Jak reanimować połamane przez śnieg krzewy i drzew

16.10.09, 17:17
Dzisiaj śniegu już mniej w moim ogrodzie, wyszłam więc by zobaczyć
co tam nawyrabiała ta zima. No i niestety, odcisnęła swoje piętno
dosyć wyraźnie. I o ile jestem w stanie darować jej połamane
kwitnące kosmosy, zniszczone tak jeszcze pełne kwiecia płożące
surfinie i petunie, połamane rozchodniki ,astilbe i wiele innych ,to
żal mi niezmiernie zniszczonych krzewów i drzew. Obfite opady śniegu
przywaliły czapami gałęzie. Perukowiec nie wiem ,czy jest do
odratowania. Doszło do rozszczepienia głownego pnia w jego dolnej
części. Co z tym zrobić ? Jak go reanimować ?
Podobnie w kiepskim stanie jest glediczja trójcierniowa. Wygląda jak
połamana wielka garść zapałek.
Co z tym zrobić ,jak pomóc moim roslinkom ?
Halszka
    • dagusia333 Re: Jak reanimować połamane przez śnieg krzewy i 16.10.09, 18:53
      Ja kiedyś z powodzeniem uratowałam nadłamaną gałąź różowego głogu, który rośnie
      przed domem.Było to jednak w okresie kiedy drzewa jeszcze wegetują jakoś tak pod
      koniec lipca.Szarpnął ją kombajn gdy wymijał się z ciężarówką.Posmarowałam
      świeżą ranę maścią ogrodniczą (zawsze mam w domu) z dodatkiem żywicy, obłożyłam
      elastyczna grubą gumą ,chyba z jakiejś dętki mąż wziął i zaciągnęliśmy takimi
      plastikowymi opaskami z ząbkami.Dodatkowo przywiązaliśmy sznurkiem gałąź do
      drzewa, by ją trochę odciążyć.
      Nie wiem jak o tej porze roku, ale możesz tak zrobić, rana nie zanieczyści się,
      ani nie wyschnie w czasie mrozu, a wiosną jak drzewko jest młode to jeszcze
      elastyczne, wiec może się zacznie zrastać.
      Trudniej zrastają się takie które maja twarde i kruche drewno, ale zawsze warto
      spróbować tym bardziej jak to jest pień, a nie jakaś trudna do związania i
      umocowania gałąź.
      • halszka2 Re: Jak reanimować połamane przez śnieg krzewy i 16.10.09, 21:14
        Kropelką ? ach gdyby to było tak proste....
        Dagusiu333 bardzo dziękuje za poradę. Niestety muszę wyjechać jutro
        bladym świtem, wrócę dopiero w poniedzialek wieczorem, wiem ,że to
        niedobrze ,ale reanimacja będzie musiała poczekać do wtorku,
        niestety nie mam się kim tu wyręczyć. Pójdę za Twoją radą i sprobuję
        z maścią ogrodniczą i dętką.
        A co myślisz o obcięciu tej częsci perukowca , która jest
        zdecydowanie mniejsza i zabezpieczeniu rany maścią ? Jeśli tak, to
        na maść nałożyć jakąś opaskę, czy pozostawić z tą tłustością na
        wietrze. Domyślam się , że miesce zranienia będzie bardziej narażone
        na przemrożenie, więc pewnie dobrze będzie usypać poźniej w
        stosownym momencie górkę z kory .To tak w sprawie perukowca. Co o
        tym sądzisz ?

        Glediczja jest bardzo połamana i mowy tu nie ma o sklejaniu,
        pozostały kikuty. Czy powyrównywać je teraz sekatorem ,by miejsce
        rany było jak najmniejsze ? a potem maścią ?
        • halszka2 Re: Jak reanimować połamane przez śnieg krzewy i 16.10.09, 21:21

          W związku z deszczową i mglistą porą roku czy nie byłoby też zasadne
          dać na ranę jakiś środek przeciwgrzybiczy ? Jeśli tak, to jaki ?
          Tak pomyśłałam przez analogię do zanieczyszczonej rany na naszej
          ręce , czy nodze, jeśli jest czymś zabrudzona, to najpierw ją
          odkażamy, a potem opatrujemy. Do rozdarć i zranień w pniu i
          gałęziach dostało się wszak sporo wilgoci. Czy maść ogrodnicza jest
          wystaczająco odkażająca, czy nie trzeba czegoś więcej ? Może
          przesadzam, ale tak bardzo nie chciałabym stracić tych krzewów ?
          • deerzet maść - a pasta 18.10.09, 00:05
            Do smarowania ran po wyciętym kawałku pędów czy gałęzi [w porze
            nieprzymrozkowej!] najlepsza jest pasta typu 'funab*n', na bazie
            wodnej emulsji [nie reklamuję jej, ale awizuję * = e].

            Do szczepień, acz okresowo stosowana, lepsza i jedyna jest maść
            ogrodowa, na bazie naturalnych wosków.
            Ta pierwsza może [i musi] być wielkrotnie poprawiana, kiedy drewno
            się rozsycha w miejscu cięcia, odsłaniając w spękaniu wnętrze drewna.

            Ta druga nie ma wieloletniego oddziaływania, przeciwgrzybowego
            szczególnie - po latach na ranie się kurczy, z brzegów ran zsuwa,
            odsłania drewno - ale na półroczne zaleganie NA KORZE szczepionych
            kawałków pędów zawsze się sprawdza. Z rafią lub folią cuzamen.

            Słowem - na krótko, na korę - może starczyć i maść.
            Na ranę, na dłużej, z możliwością poprawek - pasta.

            Długie, w przyszłości i tak wiatrami targane rozszczepienia wzdłużne
            pędów ani 1. ani 2. się nie sprawdzi - rany takie, np. w zabytkowych
            drzewach, sie ześrubowywuje opaskami ze stali, podpiera podporami.
            Nie dowierzam, by te sposoby "Halszce} do gustu przypadły.

            Ciąć ranę! Ta z czasem się zabliźni, pączkami śpiącymi wybuchnie,
            krzepkością zadziwi...

            ---

            Presto-plast?
            • hanka31 Re: maść - a pasta 18.10.09, 11:23
              Otóż mój szanowny mąż to samo powiedział co napisał Deerzet nie ma sensu ratować
              obciąć wyciąć i wyrzucić ,a ja sie uparłam i posmarowałam funabenem bo tylko to
              było w domu , mąż śćisnął to linkami , cały jałowiec został związany i szepnęlam
              mu ze ma wyzdrowieć /Jałowiec Skayrocket/ i czekam do wio, czy reanimacja się
              powiodła,
              PS przeczytałam na opakowaniu FUnabenau ze się nadaje do takich przypadków o tej
              porze roku.
              • deerzet Re: miłość - a pasta 18.10.09, 20:10
                Moce związków małżeńskich mogą, choć nie muszą, wstrzymać moc burz i
                naporów wiatru - acz więzy opasające ów drapacz nieba nie sprawdzą
                się na wiele lat.
                Werżną się we wnętrze rozrastającego się pędu, soki powstrzymywać
                będą, w gardle cewek przewodzących dławikiem stojąc.

                Po ich demontażu co większy orkan powiatowy ten drzewny zrost tak
                przetestuje, że nie zdziwię się zdziwieniem przyszłym Waszym, że
                męźowską poradę jednak warto było słuchąc ...

                A tu, cóż, czas pochówek męża będzie trzeba organizowąć, bo
                zawierzył mocy żoninej i pod skajroketem ufnie przechodził - choć
                burza szalała wokół Was.
    • mali_na Re: Jak reanimować połamane przez śnieg krzewy i 16.10.09, 19:23
      Na kropelkę? :)
      • hanka31 Re: Jak reanimować połamane przez śnieg krzewy i 18.10.09, 22:48
        Mam nadzieję ze jak się skajrocket zwali na mojego małżonka to większej krzywdy
        mu nie zrobi toć to konarów nie ma ino delikatne gałązki.A jak mocno zawieje
        niech siedzi w chałupie a nie szwęda się po ogrodzie.
        • mali_na Re: Jak reanimować połamane przez śnieg krzewy i 19.10.09, 20:20
          Ja nie mam tego problemu, bo mój chłop jak się skończył sezon piwny nie wie
          gdzie jest ogródek:)
          • turchanyi Re: Jak reanimować połamane przez śnieg krzewy i 20.10.09, 09:08
            Spróbuj podkładać mu pod krzewami ulubione piwo... Na pewno po
            pewnym czasie znajdzie drogę!
            Tą metodą zachęciłam moje psy do korzystania z pięknej psiej budy w
            ogrodzie - podkładałam w niej systematycznie "Schmackosy" itp .
            Zadziałało.
            • deerzet Re: Jak zrównać męża z psem 20.10.09, 10:32
              Ciekawe, mnie też udało się skusić na stałe noclegowisko w
              trzypiętrowej kociej konstrukcji [dwa popołudnia majsterkowania!] mą
              kotkę domową taką samą ponętną metodą, jak w opisie u {Turchanyi}...

              A w dniach jej u nas pierwszych próbowała nocować w nogach łóżka,
              wędrując często po pościeli, by dziwnie smacznie patrzeć na
              mimowolne ruchy nocne męskiej, wydatnej grdyki.

              Samice ssaków są takie przewidywalne...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja