Żywopłot-jaki???

14.09.09, 07:05
witam,
kupiłem działkę letniskową i chcę na razie zasadzić żywopłot-
docelowo 180 cm wysokości-chciałbym zimozielony.
Gleba jest piaszczysta,ekspozycja słoneczna,nie ma żadnych roślin w
pobliżu.
Czy możecie doradzić szybkorosnące rośliny nie wymagające opieki
(nie bedę mógł podlewać,plewić itp.)
Myślałem żeby zrobić szkielet z żywotników co np 3 metry a pomiędzy
nasadzić...no właśnie-co?
z góry dziękuję za porady i sugestie.
    • jokaer Re: Żywopłot-jaki??? 14.09.09, 07:39
      jeśli ma być iglasty ( bo raczej liściaste zimozielone na piach nie wchodzą w
      rachubę)180 wys. i w słońcu, pewnie w miarę szczelny i nie wymagający to tylko
      jałowce, do towarzystwa liściaste ?
      jeśli tak to np: berberysy, ale te odporne na rdzę zbożową;
      róża dzika - Rosa canina, róża pomarszczona - Rosa rugosa

      ---
      ogrodziolowy.republika.pl
      dagmargallery.republika.pl
      • ron5 Re: Żywopłot-jaki??? 14.09.09, 10:21
        dziękuję.
        A jakie jałowce z nazwy?Jestem kompletnie niezorientowany.
        I jeszcze jest ta najbardziej pospolita roślina liściasta na
        żywopłty,zimozielona,zapomniałem nazwy mam chyba już sklerozę.
        • yoma Re: Żywopłot-jaki??? 14.09.09, 10:48
          Pewnie masz bukszpan na myśli. Ale on bardzo wolno rośnie.

          Ligustr jest dobry na piach, choć nie zimozielony. Rokitnik. Róże tzw. dzikie
          (rugosa, canina). Jałowce, sam zobaczysz w szkółce, które rosną pionowo, a które
          poziomo :) Berberysy, ogniki... Ogniki nie są może kompletnie zimozielone, ale
          długo utrzymują im się liście. Przerwy możesz wypełnić pnączami. Takie dzikie
          wino rośnie wszędzie i ładnie się czerwieni. Możesz forsycje, kolkwicje i
          wajgele, żeby ładnie kwitły. Świdośliwy. Klony jesionolistne, tylko to rośnie
          niczym chwast.

          MSPANC: ludzie, naprawdę wszystko, co umiecie wymyśleć, to szpaler tuj?
          • ron5 Re: Żywopłot-jaki??? 14.09.09, 11:41
            Ligustr ,ligustr miałem na myśli.
            Bukszpan na pewno nie-bardzo wolo rośnie.
            Bardzo dziękuję za te konkretne porady,dobiorę i kupię wg nich
            rośliny i posadzę.
            Pnące nie bardzo wchodzą w rachubę bo chciałbym uniknąc konstrukcji
            płotu.pozdrawiam,
            • yoma Re: Żywopłot-jaki??? 14.09.09, 12:41
              Proszę. A co tam masz - siatkę? Taki np. wiciokrzew fajnie wygląda na siatce,
              jak kwitnie :)
            • jokaer Re: odmiany jałowców 14.09.09, 15:31
              przede wszystkim odmiany dwóch jałowców nadają się na żywopłoty- bo
              najważniejsze to ich odporność na opady snieżne

              Jałowiec wirginijski ( Juniperus virginiana)- i jego odmiany np:Canaertii i
              Glauca ( nie polecam odmiany Skyrocket)

              oraz Jałowiec chiński ( Juniperus chinensis)i jego odmiany :
              Keteleeri, Monarch, Obelisk,Spartan, Stricta

              ciekawa strona o jałowcach :
              juniper.neostrada.pl/#gora

              ---
              ogrodziolowy.republika.pl
              dagmargallery.republika.pl
    • deerzet Żywopłot-jaki? 14.09.09, 13:50
      Jeśli nie ma być zaporą dla wszelakiej dolno-łażącej żywiny - to
      zachwalić by można wysokie odmiany ościału zwanego mahonią.
      A jeśli {Rona} stać na większą ilość, albo na namnożenie sobie w lat
      kilka - to można i krewniaka mahonii - ostrokrzew.
      I zimozielony, i liściasty - na glebie mniej zasobnej zasiliłbym
      wykop startowo, gliny podsypałbym.
      Mahonia wyrosnąć może w lat 10 do 2-3 metrów, a ostrokrzew do 5 -
      jeśli nie będą strzyżone.

      Ligustrum vulgare jest zbyt wulgarnie pospolity, poszaleć warto
      konceptualnie, {Ronie}!
      • ron5 Re: Żywopłot-jaki? 16.09.09, 07:07
        Dziękuję za podpowiedzi,działka jest przy sosnowym lesie i jeśli
        będzie zbyt kolorowo i różnorodnie to bedzie to dysonans.
        Nie planuję (na razie żadnego płotu-tylko żywopłot.
        W związku z tym mam pytanieróża dzika - Rosa canina, róża
        pomarszczona - Rosa rugosa
        -czy te róże wymagają płotu czy innego podparcia?
        I jeszcze jałowiec chiński-jak szybko rośnie?
        pozdrawiam
        • jokaer Re: Żywopłot-jaki? 16.09.09, 07:27
          obydwie róże nie wymagają żadnych podpór, bo tworzą formy krzaczaste a nie
          pnące, ale też obydwie tworzą zupełnie innego rodzaju pędy -
          pomarszczona typu miotlastego, a dzika - wypuszcza długie łukowato wygięte pędy
          nawet do 3 - 4 m , w zależności od warunków bytowania

          dane co do iglaków są różne - bo różne są ich warunki w jakich rosną, w
          literaturze tej realnej i tej w necie podawane są wymiary przeciętnie po 10 latach;
          jeżeli po 10 latach jakiś iglak osiąga ok.3 m wysokości, to można powiedzieć, że
          rośnie szybko :)

          ponadto nie da się ukryć, że każdy kto chce zajmować się choć
          w podstawowym zakresie ogrodniczą działalnością :) powinien sobie trochę
          poczytać i pooglądać na żywo : w parkach, ogrodach botanicznych, szkółkach, na
          zdjęciach, rysunkach itp


          ---
          ogrodziolowy.republika.pl
          dagmargallery.republika.pl
          • ron5 Re: Żywopłot-jaki? 16.09.09, 11:36
            Dziękuję.
            Bardzo chciałbym więcej się zająć ogrodnictwem i móc pooglądać na
            żywo ale na razie mam za mało czasu nawet na oglądanie w internecie-
            dlatego też te rady są tym bardziej cenne.
            Myślę,ze na ich podstawie obejrzę jak wyglądają rośliny i skomponuję
            zywopłot z :żywotników (szkielet np co 3 m)-ligustra-róż.
            pozdrawiam
            • dar61 Re: naturalność rustykalno ruderalna 16.09.09, 12:33
              Eeee, tuje żywotnikowe pasujące do naturalistycznego otoczenia ...?

              Jeśli ma to być, {Ronie}, żywopłot zlany z otoczeniem, to zachwalam
              tarninę i głogi. Choć zimą nie będą zimozielone, to zaporę po latach
              kilku postawią niezłą. Dać im jednak trzeba nieco miejsca, bo taka
              tarnina z czasem dorosnąć potrafi do 2-3 metrów rozpiętości.
              W niej i w głogu zaś uwielbiają wić swe gniazda ptaki - w gąszczu
              niedostępnym drapieżnikom czy kotom.

              Odradzam te róże dzikie, kanino-psiopodobne. Wyrosną z nich łukowate
              pędy, żadnego szpaleru z nich nie da sie wyprowadzić.
              Róża pomarszczona będzie miała zaś niskie pędy, góra do pół metra. Z
              czasem jej odrosty sprawią dzikie kłopoty, panosząc się na środku
              przyległego do takiego żywopłotu trawniku na przykład.
              Choć owoc dadzą smakowity, konfiturom zdatny...

              W tej kompozycji [t.-l.-r.] coś nie klapuje.
              Jakże ligustr przyciąć w żywopłot, nie drąc rękawów w róży
              szarpanych :)))
        • klara551 Re: Żywopłot-jaki? 25.09.09, 16:41
          A nie zauważyłeś,że zawsze na skraju lasu jest kolorowo,że rośnie
          więcej różnych krzewów,bo jest więcej światła?Szarozielony kolor
          igieł sosnowych i ta sama tonacja tuj,czy jałowców jest
          nużąca,niezmienna w zależności od pór roku.A krzewy
          liściaste,kwitnące wiosną czy latem,pachnące,a jesienią barwne jak
          tęcza ,to jest to!Możesz zasadzić berberys
          juliany,zimozielony,kłujący,mahonię w różnych odmianach,a więc z
          różnymi formami liści i kwiatów,głogi,kolkwicję forsycję ,jaśmin,a
          między nimi kilka odmian jałowców,czy tuj o złotych,czy
          białozielonych przyrostach.A może między krzewami uda się bez
          podlewania jakaś kalina,hortensja krzewiasta o pięknych i różnych
          kwiatach.A przed tymi wysokimi możesz posadzić iglaki niskie,żeby
          osłonić korzenie przed suszą,najwyżej będziesz je przycinać,żeby
          zbyt się nie rozpełzły.No i jeszcze tawuły,o kwiatach w pęczkach,i
          bodajże tawuła szarao kwiatach na wszystkich odrostach.a pod
          krzewami od strony ogrodu możesz posadziś bodziszki,rozchodniki
          olbrzymie,orliki konwalie itd,itd.A barwy i formy wszystko
          wynagrodzą.i jeszcze polecam jagodę kamczacką,niski krzew,a owoce
          wspaniałe i już pod koniec maja.I jest odporna na suszę.A jeżeli
          masz las obok,to chyba bez płotu się nie obejdzie,bo sarny i zające
          potrafią narobić dużo szkody,a szczególnie zimą.
      • mamap Re: Żywopłot-jaki? 17.09.09, 11:38
        Popieram z calego serca mahonie, juz gdzies pisalam jaka jest
        wdzieczan przez caly rok, bo i kwiaty zolte w pekach i owoce
        filetowe, i liscie zielone i troche mahoniowe w zimie. Ostrokrzew
        tez cudny, mozna kupic juz duzy,stozkowaty. Piekne sa ogniki-juz
        maja owoce zolte i pomaranczowe, cala zime ciesza oko, dosc szybko
        rosna, jak zmarzna w ostra zime to odbijaja bardzo dobrze. Ligustr
        jest bez wyrazu, trzeba ciac ciagle starannie,malo zielony, w zimie
        takie patyki stercza.W dawniejszych czasach zywoploty robili z
        ligustru i mirabelki. Do jej ciecia trzeba bylo chlopa najac
        mocnego,jak sie troche opoznilo ciecie. Z jednej wyroslo sasiadowi
        piekne drzewo z owocami w kolorze pomaranczowo-rozowym wiec to chyba
        nie mirabelka. Inny sasiad ma zywoplot z grabu,jest ladnie
        poprowadzony, ale sasiad pracus, a zywoplot maly.
    • jagoo Re: Żywopłot-jaki??? 17.09.09, 12:29
      Szczerze mówiąc, bez podlewania i plewienia przynajmniej w pierwszym
      roku, przynajmniej 2 razy w tygodniu, to nic sensownego ci nie
      wyrośnie. Bo co to za żywopłot w którym przezyła co piąta roślina i
      w dodatku łysa od dołu bo chwasty ja zarosły?
      Uwaga odnośnie berberysów: nie wiem skąd przekonanie, ze wolno
      rosną. Są różne odmiany, niektóre rosną bardzo szybko.
      Poza tym, jakoś nikt nie wspomniał o ognikach, a one chyba
      pasowałyby idealnie. Dodałbym jeszcze derenie różnych odmian,
      rokitnik i wysokie odmiany pigwowca i śnieguliczki. ŁĄczenie krzewów
      z tujami wydaje mi się chybionym pomysłem, lepiej już łączyć z
      niedużymi, swojskimi drzewami co da bardziej naturalny efekt (drzewa
      liściaste takie jakie rosną w okolicy albo np sosna).Tuje
      wyglądałyby sztucznie w dodatku w tłoku prędko wyłysieją.
      • ron5 Re: Żywopłot-jaki??? 18.09.09, 08:03
        Co do plewienia to zamierzam okorować na jakieś 15 cm.
        Podlewać nie dam rady,zamierzam zasadzić w październiku i liczę na
        deszcze.
        • jagoo Re: Żywopłot-jaki??? 18.09.09, 11:43
          ron5 napisał:

          > Co do plewienia to zamierzam okorować na jakieś 15 cm.
          > Podlewać nie dam rady,zamierzam zasadzić w październiku i liczę na
          > deszcze.


          Korowanie pomaga na krótko, sam się zresztą przekonasz. Jesienią
          roślin podlewać nie trzeba - wegetacja się kończy i nawet bez
          deszczu sobie poradzą. Problem zacznie sie wiosną. Ostatnio wiosny
          były bardzo suche, może więc bedziesz miał szczęście i kolejna
          bedzie mokra...
          • phelix Re: Żywopłot-jaki??? 18.09.09, 17:52
            Wspomniano o berberysach. Jest ich tyle odmian, że mozna stworzyc
            barwny żywopłot. Rosna dość szybko, sa "obronne"."Cmentarzyków"
            tujowych to już chyba za wiele sie widzi.
          • deerzet Re: lanie wody. Pod żywopłot 19.09.09, 11:13
            Korowanie pomaga na krótko, sam się zresztą przekonasz -
            przekonuje {Jagoo}.

            Ja go, o tak, po prostu, jednak nie posłucham, nie wierzę -
            szczególnie jak sobie patrzę na me szpalery krzewów, jakie
            podkorowałem i podtrocinowałem lat temu z dziesięć.

            Dziś one sobie same grunt ocieniają, w susze na mych piaskach radę
            dają.
            Choć przyznam, że je akuratnie podgliniłem sadząc, podkompostowałem,
            podtorfiłem [jagody hamerykanki].

            Tylko jagody podlewam raz na dwa tygodnie w sezonie dokwaszając jej
            żywot jagodorodny, smaczliwy.

            • ron5 Re: lanie wody. Pod żywopłot 25.09.09, 08:19
              jestem pod wielkim wrażeniem wiedzy ogrodniczej forumowiczów jak
              również umiejętności jej poetyckiego nieraz przekazania.
              Po zastanowieniu,obejrzeniu roślin na obrazkach i rozważeniu innych
              aspektów praktycznych skłaniam się do rozwiązania,którego chyba nikt
              nie zaproponował-mianowicie zrobię żywopłot z Daglezji,które będę
              ciął aby je utrzymać na wysokości max 2m.Od wewnątrz wygrodzonego
              terenu aby urozmaicić żywopłot nasadzę co jakiś dystans inne rośliny
              w drugim rzędzie.
              Będę wdzięczny za recezję mojego pomysłu.pozdrawiam
              • jagoo Re: lanie wody. Pod żywopłot 25.09.09, 09:40
                ron5 napisał:

                > jestem pod wielkim wrażeniem wiedzy ogrodniczej forumowiczów jak
                > również umiejętności jej poetyckiego nieraz przekazania.
                > Po zastanowieniu,obejrzeniu roślin na obrazkach i rozważeniu
                innych
                > aspektów praktycznych skłaniam się do rozwiązania,którego chyba
                nikt
                > nie zaproponował-mianowicie zrobię żywopłot z Daglezji,które będę
                > ciął aby je utrzymać na wysokości max 2m.Od wewnątrz wygrodzonego
                > terenu aby urozmaicić żywopłot nasadzę co jakiś dystans inne
                rośliny
                > w drugim rzędzie.
                > Będę wdzięczny za recezję mojego pomysłu.pozdrawiam


                Daglezja to ogromne drzewo o raczej luźnym pokroju, nie wyobrażam
                sobie by cięciem dało sie ją utrzymać na wysokości 2 m.
                Odradzałbym. Natomiast szpaler z daglezji nieciętej - jak
                najbardziej. Tyle że to wymaga dużej działki.
            • jagoo Re: lanie wody. Pod żywopłot 25.09.09, 09:43
              deerzet napisał:

              > Korowanie pomaga na krótko, sam się zresztą przekonasz -
              > przekonuje {Jagoo}.
              >
              > Ja go, o tak, po prostu, jednak nie posłucham, nie wierzę -
              > szczególnie jak sobie patrzę na me szpalery krzewów, jakie
              > podkorowałem i podtrocinowałem lat temu z dziesięć.
              >
              > Dziś one sobie same grunt ocieniają, w susze na mych piaskach radę
              > dają.


              Nie pisałem o trzymaniu wody tylko o chwastach. Chcesz powiedziec,
              ze po tym jak wykorowałeś raz przed 10 laty w tym miejscu nigdy nie
              wyrosły chwasty? Nawet w 1 i 2 roku?
              Tym razem to ja nie uwierzę;)



              • deerzet Pełłem, przyznaję się. I pieliłem. 25.09.09, 18:12
                No dobrze, przyznaję się. Pełliśmy te zieloności - ale tylko te, co
                wsiewają się w nacięcia ogrodowych plandek ściółkujących, wokół
                samych pędów roślin. Tak, circa, raz na miesiąc.

                Nawet zgrzeszyłem testem herbicydu wmiecionego w szczeliny
                ogrodowych, kamieniem moszczonych, ścieżek - pókim nie odkrył
                narzędzia z cienkiej blachy je zastępującego.

                Trochę już tego zaczynam nie lubieć, kiedy nie pierwszy raz tu w
                forum wyklinać muszę korowanie tą mielonką trocinowo-korową,
                sprzedawaną w workach ku utrapieniu nas, żądnych odpoczynku od
                pielenia, "pełcia" i odchwaszczania. Po latach kilku toto się
                mineralizuje i kusi chwasty.

                U mnie, od końca l. 80. eksperymentowałem z różnymi sposobami
                ściółkowania.
                Wersja najskuteczniejsza to ta niemalownicza [agro]tkanina.
                Nacinam ją, obtapiam jej brzegi, sadzę w nacięcia - i oganiam się
                od zasapanych pieleniem sąsiadów dopytujących się, gdzie ją
                zdobyłem, za ile i kiedy.

                Wersja ładniejsza - to korowina [nie kora!], gruba, ręcznie łamana w
                kęsy, sosnowa, dębowa - itp., byle gruba, najlepiej zleżała, z
                obgnitym i oderwanym łykiem*.

                Taką korowinę układam grubo, w 2, 3 warstwach - nawet dla mielonek
                k.-t. zalecają warstwę 10-15 cm. Uczciwe 15 cm!
                Jedyny kłopot, jaki mi ta korowina sprawia, to to, że pięknie ona
                kusi nasze okoliczne kosy, te ją odwracają, odrzucając na ścieżki -
                co skutecznie ukróciła całodobowa możność wychodzenia na penetrację
                ogrodu naszego domowego kota.
                Choć z początku, w epoce kota domyślnego, sąsiedzkiego, starczyło na
                korowinę wyłożyć dodatkowo warstwę otoczaków - kos miał trudniej,
                my - ładniej...

                Na każdej wersji ściółkowań pojawiają się różne, naiwne siewki, z
                głodu i z suszy próbując wrastać nawet w te plandeki. Padają one w
                suszę - jak i zgapione odrosty truskawek, na takich matach zimą
                martwiejące.

                Trocinowanie też były dobre - ale po zaniku źródeł darmowych dostaw
                trocin i możności odświeżania ich warstw - mam z nimi kłopot, jaki
                opisał właśnie sam {Jagoo}.

                Jako że nie usuwam nowomodnie ze swej okolicy wszystkiego, co
                liściaste - pozosthawiając thylko thuje -
                kłopot z próchniczniejącą, międzykorowinową resztką po liściach mam.
                Może to i kusiłoby do wzrostu tam chwastów i siewek - ale wystarczy
                nie przegapić kilkakrotnie jesiennego grabiowania tych liści, aby
                mieć z tym spokój.
                Jak się z raz zgapimy - wystarczy wiosną odgarnąć cały nadkład kory
                zręcznie ręcznie [przy korowinie grubokęsowej to nietrudne],
                otrząśnięcie, ositowanie - i kwita.
                Ślimakom pozwalam tam zostać, na razie nie dają się we znaki :-)

                Stąd i moje nietępienie w czambuł ogrodowych odkurzaczy i
                wydmuchiwaczy - człowiek nie młodnieje [ wyłączając płeć piękną z
                tego...].

                Jeśli kogoś na to stać, niechże koruje i plandekuje cuzamen, na amen.

                Choć ja wolę "samokorzyć" - dając spod kory szansę pąki wiosennym
                pięknościom otworzyć.

                ***

                Na zarzuty o chemicznym oddziaływaniu kory dębowej nie odpiszę -
                wszak zaleca się, by ją *...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja