Wmieszane dzieci w problemy..

27.07.09, 10:40
witam, chcialam sie podzielic z Wami pewnym problemem,nie dotyczy to
bezposrednio mojej osoby, ale mojej dobrej kumpelki, z ktora
ostatnio sporo rozmawialam na temet zdrady jej meza. W pewnych
kwestiach kompletnie sie nie zgadzamy...Wiem ze jest jej ciezko,
chociaz powinna juz przywyknac do jego wyskokow,ale ostatnio
zbulwersowala mnie informacja, ze o wszystkim poinformowala swoja
corke,wlasciwie to zdala jej relacje ze wszystkich romansow jej
ojca,nie przebierajac w srodkach. Ojciec stracil autorytet,zostal
odsuniety na bok,corka patrzy na niego z obraza, a matka jest chyba
z tego powodu szczesliwa bo ukarala zdrajce nienawiscia corki do
ojca.Jestem oburzona takim zachowaniem matki,zabila w ten sposob
wiez miedzy ojcem i corka,wypaczyla mlodej dziewczynie obraz
mezczyzny.Wiem jedno,ojciec z corka zawsze sie swietnie dogadywali,
bylam swiatkiem kilku fajnych sytuacji, jezdzili razem na wakacje,
robili zakupy, kilkakrotnie odwiedzali mnie oboje na dzialce, nasze
corki kolegowaly sie przez wiele lat.Bylam takim niemym swiadkiem
dobrych i zlych rzeczy jakie dzialy sie w tej rodzinie.Ale teraz to
juz same zle rzeczy sie dzieja. Jest mi ciezko zrozumiec jak matka
moze przedstawic obraz ojca w krzywym zwierciadle-delikatnie
napisane i cieszyc sie z tego. To sa ich problemy, po co mieszac
dziecko. Ciekawa jestem jakie macie na ten temat zdanie.
Niestety ze swoja kupelka juz sie dobrze nie dogaduje, bo mam inne
zdanie na te tematy i chyba staje sie powoli jej wrogiem, gdyz nie
trzymam z nia sztamy. Pozdrawiam
    • mariola.maria Re: Wmieszane dzieci w problemy.. 27.07.09, 14:55
      Myślę, że bardzo źle zrobiła twoja koleżanka.
      jedyną szkodę wyrządziła dziecku, to córka z tego powodu poniesie straty a nie ojciec.
      Dzieci nie powinno się mieszać w sprawy między dorosłymi.
      Córka nie jest przecież partnerką dla ojca i nigdy jej ojcem nie przestanie być, nie można go ukarać "odebraniem" córki - bo to się nie da, zawsze będzie jej ojcem, najwyżej z lojalności do matki będzie go nie szanowała.A to dziecko, które nie szanuje rodzica ma problemy a nie rodzic.



      • asdaa Re: Wmieszane dzieci w problemy.. 27.07.09, 20:15
        to prawda, wielkim błędem jest mieszanie dzieci do spraw dorosłych. Delikatna i
        krucha psychika młodego człowieka nie jest w stanie przyjąć i zracjonalizować
        sobie takich info. No i mogą zacząć się kłopoty wychowawcze.
        • ixiq111 Re: Wmieszane dzieci w problemy.. 27.07.09, 21:21
          W sumie się zgadzam, ale... nie do końca.
          Po pierwsze: nie wiemy ile córka ma lat. Uważam, że jeżeli jeszcze
          dzieckiem (przyjmijmy ma nie więcej niż 16 lat) nie powinna być w
          żaden sposób mieszna w sprawy dorosłych, ale to nie jest takie
          proste. Dorostające dzieci mają oczy, uszy i widzą, że coś jest nie
          tak. A co ma powiedzieć zdradzona matka córce (np. 18-letniej), jak
          się zapyta dlaczego tata tylko czasami w domu "bywa". Najlepiej,
          żeby tatuś sam to wyjaśnił, ale jak się skutecznie miga? To co
          wtedy? Wybielać gnojka i robić z niego na siłę kochanego tatuśka??
          Bo straci autorytet? Uważam, że już go stracił, jak olał rodzinę i
          związał się z kochanką. Okłamywanie dzieci też nie jest uczciwe i
          matka, która kłamie (kryjąc wyskoki męża) też wcześnej czy później
          straci autorytet. Uczciwe byłoby gdyby to właśnie ów tatuś się przed
          dzieckiem wytłumaczył, a nie zwinął żagle i zostawił trudne pytania
          dla matki.
          Wydaje mi się, że małemu dziecu łatwiej zamydlić oczy i wcisnąć
          bajkę o niby-kochającym tacie, który nie może z nim mieszkać, ale
          nastolatek takiego kitu nie łyknie. I lepiej, żeby się dowiedział
          tego w domu, niż od tzw. "życzliwych".
          Gdyby tatusiowie przekazywali sami dzieciom informacje dotyczące ich
          relacji z matką i nową "ciocią" byłoby chyba lepiej. Ale jak widać
          większość nie ma tyle odwagi. Ciekawe dlaczego?
    • tmtg Re: Wmieszane dzieci w problemy.. 27.07.09, 21:42
      Sytuacja jak kazda inna: dopoki jej nie doswiadczysz nie wiesz co jest lepsze.

      Ja doswiadczylam. Wole wiedziec. Wyniszcza mnie ta wiedza, ale wole wiedziec i
      nie wylewac pewnego dnia niepotrzebnie lez nad jego grobem. Bo ja juz nie mam ojca.
      • sarna72 Re: Wmieszane dzieci w problemy.. 27.07.09, 22:06
        A dleczego córka ma nie wiedzieć o ojca wybrykach? Kiedy zdradzał matkę i
        krzywdził rodzine nie zastanawial się, co będą czuły dzieci.Postąpił podle
        zdradzając, niech poniesie teraz tego konsekwncje!To nie córki wina ,że ma
        takiego ojca.Jak tak zależałoby mu na autorytecie to nich nie zdradza!!!Córka ma
        prawo ocenić jego postępowanie i odnieść się do tego w sobie wiadomy sposób i
        zgodnie ze swoim sumieniem.
        • lu_bella Re: Wmieszane dzieci w problemy.. 28.07.09, 15:21
          Dzieci nie wolno okłamywać sad
          Ale jest różnica powiedzieć, że tata nie będzie z nami mieszkał, nie będzie mężem mamy itp., a powiedzieć, że ten sk....l zostawił nas dla jakieś wywłoki, qrwy bo NAS nie kocha, nie chce itd.
          Nie kłamać, ale nie narzucać swoich emocji. Oglądałam kiedyś program, gdzie dziewczyna ( dorosła ) nie mogła wybaczyć matce, że narzuciła jej swoją nienawiść do ojca. Dziecko powinno samo wyrobić sobie zdanie o ojcu. To, że zostawił matkę, nie znaczy, ze zostawił dziecko.
          • mariola.maria Re: Wmieszane dzieci w problemy.. 28.07.09, 16:12
            DOKŁADNIE TAK.
            Podpisuje się obiema rekami
    • asdaa Re: Wmieszane dzieci w problemy.. 28.07.09, 17:15
      nie okłamywać dzieci, starsze można poinformować ale bez oceniania, dziecko samo
      wyrobi sobie zdanie. Córka 16- , 18-, czy 20-letnia jest dzieckiem swojego ojca
      i projekcja na nią własnych uczuć do zdradzającego nie jest dobrym wyjściem.
    • ta Re: Wmieszane dzieci w problemy.. 28.07.09, 23:55
      "Miesza" dzieci w problemy zdradzający rodzic i dobrze, żeby miał tego
      świadomość. Dzieciom należy mówić prawdę, oczywiście formę i treść przekazu
      trzeba dostosować do wieku dziecka i jego wrażliwości.

      Powinien to zrobić rodzic winny tej sytuacji, czyli zdradzający/odchodzący od
      rodziny. Niech się tłumaczy jak chce, ale niech tego obowiązku wobec swoich
      dzieci nie zrzuca na zdradzanego i pozostawianego partnera, co dzieje się
      najczęściej.

      Dziecko po osiągnięciu dojrzałości emocjonalnej samo oceni zdradzającego i
      odchodzącego od rodziny rodzica.
      Ta_
      • daria_nowak Re: Wmieszane dzieci w problemy.. 29.08.09, 21:52
        pierwszy raz od dawna, zgadzam się z Tobą w pełni.

        Formę należy dostosować do wieku dziecka. Przy tym to rodzic, który doprowadził
        do sytuacji rozstania musi rozmawiać.
        Mam tylko jeną wątpliwość. Nie bardzo widzę sens takiej rozmowy, gdy para się
        nie rozstaje. Jeśli próbują być razem, to chyba lepiej nie obciążać dziecka
        kryzysem rodziny w ten sposób? Ale tu nie mam 100% przekonania i uzależniam
        wszystko od konkretnej sytuacji.
    • plastelinka.czerwona Re: Wmieszane dzieci w problemy.. 29.07.09, 12:23
      Ukrywanie prawdy prowadzi do sytuacji, w której mama jest tą złą, bo się złości
      na tatę i wyrzuca go z domu. Tatuś za to jest poszkodowany i taki kochany.
      Niestety wątpię aby sam wytłumaczył córce, że mama ma prawo być na niego zła i
      że to on zrobił coś złego.

      > Jest mi ciezko zrozumiec jak matka
      > moze przedstawic obraz ojca w krzywym zwierciadle-delikatnie
      > napisane i cieszyc sie z tego.

      To w krzywym zwierciadle czy
      > o wszystkim poinformowala swoja
      > corke,wlasciwie to zdala jej relacje ze wszystkich romansow jej
      > ojca,nie przebierajac w srodkach
      ?
    • lu_bella Jak by na to nie patrzeć........ 29.07.09, 20:55
      Jeśli ojciec się wybieli dziecko wcześniej czy później przejrzy na oczy.
      Jeśli matka go oczerni to dziecko może na zawsze stracić rodzica, a w najlepszym układzie stracić parę lat kontaktów.
      • kobieta_niezalezna Re: Jak by na to nie patrzeć........ 31.08.09, 08:29
        Oj kobiety czytam jak teoretyzujecie i tylko siąść i płakać. Jestem
        córką takich rodziców moja mama zrobiła sobie ze mnie powierniczkę,
        wiedziałam o wszystkim , nie wiem co było prawdą a co sobie
        wymyśliła targana zazdrością i nienawiścią o tę "trzecią".Wykrzywiła
        mi obraz mojego ojca na wiele wiele lat. W tamtym czasie obarczona
        ich problemami nie potrafiłam się uczyć, ani cieszyć się życiem
        straciłam dzieciństwo i wczesną młodość bo żyłam życiem moich
        rodziców. Znacznie łatwiej byłoby mi żyć gdybym nie była w to
        wtajemniczona. Teraz gdy jestem już dorosłą kobietą i potrafię to
        ocenić wiem ,że mój ojciec dla mnie był dobry, nigdy sam niczego
        przeciew mojaj mamie nie powiedział, wiem dlaczego tak postąpił i
        wcale jego nie potępiam. Dlatego uważam ,że jeśli to możliwe nie
        powinno się mieszać dzieci w sprawy dorosłych i opowiadać o
        wiarołomnym partnerze.
        • asdaa Re: Jak by na to nie patrzeć........ 31.08.09, 17:20
          asdaa 27.07.09, 20:15 Odpowiedz
          to prawda, wielkim błędem jest mieszanie dzieci do spraw dorosłych. Delikatna i
          krucha psychika młodego człowieka nie jest w stanie przyjąć i zracjonalizować
          sobie takich info. No i mogą zacząć się kłopoty wychowawcze.

          kobieta_niezalezna napisała:
          Dlatego uważam ,że jeśli to możliwe nie
          > powinno się mieszać dzieci w sprawy dorosłych i opowiadać o
          > wiarołomnym partnerze.

          napisałam właśnie dokładnie to co Ty, ale jakiś powód dlaczego ojciec się
          wyprowadził/nie nocuje w domu trzeba dziecku podać. No i odpowiadać na pytania
          stosownie do jego wieku

          ---
          grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne mają orgazm
Pełna wersja