Powiedziec?

25.07.09, 15:50
Odkryłam dziś że mój ojciec ma romans. Są z mamą od 21 lat. Ona chyba nie wie.
Na pewno nie wie, bo za tydzień jadą razem na wakacje i atmosfera panująca w
domu nie wskazuje na to, że coś jest nie tak.

Powiedzieć jej? Porozmawiać z nim? Co robić? Czuje się rozbita.. Zawsze był
dla mnie największym autorytetem..
    • asdaa Re: Powiedziec? 25.07.09, 18:32
      może najpierw porozmawiaj z ojcem
      • ta :(( 26.07.09, 10:29
        asdaa napisała:

        > może najpierw porozmawiaj z ojcem

        Ojciec zrobi dziewczynie wodę z mózgu używając autorytetu rodzicielskiego i
        doświadczenia. Sprawi, że będzie czuła się winna ew. rozpadowi rodziny.
        Wystarczy jej tego, co wie, by czuć się fatalnie.

        Doprawdy bardzo trudno coś poradzić jak tylko to, by nie działać pochopnie, pod
        wpływem emocji. Urlop jest pewnie twoim rodzicom bardzo potrzebny,spędzony razem
        może wyprostować wiele spraw. Niech wyjadą spokojnie, daj im, a przede wszystkim
        mamie, mam nadzieję dobry czas.
        Gorąco współczuję takiej fatalnej sytuacji.
        Oto, co fundują zdradzający i ich kochanki swoim rodzinom.
        Ta_
        • asdaa Re: :(( 26.07.09, 13:29
          ta napisała:
          > Ojciec zrobi dziewczynie wodę z mózgu używając autorytetu rodzicielskiego

          trudno przewidzieć reakcję ojca, a ty autorytatywnie stwierdzasz, co on zrobi.
          Przecież nie znamy go, ani ja ani ty.
          Nadal radzę porozmawiać z nim i być przygotowaną na różne warianty tej rozmowy

          > Niech wyjadą spokojnie, daj im, a przede wszystki
          > m
          > mamie, mam nadzieję dobry czas

          tu zgadzam się z tobą, mamie zawsze zdążysz powiedzie, może wspólny wyjazd im
          dobrze zrobi i wyprostuje ich relacje
          • 40cztery Re: :(( 26.07.09, 18:53
            asdaa napisała:
            > Nadal radzę porozmawiać z nim i być przygotowaną
            > na różne warianty tej rozmowy
            > ...
            > tu zgadzam się z tobą, mamie zawsze zdążysz powiedzie,
            > może wspólny wyjazd im
            > dobrze zrobi i wyprostuje ich relacje

            niestety wiedza to czasami nieszczęście. pamiętaj, że jak porozmawiasz a ojciec
            powie nie zamierzam przerywać i nie zamierzam informować matki to poważnie
            rozważ, czy Ty chcesz to zrobić.

            40cztery
    • tmtg Re: Powiedziec? 27.07.09, 19:55
      Nieustannie mysle co zrobic. Wiem jedno- mamie nie powiem... Ja juz nie mam
      ojca. Ale mam mlodsza siostre, za mala by dowiedziec sie czegos takiego przeze
      mnie. Mi zycie zniszczyl, ale moze dla niej bedzie lepiej jak sie nie dowie.
      Mysle nad napisaniem do niego listu. Z zalacznikami w [postaci dowodow zeby nie
      mogl powiedziec ze ozalalam. Moze to gorsze rozwiazanie niz rozmowa, ale ja nie
      chce z nim rozmawaic. Rzygac mi sie chce gdy go widze. Napisze ze wiem, ze nie
      powiem, ale niech sie opamieta. Bo jedna corke juz stracil. Ja mu nawet szklanki
      wody nie podam... Nie interesuja mnie jego tlumaczenia, jego motywy. Chce tylko
      by moja mama i siostra nie przechodzily przez to przez co ja teraz..
      • ta Re: Powiedziec? 28.07.09, 12:16
        tmtg napisała:

        > Mysle nad napisaniem do niego listu. Z zalacznikami w [postaci dowodow zeby nie
        > mogl powiedziec ze ozalalam. Moze to gorsze rozwiazanie niz rozmowa, ale ja nie
        > chce z nim rozmawaic.

        Napisanie listu jest dobrym pomysłem. Dowodów NIE ZAŁĄCZAJ, przeciwnie, ukryj w
        bezpiecznym miejscu, niech sobie leżą. Będą przydatne , gdy mama postanowi o
        rozwodzie.
        Bądź przygotowana na to, że będzie gorąco zaprzeczał ( klasyka gatunku) i
        manipulował tobą, może nawet straszył, byś nie powiedziała o tym swojej mamie.
        Musisz być silna, bo on ma doświadczenie i będzie spanikowany.

        >Rzygac mi sie chce gdy go widze. Napisze ze wiem, ze nie
        > powiem, ale niech sie opamieta. Bo jedna corke juz stracil.

        On prawdopodobnie straci całą rodzinę, ale teraz nie "opamięta się".
        Tak to przebiega, niestety...

        >Chce tylko
        > by moja mama i siostra nie przechodzily przez to przez co ja teraz..

        Ogromnie mi przykro, że przechodzisz przez takie doświadczenie.
        Mama i siostra dowiedzą się także. Takie sprawy zawsze wypływają, wcześniej, czy
        później. Przed wami trudna droga.

        Nie czuj się odpowiedzialna za los twojej rodziny, nie bierz na swoje barki
        takiego ciężaru. To twój ojciec zrobił, co zrobił, to on i tylko on jest winien
        tej sytuacji.
        Ta_
      • rum-buraczek Re: Powiedziec? 30.07.09, 15:47
        > Ja juz nie mam ojca

        Nawet jeśli to Ci się nie podoba, jest to akurat sprawa _wyłącznie_ między
        Twoimi rodzicami.
        • klara551 Re: Powiedziec? 01.10.09, 05:18
          Czyżby?A dlaczego córka ma okłamywać matkę?Tylko dla spokojności
          samca ,który przy okazji jest ojcem?A dlaczego córka ma udawać?
          Powinna szybko powiedzieć temu facetowi co wie.Niech on się
          męczy,czy powie matce czy nie.Wiadomość powinna być krótka,ze wie o
          pridupnicy i czeka aż sam wszystko wyjaśni jej matce matce a jego
          żonie.Bez wysłuchiwania tłumaczeń i z określonym terminem
          załatwienia sprawy.A stwierdzenie -już nie mam ojca,to temat do
          przemyślenia dla tych co rozbijają związki.Bo taki z odzysku,to
          zawsze może powtórzyć numer i zostawić dla następnej ,bardziej
          pociągająej młodszej.A szczególnie ,gdy nie rozwiązał poprzedniego
          związku ,angażując się w następny.Nie daj sobie wmowić,że to jest
          tylko sprawa twoich rodziców,wygarnij mężowi matki co wiesz i co o
          tym sądzisz.A szczególnie,że jest zakłamany, bo wyjazd na wczasy z
          żoną,a potem romansik.I wikt i opierunek w rodzinie,kochane
          dzieci ,a w międzyczasie panienka rozochocona,miła seksowna.Jakie to
          podłe.Jaki brak odwagi.A w tle ponoć troska o żonę,rodzinę.
          • lu_bella Re: Powiedziec? 01.10.09, 08:37
            Moim zdaniem tak...to sprawa rodziców.
            Znam małżeństwo z dużym stażem, gdzie zdrada jest powszechnie wiadoma dla otoczenia, a żona "nie widzi". Nikt jej nie uświadamia, bo to dopiero byłaby obraza dla niej. Nie potrafię tej kobiety zrozumieć, ale też nigdy nie posunęłabym się do "uświadamiania" jej.
            I inne małżeństwo gdzie pan mąż wymienia kochanki co jakiś czas na młodsze modele i żona doskonale o tym wie. Jednak w domu bardzo długo była to przykładna rodzinka i wątpię, że syn wiedział o tym, a matka rwała włosy z tego powodu.
            Istnieje prawdopodobieństwo, że matka wie o wszystkim, akceptuje i gra przed resztą.
          • daria_nowak Re: Powiedziec? 01.10.09, 09:14
            Ale to jest sprawa jej rodziców. Jej związki są jej sprawą.
            Dorośli mają załatwiać swoje sprawy sami.
            • woman-in-love Re: Powiedziec? 01.10.09, 10:08
              podoba mi się(z wszystkich innych pomysłów najbardziej) pomysł z listem
              do ojca. jakos zareagować musisz (bo sie udusisz) Niech stary robi co chce,
              matce nie masz obowiązku mówić. Może nie chce wiedzieć?
    • sarna72 Re: Powiedziec? 27.07.09, 22:14
      Jak dasz radę to oczywiście ,że mu powiedzieć ,że wiesz.Nie ma sensu,żeby żył w
      ubóstwianiu i nieświadomości ,że tak Cię skrzywdził.
      Trzymaj się. A mamie chyba też raczej bym powiedziała, dlaczego ma żyć w fałszu
      i kłamstwie? Siostra jak dorośniepewie też się dowie.
    • les.vacances Re: Powiedziec? 28.07.09, 12:36
      > Odkryłam dziś że mój ojciec ma romans.

      Takie rzeczy się zdarzają ludziom. Małżeństwo to bardzo
      skomplikowana sprawa. To, że Twój Tato ma romans nie musi znaczyć,
      ze nie kocha Twojej Mamy, może znaczyć, że ich małżeństwo przeżywa
      kryzys.

      Mamie nie mów, z Tatą porozmawiaj, powiedz, że wiesz. Zobaczysz, co
      odpowie i co następnie zrobi.
      • ta Re: Powiedziec? 28.07.09, 23:37
        les.vacances napisała:

        >To, że Twój Tato ma romans nie musi znaczyć,
        > ze nie kocha Twojej Mamy, może znaczyć, że ich małżeństwo przeżywa
        > kryzys.

        Błagam, nie rób młodej dziewczynie zamętu moralnego sad
        Kto kocha, ten kochanej osoby nie krzywdzi.
        Nie krzywdzi żony i dzieci. Jest odpowiedzialny.
        Kryzys ( andropauzę)co najwyżej przeżywa zdradzający ojciec dziewczyny.
        Rodzice wybierają się razem na urlop, zdradzana mama dziewczyny niczego nie
        podejrzewa, dzieci dotąd także. Gdyby był jakikolwiek kryzys, rozsądna
        dziewczyna, ich córka, zauważyłaby go na pewno.

        "Młoda" dobrze myśli i dobrze osądza.
        Ta_
        • les.vacances Re: Powiedziec? 29.07.09, 00:24
          Opowiadasz bzdury, świat nie jest czarno biały.
          • ta Re: Powiedziec? 29.07.09, 00:55
            les.vacances napisała:

            > Opowiadasz bzdury, świat nie jest czarno biały.

            Opowiadasz bzdury, że można kochać i krzywdzić z rozmysłem równocześnie. Tam ,
            gdzie jest zdrada, oszustwo i krzywda nie ma miłości (poza miłością własną
            zdradzającego)
            Ta_
            • les.vacances Re: Powiedziec? 29.07.09, 00:59
              A skąd wiesz, że z rozmysłem? Może żona nie chciała z nim się kochać?
              • ta Re: Powiedziec? 29.07.09, 14:29
                les.vacances napisała:

                > A skąd wiesz, że z rozmysłem? Może żona nie chciała z nim się kochać?

                I dlatego jadą razem na urlop i dlatego niczego żona , ani dzieci nie zauważyły
                i dlatego zaskoczeniem dla wszystkich będzie zdrada tatusia.

                Jeśli zresztą żona hipotetycznie nie chce ( nie może) z jakiegoś powodu "kochać
                się" ze swoim mężem (i na odwrót), to należy tę kwestię intymną w małżeństwie
                rozwiązać. Taki stan jest pochodną pewnych trudności w związku, żaden związek
                nie jest wolny od takich przejściowych kryzysów. Ludzie dojrzali szukają
                dojrzałych rozwiązań, nie doraźnych plasterków w postaci pokątnego seksu, bowiem
                takie postępowanie z całą pewnością związku nie ratuje.

                W to, że "ona(żona) go(męża) nie rozumie" i małżonkowie "dawno ze sobą nie śpią"
                wierzą tylko kochanki, a Pietrzak to w znanej piosence wyśmiał. Miło słuchać
                kochankom mamienia, ze jest się jedyną i wyjątkową, takie "piardy" żonaci
                kochankowie serwują panienkom nagminnie wink
                Ta_
                • les.vacances Re: Powiedziec? 30.07.09, 08:58
                  Świat jest bardziej skomplikowany, niż jesteś w stanie sobie
                  wyobrazić.

                  Gdybyś wyszła poza zgorzknienie i cynizm, może zaczęłabyś to widzieć.
                  • ta Re: Powiedziec? 30.07.09, 13:54
                    les.vacances napisała:

                    > Świat jest bardziej skomplikowany, niż jesteś w stanie sobie
                    > wyobrazić.
                    > Gdybyś wyszła poza zgorzknienie i cynizm, może zaczęłabyś to widzieć.

                    To ty jesteś cyniczna formułując myśl, że można równocześnie kogoś kochać i
                    robić mu świadomie krzywdę ( zdradzać) i jeszcze podsuwając takie cacko młodej
                    dziewczynie, którą tak strasznie zawiódł jej ojciec.

                    Jestem sobie w stanie wyobrazić niemal wszystko, wiele z tego przeżyłam
                    osobiście. Mimo tego nie straciłam nadziei, że są ludzie, którzy myślą podobnie
                    do mnie, paru z nich mam obok siebie, co jest najlepszym antidotum na
                    zgorzknienie i cynizm big_grin. Dopuszczam, że nie rozumiesz o czym piszę.
                    Ta_
                    • les.vacances Re: Powiedziec? 30.07.09, 14:38
                      > Jestem sobie w stanie wyobrazić niemal wszystko, wiele z tego
                      przeżyłam
                      > osobiście.

                      Nietrudno się tego domyśleć czytając, co piszesz.

                      Ale i życie i literatura pokazują, że można kochać żonę jednocześnie
                      mając w tajemnicy przed nią kochankę. To może świadczyć również o
                      tym, ze mąz i żona nie potrafią ze sobą rozmawiać o swoich
                      potrzebach jednocześnie kochając się.
                      Świat jest naprawdę bardziej skomplikowany, niż chcesz w to wierzyć.

                      Ty wybierasz czarno - biały obraz świata i to jest tylko Twoja
                      sprawa - nie narzucaj go innym jako jedyny słuszny, bo to trąci
                      fanatyzmem.
            • daria_nowak Re: Powiedziec? 29.08.09, 21:46
              Brawa dla Ciebie! Jedyny taki przypadek na świecie - człowiek, który nigdy nie
              skrzywdził bliskiego człowieka.
              A ja zawsze sądziłam, ze bliskich najłatwiej zranić, nawet bez premedytacji. Ale
              oświeciłaś mnie Ta i jestem szczęśliwszym człowiekiemtongue_out
        • asdaa Re: Powiedziec? 29.07.09, 12:00
          • plastelinka.czerwona Re: Powiedziec? 29.07.09, 12:10
            Ma racje bytu. Świat jest taki, jakim go stwarzamy.
          • ta Re: Powiedziec? 29.07.09, 14:33
            asdaa napisała:

            >oj, Ta, Twój idealizm nie ma racji bytu w dzisiejszym świecie... sad

            W moim świecie ma. Wprawdzie w moim świecie nie ma przeludnienia, za to jest
            więcej świeżego powietrza big_grin
            Ta_
            • asdaa Re: Powiedziec? 29.07.09, 21:04
              ta napisała:
              > W moim świecie ma. Wprawdzie w moim świecie nie ma przeludnienia, za to jest
              > więcej świeżego powietrza big_grin
              > Ta_

              nie ma twojego i mojego świata... sad jest tylko jeden, taki jaki jest, ze
              wszystkimi swoimi wadami i zaletami, ale tylko jeden, niestety
              • ta Re: Powiedziec? 29.07.09, 22:28
                asdaa napisała:

                > nie ma twojego i mojego świata... sad jest tylko jeden, taki jaki jest, ze
                > wszystkimi swoimi wadami i zaletami, ale tylko jeden, niestety

                Mylisz się.
                To ja decyduję kogo do swego "świata" wpuszczam tzn z kim się przyjaźnię,
                spotykam, z kim i w kim się kocham smile, jaką czytam literaturę i jakiej słucham
                muzyki, także, jak spędzam wolny czas. Moje są zachwyty i moje marzenia. Brudu i
                plugastwa do swojego świata nie wpuszczam, a jak wleźć pragnie to przepędzam,
                choć nieraz po walce...Prosto w lustro patrzę, nie pasłam się ludzką krzywdą.
                Słyszałam ( z uznaniem), że trudno tak żyć.
                Trudno, ale to MÓJ świat.
                Ta_
                • asdaa Re: Powiedziec? 30.07.09, 08:05
                  ta napisała:

                  > Mylisz się.
                  > To ja decyduję kogo do swego "świata" wpuszczam tzn z kim się przyjaźnię,
                  > spotykam, z kim i w kim się kocham smile, jaką czytam literaturę i jakiej słucham
                  > muzyki, także, jak spędzam wolny czas. Moje są zachwyty i moje marzenia. Brudu
                  > i
                  > plugastwa do swojego świata nie wpuszczam, a jak wleźć pragnie to przepędzam,
                  > choć nieraz po walce...Prosto w lustro patrzę, nie pasłam się ludzką krzywdą.
                  > Słyszałam ( z uznaniem), że trudno tak żyć.
                  > Trudno, ale to MÓJ świat.
                  > Ta_

                  to o czym piszesz, to wyidealizowany obraz świata. Takim chcesz go widzieć i nie
                  dopuszczasz myśli, że obok Ciebie jest wiele brudu i plugastwa (Twoje słowa).
                  Żyjesz w jakiejś izolacji (dobrze Ci z tym to OK) ale obok jest świat
                  rzeczywisty, którego nie dostrzegasz (nie chcesz, boisz się czy nie widzisz
                  potrzeby - sam wiesz najlepiej dlaczego) i to jest prawdziwy świat. Świat ludzi
                  z różnymi, WSZYSTKIMI emocjami, nie tylko tymi pięknymi i szlachetnymi. Życzę Ci
                  jak najlepiej, ale żebyś któregoś dnia nie obudziła się z ręką w nocniku...
                  • ta Re: Powiedziec? 30.07.09, 13:49
                    asdaa napisała:

                    > ale żebyś któregoś dnia nie obudziła się z ręką w nocniku...

                    Może i tak będzie,wówczas rękę wyjmę i wymyję.
                    Lepsze to, niż świadome i na własne życzenie brodzenie w gnojówce.
                    Ta_
          • sarna72 Re: Powiedziec? 29.07.09, 19:00
            oj, Ta, Twój idealizm nie ma racji bytu w dzisiejszym świecie... sad


            Nie dla wszystkich na szczęście smile.
            To nie idealizm - to poprostu uczciwe, mądre i zgodne z obowiązującymi moralami
            podejście smile.Nie zrozumie tego kochanka, nie zrozumie kłamca i będzie zawzięcie
            tłumaczył i odwracał kota ogonem...
            • daria_nowak Re: Powiedziec? 05.10.09, 12:20
              Obowiązujące? Kogo? Ciebie? Mnie? Kogoś? Katolika? Satanistę?
              Wiesz, ze są różne filozofie i postawy życiowe? To, co ważne dla kogoś np.
              kariera i praca, może być nic nie warte w oczach kogoś, kto stawia na dzieci.
              Więc proszę, nie utożsamiaj "swojego" z "obowiązującym", bo to różne kwestie
              również w warstwie ocen i postaw moralnych.
        • lu_bella Re: Powiedziec? 29.07.09, 21:07
          ta napisała:



          > Rodzice wybierają się razem na urlop, zdradzana mama dziewczyny niczego nie
          > podejrzewa,

          Na pewno nie podejrzewa, czy nic nie wskazuje na to, że podejrzewa ??


          dzieci dotąd także. Gdyby był jakikolwiek kryzys, rozsądna
          > dziewczyna, ich córka, zauważyłaby go na pewno.


          Taaaa...........pod warunkiem, że śpi z nimi w łóżku ;D
          >
          > "Młoda" dobrze myśli i dobrze osądza.

          A może zamiast spekulować porozmawiać o tym z ojcem surprised Jest tyle możliwości, że głowa mała.

      • cat4 Re: Powiedziec? 29.07.09, 23:02
        "To, że Twój Tato ma romans nie musi znaczyć,
        > ze nie kocha Twojej Mamy,"

        No tak, to z milosci rznie na boku, po prostu nie moze sobie
        biedaczek poradzic...

        Sorry, ze zabrzmi brutalnie, ale - przestan pieprzyc bzdury...
        • lu_bella Re: Powiedziec? 30.07.09, 09:11
          cat4 napisała:


          >
          > No tak, to z milosci rznie na boku, po prostu nie moze sobie
          > biedaczek poradzic...
          >
          > Sorry, ze zabrzmi brutalnie, ale - przestan pieprzyc bzdury...

          No patrz ;D a mnie się wydawało, że kto jak kto, ale facet to może rżnąć bez miłości wink
          To jest coś na zasadzie : każdy rydz to grzyb, ale nie każdy grzyb to rydz wink
    • klawiatura_zablokowana Re: Powiedziec? 03.09.09, 18:48
      Bardzo współczuję. Mój własny mąż przeszedł to ze swoim ojcem. Do tej pory nie
      jest mu łatwo ułożyć sobie z nim relacji. Dla dziecka to chyba jeszcze
      trudniejsze niż dla małżonka.

      Niemniej polecam jakąkolwiek formę konfrontacji z ojcem - nie musi to niczego
      rozwiązać, ale dla twojej własnej ulgi i zdrowia psychicznego.

      Notabene polecam gorąco ten wątek wszystkim kochankom twierdzącym, że dzieci w
      trójkątach nie są krzywdzone i nigdy się nie dowiedzą...
    • sabbbinka Re: Powiedziec? 01.10.09, 11:56
      Czyli w/g ciebie ojciec matka nie maja prawa do własnych uczuć do
      własnego życia ponieważ mają ciebie ….nie ważne czy jest im dobrze
      nie ważne co czują ponieważ ty masz prawo do miłości i do
      decydowania za nich co maja robić i gdzie jest ich miejsce ….nie
      ważne ,ze tyle lat cię wychowywał prowadził przez życie ..jedno
      wydarzenie /nie ważne czy prawdziwe czy nie/ w/g ciebie pozbawia cię
      ojca ..nie masz go ponieważ nie zachowuje się tak jak ty uważasz ,ze
      powinien …a jeśli on tkwił w małżeństwie które mu ciążyło
      dlatego ,że ty i siostra byłyście na świecie …i teraz mówisz nie
      masz ojca ..może on stwierdzić nie ma córek …nie ma zony …co chcesz
      osiągnąć swoim zachowaniem …aby odszedł do innej …dorosłość polega
      na przewidywaniu i radzę dobrze przemyśleć zanim zdecydujesz się na
      jakikolwiek ruch …konsekwencję poniesie wasza rodzina …nie te osoby
      na forum które chcą umoralniać świat górnolotnymi słowami ..kochać
      to znaczy umieć też przebaczać…a to najwiekszy przejaw miłości
      bliźniego
      Jan Twardowski
      .."Nieważne jest, jak kto cierpiał, ale dlaczego cierpiał. Jeżeli
      cierpiał z miłości do drugiego człowieka, to jego cierpienie jest
      świadectwem miłości. Potwierdza jego miłość. Prawdziwa miłość szuka
      trudnych dróg.".
      • skarbek2-2 Re: Powiedziec? 04.10.09, 13:36
        Wciąż czytam,że ja jestem winna zdrady męża na równi z nim,ale
        pierwszy raz czytam,że i dzieci są winne zdrady tatusia.Może w końcu
        czas się opamiętać.W pogoni za własnym szczęściem,przez wrodzony
        egoizm,ktoś niszczy własną rodzinę,odbiera im poczucie
        bezpieczeństwa,okłamuje ,żądając nadal szacunku dla siebie,dbania o
        swoje potrzeby(tylko kochanki wierzą,że facet zdradzając tylko
        mieszka z żoną).Jeżeli wszyscy mamy te same prawa,to gdzie prawo
        żony do szczęścia,prawo do szczęścia dzieci-czy mąż ma prawo złożyć
        ich w ofierze na ołtarzu swojej nowej miłości.A przebaczyć można
        wiele-jednak kochanki potępiają przebaczające żony- jest to chyba
        łatwiejsze dla żony niż dla dziecka,które kocha obydwoje rodziców i
        nie rozumie jak jedno z nich może krzywdzić drugie.I jak to zwykle
        bywa dzieci opowiadają się często po stronie osoby zdradzonej.A
        przecież byłoby inaczej gdyby ten sam tatuś był szczery.Jednak
        wakacje z żoną i romans na boku tej szczerości zaprzeczają.Obudźcie
        się kobiety to on zdradza,to on krzywdzi całą rodzinę,która ma prawo
        wiedzieć co się dzieje i walczyć o własne szczęście.
        • lu_bella Re: Powiedziec? 04.10.09, 20:39
          skarbek2-2 napisała:

          > Wciąż czytam,że ja jestem winna zdrady męża na równi z nim,ale
          > pierwszy raz czytam,że i dzieci są winne zdrady tatusia.

          No popatrz...a ja się tego nie doczytałamsuspicious

          Może w końcu
          > czas się opamiętać.W pogoni za własnym szczęściem,przez wrodzony
          > egoizm,ktoś niszczy własną rodzinę,odbiera im poczucie
          > bezpieczeństwa,okłamuje ,żądając nadal szacunku dla siebie,dbania o
          > swoje potrzeby

          Jakoś stanowiska ojca w tej sprawie też się nie doczytałam suspicious

          (tylko kochanki wierzą,że facet zdradzając tylko
          > mieszka z żoną).

          Z tego co ja czytałam na "tych" forach to akurat, NIE kochanki suspicious

          Jeżeli wszyscy mamy te same prawa,to gdzie prawo
          > żony do szczęścia,prawo do szczęścia dzieci-czy mąż ma prawo złożyć
          > ich w ofierze na ołtarzu swojej nowej miłości.

          Zarąbiste szczęście żyć w rodzinie gdzie ludzie się nie kochają( abstrahując od tego wątku, bo dalej nie wiemy jak się sprawa potoczyła).

          A przebaczyć można
          > wiele-jednak kochanki potępiają przebaczające żony-

          Jakoś mi się coś takiego w oczy nie rzuciło suspicious

          jest to chyba
          > łatwiejsze dla żony niż dla dziecka,które kocha obydwoje rodziców i
          > nie rozumie jak jedno z nich może krzywdzić drugie.I jak to zwykle
          > bywa dzieci opowiadają się często po stronie osoby zdradzonej.

          Ja akurat znam jednego ( fakt, że jednego) faceta, który obiektywnie stwierdził, że matka jest szurnięta i i NIE potępia romansu ojca.

          A
          > przecież byłoby inaczej gdyby ten sam tatuś był szczery.Jednak
          > wakacje z żoną i romans na boku tej szczerości zaprzeczają.

          Pisałam wcześniej, że są kobiety, które TOLERUJĄ zdrady, żeby tylko facet z nimi został, więc nie generalizujmy.

          Obudźcie
          > się kobiety to on zdradza,to on krzywdzi całą rodzinę,która ma prawo
          > wiedzieć co się dzieje i walczyć o własne szczęście.

          No tak i uświadomienie matki przez córkę USZCZĘŚLIWI ją na 100% uncertain
          Ogólnie uważam, że to Twoja sprawa, że wybaczyłaś mężowi. Niestety po Twoich postach wnioskuję, że mąż wzbudził w Tobie poczucie winy ( może nawet malutkie) i łatwiej Ci to poszło.
          Ja osobiście wolałabym usłyszeć, że chciał zaszaleć, posmakować czegoś innego, a nie że poczuł się niekochany i sypiał z 20 lat młodszą pracownicą.
          Jeżeli zapomniałaś to przypominam, że NIE jestem kochanką i NIE wiem, nie czuję, żebym była zdradzana.
          • skarbek2-2 Re: Powiedziec? 05.10.09, 11:21
            Super,że ty jesteś tak bardzo zadowolona ze swojego życia-mnie
            jednak nie musisz o tym przekonywać,bo mnie to nie obchodzi.Co do
            poczucia winy,to się mylisz-zostawiam je tym,którzy powinni je
            mieć.A jeżeli czytałaś wypowiedź sabbinki,to chyba niedokładnie-tam
            jest o prawie do szczęścia ojca,który może przez dzieci do tej pory
            szczęścia nie mógł zaznać.Ja też nic nie pisałam,o tym żeby córka
            uświadamiała matkę-to rola tatusia.A co do braku miłości i życia w
            takiej,rodzinie niech każdy oceni sam swoje zycie i podejmie swoje
            decyzje.A czy łatwo jest wybaczyć-obyś nigdy nie musiała się
            przekonać....
            • lu_bella Re: Powiedziec? 05.10.09, 12:10
              skarbek2-2 napisała:

              > Super,że ty jesteś tak bardzo zadowolona ze swojego życia-mnie
              > jednak nie musisz o tym przekonywać,bo mnie to nie obchodzi.

              Nigdzie nie napisałam, że jestem w 100% zadowolona ze swojego życia.

              Co do
              > poczucia winy,to się mylisz-zostawiam je tym,którzy powinni je
              > mieć.

              Niestety mam inne wrażenie.

              A jeżeli czytałaś wypowiedź sabbinki,to chyba niedokładnie-tam
              > jest o prawie do szczęścia ojca,który może przez dzieci do tej pory
              > szczęścia nie mógł zaznać.

              Dokładnie to było napisane, że być może ojciec tkwił w nieszczęśliwym małżeństwie dla dobra dzieci. Jak dla mnie to zasadnicza różnica z tym, że nie był szczęśliwy przez dzieci, że nie wspomnę o tym, że dzieci są winne zdradzie ojca.

              >A co do braku miłości i życia w
              > takiej,rodzinie niech każdy oceni sam swoje zycie i podejmie swoje
              > decyzje.

              Penie, ze każdy powinien wybrać, ale szczęścia to nie da.

              A czy łatwo jest wybaczyć-obyś nigdy nie musiała się
              > przekonać....

              Całe życie człowiek coś wybacza. Innym, albo sobie.
              • skarbek2-2 Re: Powiedziec? 05.10.09, 18:55
                Naprawde nie obchodzi mnie jaki jest twój związek i nie potrzebuje
                porad psychologa,ale możesz być pewna skoro ciebie tak bardzo to
                interesuje -nie mam poczucia winy,prędzej żalu.Nigdy nie pisałam,że
                jesteś w 100%zadowolona,tylko że jesteś zadowolona-a to nie jest
                równoznaczne,więc sobie nie dodawaj.A jeżeli wiesz co to znaczy
                wybaczyć,to nie próbuj komuś wmawiać,że jemu przyszło to
                lekko,łatwo,etc.Co do szczęścia -po każdej burzy wychodzi słońce-i
                tego się trzymaj(jak w to uwierzysz,będziesz inaczej patrzyła na
                szczęście i nieszczęście swoje i innych)Co do tego nieszczęsnego
                tatusia,jeżeli komuś pisze się o biednym tatusiu poświęcającym się
                dla dobra dzieci,trzeba mieć świadomość,że dzieci mogą wziąść to do
                siebie-gdyby mnie nie było,ojciec nie byłby z mamą i nie zdradziłby
                ją i nas!Nawet jeżeli myślisz,że źle myślę,to twój problem-każdy ma
                prawo napisać tu co mysli.
    • purim Re: Powiedziec? 13.10.09, 15:06
      tmtg? Jak sie o tym dowiedziałaś? Jesteś na 100% pewna ze to jest dokładnie tak
      jak wygląda ?
      Tak w ogóle to widzę ze Twój post jest dość stary, wiec pewnie już podjęłaś
      jakieś kroki... Napisz jak się wszystko potoczyło...

      Pozdrawiam i trzymaj się!
Pełna wersja