobaczymy.
              Pozdrawiam wszystkich, ktorzy rozrózniaja barwy i odcienie ...
              • ta Re: Opowiem Wam swoją histirię 10.06.09, 00:30
                zakochana2512 napisała:

                > Ja jednak mam nadzieję. A jeżeli się nie uda, to trudno, będę
                > cierpiała. Jeszcze niczego nie żałuję.

                Na co mianowicie tę nadzieję posiadasz i co się ma w związku z nią udać? Już
                cierpisz, a prosisz się o więcej. Nie proś, bo będzie ci dane...
                Ta_
                • zakochana2512 Re: do Ta 10.06.09, 22:16
                  Dzieki za moralizatorskie wywody , ale jakoś do mnie nie trafiają.
                  Widocznie jestem niereformowalna. Pozdrawiam.
                  P.S. Od kilkunastu lat jestem pełnoletnia i w pełni potrafię
                  odpowiedzieć za wszystkie swoje czyny. I jak każdy mam prawo żyć po
                  swojemu i być szczęśliwa.
                  A cierpienie podobno wzbogaca..........
                  • czaplabezzurawia Re: do Ta 11.06.09, 08:20
                    zakochana2512 napisała:
                    > A cierpienie podobno wzbogaca..........

                    Co nas nie zabije to nas wzmocni, tak? Gorzej jeśli Cie "zabije"... sad

                    Z byciem kochanką jest jak z dzieckiem i żalazkiem. Wszyscy mówią, żeby nie dotykać, bo zależnko jest "si!". I wszyscy mają rację: czy to gdy prawią moralizatorskie kazania jak Ta, czy też gdy mówią "z własnego doświadczenia". Tylko, że Ty się dowiesz, że żelazko jest gorące dopiero jak sama dotkniesz i sobie poparzysz łapkę. A potem wrócisz tu do nas żebyśmy pomogli Ci lizać Twoje rany...

                    Nie przejmuj się, to nie zarzut wobec Ciebie. Po prostu życie już takie jest że najlepiej uczymy się na własnych błędach. I tylko życzę Ci żebyś potem wyciągneła naukę ze swojego błędu. Bo nie jest głupim ten kto błędy popełnia, ale ten kto je powtarza.

                    Czapla
                    • ta Re: do Ta 14.06.09, 00:22
                      czaplabezzurawia napisała:

                      > Z byciem kochanką jest jak z dzieckiem i żalazkiem. Wszyscy mówią, żeby nie dot
                      > ykać, bo zależnko jest "si!". I wszyscy mają rację: czy to gdy prawią moralizat
                      > orskie kazania jak Ta, czy też gdy mówią "z własnego doświadczenia". Tylko, że
                      > Ty się dowiesz, że żelazko jest gorące dopiero jak sama dotkniesz i sobie popar
                      > zysz łapkę. A potem wrócisz tu do nas żebyśmy pomogli Ci lizać Twoje rany...
                      >
                      > Nie przejmuj się, to nie zarzut wobec Ciebie. Po prostu życie już takie jest że
                      > najlepiej uczymy się na własnych błędach. I tylko życzę Ci żebyś potem wyciągn
                      > eła naukę ze swojego błędu. Bo nie jest głupim ten kto błędy popełnia, ale ten
                      > kto je powtarza.
                      >
                      > Czapla

                      Jak to co wyżej, nie jest moralizatorskim, do tego marnie-łzawym kazaniem, to
                      jam nie Ta_ big_grinDDDD
                      Ta_
                      • czaplabezzurawia Re: do Ta 14.06.09, 13:05
                        ta napisała:
                        > Jak to co wyżej, nie jest moralizatorskim, do tego marnie-łzawym kazaniem, to
                        > jam nie Ta_ big_grinDDDD
                        > Ta_

                        A ktoś powiedział, że nie jest? wink
                        • ta Re: do Ta 14.06.09, 23:50
                          czaplabezzurawia napisała:

                          > A ktoś powiedział, że nie jest? wink

                          Nie mógł, bo jest!
                          Ależ, czy ładnie komuś wytykać, co samemu uprawia się zawzięcie i to cuzamen w
                          tym samym poście?
                          Tak trzymaj
                          Ta_
                  • n.i.p.69 Re: Dokładnie tak!!! 11.06.09, 21:17
                    Uczenie się na błędach to madrosć!... ale! uczenie sie na cudzych błędach, to
                    geniusz!/?
    • inesitaa Re: Opowiem Wam swoją histirię 21.06.09, 08:42
      Gdzieś tam niżej Ta napisała, żebyś nie prosiła bo bedzie Ci
      dane...coś jak: uważaj czego sobie zyczysz, bo może się spełnić.
      Sama na początku chciałaś tylko luźnego układu bez zobowiązań i nie
      wiedzieć gdzie i kiedy chcesz być Jego podporą. A co jak Ci powie,
      że owszem, kocha, zyc nie może bez Ciebie, ale ani mu w głowie
      bedzie zostawianie rodziny? Pojawią sie nowe mozliwości, nowe
      pytania i nie wystarczy Ci to do szczęścia, a będziesz chcieć więcej.
      • zakochana2512 do inesitaa 21.06.09, 17:12
        Wiem, wiem, podobno apetyt rośnie w miare jedzenia.
        Trzeba jednak wziąć pod uwagę jeszcze jedno, czy ja chcę zamieszkać
        z tym mężczyzną, czy chcę aby zostawil dla mnie swoją rodzinę.
        Odpowiedz brzmi: NIE.
        Jezeli chodzi o wsparcie to oboje ją sobie wzajemnie dajemy i nie
        jest to moje pobożne życzenie.
        I jeżeli kiedyś usłyszę,że mnie kocha, a wszystko wskazuje na to że
        nie będę musiała na to już długo czekać,poczuję się najszczęśliwszą
        kobietą.
        Proszę i mam nadzieję,że będzie mi dane.
        • ta Re: do inesitaa 22.06.09, 01:05
          zakochana2512 napisała:

          > I jeżeli kiedyś usłyszę,że mnie kocha, a wszystko wskazuje na to że
          > nie będę musiała na to już długo czekać,poczuję się najszczęśliwszą
          > kobietą.
          > Proszę i mam nadzieję,że będzie mi dane.

          Nie wiesz, o co prosisz, a zatem doświadczaj smile
          Napisz tutaj za ok 2 lata, nie zapomnij. Tyle mniej więcej czasu zajmuje powrót
          do rozumu przez etap wielkiego bum.
          Ta_
Pełna wersja