czytam to forum...

31.08.09, 12:41
od jakiegoś czasu.
I przyznaje, że nie rozumiem, jak można brnąć w związek z żonatym mężczyzną. Mam swoje lata, krew też nie woda, wielokrotnie mogłabym skorzystać z okazji. Ale nic z tego nie wyszło, bo nie lubię być piątym kołem u wozu. Raz byłam sama, on zajęty i dzieciaty, niby taki samotny miś i taki oczarowany. Ale to wydało mi się takie... obrzydliwe? Niesmaczne? Brudne? Poza tym ja dla siebie jestem najwazniejsza i nie będę łazić w zyciu czyimiś tylnymi drzwiami i jeść resztek z pańskiego stołu, choć najsmaczniejszych.
Poza tym, jak można szanować faceta, który puszcza się z boku? Nawet jako kochanka, jak miałabym go szanowac?
Teraz jestem mezatką, różnie bywa i myśli mnie różne nachodzą. Okazje doganiają. Jednak jak pomyślę, jaka to ułuda szcześcia, dokąd to prowadzi i jak bardzo niszczy, to odechciewa mi się tych wrażeń romansowych "tyśjedynakochamciem" z odlotowym mega seksem.

Nie rozumiem Was, kochanki, po prostu nie rozumiem. Jak bardzo mocno trzeba siebie nie-kochać i sobie sprzeniewierzyć by kochać takiego (palanta!), który zdradza?
    • the-only-niemoralna Re: czytam to forum... 31.08.09, 13:59
      Nie pozostaje mi nic innego jak tyko pogratulowac tej Twojej
      nieskazitelnej czystości i moralności równej co najmniej ojcu
      dyrektorowi. Brawo! Jestem pełna podziwu smile.
      A tak nota bene nikt nie oczekuje od Ciebie zrozumienia, jest ono
      całkowicie zbędne wink.
      • omaloco Re: czytam to forum... 31.08.09, 14:07
        Za to ja staram się zrozumieć. Bo nie widzę plusów tej sytuacji, a czasem może i
        bym chciała je zobaczyć, bo święte to tylko dziewice-nieboszczki.
        Normalna jestem, zdrowa, do kościoła nie chodzę i godzinek nie odprawiam. Po
        prostu wrku*wiałby mnie fakt, że jestem dla kogoś drugim garniturem i ten ktoś
        nie krzyczy całemu światu, że jest ze mną szcześliwy. Tylko chowa się po
        krzakach i trzęsie porami, żeby poseksić się bez konsekwencji.
        Cholera, przecież każda kobieta jest warta prawdziwego związku.
        • asdaa Re: czytam to forum... 31.08.09, 17:04
          omamloco tkwisz w stereotypie myślowym. A bywa też tak, że kochanka jest
          pierwszą jedyną i najważniejszą kobietą w życiu żonatego faceta. Potrafisz to
          sobie wyobrazić. Zrozumieć się nie staraj, to za trudne...
          • merco007 [...] 31.08.09, 18:13
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
            • lu_bella Re: czytam to forum... 31.08.09, 19:27
              merco007 napisał:

              > Jak zwykle arogancka dla wszystkich którzy nie myslą jak ona. Uprzejma tylko dl
              > a zdradzających. Wiadomo , kurwa kurwe zawsze zrozumie...

              No proszę big_grin Nie dość, że porządny to jeszcze "KULTURALNY", tylko czemu chce mi się rzygać jak to czytam ? crying
              • merco007 Re: czytam to forum... 31.08.09, 19:30
                Nazywam rzeczy po imieniu, a rzygać to się chce jak się czyta o kobietach które zachowują się jak zwierzęta a nie ludzie...
            • asdaa Re: czytam to forum... 31.08.09, 20:31
              słuchaj człowieku, nie znam cię ani ty mnie, więc nie oceniaj, by nie zostać
              ocenionym. Mogę to zrobić na podstawie twojego krótkiego wpisu i zapewniam cię,
              "kurwa" jaką mnie obrzuciłeś będzie łagodną formą wypowiedzi.
              Fora internetowe są po to by dyskutowac na rózne tematy i odnosić się ad rem a
              nie ad personam, jak ty to robisz. Masz coś do powiedzenia, to mów, nie to
              spie..laj na żal.pl, bo widzę, że coś cię gryzie.
              BTW wyzwiska są karalne.
            • omaloco Re: czytam to forum... 31.08.09, 21:44
              Nie patrzę na kochanki jako na "kurwy", bynajmniej.
              Raczej jak na istoty o naprawdę wątłym poczuciu własnej wartości (to nie przytyk).
              Swoją drogą, zastanawiające jest także, jak bardzo kochanki na forum bronią swej
              godności, czasem też agresywnie, jak zranione zwierzę, a której to godności tak
              mało mają w realnym życiu.
              • lu_bella Re: czytam to forum... 31.08.09, 22:01
                omaloco napisała:

                > Nie patrzę na kochanki jako na "kurwy", bynajmniej.
                > Raczej jak na istoty o naprawdę wątłym poczuciu własnej wartości (to nie przyty
                > k).

                Była już dyskusja na forum o poczuciu własnej wartości. I wg. mnie kobieta bez poczucia własnej wartości to siedzi cicho w domku, pierze, sprząta, gotuje misiowi bo do tego jest stworzona. Tylko kobieta o dużym poczuciu własnej wartości potrafi iść w ciemno w związek bez tzw. przyszłości.
                > Swoją drogą, zastanawiające jest także, jak bardzo kochanki na forum bronią swe
                > j
                > godności, czasem też agresywnie, jak zranione zwierzę, a której to godności tak
                > mało mają w realnym życiu.

                Wszystkie awantury rozpętywały żonki. owszem czasem widziałam tekst niższych lotów od kochanki, ale zazwyczaj był poprzedzony wyjątkowo chamskim postem kochanki. Mnie i mnie podobnym też się oberwało nie raz od żonek, bo bardziej winie misia niż kochankę.
                • omaloco Re: czytam to forum... 31.08.09, 23:53
                  Ani pokorna żona cierpiąca w milczeniu ani kochanka szalejąca nie ma się czym chwalić, jeśli chodzi o wysoka samoocenę.
                  Na szczęście między tym kontrastem jest cała gama odcieni kobiecych charakterów, które buntują się skutecznie przed drugoplanową rolą.
                  Któraś z dziewczyn rzuciła hasło, że kochanka może grać pierwsze skrzypce, że czasem się tak zdarza. To ja się pytam, co w takim razie robi pomiędzy tymi dwoma szczęśliwcami żona onego? Jeśli facet z jakichkolwiek przyczyn, nawet najbardziej wymyślnych, nie może z kobietą się ożenić (zakładam, że ona tego che docelowo), to nigdy nie bedzie ona dla niego tą pierwszą. Tu nie chodzi tylko o sam ślub. Ale o oficjalność związku, rodziny, poznanie dzieci, ułożenie sobie wspólnego życia.
                  Załóżmy, że kobieta jest nieszczęśliwa w samotności. Pragnie rodziny, domu, kogoś bliskiego, dzieci. Spotyka żonatego i bach? Od pierwszego wejrzenia? Nic się nie dzieje przypadkiem, trochę trwało zanim CHCIAŁA temu ulec. No a potem trafia na forum... To jest po prostu bardzo smutne, co z kobietą może zrobić głód uczuć.
                  • lu_bella Re: czytam to forum... 01.09.09, 07:20
                    omaloco napisała:

                    > Ani pokorna żona cierpiąca w milczeniu ani kochanka szalejąca nie ma się czym c
                    > hwalić, jeśli chodzi o wysoka samoocenę.

                    Ale źle mnie zrozumiałaś. Nie miałam na myśli pokornie cierpiącej żony postawionej przed faktem ( zdrada męża) ale ogólnie żony poświęcające się od początku do końca.

                    > Na szczęście między tym kontrastem jest cała gama odcieni kobiecych charakterów
                    > , które buntują się skutecznie przed drugoplanową rolą.

                    Hmmm. A co to drugoplanowa rola ?? pojęcie względne. Jednej wystarczą czułe słowa, gesty. Innej za mało będzie sad

                    > Któraś z dziewczyn rzuciła hasło, że kochanka może grać pierwsze skrzypce, że c
                    > zasem się tak zdarza. To ja się pytam, co w takim razie robi pomiędzy tymi dwom
                    > a szczęśliwcami żona onego? Jeśli facet z jakichkolwiek przyczyn, nawet najbard
                    > ziej wymyślnych, nie może z kobietą się ożenić (zakładam, że ona tego che docel
                    > owo), to nigdy nie bedzie ona dla niego tą pierwszą. Tu nie chodzi tylko o sam
                    > ślub. Ale o oficjalność związku, rodziny, poznanie dzieci, ułożenie sobie wspól
                    > nego życia.

                    I znowu wink wszystko skupiło się na kobietach. A gdzie "biedny" misio ??


                    > Załóżmy, że kobieta jest nieszczęśliwa w samotności. Pragnie rodziny, domu, kog
                    > oś bliskiego, dzieci. Spotyka żonatego i bach? Od pierwszego wejrzenia? Nic się
                    > nie dzieje przypadkiem, trochę trwało zanim CHCIAŁA temu ulec. No a potem traf
                    > ia na forum... To jest po prostu bardzo smutne, co z kobietą może zrobić głód u
                    > czuć.

                    Są kochanki, które maja rodziny. Czegoś im jednak brakuje i pragną kochanka. Najbezpieczniejszym kochankiem jest wtedy żonaty facet. Będzie sie wtedy starał utrzymać wszystko w tajemnicy. Ja właśnie odwróciłam rolę hi hi hi. To co napisałam słyszałam od facetów smile Kiedyś jako wolna dziewczyna poznałam faceta w trakcie rozwodu. I wiesz co mi powiedział ? Że owszem podobam mu się bardzo, ale on szuka kobiety statecznej ;O. A ja to pewnie chciałabym mieć dziecko itd. SZczęka mi opadła ;D On mi się nawet nie podobał hi hi. Ale poznałam mentalność facetów. Mam znajomego - kawaler- który "wyrywa" tylko mężatki, bo panna to by chciała od razu za mąż się wydać.
                    Jednak na forach to kochankę się linczuje, misiowi się wybacza i pozwala wrócić. Faceci dobrze znają swoją sytuacje i pozwalają sobie na wiele. Staram się nie wrzucać wszystkiego do jednego worka i tyle. Staram się nikogo nie oceniać, a raczej zrozumieć. Może i ja czegoś się przy tym nauczę ??

                    • omaloco Re: czytam to forum... 01.09.09, 09:14

                      > Ale źle mnie zrozumiałaś. Nie miałam na myśli pokornie cierpiącej żony postawio
                      > nej przed faktem ( zdrada męża) ale ogólnie żony poświęcające się od początku d
                      > o końca.

                      Ależ o tym dokładnie mówię. Pokorni cierpieć w małżeństwie można i bez zdrady.
                      >
                      > > Na szczęście między tym kontrastem jest cała gama odcieni kobiecych chara
                      > kterów
                      > > , które buntują się skutecznie przed drugoplanową rolą.
                      >
                      > Hmmm. A co to drugoplanowa rola ?? pojęcie względne.

                      Drugoplanowa to taka, kiedy kobieta drugoplanową się czuje. I nie dlatego czuje,
                      bo wypiera się swoich uczuć ale wówczas, gdy NAPRAWDĘ nie jest spełniona jako
                      partnerka.

                      Jednej wystarczą czułe sło
                      > wa, gesty. Innej za mało będzie sad

                      No właśnie... A jak nie pójdzie z facetem do łóżka, to i tych gestów nie dostanie...
                      >
                      > I znowu wink wszystko skupiło się na kobietach. A gdzie "biedny" misio ??

                      Mnie biedny misio nie interesuje. Tak jak nie interesują mnie wszelkiej maści
                      żule, palanty i inna swołocz. To co sądzę o zdradzających facetach, niezależnie
                      od postawy kochanek, nie nadaje się na publiczne wystąpienie. Poruszam wyłącznie
                      kobiecy aspekt, bo wydaje mi się on o wiele ciekawszy.

                      >

                      > Są kochanki, które maja rodziny.

                      Samotność nie zależy od związkowego status quo. Przecież nie będziemy pisać o
                      oczywistościach.


                      > Faceci dobrze znają swoją sytuacje i pozwalają sobie na wiele.

                      Stopień mojej pogardy dla takich mężczyzn jest tak wielkie jak ich przerośnięte
                      ego. Żerują na tym, o czym pisałam - na samotności i głodzie uczuć. Wykorzystują
                      to i jak to kiedyś jeden debil napisał: "wydłubują im swoim penisem dziurę w sercu".

                      • lu-bella Re: czytam to forum... 01.09.09, 11:09
                        omaloco napisała:

                        >
                        >
                        > Stopień mojej pogardy dla takich mężczyzn jest tak wielkie jak ich przerośnięte
                        > ego. Żerują na tym, o czym pisałam - na samotności i głodzie uczuć. Wykorzystuj
                        > ą
                        > to i jak to kiedyś jeden debil napisał: "wydłubują im swoim penisem dziurę w se
                        > rcu".

                        Dlatego może czasem warto "być wdzięczną" kochance, że otworzyła oczy ? wink
                        >
                        • omaloco Re: czytam to forum... 01.09.09, 11:46
                          Czytałam kiedyś taki felieton pt. "żono, podaruj kochance kwiaty". W kontekście uzmysłowienia sobie, że związek szwankuje i kochanka przecina wrzód. I ja się z tym zgadzam.
                          Ale to zupełnie inna bajka. Nie wiem, czy kochanka akurat w tej intencji właśnie zdradza; aby małżonkowie poszli na terapię rodzinną.
                          Jedno jest pewne: kochanka zawsze traci. Zawsze. Godność, nerwy, szacunek dla siebie i CZAS jaki mogłaby poświęcić komuś/czemuś co jej nie niszczy.
                          A tak między nami mówiąc, naprawdę znikomy procent facetów jest warty, by rzucić wszystko w diabły i iść za głosem serca. Te wszystkie misie biedne, to zazwyczaj zwykłe kanapowce z pilotem w ręku, tudzież niedojrzałe emocjonalne egzemplarze, mające tylko zrywy przy nowej pannie. Bo paradoks jest taki, że faceci naprawdę wartościowi najpierw odejdą a potem poszukają innej kobiety i nie będzie to cudza żona.
                          • lu_bella Re: czytam to forum... 01.09.09, 12:25
                            Mniej więcej ;D
                            Ale ponieważ to dorośli ludzie, niech sami wybierają i niech ponoszą konsekwencje smile Dla mnie najdziwniejsze jest gnębienie się zdradzonej żony, męża. Na prawdę tak trudno stwierdzić, że małżonek/nka nie był jej/go wart ??
                            I zamknąć temat, zacząć żyć na nowo,. Nie od razu będzie super bo każde rozstanie boli. Ale rozpamiętywanie NIC nie zmieni. Ewentualnie w człowieka zgorzkniałego.
                            • omaloco Re: czytam to forum... 01.09.09, 13:58
                              A to już kwestia klasy i samoświadomości zdradzanego. Jak sobie z tym poradzi.
                              Kochanki były, są i będą. A ja czasem sobie myślę, że mężczyzna dostali od Pana Boga prezent w postaci kobiety, na którego kompletnie nie zasługiwał.
                          • ciezka_cholera Re: czytam to forum... 02.09.09, 18:13
                            omaloco napisała:

                            > Jedno jest pewne: kochanka zawsze traci. Zawsze. Godność, nerwy, szacunek dla s
                            > iebie i CZAS jaki mogłaby poświęcić komuś/czemuś co jej nie niszczy.

                            Nie jestem do konca przekonana. To naprawde w duzej mierze zalezy od stopnia jej
                            swiadomosci, umiejetnosci zdystansowania sie i oczywiscie od poziomu
                            zaangazowania emocjonalnego.
                            Kochanka ma jedna zasadnicza przewage nad zona - wiedze z kim ma do czynienia.
                            Przypuszczam, ze wiekszosc zdradzajacych probuje zlagodzic ten obraz,
                            przekazujac kochance wizje swojego malzenstwa jako pasma udrek, zas siebie
                            samego jako ofiare splotu nieszczesliwych okolicznosci, ktore zmuszaja do
                            trwania w nim. Jestem jednak przekonana, ze kobieta z glowa na karku, poradzi
                            sobie z odszyfrowaniem intencji i bedzie miala swiadomosc, ze ma do czynienia z
                            osoba nielojalna i niegodna zaufania. Czy zwiazek z taka osoba jest pozbawiony
                            sensu? To juz zalezy, czego kochanka oczekuje. Jesli relacja ma charakter
                            towarzysko-rekreacyjny, to moze byc bardzo satysfakcjonujaca pomimo wyzej
                            wymienionych defektow partnera. Wszak od kompana do szachow, filmow, wieczornego
                            wina i seksu (oraz co tam kto jeszcze lubi) nie musimy oczekiwac lojalnosci.
                            Oczekujemy, ze bedzie dobrze gral w szachy, film komentowal ciekawie i dopiero
                            jak sie skonczy, wino przynosil znakomite i upijal sie na wesolo oraz bzykal nas
                            namietnie. Wszystkie te aktywnosci moga byc celem samym w sobie.
                            Jak we wszystkich relacjach, tak i w zwiazku koachanki z zonatym, kluczowa jest
                            proporcja miedzy dawaniem a braniem. To niezaprzeczalna prawda, ze zonaty gach
                            daje niewiele, ale nikt nie zmusza kochanki, zeby dawala wiecej. Tez przeciez
                            nie musi byc wobec niego lojalna, kto jej zabrania sie w miedzyczasie ogladac za
                            innymi. Nie musi na niego wyczekiwac z utesknieniem, moze poswiecac mu resztki
                            swego czasu, tylko wtedy, gdy ma ochote na towarzystwo. Nie musi wreszcie byc w
                            nim zakochana, wystarczy ze go lubi i uwaza ze milo sie z nim spedza czas.
                            Zgadzam sie jednak, ze jesli kochanka sie uprze byc lojalna, dyspozycyjna i
                            jeszcze silnie emocjonalnie zaangazowana, to jej frustracja z powodu
                            dysproporcji miedzy tym co daje i dostaje w zamian bedzie narastac.
                          • nikusica Re: czytam to forum... 01.11.09, 04:49
                            Te wszystkie misie biedne, to zazwyc
                            > zaj zwykłe kanapowce z pilotem w ręku, tudzież niedojrzałe emocjonalne egzempla
                            > rze, mające tylko zrywy przy nowej pannie. Bo paradoks jest taki, że faceci nap
                            > rawdę wartościowi najpierw odejdą a potem poszukają innej kobiety i nie będzie
                            > to cudza żona.


                            Otorz to !!!
                        • ta Re: czytam to forum... 01.09.09, 15:32
                          lu-bella napisała:

                          > Dlatego może czasem warto "być wdzięczną" kochance, że otworzyła oczy ? wink

                          A może warto, kochanki, być wdzięcznym tym, którzy mówią "nie pchaj się w g...",
                          bo cierpieć będziesz ?
                          Ta_
                          • lu-bella Re: czytam to forum... 01.09.09, 15:44
                            ta napisała:


                            > A może warto, kochanki, być wdzięcznym tym, którzy mówią "nie pchaj się w g..."
                            > ,
                            > bo cierpieć będziesz ?
                            > Ta_

                            A Ty_ to szambonurek, medium czy terapeutka ??? Ja osobiście póki co twoich rad nie potrzebuję. tongue_out
                            • zuzann-a Re: czytam to forum... 02.09.09, 14:10
                              lu-bella napisała:

                              > ta napisała:
                              >
                              >
                              > > A może warto, kochanki, być wdzięcznym tym, którzy mówią "nie
                              pchaj się w
                              > g..."
                              > > ,
                              > > bo cierpieć będziesz ?
                              > > Ta_
                              >
                              > A Ty_ to szambonurek, medium czy terapeutka ??? Ja osobiście póki
                              co twoich rad
                              > nie potrzebuję. tongue_out

                              smile))
                              • magiczna_marta Re: czytam to forum... 02.09.09, 15:32
                                Twoj post wiele nie wniosl do dyskusji, tak ciezko cokolwiek napisac?
                            • ciezka_cholera Re: czytam to forum... 02.09.09, 17:13
                              lu-bella napisała:

                              > ta napisała:
                              >
                              >
                              > > A może warto, kochanki, być wdzięcznym tym, którzy mówią "nie pchaj się w
                              > g..."
                              > > ,
                              > > bo cierpieć będziesz ?
                              > > Ta_
                              >
                              > A Ty_ to szambonurek, medium czy terapeutka ??? Ja osobiście póki co twoich rad
                              > nie potrzebuję. tongue_out

                              Zlota zasada jest taka, ze wdziecznosci za okazana pomoc, mozemy wymagac tylko
                              od osob, ktore o te pomoc poprosza, pozostali moga byc wdzieczni, jesli ocenia
                              owa przysluge jako przydatna.
                              Dosc wybiorczo ja stosujesz - pare postow wyzej pisalas, ze zony powinny byc
                              wdzieczne kochankom za obnazenie wredoty meza, co jest prawda, tylko w
                              przypadkach, gdy zony wystapily do kochanki (wtedy jeszcze niedoszlej) z prosba
                              o przetestowanie wiernosci malzonka.
                              • lu_bella Re: czytam to forum... 02.09.09, 17:25
                                ciezka_cholera napisała:


                                >
                                >
                                > Zlota zasada jest taka, ze wdziecznosci za okazana pomoc, mozemy wymagac tylko
                                > od osob, ktore o te pomoc poprosza, pozostali moga byc wdzieczni, jesli ocenia
                                > owa przysluge jako przydatna.
                                > Dosc wybiorczo ja stosujesz - pare postow wyzej pisalas, ze zony powinny byc
                                > wdzieczne kochankom za obnazenie wredoty meza, co jest prawda, tylko w
                                > przypadkach, gdy zony wystapily do kochanki (wtedy jeszcze niedoszlej) z prosba
                                > o przetestowanie wiernosci malzonka.

                                Jeśli to do mnie to :
                                1) było napisane MOŻE
                                2) być wdzięczną było w cudzysłowie
                                3) na końcu była wink

                                Starczy ? :suspicious
                                • ciezka_cholera Re: czytam to forum... 02.09.09, 18:20
                                  lu_bella napisała:

                                  > Starczy ? :suspicious

                                  niech bedzie wink
              • klara551 Re: czytam to forum... 30.09.09, 20:13
                Bo kochanki chcą mieć tego i tylko tego faceta.One chcą mieć a nie
                być partnerką w świetle dnia,a nie tylko w sypialni.One kochają
                czekać na niego zrzymać się na głupią żonę ,co pierze gacie leczy
                jak chory ,wspólżyje itd.A potem ,jak się okazuje,że dzieci dom,to
                jest to to łkają,dzwonią.Jeżeli mężczyzna naprawdę kocha,to nie
                oszukuje żony,tylko rozwodzi się i już.A jeżeli nie,to oszukuje i
                żonę i kochankę i obie na tym tracą.A szczególnie kochanka,bo nie ma
                partnera na co dzien,a tylko wtedy gdy uda mu się wyrwać z domu i
                oszukać żonę. Rozwód jest dla ludzi ,a związek z 2 kobietami dla
                niepewnych siebie facetów,co chcą mieć ciastko i zjeść ciastko.A czy
                kochanki myślą otym,że taki facet,to jest stały jak kurek na dachu i
                że jak pojawi się następna pocieszycielka to i kochankę zostawi?
                • lu_bella Re: czytam to forum... 01.10.09, 08:24
                  klara551 napisała:

                  > Bo kochanki chcą mieć tego i tylko tego faceta.One chcą mieć a nie
                  > być partnerką w świetle dnia,a nie tylko w sypialni.One kochają
                  > czekać na niego zrzymać się na głupią żonę ,co pierze gacie leczy
                  > jak chory ,wspólżyje itd.A potem ,jak się okazuje,że dzieci dom,to
                  > jest to to łkają,dzwonią.

                  Ja bym tak nie generalizowała. Miałam koleżankę, która była nałogową kochanką. Jej nie zależało, żeby na stałe złapać faceta. W miarę szybko informowała żony. Później natomiast kopała faceta i ten zostawał na lodzie smile

                  Jeżeli mężczyzna naprawdę kocha,to nie
                  > oszukuje żony,tylko rozwodzi się i już.A jeżeli nie,to oszukuje i
                  > żonę i kochankę i obie na tym tracą.A szczególnie kochanka,bo nie ma
                  > partnera na co dzien,a tylko wtedy gdy uda mu się wyrwać z domu i
                  > oszukać żonę.

                  Hi hi hi może wtedy czuja się jak w młodzieńczych latach chodzenia ze sobą wink

                  Rozwód jest dla ludzi ,a związek z 2 kobietami dla
                  > niepewnych siebie facetów,co chcą mieć ciastko i zjeść ciastko.A czy
                  > kochanki myślą otym,że taki facet,to jest stały jak kurek na dachu i
                  > że jak pojawi się następna pocieszycielka to i kochankę zostawi?

                  No chyba nie myślą, że się zaangażują. Histerie odstawiane później dla mnie są żenujące. Jak się człowiek zdecydował na taki układ to trzeba umieć z godnością znieść porażkę.
                • daria_nowak Re: czytam to forum... 01.10.09, 09:11
                  >A szczególnie kochanka,bo nie ma
                  > partnera na co dzien,a tylko wtedy gdy uda mu się wyrwać z domu i
                  > oszukać żonę

                  Krew mnie zalewa przy takich stereotypach powtarzanych bezmyślnie.
                  Ja nie chcę mieć chłopa na stałe. Bardzo lubię swoje życie i NIE ZAMIERZAM GO
                  ZMIENIAĆ. Kochanek nie dość, ze to akceptuje, to również mu to odpowiada.
                  Czy każda baba musi chcieć mieć mężczyznę na stałe w domu?
                  Jakiś przepis tak mówi? Ustawa może? Norma Unijna?
    • lu_bella Re: czytam to forum... 31.08.09, 17:57
      Życzę Ci żeby Twój mąż miał identyczne podejście do sprawy. Sama przerobiłaś jako panna jakie faceci maja "problemy i sposoby". Skup się na mężu, żeby nie musiał kombinować.
      To co napisałam nie było złośliwe.
      • omaloco Re: czytam to forum... 31.08.09, 21:58
        Doceniam brak złośliwości. Za nikogo głowy nie dam, tym bardziej za faceta, którego raptem znam parę lat.big_grin A serio, faktem jest, że mój do kobieciarzy nie należy i było dla mnie ważne to na samym początku.
        • lu-bella Re: czytam to forum... 31.08.09, 22:20
          omaloco napisała:

          > Doceniam brak złośliwości. Za nikogo głowy nie dam, tym bardziej za faceta, któ
          > rego raptem znam parę lat.big_grin A serio, faktem jest, że mój do kobieciarzy nie na
          > leży i było dla mnie ważne to na samym początku.

          Tyle tylko, że nie ma reguł smile Czasem się zastanawiałam czy lepiej jak ktoś przed ślubem się wyszaleje, czy lepiej jak jest czysty jak łza ?
          Ja uważam, ze szaleństwo lepsze big_grin
    • ajmj Re: czytam to forum... 03.09.09, 08:44
      Wracając do pierwszego postu - pytanie:

      brnąc i zadając się z zonatym mozna takze ze zwykłej naiwności, nie
      znajomości zycia, głupotysmile
    • klawiatura_zablokowana Re: czytam to forum... 03.09.09, 19:11
      ja też i wrażenia mam podobne.

      Natomiast do twoich uwag dorzucę jeszcze jedno: bawi mnie niepomiernie
      pomroczność jasna kochanek, które deklarują naiwność dzieci pięcioletnich
      tekstami w stylu "kochanka może nie przewidzieć skutków romansu z żonatym..."
      czy "nie wiem, dlaczego tak nagle mnie rzucił bez wyjaśnień", "dlaczego tak on
      mnie traktuje".

      Chyba nawet goryl by zrozumiał, kochanki moje drogie, że skoro żonę robi na
      szaro co i rusz i ma jej uczucie, ich małżeństwo, związek, zaufanie, miłość i
      przysięgę w dupsku, to i was również traktować będzie analogicznie.

      To jak robić interes ze złodziejem, a potem beczeć, że kradnie.
    • prawidlowe-podejscie Re: czytam to forum... 08.09.09, 13:33
      witam po wakacjach....

      omaloco napisała:

      > od jakiegoś czasu.

      tak kazdy(a) zaczyna... a pozniej sie okazuje ze...

      > I przyznaje, że nie rozumiem, jak można brnąć w związek z żonatym
      mężczyzną.

      tak samo jak mozna brnac w zwiazek z kawalerem, konczy sie to co
      prawda malzenstwem czasami, ale zawsze jest szansa na rozwod
      z zonatym jest latwiej, ot mozna powiedziec, na dzis to juz koniec i
      nie trzeba tego sadownie zalatwiac

      (czytajac dalej mowisz ze masz swoje lata a tu takiej prostej rzeczy
      nie umiesz wydedukowac...)

      > Ma
      > m swoje lata, krew też nie woda, wielokrotnie mogłabym skorzystać
      z okazji. Ale
      > nic z tego nie wyszło, bo nie lubię być piątym kołem u wozu.

      albo moze inaczej:
      -masz swoje lata
      -krew sie burzy
      ...ale nikt juz nie chce sie za ciebie wziac, ot moze nie 5-te kolo
      u wozu ale bylabys moze i 7-dmym... nadal nikt nie chce
      powodow moze byc wiele... mezczyzna przedewszystkim oceni wizualnie,
      pozniej uslyszy, reszty juz nie trzeba jak widac od ciebie mezczyzni
      oddalaja sie z predkoscia swiatla

      > Raz byłam sama, o
      > n zajęty i dzieciaty, niby taki samotny miś i taki oczarowany.

      mniemam ze sama to ty bylas wiele razy... do jednego sie przyznajesz
      oczarowany? moze zdesperowany?

      > Ale to wydało mi się takie... obrzydliwe? Niesmaczne? Brudne?

      pierwszy raz czytam taka definicje sexu... a moze cos z toba jest
      nie tak?
      a moze ten desprat byl brudny?, jak brudny to moze i bylo to
      niesmaczne, ale wiesz po umyciu moze zmienic smak, probowaliscie?

      > Poza tym ja dla siebie jestem naj
      > wazniejsza i nie będę łazić w zyciu czyimiś tylnymi drzwiami i
      jeść resztek z p
      > ańskiego stołu, choć najsmaczniejszych.

      taaaaa....
      masz racje dla siebie powinnas byc najwazniesze, ale po twoim wpisie
      widac desperacje... mysle ze gdyby pozwolono (i umyto) to nie
      mialabys zadnych przeciwskazan na skosztowanie...

      > Poza tym, jak można szanować faceta, który puszcza się z boku?
      Nawet jako kocha
      > nka, jak miałabym go szanowac?

      ludzi mozna szanowac, twoj poglada nie jest jedynym sposobem na
      zycie, bo sypianie z zonatym jest czescia naszych pogladow, jedni to
      dopuszczaja inni nie...
      szanowanie innych nie ma nic w tym do rzeczy

      > Teraz jestem mezatką, różnie bywa i myśli mnie różne nachodzą.

      oo znalazl sie desperat i dla ciebie

      > Okazje doganiają
      > . Jednak jak pomyślę, jaka to ułuda szcześcia, dokąd to prowadzi i
      jak bardzo niszczy, to odechciewa mi się tych wrażeń
      romansowych "tyśjedynakochamciem" z od
      > lotowym mega seksem.

      nie wiesz co tracisz dopuki nie skosztujesz...
      zawsze powalala mnie krytyka osob ktore nie sprobowaly czegos ale
      bardzo to krytykowaly... w Polsce jest to nagminne

      >
      > Nie rozumiem Was, kochanki, po prostu nie rozumiem.

      oo to juz lepiej, sa rzeczy ktore ciebie (i twoje mozliwosci)
      przerastaja

      > Jak bardzo mocno trzeba sie
      > bie nie-kochać i sobie sprzeniewierzyć by kochać takiego
      (palanta!), który zdra
      > dza?

      jak bardzo trzeba byc "tempakiem" aby pisac takie posty jak twoj?
    • sabbbinka Re: czytam to forum... 01.10.09, 12:36
      faktycznie niektóre rzeczy co niektórych przerastają smile))..a słowo
      nigdy jest nadużywane przez nich smile)))
      PS. Oscar Wilde .."Ludzie, którzy kochają w życiu tylko raz, to w
      rzeczywistości istoty puste. To, co uchodzi w ich pojęciu za
      wierność i uczciwość, jest albo siłą przyzwyczajenia, albo
      imaginacją"..smile)) miłość jest miłością bezwzgledu na płeć smile))
    • vibe-b Re: czytam to forum... 04.10.09, 20:45
      i nie będę łazić w zyciu czyimiś tylnymi drzwiami i jeść resztek z p
      > ańskiego stołu, choć najsmaczniejszych.

      Dobre porownanie.

      Mi sie kojarzy zonaty kochanek z czyms zuzytym, jak wydeptane stare
      kapcie, albo skarpety z dziura. I tak jak zakladamy stare kapcie lub
      dziurawe skarpety kiedy juz naprawde nie mamy wyboru i nie stac nas
      na lepsze tak tez chyba jest z kochankami. Az chcialoby sie sie
      potrzasnac delikwentka i zawolac kobieto szanuj sie
      • lu_bella vibe-b 04.10.09, 21:33
        A z czym Ci się kojarzy zdradzający mąż ? wink
    • sexybabulinka Re: czytam to forum... 22.10.09, 17:57
      Autorka postu ma calkowita racje, nie wiem dlaczego tak wszyscy na nia
      najezdzaja. Ja mam taka sama sytuacje, od 6 lat tkwie w takim zwiazku i ciagle
      czekam ze sie rozwiedzie, bo obiecuje to juz 6 lat i do tej pory sie nie
      rozwiodl, ja nie rozumiem sama siebie, a tak bardzo bym chciala.
      • sarna72 Re: czytam to forum... 22.10.09, 19:13
        Oczywiście ,że ma rację! Na tym forum są w wiekszości kochanki, dla nich zdrada
        to chleb powszedni i dlatego najeżdżają na autorkę wątku. A poczytaj niektóre z
        nich - święcie w to wierzą ,że są pierwsze i jedynesmile.O żadnym braku szacunku
        dle swojej osoby nawet mowy nie ma, żałosne, ale prawdziwe.
        Pozdrawiam autorkę watku - tak trzymać big_grin.
    • evenjo Re: czytam to forum... 23.10.09, 21:20
      Masz rację, każda kobieta zasługuje na udany, dobry związek. Tylko,że
      kobiet jest więcej niż mężczyzn...w każdym razie-w Europie. I co z tą
      dysproporcją począć? Niech tam każdy żyje jak chce-i tak świata nie
      naprawisz. A swoją drogą,że faceci nie zakładają takich śmiesznych
      forów "Kochankowie", "kochankowie kontra zdradzeni mężowie" - ciekawe
      dlaczego? Może mają ciekawsze rzeczy do roboty..np bzykanie nie swoich
      żon...
Pełna wersja