nie wiem od czego zacząć...

08.09.09, 11:30
Tak się składa, że jeszcze nie zostałam kochanką, mam męża i bardzo
go kocham, ale w naszym związku się coś wypaliło... nie słyszę
żadnych komplementów, żadnych miłych słów na co dzień... a on, cóż
ma żonę, od początku mu się z nią nie układa, nie wiem czy zamierza
z nią skończyć i to nie ma znaczenia, ale słyszę różne komplementy,
wiem że go coś do mnie ciągnie, wiem, że miał kilka już kochanek...
znamy się od dziecka i dobrze się rozumiemy, wiem, że kiedyś sie we
mnie kochał i cały czas go coś ciągnie do mnie a ja cóż... zaczynam
myśleć o nim w inny sposób niż tylko przyjaciel... mąż jest moim
drugim partnerem nie miałam bujnego życia seksualnego, wiem że
usłyszę słowa krytyki... na razie nie zdradziłam i naprawdę nie
zamierzam... ale coraz częściej myślę jakby było z nim, on w słowach
jest taki czuły i miły, i to nie tylk teraz kiedy troszkę chyba
zauważył, że ja coś do niego czuję itd, wcześniej też taki był, mimo
że wiedział iż jesteśmy tylko znajomymi... komplementy i miłe
słowa... co fakt, boję się, że byłabym kolejnym epizodem w jego
życiu, a nie chcę... biję się z myślami, pewnie nie jedna osoba mnie
skrytykuje, ale naprawdę mój rozsądek kłóci się z marzeniami...
    • lu_bella Re: nie wiem od czego zacząć... 08.09.09, 12:17
      aiwlys25 napisała:

      > Tak się składa, że jeszcze nie zostałam kochanką, mam męża i bardzo
      > go kocham, ale w naszym związku się coś wypaliło... nie słyszę
      > żadnych komplementów, żadnych miłych słów na co dzień...

      To jest coś do naprawienia.

      a on, cóż
      > ma żonę, od początku mu się z nią nie układa, nie wiem czy zamierza
      > z nią skończyć i to nie ma znaczenia, ale słyszę różne komplementy,
      > wiem że go coś do mnie ciągnie, wiem, że miał kilka już kochanek...

      To taki typ łowcy. Baaaaardzo małe prawdopodobieństwo, że się zmieni.

      >ale coraz częściej myślę jakby było z nim,

      Każdy ma jakieś tam fantazje, ale fantazje są po to, żeby marzyć, a nie spełniać wink

      on w słowach
      > jest taki czuły i miły, i to nie tylk teraz kiedy troszkę chyba
      > zauważył, że ja coś do niego czuję itd, wcześniej też taki był, mimo
      > że wiedział iż jesteśmy tylko znajomymi... komplementy i miłe
      > słowa...

      Sa faceci, którzy maja taki sposób bycia i niektórzy nie robia tego w niechybnych celach. Ot tacy są wink

      co fakt, boję się, że byłabym kolejnym epizodem w jego
      > życiu, a nie chcę... biję się z myślami, pewnie nie jedna osoba mnie
      > skrytykuje,
      ale naprawdę mój rozsądek kłóci się z marzeniami...

      To chyba nie jest dziwne, że życie to wybory. Niektórzy ryzykują i przegrywają, niektórzy ryzykują i wygrywają. I nie chodzi mi tylko o sferę damsko-męską. Spróbuj zrobić coś dla małżeństwa. czasami rozwiązania są proste.
      Życzę rozsądku smile
    • daria_nowak Re: nie wiem od czego zacząć... 08.09.09, 13:10
      Niedawno na matce chyba był wątek rozwodowy. Na zasadzie „było takie ładne
      małżeństwo, a się rozstają, bo coś się wypaliło. Jak tak można, toć powodem do
      rozwodu przemoc ino może być”. Ku mojej radości gros forumowiczek stwierdziło,
      ze są różne powody i nie muszą być drastyczne, żeby ludzie źle się czuli w
      związku i chcieli się rozstać.

      Teraz tak. Jeśli nie chcesz kończyć swojego małżeństwa, a jedynie potrzebujesz
      czułości, czy czegoś tam, czego mąż Ci nie daje – ok., rozumiem. Ale pamiętaj o
      swoich wstępnych założeniach i nie pakuj się w romans jako remedium na całe zło.
      Myśl trzeźwo - romans to tylko romans. To rodzaj przyjemności, jaką dają sobie
      ludzie, którzy NIE CHCĄ NIC ZMIENIAĆ W CODZIENNOŚCI.
      Jeśli natomiast, to co masz w domu jest dla Ciebie na tyle mało
      satysfakcjonujące, ze nie chcesz tak żyć, to zastanów się całościowo i
      przyszłościowo, a nie tylko nad ewentualnym romansem – odskocznią.
    • fortuna.500 Re: nie wiem od czego zacząć... 08.09.09, 13:19
      A sądzisz, ze zostając kochanką naprawisz swoje małzeństwo?
      Zapewniam cie, ze nie naprawisz swojego zwiazku, to jeszcze upadniesz na dno i
      bedziesz się czuła, jak łatwa panienka.
      Czy az tak jestes spragniona komplementów , zbuduj swoją samoocenę na tym kim
      jesteś , co potrafisz, a nie na męskich słodkich słowkach, bo to droga donikąd.
      • daria_nowak Re: nie wiem od czego zacząć... 08.09.09, 13:34
        Skąd wiesz, jak się będzie czuła? Objawienie miałaś?
        Sama nie namawiam jej na romans, ale opanuj się kobieto i panuj nad formą i
        treścią na raz.
      • beamikl Re: nie wiem od czego zacząć... 08.09.09, 16:00
        fortuno, chyba masz rację, gdybym to wiedziała wczesniej.
    • klawiatura_zablokowana Re: nie wiem od czego zacząć... 08.09.09, 17:16
      > Tak się składa, że jeszcze nie zostałam kochanką, mam męża i bardzo
      > go kocham, ale w naszym związku się coś wypaliło... nie słyszę
      > żadnych komplementów, żadnych miłych słów na co dzień...

      No nie będzie całe życie tak jak w pierwszych szalonych miesiącach, trzeba
      myśleć realistycznie. Dzisiejsza popkultura rodem z Cosmo uczy nas, że jak
      codziennie nie przychodzi z różą w zębach, to należy go zostawić. Spójrz sobie
      spokojnie na wasz związek: co jest w nim dobre, a co złe? Skoro macie dla siebie
      mało czasu, popadacie w rutynę, odrobina szczerej rozmowy i starań może wszystko
      naprawić. Mówiłaś mężowi, że czujesz się zaniedbywana? A może wzorem wielu żon i
      dziewczyn czekasz, aż sam się domyśli? Może on uważa, że dbając o wasz wspólny
      dom daje z siebie tyle, ile trzeba?

      >a on, cóż
      > ma żonę, od początku mu się z nią nie układa, nie wiem czy zamierza
      > z nią skończyć i to nie ma znaczenia, ale słyszę różne komplementy,
      > wiem że go coś do mnie ciągnie, wiem, że miał kilka już kochanek...

      Czyli jest dla ciebie atrkacyjny tylko dlatego, że mówi ci komplementy, innymi
      słowy, wstawia tzw. bajer?

      Czy z mężem łączyło cię coś poza komplementami, bo jeśli tak, to sprawa powinna
      być jasna. Chociaż widzę, że dla ciebie te gładkie słówka w związku są
      najważniejsze.

      >mąż jest moim
      > drugim partnerem nie miałam bujnego życia seksualnego, wiem że
      > usłyszę słowa krytyki...

      A propos czego? Że mąż jest twoim drugim? Jeśli tobie to nie przeszkadza, to
      czym się przejmujesz? A jeśli ci przeszkadza i tęsknisz za "bujnym życiem
      seksualnym" (cokolwiek to znaczy - można mieć jednego i mieć takie bujne, że
      hoho), to należało się "wyszaleć" przed ślubem.

      >komplementy i miłe
      > słowa...

      I co z nich wynika? Koncentrujesz się na tych komplementach, a to jest najmniej
      istotna sprawa. Najmniej istotna część komunikacji, bo gładkie i miłe słówka
      umie wciskać każdy, także komiwojażer i telemarketer.

      >
      >co fakt, boję się, że byłabym kolejnym epizodem w jego
      > życiu, a nie chcę... biję się z myślami, pewnie nie jedna osoba mnie
      > skrytykuje, ale naprawdę mój rozsądek kłóci się z marzeniami...

      To dobrze, to znaczy, że myślisz nad tą sytuacją, a nie potem na zasadzie "to
      samo się stało", "przez przypadek zostaliśmy kochankami". Pamiętaj, że wszystko
      zależy od ciebie. Pamiętaj, że nikt cię nie może zmusić ani nakłonić do zdrady:
      wytłumaczeniem nie jest ani obojętność męża ani gładkie słówka kochanka. To
      tylko twoja decyzja. Spójrz na jednego i drugiego trzeźwym okiem, spisz ich wady
      i zalety. Co ci może dać kochanek - poza komplementami? Jaki cel miałaby zdrada?
      Bo jak tu napisano, na pewno nie naprawi małżeństwa, raczej je rozbije i
      zniszczy. Zrób podsumowanie. Piszesz, że mąż się nie stara. A czy tylko on ma
      się starać? Ile miłych słów ty mu mówisz? Rozmawiasz z nim o waszych uczuciach,
      relacjach? Czy na pewno zrobiłaś wszystko, by wasz związek ratować, czy jesteś
      gotowa przekreślić wszystko, co was łączyło? Dlaczego tak naprawdę za niego
      wyszłaś? Co cię w nim pociągało?
      • woman-in-love Re: nie wiem od czego zacząć... 08.09.09, 17:54
        "jeszcze nie zostałam kochanką"
    • ciezka_cholera Re: nie wiem od czego zacząć... 08.09.09, 20:01
      Diagnoza: syndrom Emmy Bovary,
      leczenie nowatorskie - poczekac az przejdzie, zajmujac sie tymczasem swoim
      malzenstwem i aktywowaniem bujnego zycia seksualnego w ramach tegoz,
      leczenie tradycyjne - ucieczka z kochankiem (o ile on nie ucieknie pierwszy), w
      miejsce (najlepiej jakis ponury zamek nad skalistym urwiskiem - moze w
      Szkocji?), gdzie wasza namietnosc bedzie mogla sie spelniac przez kolejne
      mroczne, ale pelne pasji lata (co da mezowi szanse na spotkanie mniej
      egzaltowanej jednostki i ulozenie z nia sobie mniej ekscytujacego zycia).
      Powodzenia.
    • aiwlys25 cd... 09.09.09, 07:38
      Dziękuję wszystkim za te słowa... w ramach małego wyjaśnienia, męża
      pokochałam za to kim jest, jaki jest itd... ogólnie mój mąż nigdy
      nie przebierał w słowach... raczej w czynach... nie chodzi mi o to
      aby codziennie przynosił mi kwiaty itd... i prawda jest taka, że
      wiem, że w życiu nie jest tak jak w pierwszych miesiącach
      małżeństwa... Ktoś pisał, że powinnam wyszaleć się przed ślubem,
      ale niestety tego nie zrobiłam... całe życie rozsądek bierze górę..
      nigdy nie potrafiłam w tych sferach życia manewrować, dla mnie seks
      był zawsze dopełnieniem miłości... Zdaję sobie sprawę, że muszę z
      mężem porozmawiać, ale nie wiem od czego zacząć... i naprawdę nie
      zamierzam zdradzać... jednak jest coś co mnie ciągnie do tego
      drugiego i nie wiem co to jest, ogólnie mam zamiar troszkę to
      przeczekać... powtarzam sobie jakie to on ma wady, a ma ich sporo,
      sam fakt jego życia jest dla mnie nie do pojęcia... Teraz pewnie
      pomyślicie to co Ty w nim kobieto widzisz... sama nie wiem... po
      prostu coś mnie ciągnie... mam nadzieję i wierzę, że uda mi sie to
      stłamsić... bo nie zamierzam rujnować swojego życia i niszczyć
      mojego małżeństwa, jak również zranić męża...który mimo wszystko
      jest dla mnie najważniejszy...
      • klawiatura_zablokowana Re: cd... 09.09.09, 12:54
        >i naprawdę nie
        > zamierzam zdradzać... jednak jest coś co mnie ciągnie do tego
        > drugiego i nie wiem co to jest, ogólnie mam zamiar troszkę to
        > przeczekać... powtarzam sobie jakie to on ma wady, a ma ich sporo,
        > sam fakt jego życia jest dla mnie nie do pojęcia... Teraz pewnie
        > pomyślicie to co Ty w nim kobieto widzisz... sama nie wiem... po
        > prostu coś mnie ciągnie... mam nadzieję i wierzę, że uda mi sie to
        > stłamsić... bo nie zamierzam rujnować swojego życia i niszczyć
        > mojego małżeństwa, jak również zranić męża...który mimo wszystko
        > jest dla mnie najważniejszy...

        W takim razie najgorsze, co możesz robić, to bez przerwy o tamtym drugim facecie
        myśleć. I nie, nie skupiaj się na jego wadach, bo nawet myśląc o wadach też
        obsesyjnie się na nim koncentrujesz - efekt ten sam. Najlepiej ogranicz
        kontakty, znajdź sobie jakieś inne zajęcie, żeby o nim nie myśleć, a jak
        nachodzą cię fantazje o potencjalnym "kochanku", to idź i przelej uczucia na
        męża. To wam pomoże i na "wypalenie", i na natrętne myśli o tym drugim.

        Nasz mózg jest tak skonstruowany, że słowo "nie" niestety nie zmienia wiele,
        myśląc "nie zdradzę, nie zdradzę" tak naprawdę myślisz o zdradzie, lepiej o tym
        w ogóle nie myśleć, wtedy przestajesz się sama wkręcać w ten temat. Innymi
        słowy, jak nie chcesz tego robić, to nie myśl o tym cały czas.
        • aiwlys25 Re: cd... 09.09.09, 13:57
          ograniczyłam z nim kontakt, a właściwie obecnie nie ma go wcale, raz
          chwilę zagadał na gg, ale krótko i nie na temat.. byle było...
          ostatnim razem jak się widzieliśmy próbował mnie pocałować niestety
          bezskutecznie, potem troszkę rozmawialiśmy ale nie za długo, ja się
          przyznałam, że coś mnie ciągnie do niego, ale nie zamierzam być
          kolejnym epizodem w jego życiu, zadałam mu także pytanie kim ja
          właściwie dla niego jestem... bo ma stałą kochankę, ma także żonę a
          ja? nie odpowiedział, a teraz wydaje mi się, że unika tego tematu, o
          spotkaniu nie ma mowy, ja mu podkreśliłam, że nasza znajomość może
          być oparta tylko na koleżeństwie itd, jest mi źle chciałabym od
          niego usłyszeć coś... albo że się bawił itd, może sprowadził by mnie
          na ziemie, a może że ciagle się we mnie kocha i o mnie marzy... sama
          nie wiem... ja staram się o nim nie myśleć, nie widujemy się i nie
          rozmawiamy ostatnimi czasy w ogóle... może to jakoś przezwyciężę...
          zdaję sobie sprawę, że to pewnie czysta ciekawość z mojej strony
          itd... ale to jest takie silne...
          • klawiatura_zablokowana Re: cd... 09.09.09, 15:22
            Z twojego posta widać, że facet widzi twoje zainteresowanie, więc jesteś dla
            niego nadal potencjalnym "celem". Myślę, że nie ma najmniejszego sensu
            tłumaczenie mu czegokolwiek - jeśli ty o koleżeństwie, a on z całowaniem, to
            chyba cel jest jasny. On widzi, że czujesz potrzebę wyjaśniania mu czegoś, czyli
            ci zależy. W momencie, gdy go zlejesz, w końcu powinien dać sobie spokój.

            Jeśliby cię naprawdę kochał, to co robi z żoną i kochanką? Dzieli miłość na
            trzy, a może więcej kobiet?

            > zdaję sobie sprawę, że to pewnie czysta ciekawość z mojej strony
            > itd... ale to jest takie silne...

            Raczej zafascynowanie. Nie ma w tym nic złego, jak się tego nie pomyli z
            miłością. Dlatego najlepiej kontakt zerwać, z niczego się nie tłumaczyć, nie
            przejmować, co on sobie pomyśli... bo on na pewno nie ma takich rozterek. Facet
            dąży do zaciągnięcia cię do łóżka i to raczej nie z nagłej eksplozji uczucia.
            • aiwlys25 Re: cd... 09.09.09, 22:10
              pewnie masz rację... i pewnie tak zrobię, chociaż nie jest lekko,
              nie ma wieczoru abym o nim nie myślała, pewnie łatwiej by było gdyby
              mąż był obok, a niestety ma taką pracę, że każdy wieczór spędzam
              samotnie w domu... dziękuję za słowa prawdy... niby to wiedziałam...
              niby to wiem... ale i tak nie będzie lekko...
    • inazegirl Re: nie wiem od czego zacząć... 09.09.09, 09:20
      w zasadzie polecam ci przeczytanie moich watkowsmile
      pierwsze pojawily sie tu w marcu, moze w kwietniu
      rozterki mialam podobne do twoich, moze poza tym, ze w moim
      malzenstwie nic sie w zasadzei nie wypalilo - maz kocha mnie i daje
      tego dowody(nie za czestosmile)
      i dla mnie jest to facet nb 1.

      niestety w role zdradzajacej zony weszlam, nie jest mi z nia dobrze
      nowa milosc jest ukrywana, nie ma z kim o tym pogadac(poza forum)
      ja sie z tym generalnie czuje niezle, ale powoli romans zaczyna sie
      chyba wypalac emocjonalnie, rowazam zakonczenie, choc szkoda mi
      troche

      sam kochanek zauwazyl, ze jak mowie o mezu(lubi o niego wypytwywac),
      to mam w oczach podziw, itp. - bo autentycznie mamsmile
      zobaczymy jak to sie potoczy, na razie niczego raczej nie zaluje,
      ale tez z perspektywy czasu patrzac to ten romans niczego mi nie
      dal, czego bym nie miala wczesniej.

      napiszesz, jak dlugo jestescie malzenstwem?
      • aiwlys25 Re: nie wiem od czego zacząć... 09.09.09, 10:54
        jesteśmy 4 lata po ślubie.... i dla mnie mąż też jest numerem
        jeden... mówiąc wypaliło się... nie miałam na myśli naszego związku
        raczej chodziło mi o to, że nie mamy już motyli w brzuchu, co fakt
        zdaję sobie sprawę, że to pewnie jak w każdym małżeństwie...
        wiesz ja przyznam sie szczerze, że jak dojdzie do zdrady
        kiedykolwiek z mojej strony to nie wiem czy psychicznie udźwignę ten
        ciężar... bo ogólnie jestem bardzo szczerą osobą i nie znoszę
        kłamstwa...
    • aiwlys25 już brak mi siły... 16.09.09, 13:15
      już zaczęłam jakoś przesypiać noce, przestałam nawet o nim myśleć
      notorycznie, ale on ni z tego ni z owego odezwał się do mnie na gg,
      rozmawialiśmy o sprawach przyziemnych, co w pracy i w domu itd... a
      u mnie znowu pojawiła się mentalność... nie potrafiłam sobie
      odmówić rozmowy.... jeny, boję się, że zaproponuje spotkanie... a
      wtedy nie wiem co zrobię... mam nadzieję że wytrwam w wierności i
      odmówię tego spotkania... ale boję się sama swojej reakcji...
      • formoza13 Re: już brak mi siły... 16.09.09, 16:16
        Jednym słowem czekasz tylko aż kochaś kiwnie palcem, aby do niego lecieć. A
        boisz się jedynie tego, że jednak nie kiwnie? grunt to się szanować...
    • sabbbinka Re: nie wiem od czego zacząć... 22.09.09, 10:59
      nie warto uwierz smile))) zniszczysz to co masz a nic nowego po za
      paroma chwilami uniesień nie zyskasz ....później tak trudno odnaleść
      się w rzeczywistości sad(( ot życie smile)
      • aiwlys25 Re: nie wiem od czego zacząć... 22.09.09, 13:14
        Wiem, że masz rację, i wszystko zrobię aby to w sobie zwalczyć...
        ale znowu się do mnie odezwał chwilę rozmawialiśmy o pracy, o
        codzienności, o niczym więcej... na razie nie padło z jego ust
        abyśmy się spotkali itd... ale zagaduje, a ja nie umiem sobie
        odmówić tego aby z nim nie porozmawiać, chociażby o pogodzie... a
        potem przez kilka dni dochodzę do siebie... bo cieżko pozbierać
        myśli... czemu to wszystko jest takie trudne... jestem osobą która
        całe życie bierze przez rozsądek... ale teraz naprawdę wariuję...
        • sabbbinka Re: nie wiem od czego zacząć... 22.09.09, 14:41
          wiem ...znam to , ale KAC jest straszny ...nie warto uwierz bez
          próbowania smile)) nauka jest bardzo droga ale jesli chcesz lekcji to
          spróbuj smile) kopniak w zyciu jest potrzebny kazdemu smile
        • lu_bella Re: nie wiem od czego zacząć... 22.09.09, 18:58
          A co zrobiłaś, żeby z mężem lepiej się zrozumieć, żeby urozmaicić związek ?
          Może skup się na tym i czekaj na efekty swoich działań to nie będziesz tak
          wyczekiwała wiadomości o tamtego suspicious
          • aiwlys25 Re: nie wiem od czego zacząć... 22.09.09, 20:48
            wiesz za bardzo to nie jest możliwe, mój mąż pracuje na dziwne zmiany, wiecznie go nie ma w domu, popołudnia i wieczory zawsze spędzam sama, także w niedzielę, bo od niedzieli już zaczyna pracę.... sama jak siedzę w domu to różne pomysły przychodzą do głowy, ogólnie organizuję sobie jakoś czas, troszkę sportu, pracy, wypady do znajomych itd, bo ogólnie jestem zabieganym człowiekiem, ale przychodzi wieczór i brak mi kogoś aby sobie pogadać no i wtedy pojawia się on... co fakt na gg... ale jednak... a mąż cóś najwcześniej jest z pracy po północy. Wiem że to niczego nie tłumaczy ale ciężko czasami mi tak samej, smutno....
            • lu_bella Re: nie wiem od czego zacząć... 22.09.09, 21:09
              aiwlys25 napisała:

              > wiesz za bardzo to nie jest możliwe, mój mąż pracuje na dziwne zmiany, wiecznie
              > go nie ma w domu, popołudnia i wieczory zawsze spędzam sama, także w niedzielę
              > , bo od niedzieli już zaczyna pracę.... sama jak siedzę w domu to różne pomysły
              > przychodzą do głowy,

              Ja też to znam wink W czasie "wolnym" zaczynam "organizować" czas wspólny. Sukcesy bardzo cieszą i zachęcają do dalszych działań.

              ogólnie organizuję sobie jakoś czas, troszkę sportu, prac
              > y, wypady do znajomych itd, bo ogólnie jestem zabieganym człowiekiem,

              Ja mam dzieci, które nie dość, że "organizują" czas to jeszcze potrafią "zdezorganizować" , ale trudności można potraktować jako doping smile

              ale przyc
              > hodzi wieczór i brak mi kogoś aby sobie pogadać no i wtedy pojawia się on... co
              > fakt na gg... ale jednak...

              Przyślij mi na pocztę swój nr. Jak ogarnę dzieci to też zasiadam do GG wink

              a mąż cóś najwcześniej jest z pracy po północy. Wi
              > em że to niczego nie tłumaczy ale ciężko czasami mi tak samej, smutno....

              razem, a osobno to nic dobrego dla związku. Zastanów się, czy takie życie Ci odpowiada i porozmawiaj z mężem. Może da sie coś zmienić suspicious
Pełna wersja