forum

21.06.09, 12:24
Tak czytam i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie ma sensu pisać cokolwiek na tym forum...Czasami człowiek potrzebuje rady, albo tylko wyrzucić coś z siebie....a ze wszystkich stron, prawi, którzy nigdy nie skłamali, codziennie klęczący i modlący się o wybaczenie nam grzesznikom, którzy również potrafią wybaczać - atakuja obrażają, wyzywają i próbują poniżać - bo ona to kurwa, szmata, rozbija rodzinę, on to cham, tchórz. Ludzie jak tacy jesteście szczęśliwi w swoich związkach to tam siedzcie, może dostrzeżecie że wasz partner nie jest taki szczęśliwy....
    • woman-in-love Re: forum 21.06.09, 14:34
      tak to jest na forach otwartych, nie przejmuj się
    • inesitaa Re: forum 21.06.09, 14:47
      A może część przeszła przez to samo i zna od podszewki każdą fazę
      razem z niewesołym zakończeniem? Głaskanie po główce i łączenie się
      w bólu nie pomaga nikomu, a taka trzeźwa /o niektórych mocnych ale
      prawdziwych wypowiedziach mówię/ ocena pomoże wyszarpnąć się z
      chorego układu. Jak również sprowadzenie pewnych rzeczy do
      właściwych rozmiarów. Zawsze zaczyna się banalnie, a potem już tylko
      trup ściele się gęsto a happyendów jest jak na lekarstwo. A jakby
      tak usiąść i się zastanowić, czego autorzy postów szukają na forum
      dla kochanek...bo są tu chyba nie dlatego, że mieli w zyciu same
      radosne i świetnie prosperujące związki. Lepiej nie wszystko brać
      tak personalnie, to w końcu tylko forum, odrzucić wypowiedzi
      wulgarne i pretensjonalnie egzaltowane a poszukać cennych rad i
      prawdy - niekoniecznie w pierwszej chwili ładnej i różowej.
      • orlith Re: forum 21.06.09, 15:08
        Tak, ale powiedzenie komuś prawdy choć ona boli jest czymś innym niż umoralnianie. To że komuś się nie udało, nie znaczy że u wszystkich będzie tak samo. Ich życie, ich sprawa. Jeśli ktoś poprosi mnie o radę, odpowiem, może powiem co myślę bez pytania - ale nie mam zamiaru nigogo pouczać, wyzywać i umoralniać...
        • inesitaa Re: forum 21.06.09, 15:14
          No właśnie, zatem nie rad poszukujesz/poszukują niektórzy, ale
          zapewnienia, że w tym danym przypadku "happyend" jednak będzie.
          • orlith Re: forum 21.06.09, 15:22
            nieprawda, przeczytałam wiele postów - i jakos nie zauważyłam żeby na końcu były dopiski "czy nam się uda?" , "czy to ma sens?", "powiedzcie czy miałam rację?". Nikt tutaj nie oczekuje głaskania po główce i słów "dobrze będzie", ale nie wierzę że pisze po to by usłyszeć "ty szmato, sama sobie jesteś winna", "dobrze Ci tak", "robisz z siebie męczennice"
            • inesitaa Re: forum 21.06.09, 15:26
              Powiem szczerze, że jak tak czytam to tych 'szmat' też jakoś
              niewiele jest. A jak już, to wybacz, polemika z osobą, która
              kogokolwiek wyzywa od powyższych, z wyjątkiem przedmiotów do mycia
              podłogi jest...no może jak kto lubi.
    • marecki225 Re: forum 21.06.09, 15:06
      no bo droga autorko tego oto wątku, ty jak wiele innych osób opisujących tu
      swoje historie nie oczekujesz rady, wy oczekujecie pogłaskania po główce i
      potwierdzenia tego że robicie dobrze, a gdy pojawia się osoba która pisze
      inaczej zaraz jest atakowana i nazywana moralizatorem itd bo od tych właśnie
      "moralizatorów" dostajecie sensowne rady (które przy faktycznej chęci byście
      zrealizowały) których nie chcecie wykorzystać i nazywacie te rady atakami to w
      takim razie czego oczekujecie skoro nie rad?
      a ostatnim zdaniem sama sobie strzeliłaś w kolano bo nie tak dawno pojawił się
      temat o plusach męża i minusach kochanka, gdzie mogłabyś przeczytać jak to na
      własną rękę można się unieszczęśliwiać, no ale wy zdradzające widzicie tylko
      jedną stronę medalu i robicie z siebie męczennice...
      • orlith Re: forum 21.06.09, 15:16
        Niestety muszę cię zaskoczyć..... mam męża i nie mam kochanka, nie szukam i nie potrzebuje. A powiedz mi coś o "Was" zdradzających, płaczacych jaka ta żona niedobra, nie kocha, widzi tylko dom i pracę, sexu nie miałem już od pół roku, a nie mogę jej zostawić bo widzisz dzieci, mieszkanie, kredyt itd. A jeśli idzie o czytanie, to bardzo mi przykro ale moje życie tak zawodowe jak i prywatne dostarcza mi tyle zajęć i satysfakcji, że nie siedzę na forach po 5 godzin dziennie i nie czytam wszystkiego od deski do deski.
      • inesitaa Re: forum 21.06.09, 15:18
        Cóż prawda, aczkolwiek jak boli ząb to przedostatnia rzecz o której
        się mysli to pójście do opery, jadnak absurdalnie ostatnią rzeczą
        jest pójście do dentysty.
        • puma-2 Re: uderz w stół a nożyce się odezwą 21.06.09, 17:42
          moim zdaniem plujących jadem jedt tu więcej niż można sobie
          wyobrazić , mistrzów ciętej riposty może kilku , reszta to my czyli
          kochanki a pozostała część to goście którzy pod wpływem emocji coś
          tam na klawiaturze wyskrobią bo akurat nic innego nie mają do
          zrobienia , ciężko tak naprawdę tutaj nie uzyskać rad o które sie
          nie prosi , pozdrawiam
          • zakochana2512 Re: uderz w stół a nożyce się odezwą 21.06.09, 18:06
            A może to właśnie pora na to aby to forum stało się zamknięte.
            Zaczęłam je odwiedzać niedawno, ale powiem szczerze, że czytając
            niektóre komentarze zaczęłam tracić ochotę na pisanie czegokolwiek,
            skoro to ma być tylko pożywką dla plujących jadem
            wszystkowiedzących. Pozdrawiam.
            • basik_pl5 Re: uderz w stół a nożyce się odezwą 21.06.09, 20:56
              pół roku temu uważałam, że być kochanką to podłe... zdradzać męża-
              podłe...
              dziś ( po dwudziestu latach małżeństwa) jestem kochanką i zdradzam
              męża... nigdy nie wiadomo co się wydarzy i nigdy nie można mówić, że
              się wie jak się zachowa...
              • maracooja Re: uderz w stół a nożyce się odezwą 21.06.09, 21:20
                Basik, co się stało, że "pękłaś"?
                • basik_pl5 Re: uderz w stół a nożyce się odezwą 21.06.09, 21:45
                  sama nie wiem... trochę znudzenia w związku... i On... wytrwały,
                  cierpliwy i ta banalna "chemia"...
                  • puma-2 Re: uderz w stół a nożyce się odezwą 21.06.09, 22:53
                    Witam banalna i jakich wielu ale prawdziwa bo to życie się nazywa i
                    uparcie gorsząc dewoty twoerdzę że zdarzyć się może każdemu , też
                    kiedyś byłam przykładną żoną , kiedyś tam tak było teraz jest jak
                    jest , życie to sztuka wyborów i nie chodzi o sam seks , bywa że ta
                    miłość jedyna tylko troszkę spózniona choć nie wie tego nikt co by
                    było gdyby ........... pozdrawiam
                    • ta Re: uderz w stół a nożyce się odezwą 22.06.09, 00:40
                      puma-2 napisała:

                      >życie to sztuka wyborów [...]

                      Ciepło, ciepło...
                      Ta_
              • ta Re: uderz w stół a nożyce się odezwą 22.06.09, 22:30
                basik_pl5 napisała:

                > pół roku temu uważałam, że być kochanką to podłe... zdradzać męża-
                > podłe...
                > dziś ( po dwudziestu latach małżeństwa) jestem kochanką i zdradzam
                > męża... nigdy nie wiadomo co się wydarzy i nigdy nie można mówić, że
                > się wie jak się zachowa...

                Zatem przestałaś już uważać, że bycie kochanką i zdradzanie męża jest podłe? Po
                co ci jakiekolwiek poglądy, gdy zmieniasz je pod wpływem swojego działania?
                Dosłownie i w przenośni od pupy strony to wszystko wink
                Ta_
            • marecki225 Re: uderz w stół a nożyce się odezwą 22.06.09, 11:31
              ale czemu zaraz chciałabyś zamykać forum? bo boli prawda która jest pisane przez
              ludzi myślących inaczej niż Ty? może chciałabyś cenzurę wprowadzić i stworzyć
              coś takiego że osoba zdradzająca to męczennica złego związku przez co zdradza,
              albo kochanka męczennica bo jej kochanek kręci i nie odejdzie od żony (i tylko
              głaskać się po główkach w swoim gronie?).
              piszesz o pluciu jadem, ale zapominasz o tym że to wy plujecie jadem na osoby
              które piszą inaczej od was, czyli dają mniej lub bardziej przydatne rady jak
              wyjść z danej sytuacji (co dla was jest atakiem bo wolałybyście przeczytać że
              robicie dobrze i macie robić to dalej).
              • zakochana2512 Re: uderz w stół a nożyce się odezwą 22.06.09, 12:37
                Oczywiście marecki225 jak zawsze jesteś nieomylną wyrocznią.
                Zamkniemy forum, będziemy głaskać się po główkach i jeść sobie z
                dziobków, a i przestaniemy być męczennicami. A co wtedy Ty zrobisz?
                Komu będziesz kładł do głowy swoje nieocenione rady. A może założysz
                swoje forum bez, dla nieszczęśliwych ideałów, których porzuciły
                niewdzięczne....?
                • woman-in-love Re: uderz w stół a nożyce się odezwą 22.06.09, 13:12
                  jest takie zamknięte forum - dla zdradzanych żon kontra kochanki - można się
                  powyżywać. Tu jest forum otwarte dla zainteresowanych tematem, teoretycznie lub
                  praktycznie. Komu się nie podoba - nie musi czytać ani pisać.
          • ta Re: uderz w stół a nożyce się odezwą 22.06.09, 00:59
            puma-2 napisała:

            > moim zdaniem plujących jadem jedt tu więcej niż można sobie
            > wyobrazić

            Podaj przykłady "plucia jadem". Wypowiedzi tutaj są mocno stonowane, inwektyw
            nie używano tutaj od kiedy nie piszą już osoby pozwalające sobie na takowe. Masz
            problem z przyjęciem krytyki i tyle.

            Poplułabym dla przykładu,żebyś mogła zobaczyć, jak "plucie jadem" wygląda, gdyby
            leżało to w mojej naturze i gdybyś była w stanie mnie sprowokować wink

            Tymczasem w dużym uproszczeniu i skrócie:
            - marecki pisze o tym, by nie oszukiwać współmałżonka, tylko mieć odwagę odejść
            do kochanka/kochanki( najczęściej opisywanemu jako znaleziona "miłość") i dać
            szanse zdradzanemu małżonkowi na ułożenie sobie życia z kimś uczciwym i kochającym.
            -n.i.p. podkreśla konieczność psychoterapii dla "zdradzaczy" i upatruje (
            słusznie) źródła zdrady w defektach osobowości zdradzających
            -ta_ pisze, by nie oszukiwać, nie kłamać w żadnym z aspektów życia, i, że romans
            niszczy życie bardzo wielu ludzi, w tym romansujących.

            To czołówka pomawianych o "plucie".

            To jest "plucie jadem" ?
            To ty opluta nigdy nie byłaś wink!
            Ta_
            • puma-2 Re: uderz w stół a nożyce się odezwą 22.06.09, 15:23
              Tak samo dla mnie jaki dla ciebie to nie jest powód do rwania włosów
              z głowy , jednak miło by było gdybyś od czasu do czasu tylko czytała
              jak to lubisz , wydaję mi się , że jesteś osobą dość bystrą i bardzo
              natrętną w swoich wywodach , czasami ilczenie jest złotem .

              dla mnie plucie jadem nie polega na nie cenzurowanych słowach i tu
              masz racje z tobą , mozna wymieniać opinie na dosć wysokim
              poziomie , tylko że nie zawsze mamy na to ochotę ,
              zaraz zaczniesz pisać o wolnośc słowa i swobodzie wypowiedzi na
              forum to jest tak , nie każda z nas jest czarownicą , nie zawsze
              chodzi tylko o seks , twierdzę że twoja postawa jest prawidłowa i
              życie było by bajką , ale niestety nie jest tak w twiom świecie .
              Dała bym ci taką czarodziejską moc gdybym tylko mogła żebyś zmieniła
              ten świat w którym nikt nkogo nie zdradza , naprawdę życie każdej z
              nas było by łatwiejsze .

              skoro widamo takiej mocy nie masz , odpuść sobie czasami
              morlaizatorskie wywody ( i tak wiem Ze tego nie zrobisz) pozdrawiam
              • ta Re: uderz w stół a nożyce się odezwą 22.06.09, 18:31
                puma-2 napisała:
                >[...]wydaję mi się , że jesteś osobą dość bystrą i bardzo
                > natrętną w swoich wywodach , czasami ilczenie jest złotem .

                yhy smile))))))))))))))), (nie wiedzieć czemu bawią mnie coraz bardziej twoje
                wypowiedzi)
                Ta_ ześmiana do łez, natrętnie
                • puma-2 Re: uderz w stół a nożyce się odezwą 22.06.09, 18:45
                  mam problem z kompem , młody wylał sok jezeli pijesz do literówek
    • praktyk71 Re: forum 22.06.09, 08:45
      orlith napisała:

      > Tak czytam i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie
      ma sensu pisać
      > cokolwiek na tym forum...

      Sensu pewnie większego nie ma..

      Ale coż, to przecież tylko forum internetowe. Zabawa i tyle smile

      Historie opisywane przez Autorki wątków przeważnie jednak są
      życiowe - jak życiowe są reakcje "moralizatorów" i "głaskaczy po
      główkach".

      Forum ma jedną dużą zaletę; pozwala pisać, co się myśli na tematy,
      powiedzmy, "delikatne". W społeczeństwie, w którym żyjemy, sfera,
      której poświęcone jest to forum, jest rodzajem tabu. W "realu"
      trudno jest o tych sprawach rozmawiać. I się nie rozmawia. Albo -
      nieszczerze. Wszechobecna "political correctness" nakazuje w trosce
      o reputację zająć stanowisko bezpieczne, czyli najczęściej - dalekie
      od rzeczywistych poglądów. Tu - jest inaczej. Można napisać co się
      myśli (dopóki nie narusza się ragulaminu wink. Można nie być
      tolerancyjnym, nie być przyzwoitym, można nie nosić kostiumu, w
      który na codzień się wtłaczamy - bo tak bezpieczniej..
      Gdzieś się trzeba przecież wygadać.. A może komuś to pomoże? Może
      przeczyta historie innych ludzi wraz komentarzami P.T. Komentatorów,
      zanim zacznie tworzyć własne? Kto wie, może choć garstka
      czytających, dzięki temu forum, podejmie jakieś swoje życiowe
      decyzje z odrobinę większą świadomością?
      Wiem, naiwne to trochę, ale co z tego? Tu mogę sobie pozwolić nawet
      na naiwność smile
      • basik_pl5 Re: forum 22.06.09, 21:21
        A ja sobie myślę, biorąc pod uwagę moje doświadczenia, że nie należy
        tak szybko wydawać opinii o innych...
        Nigdy nie wiadomo, jak potoczy się życie...
        A tak naprawdę to ani mnie grzeje, ani ziębi co ktoś
        powie na mój temat...
        Moje życie, moje wybory
        • puma-2 Re: geniusz forum to anonimowość 22.06.09, 22:24

    • lu_bella Re: forum 23.06.09, 08:00
      orlith napisała:

      > Tak czytam i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie ma sensu pisać
      > cokolwiek na tym forum...Czasami człowiek potrzebuje rady, albo tylko wyrzucić
      > coś z siebie....a ze wszystkich stron, prawi, którzy nigdy nie skłamali,
      codzi
      > ennie klęczący i modlący się o wybaczenie nam grzesznikom, którzy również potra
      > fią wybaczać - atakuja obrażają, wyzywają i próbują poniżać - bo ona to kurwa,
      > szmata, rozbija rodzinę, on to cham, tchórz.

      Niestety jest taki typ ludzi i już sad(((
      "...Tylko słabi są okrutni. Łagodności można się spodziewać jedynie po silnych..."..............i to są święte słowa.


      Ludzie jak tacy jesteście szczęśli
      > wi w swoich związkach to tam siedzcie, może dostrzeżecie że wasz partner nie j
      > est taki szczęśliwy....

      Bzdura............oni widzą szczęście jak świnia niebo. Każdy pisze tu z jakiejś pozycji. Jedne/i z pozycji kochanki/a, inni zdradzonej osoby itp. Ci moralizatorzy też mają jakąś rolę. Zaciekłość i brak empatii w ich sądach to jedynie dowód, że kiedyś zostali bardzo zranieni. W chwili obecnej "znają" powód swojej porażki i "WALCZĄ".......I niech walczą....crying....mnie to już nawet przestało drażnić. Albo olewam, albo ubolewam oczywiście nad nimi.
      Niestety niektóre osoby "żywią się" energią z forum. Jedno przytaknięcie ze strony forumki, sprawiło, że myślą, że mają monopol na rację ( w treści i formie) .....hmmmm......i rosną przed monitorem, rosną surprised żeby tylko nie pękły wink
      • puma-2 Re: forum 23.06.09, 13:29
        lu_bella napisała:

        > orlith napisała:
        >
        > > Tak czytam i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie
        ma sensu
        > pisać
        > > cokolwiek na tym forum...Czasami człowiek potrzebuje rady, albo
        tylko wy
        > rzucić
        > > coś z siebie....a ze wszystkich stron, prawi, którzy nigdy nie
        skłamali,
        >
        > codzi
        > > ennie klęczący i modlący się o wybaczenie nam grzesznikom,
        którzy również
        > potra
        > > fią wybaczać - atakuja obrażają, wyzywają i próbują poniżać - bo
        ona to k
        > urwa,
        > > szmata, rozbija rodzinę, on to cham, tchórz.
        >
        > Niestety jest taki typ ludzi i już sad(((
        > "...Tylko słabi są okrutni. Łagodności można się spodziewać
        jedynie po silnych.
        > .."..............i to są święte słowa.
        >
        >
        > Ludzie jak tacy jesteście szczęśli
        > > wi w swoich związkach to tam siedzcie, może dostrzeżecie że
        wasz partner
        > nie j
        > > est taki szczęśliwy....
        >
        > Bzdura............oni widzą szczęście jak świnia niebo. Każdy
        pisze tu z jakiej
        > ś pozycji. Jedne/i z pozycji kochanki/a, inni zdradzonej osoby
        itp. Ci moraliza
        > torzy też mają jakąś rolę. Zaciekłość i brak empatii w ich sądach
        to jedynie do
        > wód, że kiedyś zostali bardzo zranieni. W chwili obecnej "znają"
        powód swojej p
        > orażki i "WALCZĄ".......I niech walczą....crying....mnie to już nawet
        przestało dra
        > żnić. Albo olewam, albo ubolewam oczywiście nad nimi.
        > Niestety niektóre osoby "żywią się" energią z forum. Jedno
        przytaknięcie ze str
        > ony forumki, sprawiło, że myślą, że mają monopol na rację ( w
        treści i formie)
        > .....hmmmm......i rosną przed monitorem, rosną surprised żeby tylko nie
        pękły wink

        i teraz pytanie dlaczego zdrada była , jest i będzie Wiemy, że nie
        jesteśmy idealne, że mamy wady, które mogą drażnić nawet najbardziej
        zakochanych w nas mężczyzn, bywa że zanim pojawi się kochanka są już
        problemy. Tylko czy to właśnie te rzeczy sprawiają, że faceci nas
        zdradzają? Doprowadzamy ich do szewskiej pasji i dlatego lądują w
        łóżku z inną? A może nie mają w nas oparcia lub nie dostają tyle
        seksu, ile im trzeba? To bardziej złożona i skoplikowana sprawa niż
        komu kolwiek się wydaje . Powodów jest wiele. Tyle powodów ile nas
        tu na forum tych zdradzanych i kochanek .
        • ta Re: forum 23.06.09, 23:50
          puma, nie cytuj postów wielokrotnie cytowanych, bo mętlik się robi
          Ta_
Inne wątki na temat:
Pełna wersja