mankatoja
23.07.09, 10:08
Chyba nie umiem artykułować emocji, uczuć, poglądów, myśli. Chociaż
chyba nie,
skoro są ludzie, którzy doskonale sobie z tym radzą??? Przykład z
wczoraj.
Jesteśmy z TZ na kolacji za miastem. Nie mieszkamy razem,on jest od
dwóch lat
w separacji, dzieci są u matki, która jednak odkąd my się spotykamy
przyjęła
politykę bycia manipulantką i wplątuje dzieci w sytuację i tak
skomplikowaną.
Odwidziało jej się dać rozwód. Dlaczego? Bo tak postanowiła. To nie
wersja TZ,
lecz wersja która znam od niej samej. Ale do sprawy - jemy kolację ,
dzwoni
telefon, na wyświetlaczu córka. TZ odbiera, widzę jak tężeje mu
twarz, więc w
domyśle mam iż to małżonka z telefonu córki nawiązuje kontakt. ALe
nie wiem
na pewno czy to ona= nie słyszę i nie podsłuchuję. Po krótkiej
rozmowie
dowiaduję się, że TZ musi coś kupić córce i zawieźć. Kolacje jemy
dość szybko,
czas nas goni, jedziemy razem to coś kupić. W międzyczasie ja sobie
panicznie
układam w głowie, iż to nie córka ale małżonka dzowniła. On
zaprzecza a ja
nabieram podejrzeń ...I nawet nie wiem dlaczego. Najpewniej dlatego
że
chciałabym , żeby ich sprawy prawnie wreszcie się zamknęły. Ich jako
w ogóle
małżonków. On podnosi głos uważając , że ja się rozpłakałam z
zazdrości o
córkę; nie zrozumie, co mówię. A ja mówię, że nie umiem znieść tej
złej i
trudnej sytuacji =że teraz żona nie chce dać rozwodu, a on sobie nie
radzi.
Lecą mi łzy. On się tym denerwuje. Twierdzi, że zawsze będzie
troszczył się o
potomstwo, że nie ma innej możliwości, że będzie zawsze spełniał ich
zachcianki i prośby. Nie rozumie, że płaczę nie przez dzieci i ów
nieszczęsny
telefon, lecz przez strach przed tym, że on nigdy tego rozwodu nie
dostanie =
w rezultacie nie będziemy żyli normalnie. A nie może być wciąż jak
teraz,
kiedy jest w separacji! Pragnę abyśmy żyli jak normalna para, bez
pręgierza
mimo wszystko skalanej moralności. Nie wiem jak mu to powiedzieć,
zrozumialej, że nie mam nic przeciw jego dzieciom, ale czuję strach
i niepewność.
Wiem, że ludzie interpretują co mówimy po swojemu, wg własnych
schematów,
wzorców, doświadczeń.Słyszą to co chcą usłyszeć,tak jak im pasuje
albo jest
wygodnie. Jak to zmienić? Chyba się nie da, prawda? A może da- ale
jak????