Czy moja pustulka moze byc krogulcem ?

08.01.04, 13:17
Ptasiku, na pomoc :))
Jak juz wspominalem moj ogrod nawiedza drapol, co to na sikorki polowac
lubi. Osobiscie obserwowalem zaglade jednej, gdy w slonecznikach ostroznosc
stracila. Wspomniany juz drapol, czesto siada na kalenicy pobliskiego dachu
i donosnym kwileniem oglasza swoja obecnosc.
Potem bezszmerowym lotem koszacym, dosc niskim - 2 - 3 m nad ziemia,
przemierza ogrod. Widuje go rowniez, jak w powietrzu stacza pozorowane walki
ze srokami. U schylku lata zaciekle, acz nieskutecznie, przeganial sojki
wyjadajace nasiona slonecznikow. Po uporczywych ( pseudoatakach ? ) zgodnie
odpoczywali razem na parkanie w niewielkiej odleglosci. Potem sytuacja
powtarzala sie.

pozdrawiam
sz.
    • ptasik Re: Czy moja pustulka moze byc krogulcem ? 08.01.04, 13:26
      Po zachowaniu stawiam na krogulca, a pare slow o upierzeniu moge prosic?

      Poza tym nasze pustułki bywa, ze na zime odlatja, no ale za nie przylatuja do
      nas inne, z zimniejszych regionow. Tyle, ze pustulka poluje po tym jak zawisnie
      w powietrzu i wypatrzy zdobycz i nie poluje na ofiary latajace, musza byc
      uziemione:-) tzn. siedziec na ziemi...
      Stawiam na krogulca.
      • grau Re: Ludzie, mam krogulca :) 08.01.04, 13:37
        Upierzenie drapolowate :))
        Mam wiec swojego krogulca, dziekuje.
        I nic juz tego nie zmieni.
        Tenze, nie odlecial. Jest z nami od roku zaprzeszlego.
        Czy moge go jakos madrze dokarmiac ?
        Pewnie sobie poradzi beze mnie, ale chce mu ta droga powiedziec, zem
        przyjaznie usposobiony :)
        Sprobuje Go zlapac w migawce.

        pozdrowienia
        sz.
        • kropka Re: Ludzie, mam krogulca :) 08.01.04, 15:09
          drapieżne można dokarmiać mięskiem. Taki krogulec powinien w swej łaskawości
          jeść surowe. Podobno najlepsze jest z drobiu, bo lekkostrawne dla ptaków.
          Możesz kroić na kawałki i rzucać w jednym miejscu na ziemi (jeśli oczywiście
          nie ma psów i kotów w okolicy).
          Zaprzyjaźniony leśnik zrobił odkrytą "platformę" na wysokim słupku (do
          zadaszonego karmnika nie wejdą) i tam wrzuca mięcho. Jego myszołowy zlatują się
          już wczesnym rankiem i przebierając nogami grzecznie czekają na śniadanie.
          W nocy przylatują sowy.
          A! Te kawałki mięsa muszą być spore, nie takie podziubdziane, bo drapieżniki
          lubią rozrywać zdobycz trzymając szponami. Ale nie rzucaj kawałów po
          kilogramie! Takie ok. 10 x 10 cm wystarczą :-)
          I jeszcze jedno. Jak będzie cieplej i mięso nieco się nadpsuje - nie przejmuj
          się. Im bardziej śmierdzi, tym bardziej im smakuje.
          Smacznego
          • ptasik Re: Ludzie, mam krogulca :) 08.01.04, 15:44
            Kropka, apropo miesa...
            Czy moj Mezczyzna zycia sie juz do Ciebie zglosil?:-)))))
            Kurcze sowy w nocy, w dzien inne....
            hmmmm
            a watroba moglaby byc, jak sadzic, albo insze podroby?
            • kropka Re: Ludzie, mam krogulca :) 08.01.04, 16:05
              1. Twój Mężczyzna się jeszcze nie zgłosił
              2. Ni ma letko
              3. Wątroba jak najbardziej i inne podroby też (ze śledzioną i płucami
              włącznie). A za rybie flaki każdy ptak życie odda. Nawet wróbel.
              Ogólnie rzecz ujmując: im większe i bardziej śmierdzące świństwo dla nas, tym
              większy przysmak dla ptaszorów :-)
              • ptasik Re: Ludzie, mam krogulca :) 08.01.04, 19:40
                Wiesz, to byłaby niesamowita frajda obserwować zwabione drapole z okien domu, ale nie, doszłam do wniosku, że nie, że to byłaby zbyt duża ingerencja w świat przyrody, no bo o ile dokarmianie maluchow jestem w stanie zrozumiec i pogodzic z prawami Mateczki Natury, o tyle wydaje mi się, że dokarmianie drapoli to byłaby już zbyt duża ingerencja...
                To trochę tak, jakby ktoś w Arktyce dokarmiał misie polarne, tam są dosyć powszechne...
                Takie dokarmianie mogłoby je pozbawić instynktu samozachowawczego, zbytnio oswoić, uzależnić od człowieka, który niekoniecznie zawsze jest przyjacielem...
                Owszem i krogulec i myszołów i srokosz i pewnie inne mają u nas w ogrodzie ułatwione zadanie, bo przez dokarmianie ja te maluchy tu ściągnęłam, ale muszą o nie powalczyć....
                Owszem sowa i w lecie siadała na gzymsie domu, ale ustaliliśmy z Mezczyzna zycia, ze siada tam bo ma na oku wodopoj i moze latwiej upolowac sniadanko.... A teraz? Teraz, w zimie, tez nie siadla na gzymsie od strony drzewek sloninowych tylko na gzymsie od strony jalowcow, w ktorych nocuje ok. 50 wrobli i mazurkow..
                ..
                Kruki tak czesto przelatuja nad moim domem, a nigdy nie wyladowaly w okolicach sloniny, choc naprawde jest na otwartej przestrzeni....

                Nie, no chyba, ze spotkam jakiegos w potrzebie, ale wtedy, chocby mi serce pekalo to zrobie to tak jak Waldek Krasowski, na którego opowieść o Kukli naprowadził nas Szary, to znaczy, aby jak najmniej uzależnić, przyzwyczaic....
                • grau Re: Ludzie, mam krogulca :) 09.01.04, 06:11
                  Zrozumialem :))
                  Powiem mu tylko, ze Go lubie.
                  sz.
                  • ptasik Re: Ludzie, mam krogulca :) 09.01.04, 08:05
                    :-)))
                    Grau, mozesz mu dostarczac pozywienie, w postaci maluchow tlukacych sie o
                    ziarenka w Twoim karmniku:-)
                    • kropka Re: Ludzie, mam krogulca :) 09.01.04, 12:08
                      Ptaśku, będę polemizować.
                      Niby dlaczego dokarmianie wróbli ma być mniejszą ingerencją w przyrodę, niż
                      dokarmianie drapieżców? Jednym i drugim jednako ciężko zimą.
                      Zwróć uwagę, że ludzie strasznie niszczą naturalne środowisko dzikich źwierzów.
                      Wycinamy lasy, trujemy szkodniki, hałasujemy ponad miarę zmuszając do ucieczki
                      wszystko, co się rusza. I jakoś tak się składa, że to, co nam przeszkadza, jest
                      niezbędne dzikim zwierzętom.
                      Doszliśmy niemal do perfekcji w truciu owadów i małych gryzoni, które stanowią
                      pokarm drapieżników. Zmuszane głodem, coraz bardziej zbliżają się do ludzkich
                      siedzib wykradając to, co człowiek dla siebie hoduje. Człowiek się wścieka i
                      zabija drapieżniki. Im mniej drapieżników, tym więcej robactwa i małych
                      gryzoni, czyli mniej żarcia dla drapieżników...
                      I kółko się zamyka.
                      Coś za coś. Jeśli człowiek coś niszczy, to powinien, w miarę możliwości,
                      naprawić. Dokarmianie ptaków (wszystkich) traktuję więc jako odszkodowanie za
                      durne niszczenie przyrody.

                      • ptasik Re: Ludzie, mam krogulca :) 09.01.04, 14:09
                        kropka napisała:

                        > Ptaśku, będę polemizować.

                        ha! chcesz się kłócić, tak? :-)))))

                        > Niby dlaczego dokarmianie wróbli ma być mniejszą ingerencją w przyrodę, niż
                        > dokarmianie drapieżców? Jednym i drugim jednako ciężko zimą.

                        No i nie sposób Ci odmowic racji, nie sposób....

                        > Zwróć uwagę, że ludzie strasznie niszczą naturalne środowisko dzikich
                        źwierzów.

                        ale to nie ja:-)

                        A tak na poważnie to znowu masz rację, dawien dawno przyznalismy sie tu na tym
                        forum, ze my ludzie jako intruzi w swiecie przyrody jestesmy winni wszystkim
                        jej nieszczesciom.... Przyznaje sie do tej winy i staram sie najlepiej jak
                        potrafie swoje bledy korygowac....

                        >
                        > Wycinamy lasy,

                        no widzisz i tu musze sie do pewnej przewrotnosci przyznac, bo z jednej strony
                        moje tradycyjne c.o. jest drzewem opalane, a z drugiej szcesliwam jak diabli
                        bo cala moja chalupiknke dookola na wiosne obasadza lasem, no prawie cala, a
                        tym co im zostanie, zawsze w dolach na sadzonki cos zostaje, my obasadzimy
                        nasze Katulowisko, a z trzeciej strony planowane zmiany w domu oparte bede o
                        wszystko w drewnie, naturalnym, nawet nie lakierowanym tylko olejonym czyli
                        znowu ktos na nasze potrzeby bedzie musial wyciac las, a jak ide do lasu i
                        widze pien po swiezo scietym i ukradnietym drzewie t mnie chce szlag trafic na
                        miejscu i wyc mi sie chce....

                        > trujemy szkodniki,

                        o nie tu musze stanowczo zaprotestowac, bo co najwyzej mrowki w cukiernicy na
                        stole w kuchni albo komary, reszta lata wolno i bezpiecznie, co najwyzej ja sie
                        usuwam jak widze bombowca szerszenia....
                        choc na mszyce ten wywar czosnkowy leje jak jest inwazja, a jak nie pomoglo to
                        i inne talatajstwo tez zdalo mi sie rozcienczyc i uzyc..... ale w akcie
                        najwiekszej desperacji... wole jak te czarna robote zalatwiaja biedronki i
                        zlotooki np.

                        no wiec masz racje, truje, czasem trucie nieodzwone.
                        Ostatnio ogladam taki film o tym jak mrowki niszcza ekosystem wyspy bodajze
                        Bożego Narodzenia, mordujac w postepie geometrycznym kraby, które do czasu
                        pojawienia sie mrówek były królami wyspy.... Zatrwazajace bylo to, ze mrowki
                        nie tykaly trucizny...... a kraby ginely w tempie zastraszajacym ....tak to
                        mniej wiecej zapamietalam, bo zapamietalam przede wszystkim bezsilnosc ludzi w
                        walce o uratowanie wyspy.....


                        > hałasujemy ponad miarę zmuszając do ucieczki
                        > wszystko, co się rusza.

                        a tu z najczystzym sumieniem pod sloncem musze zaprotestowac, uwielbiam cisze,
                        uwielbiam...... przeplatana muzyka przyrody..... Kiedys nawet, dzieckiem bedac
                        (dzieci takie pomyslu maja) zastanawialam sie, czy wolalabym byc glucha czy
                        slepa i wyszlo na to, ze bezapelacyjnie glucha...
                        nienawidze halasu..... ba glosniejszego mowienia.... glosnej muzyki..... ryku
                        samochodow itp. itd.

                        > I jakoś tak się składa, że to, co nam przeszkadza, jest
                        > niezbędne dzikim zwierzętom.

                        bezapelacyjnie masz racje, aczkolwiek przyklad mrowek z wyspy Bozego Narodzenia
                        pokazuje, ze poszlo nam rewelacyjnie w panowaniu nad swiatem, bo przyroda sama
                        sobie tez potrafi juz strzelic gola i niszczy sie nawzajem...

                        > Doszliśmy niemal do perfekcji w truciu owadów i małych gryzoni, które
                        > stanowią pokarm drapieżników.
                        > Zmuszane głodem, coraz bardziej zbliżają się do ludzkich
                        > siedzib wykradając to, co człowiek dla siebie hoduje.

                        No a jak my je teraz przyzwyczaimy, ze te stwory na dwoch nogach daja im jesc,
                        to sobie zakoduja i potem zobacza takiego stwora w innym siedlisku i beda szly
                        w ciemno, w dobrej wierze, ze dostana jesc a krzywda ich nie spotka.... Nawet
                        nie z zamiarem zlodziejstwa tam pojda tylko z nadzieja, ze gdzies tam na desce
                        na wysokim palu jest dla nich wylozone jedzonko....
                        Dokarmiajac maluchy, ktorym poki co nie grozi wyginiecie jak niektorym drapolom
                        mam nadzieje, ze sprawiam ze sa w lepszej kondycji, maja sily latac na zimowe
                        spacery, gdzie moga na nie polowac drapole nie muszac podlatywac do siedlisk
                        ludzkich .... Bo drapole wola polowac w swoich naturalnych warunkach, na
                        otwartych przestrzeniach, zdecydowanie wola.....
                        Te male, dokarmiane lepiej znosza zime, a na wiosne wydaja na swiat wiecej
                        zdrowych pisklat w wiekszej ilosci legow.... a skoro jedzenia jest wiecej to i
                        drapole lepiej i obficiej sie legna, bo ilosc mlodych w legu zalezy od
                        obfitosci pozywienia....
                        Tak to widze.....
                        Maluchy nawet jak "szkodza" ludziom to tym, ze kurom podkradna pare ziarenek,
                        ludzie nie zwracaja na nie uwagi, najwyzej stracha postawia.... drapole poluja
                        na te kury i dlatego sa be dla ludzi i dlatego je zabijaja....

                        Do konca zycia bede pamietac martwego myszolowa powieszonego za noge na lini
                        elektrycznej niskiego napiecia przed jednym z domow na jakiejs wsi. Sam sie tam
                        wplatal czy wisial jako przestroga? A nawet jak sam.... a z reszta, widok byl
                        strasznie smutny........

                        No a opowiesc, a wlasciwie zakonczenie opowiesci Waldka Krasowkiego o
                        blotniaku, ktoremu uratowal zycie - "zaklianm Cie moj przyjacielu, zaklianm
                        zebys zapomnial, ze to czlowiek cie wychowal"

                        > Coś za coś. Jeśli człowiek coś niszczy, to powinien, w miarę możliwości,
                        > naprawić. Dokarmianie ptaków (wszystkich) traktuję więc jako odszkodowanie za
                        > durne niszczenie przyrody.
                        Masz rację, ale jeśli pozwolisz zostane przy swoim, dokarmiac bede maluchy, a
                        tym posrednim sposobem bede zapewniac jedzenie dla drapoli....
                        • kropka Re: Ludzie, mam krogulca :) 09.01.04, 16:56
                          ptasik napisała:


                          > ha! chcesz się kłócić, tak? :-)))))
                          Jasne! Uwielbiam!!! :)


                          > znowu ktos na nasze potrzeby bedzie musial wyciac las, a jak ide do lasu i
                          > widze pien po swiezo scietym i ukradnietym drzewie t mnie chce szlag trafic
                          > na miejscu i wyc mi sie chce....
                          ale w końcu my też jesteśmy częścia natury i możemy korzystać z jej
                          dobrodziejstw. Aby w miarę i z pomyślunkiem.

                          > o nie tu musze stanowczo zaprotestowac, bo co najwyzej mrowki w cukiernicy na
                          > stole w kuchni albo komary, reszta lata wolno i bezpiecznie, co najwyzej ja
                          nie piszę o Tobie, tylko o całej ludzkości. Jak dodać wszystkie wysypywane
                          trucizny, wszystkie płyny do naczyń i proszki, wszystkie torebki plastyczane
                          na całym świecie, to dziwne, że w ogóle jeszcze cokolwiek się rusza na planecie
                          Ziemi
                          > pokazuje, ze poszlo nam rewelacyjnie w panowaniu nad swiatem, bo przyroda
                          > sama sobie tez potrafi juz strzelic gola i niszczy sie nawzajem...
                          A to już jej prywatna sprawa. Ja moge naprawiać to, za co czuję się
                          odpowiedzialna.

                          > No a jak my je teraz przyzwyczaimy, ze te stwory na dwoch nogach daja im
                          > jesc, to sobie zakoduja i potem zobacza takiego stwora w innym siedlisku i
                          No przecie nie proponuję, żebyś je z ręki karmiła! Nawet nie muszą Cię widzieć!
                          Wystarczy, że zobaczą jedzonko

                          > Dokarmiajac maluchy, ktorym poki co nie grozi wyginiecie jak niektorym
                          > drapolom mam nadzieje, ze sprawiam ze sa w lepszej kondycji,
                          No, tu jesteś nadzwyczaj po kobiecemu konsekwenta: dokarmiasz tych, którym nie
                          grozi wyginięcie, a te zagrożone to mogą głodować??? Cierpienie uszlachetnia,
                          więc niech się hartują?

                          > Bo drapole wola polowac w swoich naturalnych warunkach, na
                          > otwartych przestrzeniach, zdecydowanie wola.....
                          myślę, że one przede wszystkim wolą być najedzone

                          > Te male, dokarmiane lepiej znosza zime, a na wiosne wydaja na swiat wiecej
                          > zdrowych pisklat w wiekszej ilosci legow.... a skoro jedzenia jest wiecej to
                          i
                          > drapole lepiej i obficiej sie legna, bo ilosc mlodych w legu zalezy od
                          > obfitosci pozywienia....
                          No, ale u drapoli jest tak samo. Ech, znów ta konsekwencja...

                          > Masz rację, ale jeśli pozwolisz zostane przy swoim, dokarmiac bede maluchy, a
                          > tym posrednim sposobem bede zapewniac jedzenie dla drapoli....
                          no dobrze. Dokarmiaj maluchy, to więcej drapoli zimą do mnie przyleci :P
                          :-)

                          • ogniomistrz Re: Popieram ptasika.... 09.01.04, 18:44
                            ...w sprawie dokarmiania drapieżników.
                            _____________________________________________________________________________

                            Uważam że nie należy dokarmiać "drapoli". W ich naturze leży zdobywanie
                            pożywienia co wiąże się z:
                            -polawaniem
                            -atakiem
                            -wysiłekiem i sprytem
                            Gdy zaczniemy im wystawiać pożywienia, ich życie pozbawi tego co jest
                            najważniejsze, co przesądza o ich charakterza - z dumnych drapieżców
                            przemienią się w pospolite "kurczaki-żebraki"!
                            (nie dotyczy to padlinożerców np: sępów ;-)
                            __________________________________________________________________________

                            U mnie utworzła się dwustopniowa piramida pokarmowa.
                            Ziarnojady zjadają to co ja im nasypię. Na nie zaś, poluje krogulec.
                            Uważam że w pewnym sensie "dokarmiam" go stwarzając mu dogodne warunki do
                            polowania.
                            P.S.
                            Dokarmiajcie i nie gadajcie! ;-)
                            Pozdrawiam!
                            • mjot1 Takie niepopularne spojrzenie... 09.01.04, 20:31
                              Nie oszukujmy się to nasze dokarmianie czegokolwiek czynione jest z pobudek
                              niskich. Ot spełnienie „dobrego uczynku” a gdzieś tam w podświadomości
                              oczekiwanie na nagrodę choćby w postaci doznań estetycznych z możliwości
                              spojrzenia z bliska na te ruchliwe kulki kolorowego pierza...
                              Najlepsze, co możemy uczynić dla Matki Natury to... Zniknąć!
                              My jednak istniejemy...
                              Proszę wskazać mi choćby jeden dowód na to, że uczyniliśmy coś dobrego dla
                              natury.
                              Zbyt drastycznie? Zbyt wprost?
                              Przepraszam... Ale jakiś taki mnie nastrój szczerości chwilowo dopadł, pomimo
                              piatkupopołudniu...

                              Najniższe ukłony!
                              Oczywiście „dobre uczynki” spełniający M.J.
                              • grau Re: Takie niepopularne spojrzenie... 10.01.04, 05:59
                                mjot1 napisał:

                                >> Proszę wskazać mi choćby jeden dowód na to, że uczyniliśmy coś dobrego dla
                                > natury.

                                Wymyslilismy naturystow :))
                                pozdr.
                                sz.
                                • ptasik Re: Takie niepopularne spojrzenie... 15.01.04, 10:02
                                  > mjot1 napisał:
                                  >
                                  > >> Proszę wskazać mi choćby jeden dowód na to, że uczyniliśmy coś dobrego
                                  > dla natury.

                                  grau napisał:


                                  > Wymyslilismy naturystow :))
                                  > pozdr.
                                  > sz.

                                  To moze pojdzmy dalej..... :)))))
          • grau Re: Ludzie, mam krogulca :) 15.01.04, 09:25
            kropka napisała:

            > drapieżne można dokarmiać mięskiem. Taki krogulec powinien w swej łaskawości
            > jeść surowe. Podobno najlepsze jest z drobiu, bo lekkostrawne dla ptaków.
            > Możesz kroić na kawałki i rzucać w jednym miejscu na ziemi (>


            > A! Te kawałki mięsa muszą być spore, nie takie podziubdziane, bo drapieżniki
            > lubią rozrywać zdobycz trzymając szponami. Ale nie rzucaj kawałów po
            > kilogramie! Takie ok. 10 x 10 cm wystarczą :-)

            Przeczytane !!
            wielkosc rozdrobnionego miesa nie moze byc "jednokesowa" ( schnabelgerechte
            Haeppchen !!:) )
            zmarzniete kawalki przelykane w calosci,
            czesto zalegaja w zoladkach drapoli doprowadzajac je nawet do smierci,
            a ostre krawedzie rania przewod pokarmy.

            sz.
            • ptasik Re: Ludzie, mam krogulca :) 15.01.04, 09:54
              A nie mówiłam, że nie:-)))))
              Żeby drapoli nie dokarmiac:-))))
              Wystarczy piramidka pokarmowa o jakiej pisze Ogniomistrz i jaką wielu z nas
              stosuje, a ze zabijaja naszych podopiecznych - no coz selekcja naturlna, gina
              slabsze miej sprytne osobniki, trudno...
              Niejednokrotnie przeciez mowilismy tu o tym, ze gybysmy my ludzie do przyrody
              sie nie wtracali to mialaby sie bardzo dobrze, a ile gatunkow znanych tylko z
              opowiesci i rycin biegaloby sobie po ziemii...

              Tak M.Jocie i ja sie z Tobą zgadzam, dokarmiamy z własnych egoistycznych
              pobudek i zachcianek, bo kolorowo w zimie za oknem, bo na fotołowy nie trzeba
              iść daleko, bo mamy wrazenie, ze jestesmy taaaaacy dobrzy dla natury, bo ....
              No niech kazdy dopisze co uwaza, no bo.....

              A z dokarmiania i tak nie zrezygnuje:)

              Napisze Wam jeszcze, ze zawsze mam ubaw nieziemski jak w jakims nowym miejscu
              kupuje slonecznik i mowie, specjalnie, lasa na reakcje:) slonecznik poprosze,
              sprzedajacy pyta:
              - ile,
              a ja np. ostatnio mowie:
              - wszystko, nie pan zsypie z tych dwoch worow do jednego i juz....
              Myslalam, ze pan padnie, ale zrobil o co poprosilam, skasowal co mu sie
              nalezalo i sobie poszlam, pytajac jeszcze, czy jak przyjde za pare dni to znowu
              bedzie mial slonecznik. Z oczami wielkimi jak stare 5 zł z rybakiem powiedzial
              cicho:
              - tak, bedzie
              No bo mial wyjatkowo tanio, 3,80 za kilogram:)
              :-)))))
              • grau Re: Ludzie, mam krogulca :) 15.01.04, 10:22
                ptasik napisała:


                > kupuje slonecznik i mowie, specjalnie, lasa na reakcje:) slonecznik
                poprosze,
                > sprzedajacy pyta:
                > - ile,
                > a ja np. ostatnio mowie:
                > - wszystko, nie pan zsypie z tych dwoch worow do jednego i juz....
                > Myslalam, ze pan padnie, ale zrobil o co poprosilam, skasowal co mu sie
                > nalezalo i sobie poszlam, pytajac jeszcze, czy jak przyjde za pare dni to
                znowu
                >
                > bedzie mial slonecznik. > No bo mial wyjatkowo tanio, 3,80 za kilogram:)
                > :-)))))

                Znalazlem za 2,90 w sklepie Centrali Nasiennej :))
                tez wykupilem caly zapas.
                Nowa dostawa moze byc drozsza
                :))
                sz.
                • ptasik Re: Ludzie, mam krogulca :) 15.01.04, 10:55
                  grau napisał:
                  > Znalazlem za 2,90 w sklepie Centrali Nasiennej :))
                  > tez wykupilem caly zapas.
                  > Nowa dostawa moze byc drozsza
                  > :))
                  > sz.
                  I tu niestety ozesz miec racje, tez sie tego obawiam, slowem trzeba kupowac po
                  10 dkg:))))
                  Szczesciarzu, a gdzie ta centrala? Bo na mojej wsi nie ma, ale jak blisko to
                  moze warto byloby podjechac:))))
                  • grau Re: jestem z miasta :)) 15.01.04, 11:40
                    co nad Warta lezy

                    pozdr. :))
                    • ptasik Re: jestem z miasta :)) - to widac:) 15.01.04, 12:02
                      no to juz wiem;)
    • elaos Re: Czy moja pustulka moze byc krogulcem ? 10.01.04, 08:09
      Masz Mjocie rację. My ludzie zachowujemy się tak jakbyśmy byli jakimś pasożytem
      zesłanym na Matkę Ziemię, chociaż nie, pasożyt nie niszczy swojego
      żywiciela.Jesteśmy jedynym stworzeniem, które ma za nic swoje środowisko.
      A co zrobiliśmy dobrego dla natury? Właśnie myślę, myślę, myślę..... i nic.
      • mjot1 My ludzie... 15.01.04, 11:30
        Niejaki Jonathan Swift znany skądinąd napisał ponoć:
        „Zwierzątka znają swoją miarę.
        Nie pragnie latać niedźwiedź szary.
        Koń ochwacony ma powody
        żeby nie skakać przez przeszkody
        Pies instynktownie cofnie głowę
        przed zbyt głębokim, wielkim rowem.
        I tylko człowiek w swym obłędzie,
        natury prawa gwałci wszędzie...”.
        Gość doszedł do tego prawie trzysta lat temu! A my...?
        Tak dumam... Czy my współcześni przypadkiem miast rozwoju nie zwijamy się...?

        Najniższe ukłony!
        W zadumie pogrążon M.J.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja