Koniec i coś dalej...

08.07.09, 20:12
Po długim czekaniu i walce o to by ON mnie w końcu pokochał stało się. Kocha
mnie, dał mi tyle chwil szczęścia że już teraz nie potrafię bez niego żyć.
Niestety równie niespodziewanie jak mi ta miłośc dał, niespodziewanie zabrał i
każe zapomnieć. Podobno dla dobra jego dziecka, które nie rozumie że tata
kocha kogoś innego niż mama.
Nie umiem tego przetrawić. On facet na poziomie który nigdy mnie nie zawiódł,
nie oszukał i nie skrzywdził, w jednej chwili potraktował mnie jak starą
zabawkę i brutalnie rozdeptał moje uczucia.


Po chwilach złości i żalu, porozmawiałam z nim spokojnie. Powiedział że kocha
mnie wciąż i nigdy nie powiedział że tak nie jest wybrał tylko mniejsze zło,
gdyż uznał że jestem większą dziewczynką i jestem w stanie się z tym uporać.

Dalej jest między nami przyjażń, co mnie dziwi że mogę z nim normalnie
pracować i widywać się po kilkanaście razy w ciągu dnia, i nie w jakimś tam
biurze tylko jak zawsze u mnie w domu.


Niedawno zastał mnie pijaną. To był cel niezamierzony, przynajmniej nieprzeze
mnie. Powiedział że mnie kocha, że tęskni, brakuje mu mnie i jest mu tez
ciężko. Było między nami gorąco.

Dziś dalej jestem jego rybką słoneczkiem, skarbem. Tylko jest pomiedzy nami
jakaś bariera.

Poradźcie coś jak ją złamać. Chcę walczyć, chcę wygrać ale nie wiem jak to zrobić
    • gladys_g Re: Koniec i coś dalej... 08.07.09, 22:55
      ale co Ty dziewczynko chcesz wygrać?
      chłop, jeśli w ogóle czuje cos do Ciebie, nie kocha Cię na tyle, zeby dla Ciebie
      przestawiać do góry nogami swoje życie, powiedział Ci to wprost. Co tu chcesz
      wygrywać i z kim?
    • ta Re: Koniec i coś dalej... 08.07.09, 23:08
      ona24_live napisała:

      >Chcę walczyć, chcę wygrać ale nie wiem jak to zrob
      > ić

      Przegrałaś w momencie, gdy zostałaś kochanką.
      Wiele wody jednak upłynie, nim zrozumiesz...
      Ta_
      • kicia76-0 Re: Koniec i coś dalej... 09.07.09, 00:47
        co dalej? to Ci powiem co dalej : facet to gatunek "mysliwego" jak ustrzeli i
        zdobedzie to ma w dupie. Teraz to juz bedzie z gorki - powoli bedzie odzwyczajal
        Cie od siebie - a po to zeby ustrzelic nowa zdobycz. Przykre ale prawdziwe
      • daria_nowak Re: Koniec i coś dalej... 21.07.09, 10:32
        Ta... I po co znów ten ton?
        Dziewczyna ma problem, ale dlatego, ze usiłuje wymyślić sposób na to, zeby ktoś
        'ją wybrał". A nie tędy droga.
    • ta Re: Koniec i coś dalej... 09.07.09, 14:39
      ona24_live napisała:

      > Po długim czekaniu i walce o to by ON mnie w końcu pokochał stało >się. Kocha
      mnie, dał mi tyle chwil szczęścia że już teraz nie >potrafię bez niego żyć.

      1) Jak "walczyłaś" o to , by cię pokochał?
      2) Skąd przekonanie, że pokochał? Na jakiej podstawie tak sądzisz?
      3) Potrafisz bez niego żyć, na pewno, choć zdecydowanie zbyt łatwo wpadasz w
      uzależnienie
      Ta_
    • marysiasss Re: Koniec i coś dalej... 28.07.09, 14:10
      Wszystko rozumiem, ale...
      1)Jak można walczyć o czyjąś miłość??? (!!!) Miłość raczej sama przychodzi, ale
      może się mylę smile
      2) Raczej wątpię żeby facet kiedykolwiek cię kochał, skoro jednej chwili wyznaje
      miłość, a drugiej każe o sobie zapomnieć. Jeśli prawdziwie się kocha, tej
      miłości nie da rady odpuścić sobie dla niczego i nikogo!!! Nawet w imię dzieci
      (największa głupota być z mamusią z przymusu żeby dziecko było szczęśliwe - ono
      widzi, że rodzina się rozpada)
      3) Chyba nie jest facetem na poziomie, skoro prowadzi podwójne życie - trochę go
      wyidealizowałaś
      4) Jak można mówić o chęci wygrania w takiej sytuacji? Czy wygrasz wtedy jeśli
      on odejdzie od żony i dziecka? Bo jeśli to uważasz za wielką wygraną, to coś
      jest z Tobą nie tak. Raczej nie jest łatwo z myślą, że po drugiej stronie dwie
      osoby cierpią...
      5) Nie wiem skąd Twoje zdziwienie, że jest między wami bariera... TAK, JEST
      BARIERA - facet ma rodzinę!!! Powinnaś wiedzieć, że wdając się w romans z
      żonatym i dzieciatym facetem nie będzie łatwo i bezproblemowo.
      Nie jestem cnotką i też zasmakowałam romansu. Ale radze ci kobieto - przetasuj
      swoje ideały i zastanów się o co ci chodzi?! Tak smakuje życie kochanki!!!
    • mariola.maria Re: Koniec i coś dalej... 28.07.09, 17:06
      Podobno dla dobra jego dziecka, które nie rozumie że tata
      kocha kogoś innego niż mama.

      Zwykle takie ściemnianie jest kiedy szybko i bezboleśnie chcemy się wyplatać ze
      związku, który kompletnie nie jest interesujący.

      Ci, którzy naprawdę kochają i chca z kims byc to zrobia wszystko, żeby byc z
      ukochana osoba.

Pełna wersja