kazdy ma swoja historie...mam i ja!

11.06.09, 22:45
nie bede wyjatkowa w tym co opisze. bylam kochanka!!!
tyle , ze zostalam nia mimo wlasnej woli. na moje nieszczescie
jestem podobno wrazliwa osoba. minelo juz rowno rok od mojego
odejscia, a caly czas tkwie w tym myslami, wspomnieniami i
wiadomosciami od niego, nie moze podobno o mnie zapomniec.
poznalam go jako wolnego faceta, spotykalismy sie codziennie,
pracowal w moim miasteczku, a na stale mieszkal 60 km stad, znikal
na weekendy.
gdy zblizylismy sie do siebie i gdy okazalo sie, ze mamy wspolnych
znajomych wspomnial, ze "mial zone i dwie corki, zostawil jej dom,
ale ona nie chce dac mu rozwodu, ze sa pare lat w separacji". mial
mieszkac osobno, w innym miescie. byl facetem, ktory okazal mi
bardzo duzo czulosci, milosci, bardzo skromna osoba, co mi podobalo
sie. powinam zostawic go wtedy gdy mi to oznajmil, ale zakochalam
sie w nim. i tak to trwalo pare m-cy, znikal na weekendy, myslalam,
ze na spotkania z corkami, nie dzwonil wtedy, nawet wcale przez
weekendy, odpisywal po dlugim czasie na sms-y, tlumaczylam to
corkami. nawet podobalo mi sie to ze tak dba o kontakty z nimi.
ale zaczelo sie dziwnie dziac i zaczelam skladac w calosc te
historie. okazalo sie ze nie ma mnie nawet wpisanej w telef., tylko
moj numer-ukrywal mnie. ktoregos dnia napisala do mnie jego zona, ze
czepiam sie jej meza, ze sms-uje z jej mezem. zawsze jakos to
tlumaczyl. i tak ten " zwiazek" konczyl sie i na nowo zaczynal, gdy
tak bardzo tesknil i plakal po nocach. obwinialam sie, ze panikuje i
zle go oceniam. wyjechalam z kolezanka na wakacje, po powrocie, byl
piatek, spodziewalam sie, ze zostanie choc na pare godz. zeby
przywitac sie, ale nie zostal. meczylo mnie to strasznie, pozniej
opiekowal sie corkami gdy zona wyjechala na wycieczke szkolna, jest
nauczycielka. wrocila w piatek z wycieczki, znowu czekalam az
przyjedzie a tu nic. byla niedziela, pozny wieczor, cos mnie tknelo
i zadzwonilam na nr domowy, tego domu, ktory pozostawil zonie i
niestety odebral on.
od tamtego czasu nie widzielismy sie, chociaz pomieszkuje 200 m ode
mnie, nie chce go widziec.
nie bylo nawet sprawy o rozwod, a twierdzil ze juz ciagnie sie pare
lat. rozmawialismy na gg do marca, caly czas skamlal, ze mnie kocha,
ze zrobil to bo nie chcial mnie stracic. podobno nic go z zona nie
laczy. wymyslal rozne powody dla ktorych nie moze rozwiezc sie,
pozniej ze rozwiedzie sie. czesto bylam niemila, wrecz opryskliwa
dla niego, bylam w strasznym stanie psychicznym, nie chcialam zeby
pisal, zeby odzywal sie, ma to gdzies. 2 dni temu zostawil mi
wiadomosc, ze nadal myli o mnie tak samo mimo, ze minelo tyle czasu.
stalo sie ze mna cos dziwnego, stracilam poczucie wlasnej wartosci,
stalam sie malo pewna siebie, nie tylku w zwiazku z mezczyznami, ale
i w pracy. odbylam sesje z psychologiem, pomoglo ale chwilowo. wraca
nadal zal, nawet do siebie, ze to ciagnelam caly czas, ze dalalm
oszukac sie, ze bylam naiwna. wraca placz i lek przed przyszloscia.
a co jest najgorsze to wraca ta niepewnosc, ze moze go zle ocenilam,
wiem pomyslicie ale glupia, ale wszystko co z nim bylo zwiazane bylo
wielka niepewnoscia i domyslem i tak zostalo. czasem go tlumacze, ze
nie mial wyjscia, chcial bliskosci i ciepla.
psycholog twierdzi ze mna manipulowal. jestem tego swiadoma, ze
nadal mna kieruje w jakis sposob, wie, ze jestem wrazliwa osoba.
kiedys powiedzial mi, ze to ja chcialam w to wszystko wierzyc.
chcialabym zapomniec o tym, minelo rok od zwiazku, ktory trwal
lacznie pol roku, nie wiem jak z tym poradzic sobie.
pomozcie
    • malwa200 Re: kazdy ma swoja historie...mam i ja! 12.06.09, 09:01
      potrzebujesz czasu i tyle.to wszystko przejdzie tylko za jakiś czas.
      a swoją droga tacy faceci-to s-y do potęgi! potrzebuja ciepła-więc
      krzywdzą inne dziewczyny nie myśląc nawet o tym, że robią cholerne
      świństwo 1.swojej żonie, której przecież nie myślą zostawiać 2.
      kochance, z którą nie maja zamiaru spedzić życia. oby takich
      pokarało!
      • n.i.p.69 Re: kazdy ma swoja historie...mam i ja! 12.06.09, 09:59
        Nie zapominaj, że ..."ciagnie swój do swego !!!!"
        • enigm-a Re: kazdy ma swoja historie...mam i ja! 12.06.09, 12:35
          Niestety, opisana historia jest taka sama, jak wiele tego typu. I
          przeważnie wiekszość historii ma podobne zakończenie. Żona go nie
          rozumie, jest w separacji, za chwilę złoży pozew o rozwód, tylko na
          ogół jakoś tak się ciągnie. Ciesz się, że wyplątałaś sie po, jak
          wynika z twojego postu, dość krótkim czasie. Znam sytuacje, które
          trwały 8,10 a nawet wiecej lat i zawsze były wymówki: najpierw małe
          dziecko, potem starsze dziecko, czasem choroba żony itp. Na
          szczęście czas leczy rany, chociaż brzmi to banalnie. Trzymaj się,
          dasz radę.
          A co do uwagi: ciągnie swój do swego, wydaje się, że autorka wątku
          nie napisała, że ma męża i dzieci. To on miał zobowiązania wobec
          swojej rodziny, o których nie powiedział na początku znajomości.
        • micia78 Re: kazdy ma swoja historie...mam i ja! 12.06.09, 22:17
          nie skomentuje tego, "ciagnie swoj do swego", no chyba za bardzo
          nawet nie wiem co odpisac.
          nie mam meza, ani dziecka, jestem szczera osoba i dziwilam sie
          zawsze kobietom, ktore wiazaly sie z zonatymi facetami. mysle, ze
          stac mnie na normalny zwiazek, juz czasem mam usmiech na twarzy, ale
          czesto jeszcze lzy w oczach.
          nie rozumiem kogos takiego jak "on", nie ma zadnego poczucia winy,
          nawet straszyl czasami, ze popelni samobojstwo, obwinia mnie za to
          ze skonczylam to, poszlam na latwizne, ze pewnie kogos mam, bo mam
          go juz w d....
          dziekuje za pozostale wpisy, dobrze wiedziec, ze ktos rozumie.

          • enigm-a Re: kazdy ma swoja historie...mam i ja! 12.06.09, 22:31
            > nawet straszyl czasami, ze popelni samobojstwo, obwinia mnie za to
            > ze skonczylam to, poszlam na latwizne, ze pewnie kogos mam, bo mam
            > go juz w d....

            To też jest typowe zachowanie. Niestety, z pozycji lat i
            doświadczenia człowiek widzi powtarzalność niektórych sytuacji i
            zachowań. Mąż mojej koleżanki straszył, że coś sobie zrobi i żonę i
            kochankę. Oczywiście nic sobie nie zrobił. Poza tym wiekszość
            mężczyzn nie rozumie, że nie chcesz być w tym związku. Dużo łatwiej
            przyjąć do wiadomości, że odeszła do kogoś.
            • micia78 Re: kazdy ma swoja historie...mam i ja! 12.06.09, 22:53
              domyslam sie, ze on tak samo postepuje i nawet mysle, ze opowiadal
              jej, ze to ja za nim "biegalam", skoro napisala do mnie, ze czepiam
              sie jej meza.
              denerwuje mnie to, ze nie moge normalnie funkcjonowac, mieszka
              niedaleko, jak wracam do domu stoi w oknie, pisze ze kocha.
              dlaczego nie potrafie zapomniec? moze dlatego, ze nikt mnie tak nie
              przytulal wczesniej i nie rozumialam sie z nikim do tej pory tak
              dobrze no i mielismy urodz. tego samego dniasmile. tylko, ze nikt
              jeszcze mnie tak nie oszukal i postawil w tak kiepskiej sytuacji.
              czuje sie jak idiotka, ze tak dalam sie oszukac.
              • dar.ja Re: kazdy ma swoja historie...mam i ja! 13.06.09, 13:06
                micia78 napisała:

                > jak wracam do domu stoi w oknie, pisze ze kocha.

                Micia skąd wiesz, że stoi w oknie? Może dlatego, że w nie patrzysz...
                Skąd wiesz, że pisze, ze kocha? Może dlatego, że to czytasz...

                > dlaczego nie potrafie zapomniec?

                Właśnie dlatego, wiesz już wszytko co powinnaś wiedzieć, a katujesz
                sie na własne życzenie. Wiem, że to trudne, ale jedyne rozwiązanie
                dla Ciebie to ODCIĄĆ SIE, zmienić drogę powrotną do domu,nr tel,
                adres e-mail, odcierpieć, przepłakać, wyciągnąć wniski, obudzić sie
                silniejszą, a później... to już tylko żyć szczęśliwie. Tylko czy Ty
                tego chcesz? W każdym razie ja tego Ci życzekiss Bądz dzielna
    • inesitaa Re: kazdy ma swoja historie...mam i ja! 21.06.09, 09:47
      Doskonały dowód, że jak facet skrupulatnie przestanie się odzywać i
      nawet 'do widzenia' nie powie, to jest najlepsza metoda na świecie
      na zakończenie chorego układu. Myk myk i człowiek już jest o sto
      metrów dalej, a jak taki skomle i piszczy /palcem w bucie nie
      kiwając jednocześnie/ to się stoi jak koń w piachu.
Pełna wersja