Dodaj do ulubionych

Kolejny ptasi wątek Ptasika:)

18.01.04, 21:25
No wiem, wiem, niektórzy mogą mieć dosyć, ale świadomie tytułuję tak, aby każdy kto niezainteresowany mógł szerokim łukiem ominąć:)
A dlaczego nowy?
Bo tamten stary, zeszłoroczny:)
A w ptasim świecie tyle sie dzieje:)
Bo tamten długi a pomna jestem prósb, aby zbyt długie niebyly, bo wtedy długasno sie otwieraja....

**********
Do rzeczy:

Mateczce naturze coś w tym roku z pgoda się całkowicie pomieszało i na mojej dolnoślaskiej wsi sobota była wiosenna prawdziwie, co bylo dla mnie wielkim rozczarowaniem. Bo o to jak co dnia, jeszcze zanim dzien dobrze sie obudzil pobieglam do ogrodu wysypac jedzonko dla ptakow, po czym wrocilam do domu i czekalam, najpierw az dzien sie zbudzi, a potem? Potem z coraz wiekszym przerazeniem czekalam na ptaszki, w karmniku nie bylo ani jednego:( Po jakims czasie pojawialy siejakies pojedynczne mazurki i wroble, nie bylo ani sladu dzwoncow, bogatek i trznadli, o gosciach bardziej zimowych nie wspomne. Nawet larum podnioslam, na drugi koniec Polski wyslalam sesemesa z zapytaniem jak w tamtejszych karmnikach sytuacja wyglada i dostalam straaaasznie dla siebie smutna odpowiedz, ze tam w karmniku jest komplet....
Hmmm, pomyslalam podpadlam.....

No ale jakby na otarcie lez w pewnym momencie za oknem uslyszalam a potem zobaczylam harmider, bo o to srokosz przypuscil atak....
Jakby spokojniejsza poszlam spac, tyle, ze z postanowieniem nie dawania nowej porcji nastepnego dnia, bo na placykach i w karmniku ciagle jeszcze byly ziarenka slonecznika, dynii:) płatki owsiane i kasza gryczana.....

Ale o to dzisiejszego dnia ta sama Mateczka Natura zaskoczyla mnie rano tym, ze cala okolica byla przykryta biala sniegowa pierzynka, a ona ciafgle jeszcze uzupelniala jej braki.... Odczekalam momencik i o to, w miejscach gdzie codziennie rano sypalam swoim podopiecznym jedzenie pojawily sie w moje wroble, mazurki, bogatki, dzwonce i trznadle, a sila ich byla, a kazdy grzebal w sniegu i wygrzebywal spod niego to co tam od wczoraj lezalo....
Na skrzydlach uzbrojona w odpowiednia instrumenta wylecialam z domu z podwojna porcja jedzenia i calusienki dzien dane mi bylo obserwowac ptasze palaszowanie.... Ba, dawaly sie podchodzic jeszcze blizej niz ostatniej niedzieli, a jak siedzialam w swojej czatowni (samochodzie) to nadlecial rowniez krogulec, ktory usadowil sie vis a vis otwartego okna samochodu i dal na siebie popatrzec, wprawdzie nie udalo sie zroibic zdjecia bo dosyc mocno wplatal sie w galazki, ale i tak bylo fajniscie:)

A na lesnym spacerze po swoim areale oprowadzaly mnie wrzeszczace sojki.....

A wszystkie napotykane samczyki jakby z dnia na dzien byly bardziej kolorowe:)

Napiszcie prosze, czy z racji wiosennej aury i przy Waszych karmnikach jest mniej podopiecznych?
Obserwuj wątek
    • puma002 Re: Kolejny ptasi wątek Ptasika:) 18.01.04, 21:42
      Melduję, że u siebie nie zauważyłam powodów do niepokoju, sikoreczek przy
      słoneczniku nawet więcej niż zwykle. Za to kaczki w parku parami snują się
      dyskretnie po krzakach;)

      Co to za podchody jakieś, Ptasiku? Mam nadzieję, że to nie moja niezmiernie
      nadzwyczajnie życzliwa uwaga o Ptakoforum zbiła cię z tropu?
      • zawisak A takie zaglądają do Waszych karmników? 18.01.04, 23:54
        Przez dwa tygodnie, hałaśliwa banda tych ptaków przebywała w
        sąsiedztwie "moich" gili.
        Pojawiły się znikąd. Nigdy wcześniej w tych okolicach ich nie widziałem. Można
        je było obserwować tylko przez szkła dalekiego zasięgu. Były bardzo płochliwe.
        Trzymały się zawsze razem i często odbywały dłuższe wycieczki po okolicy.
        Nasze, rodzime kosy niezbyt za nimi przepadały. Udało mi się zrobić zdjęcie
        jednego z nich. Może ktoś, kto już wcześniej widywał te ptaki potwierdzi czy to
        właśnie te, o których myślę. Kwiczoł - nie kwiczoł, oto jest pytanie.
        Może takie zalatują do Waszych karmników?

        Zdjęcie na forum ogrody-fotografie, pod tytułem - "kwiczoł - nie kwiczoł?".
    • grau Re: Kolejny ptasi wątek Ptasika:) 19.01.04, 07:41
      Mialem tak samo :)) Pojedyncze modraszki. Sroki po jablka. Jadly bez
      przekonania. Smutno i cicho.
      Niedziela. W nocy spadla temperatura. Mroz. Rano, pierwsze nadlecialy sikorki.
      Obsiadly slonine. Jadly lapczywie.
      Potem dzwonce. Szef usadowil sie na srodku karmnika.
      Jadl dlugo. Odpedzal sikorki. Te, z doskoku, uporczywie, podkradaly ziarno
      slonecznika. Luskaly je potem na pobliskich brzozach. Cos je sploszylo.
      Odlecialy.
      Potem wracaly. Calymi stadkami. Najpierw dzwonce. Za nimi sikorki.
      Bylo slonecznie. Wrzawa trwala do pierwszych oznak nadchodzacego zmroku.
      Tylko krogulec gdzies przepadl. Wracaj lobuzie !! :))

      pozdr.
      sz.
      • ptasik Re: Kolejny ptasi wątek Ptasika:) 19.01.04, 08:34
        Grau:)
        U mnie najpierw zawsze wracaja sikorki, wychowaly sobie te dzwonce:) ba maja za
        nic ich rozsiadanie sie w karmniku:)
        Odsapnelam z ulga, uffff, zwlaszcza ze Twoje miasto nad Warta na tej samej
        szerokosci mniej wiecej co moja chata przed wsia:)
        A dzisiaj, jak mroz troszke przycisnal i rano bylo minus 8 to wszystko wrocilo
        do normy i juz przed dniem na sliwie przy karmniku bylo slychac pierwszy ptasi
        rwetest:)

        Zawisaku - tak to kwiczol w pelnej krasie:)

        Puma - sama tego chcialas:)
        • piasia Re: Kolejny ptasi wątek Ptasika:) 20.01.04, 12:41
          A ja wczoraj wzięłam mojego Kłopota na wieczorny spacer na pobliskie dzikie łąki
          porośnięte trzcinowiskiem.
          Było cudnie - kilka stopni poniżej zera i padający cicho śnieg w ogromnych
          płatkach.
          Moje psiątko buszowało po trzcinowisku, a potem wspinaliśmy się na skarpę. Ja
          brnąc w zaśnieżonych trawach, a pies w skokach. I ten ostatni skok wniósł go
          nie tylko na szczyt skarpy, ale także prościutko na grzbiet przycupniętego tam
          bażanta......
          I wyobrażacie sobie, co się rozpętało....
          TOTALNE PANDEMONIUM!
          Bażant z wzraskiem wydarł w górę i wiał aż się kurzyło, pyskując w locie na to
          zwierzę, które zbudziło go ze snu.
          Pies, któremu ziemia (czyli bażanci grzbiet) zwiała spod nóg, najpierw padł na
          pysk, a potem zerwal się na nogi i uparcie próbował pofrunąć za ptakiem.
          A ja po pierwszym szoku padłam na tyłek i wyłam ze śmiechu, żałując, że nie
          miałam kamery.

          I czego mnie to nauczyło? NICZEGO! Trzy metry dalej na tej samej skarpie znowu
          coś spłoszyliśmy! Tym razem nie udało się zauważyć co to było, bo prysnęło w
          bok, w mrok, i tylko darło się z ciemności jak rozdeptany syntezator.....
          • ptasik Re: Kolejny ptasi wątek Ptasika:) 21.01.04, 10:51
            Piasiu, skoro to miejsce noclegowe ptakow, to moze zrezygnowac z wieczornych
            spacerow tamtedy? Bo zgodnie z przyslowiowa kurza slepota boje sie jak one
            wyploszone sobie nowe miejsce, w miare bezpieczne noca znajda....
            • ptasik Prosba o pomoc:) 22.01.04, 10:25
              Tak, tak, ja prosze o pomoc w zidentyfikowaniu ptaka...
              Otoz wczoraj rano, jak mozna bylo tylko kontury ptasie rozpoznac przymoim
              karmniku krecily sie minimum dwa ptaki wielkosci szpaka, albo i ciut wieksze,
              bardzo plochliwe bo jak tylko otworzylam drzwi od domu to daly noge na pobliska
              topole, a jedyne co zdazylam zauwazyc, a wlasciwie uslyszec to ich gulgajaco
              kwiczacy glos alarmujacy...
              Wiem, ze przy moim antytalencie sluchowym to moglo brzmiec zupelnie inaczej, no
              ale tak to zapamietalam...
              Konsultacje mowia ze to paszkot.... Doczytalam, ze i owszem to jest ptak
              wydajacy bardzo melodyjne dzwieki i tak mozna by je okreslic, ale gdzie indziej
              wyczytalam, ze zima to paszkoty terkaja a nie spiewaja...
              No i kto byl moim tajemniczym gosciem?


              A przy okazji doniose, ze sciezka z ziarenek, ktore mnie sie po
              moich "szalenstwach" w markecie ogrodzniczym wysypaly od furtki do drzwi domu,
              w wyniku wysublimowania sniegu odkryta zostala na swiatlo ptasie i o to rano
              jak wyszlam za winkla cala byla obsiadnieta (no siedzialy na niej) ptakami
              zajadajacymi sie, ze az im sie uszy trzesly:) czywiscie na moj widok sie
              zerwaly i odfrunely, ale jak sie kawalek oddalilam to wrocily z powrotem... A
              swoja droga lajzy wyzarly najpierw slonecznik, konopie i inne ciemne, zostaly
              same jasne - pszenica, owies itp.
              • piasia Re: Prosba o pomoc:) 22.01.04, 12:31
                Ptasik napisała:


                Piasiu, skoro to miejsce noclegowe ptakow, to moze zrezygnowac z wieczornych
                spacerow tamtedy? Bo zgodnie z przyslowiowa kurza slepota boje sie jak one
                wyploszone sobie nowe miejsce, w miare bezpieczne noca znajda....
                • ptasik Re: Prosba o pomoc:) 22.01.04, 13:46
                  Piasiu, no przepraszam, nie mialam nic zlego na mysli, nie wiedzialam ze to na
                  chodniku;)
                  • ptasik Uprzejmie donosze bo mi doniesiono:) 22.01.04, 20:19
                    A mianowicie moj mezczyzna zycia, obserwator okienny powszedni (bo obserwuje w dni powszednie, jak ja nie moge:) doniosl mi dzisiaj, ze mialam nowego goscia w karmniku, a mianowicie odwiedzil nas pan kos....
                    Oj scisnelo strasznie to moze byc, ze w sobote i pare innych gatunkow sie objawi...
                    Na rano trzeba uszykowac nowa porcje sloniny no i jablko w kostke pokrojone dla kosa...
                    Nie musze pisac, ze sie ciesze?
                    • grau Re: Uprzejmie donosze bo mi doniesiono:) 23.01.04, 05:42
                      Zazdrosc nie pozwala mi podzielac radosci :)))
                      Czekamy teraz na pingwina ??

                      pozdrowienia
                      sz. :))
                      • ptasik Re: Uprzejmie donosze bo mi doniesiono:) 23.01.04, 08:23
                        grau napisał:

                        > Zazdrosc nie pozwala mi podzielac radosci :)))

                        Wspanialomyslnie wybaczam:)))

                        > Czekamy teraz na pingwina ??

                        Przy dziesiejszym mrozie - 17 st. to calkiem realne:)))

                        Ale ptaki w wielkiej potrzebie, bardzo wczesnie zaczely przetrzasanie karmnika
                        no i poranna porcja tez byla wieksza...

                        Jutro przez caly dzien sie bede gapic to doniose o pingwinach:)
                        • danam Moi stołownicy! 23.01.04, 18:01
                          Od listopada mam na utrzymaniu skrzydlatych przyjaciół. Stałymi gośćmi są
                          niezmiennie sikorki, dzięcioły, kowaliki i sójki.
                          Jakąż, więc radością było dla mnie przybycie dwóch (a może parki) trznadli. To
                          pierwsze ziarnojady tej zimy.
                          Ponieważ śnieg leży na podwórku od pierwszego opadu, więc pod wisienkami trzeba
                          było odśnieżyć placyk i wysypać tam różne ziarenka. Ba! Wymyśliła to moja Męska
                          Połowa, ale wykonanie należało już do mnie. Warto było nawet dla tych 2
                          trznadli. Zresztą sikorki też podjadają, co nieco na placyku.
                          Uff! Dobrze, że nie mam w pobliżu ogrodniczych „molochów”, bo pewnie moja
                          rodzina poszłaby z torbami haha!
                          I tak w sklepach, w których kupuję kilogramami słoninę, płatki owsiane i kaszę
                          gryczaną patrzą na mnie jak na... No właśnie jak na zakręconego, ale akurat z
                          tego jestem dumna!
                          Serdecznie pozdrawiam wszystkich „dokarmiaczy”!
                          Danuta
                          • puma002 Re: Moi stołownicy! 27.01.04, 08:20
                            Jestem skromnym balkonowym dokarmiaczem, o grubodziobach-elegantach nawet nie
                            marzę. Na co dzień bywają u mnie wróbelki, bogatki i oczywiście nienasycone
                            miejskie gołębie. Sroki i gawrony (tudzież inne czarne) wpadają jak po ogień,
                            a jak przylecą do słonecznika dzwońce czy sikory modre to jest święto. Za to
                            kosów u mnie dostatek, wczoraj na wisience pod balkonem koczowało całe stadko.

                            Pozdrowienia dla klubu ptakolubów:)
    • grau Re: Wizyta dandysa 26.01.04, 07:23
      Przylecial ok 8:00. Razem z dzwoncami.
      Jak przystalo na pierwsza wizyte - ubrany,jak dandys.
      Na czolo nasunieta zawadiacko koralowoczerwona czapeczka. Szalik - wiadomo,
      zimno - w kolorze elegancko-szarym. Plaszczyk czarny z bialym paskiem.
      Spod plaszczyka wyraznie wychylala sie rozowoszara kamizelka.
      Cala postac nieco ociezala. Glowa nieproporcjonalnie duza zakonczona krotkim,
      slomkowo-bialym, grubym dziobem.
      Poczatkowo, nieco oniesmielony, zgodnie skubal slonecznik. Kiedy poczul sie
      pewniej zajal w karmniku stanowisko nalezne sobie, odpedzajac pozostale ptaki.
      Nie czynil tego zbyt zajadle, stad stali bywalcy karmnika najadali sie do
      syta. Najedzony, siadal nieruchomo na pobliskich brzozach razem z dzwoncami.
      Potem odlatywal gdzies daleko.
      Wrocil ok 14 tej. Pewny siebie, opanowany.
      Zadomowil sie chyba.
      Grubodziobie, witaj. Rozgosc sie na dobre. Pozostan. Zadbamy o Ciebie.


      sz. :)))
      • ptasik Re: Wizyta dandysa 26.01.04, 08:27
        Z zadrosci az mnie skreca:))))
        No ale nie miales pary kosow i zimowych zieb, no i pingwina:))))
        • grau Re: Wizyta dandysa 26.01.04, 08:43
          ptasik napisała:

          > Z zadrosci az mnie skreca:))))
          > No ale nie miales pary kosow i zimowych zieb, no i pingwina:))))

          Nie denerwuj sie :))). Szepne Mu na ucho; moze ma szwagra na poludniu.
          Niech zajrzy do Was. :)))
          Poza tym ... mialem ja Ci , mialem kosa. Zjadl dwa kesy jablka i polecial.
          Wraca czesto. Przysiada w brzezinie. Do karmnika jednak zaglada rzadko.
          Moze woli ananasy ??
          Ptaki zjadaja juz ok kilograma nasion dziennie.
          Dzwoncow wczoraj naliczylem szt 40. A moze 47 ??
          Jak dla telewizji , to 169 :))
          Co za radosc nieopisana ....

          pozdrowienia szczere

          sz. :))
          • ptasik Re: Wizyta dandysa 26.01.04, 09:26
            grau napisał:


            > Nie denerwuj sie :))). Szepne Mu na ucho; moze ma szwagra na poludniu.
            > Niech zajrzy do Was. :)))

            Ale nie wczesniej niz w sosbote bo w tygodniu to i tak mi sie udac nie moze,
            chyba ze jakas sowe, bo w domu jestem jak juz jest ciemno:)))

            > Poza tym ... mialem ja Ci , mialem kosa. Zjadl dwa kesy jablka i polecial.
            > Wraca czesto. Przysiada w brzezinie. Do karmnika jednak zaglada rzadko.
            > Moze woli ananasy ??

            To w ogole cud, ze zagladnal do karmnika, bo moja parka zeruje tylko na ziemi i
            z tego co wiem to jest typowe zachowanie kosow... Tak wiec jedzonko dla nich
            powinno lezec na ziemi... Na galazki wskakiwal tylko po to, aby przysiasc i
            odpoczac... Poza tym sprawial wrazenie, ze go te maluchy deprymuja, denerwuja,
            no nie wiem:)))
            Moje wzgardzily jablkiem i wyjadaly jakies nasiona i owoce irgi, ktore sie
            jeszcze na krzewie ostaly... No i caly dzien jest najdalej 150 m od ogrodu...
            Widac ten zolto dzioby gosc jest w wielkiej potrzebie

            > Ptaki zjadaja juz ok kilograma nasion dziennie.
            Oj zajadaja, zjadaja.....

            > Dzwoncow wczoraj naliczylem szt 40. A moze 47 ??
            > Jak dla telewizji , to 169 :))
            Zalezy dla ktorej telewizji, do publicznej powiem 500;))))
            > Co za radosc nieopisana ....
            No to fakt, stalam w oknie i sie gapilam po prostu - cale stada dzwoncow,
            trznadli, bogatek (tyle na jednym drzewie jak zyje nie widzialam, probowalam
            liczyc, ale byly za szybkie, dla kozery powiem 500:))))
            >
            > pozdrowienia szczere

            Ja rowniez
            Katula
            • ptasik Re: Wizyta dandysa 01.02.04, 17:33
              grau napisał:

              > > Nie denerwuj sie :))). Szepne Mu na ucho; moze ma szwagra na poludniu.
              > > Niech zajrzy do Was. :)))
              >
              > Ale nie wczesniej niz w sosbote bo w tygodniu to i tak mi sie udac nie moze,
              > chyba ze jakas sowe, bo w domu jestem jak juz jest ciemno:)))

              No polecialam w sobote skoro swit z coedzienna porcja jedzenia, stanelam w oknie i zauwazylam go na galezi wierzby... poniewaz slepa jestem jak kura wieczorem zlapalam za lornetke, ktora zawsze mam pod reka i stwoerdzilam, ze o to Grau dotrzymal slowa i na mojej wierzbie siedzi grubodziob....

              Niesamowite.... Ty masz jakas moc czarnoksieznika, czy co? Trzeba uwazac, zeby Ci nie podpasc:)))
              Oczywiscie na ten tychmiast zalapalam za aparat i niczym z karabiny maszynowego nastrzelalam fotek....
              W jednej rece mialam lornetke, w drugiej aparat...
              Ale przerwalam swoje podgladanie i wrocilam do niego za jakis czas siedzac juz z aparatem w swojej "czatownii" a on znowu przylecial.... Zachowywal sie caly czas bardzo spokojnie i dostojnie, aczkolwiek byl strasznie czujny.....
              I wtedy udalo mi sike zrobic kilka zdecydowanie lepszej jakosci zdjec, ktorymi nie omieszkalam sie z Wami podzielic:)

              A potem z okien domu, jak mojemu Męzczyznie zycia pokazywalam tego goscia zauwazylam, ze sa dwa.....
              Niesamowita i nieopisana radosc...

              Grau - dziekuje:)
              • ogniomistrz Re: Wizyta dandysa 01.02.04, 18:09
                Widzisz Katulo coś w tym grau musi być.
                Słyszałem kiedyś o jednym takim czarodzieju z przydomkiem Szary,
                ale było to bardzo dawno temu... :-)))
                Pozdrawiam!
      • ogniomistrz Re: Wizyta dandysa 26.01.04, 18:45
        O to ciekawe! U mnie grubodzioby zawsze zachowywały się niezwykle butnie!
        Rozganiały całe towarzystwo i nikogo do karmnika nie dopuszczały. Mało tego,
        nieźle tłukły się między sobą!
        W poprzednie zimy grubodzioby były stałymi rezydentami mojego karmnika.
        W tym sezonie niestety widziałem je zaledwie dwa razy :-(
        Ale za to sójki to ze trzy przylatują regularnie :-)
        P.S. Grubodzioby to tak naprawdę ptasi bandyci :-)))
        • mjot1 Popolemizuję. 26.01.04, 21:31
          Co prawda w tym roku niestety nie raczył nas jeszcze żaden odwiedzić, ale w
          zeszłym i owszem.
          Z moich obserwacji i z tego, co pisze Ogniomistrz wynika, że chyba jednak
          grubodziób grubodziobowi nierówny...?
          Gdy nadlatywał „mój” grubodziób wszystkie ptaszęta z szacunkiem ustępowały mu
          miejsca. I zawsze zadziorne sikory modre i zawadiacki kowalik i kosy i inne
          drozdowate (których w zeszłym roku nie brakowało) nawet dzięcioły czuły doń
          respekt, jedynie nie zauważyłem spotkania z sójkami, jakoś mijały się nawzajem
          nie wchodząc sobie w paradę. A one (bo bywała i ona) zachowywały się jakby
          wszystko wokół było poza nimi. Zdawały się nie zwracać najmniejszej nawet uwagi
          na innych stołowników.
          Przybywał taki jegomość dostojnie i statecznie zbliżał się do umieszczonej w
          rozwidleniu gałązek wiśni kluchy pysznego jedzonka i z godnością pałaszował.
          Nie był to rzut na żarcie godny żebraka. Nigdy żadnych bójek czy kłótni. Całe
          jego zachowanie cechowała godność i nienaganne maniery.
          Jednym słowem był to Ktoś.

          Najniższe ukłony!
          Zżerany najnormalniejszą ludzką zazdrością M.J.
          • grau Re: Popolemizuję. 27.01.04, 06:05
            Widac mam grubodzioba w wersji lagodnej.
            Je spokojnie, bez pospiechu, a jego terytorium w karmniku ma promien nie
            wiekszy niz 10 cm. Odpedza ptaki przekraczajace granice terytorium, ale robi
            to bez szczegolnej zacieklosci. Byc moze zorientowal sie, ze zapasy pozywienia
            zgromadzone przeze mnie na te zime pozwolilyby wykarmic duza ferme kurza, co
            na pewno wplywa lagodzaco na samopoczucie ptasich gosci.

            z usmiechem pelnym lagodnosci
            sz. :))
    • danam Biały staż! 29.01.04, 19:21
      Nasze podwórko (ogród) przykryte jest sporą warstwą śniegu, który leży od
      pierwszych opadów, a prawie codziennie Pani Zima skwapliwie uzupełnia jego
      ewentualne ubytki.
      Przed domem mamy 4 wisienki, z których 2 stanowią „wieszak” na ptasie
      przysmaki, a pod nimi zrobiłam placyk, na który wysypuję różne
      ziarenka. ”Dosypki” Pani Zimy powodują, że codziennie przed wschodem słońca
      biorę miotłę w garść i idę tenże placyk odśnieżać. Czasami nie zdążę przed
      ptaszętami, więc oczyszczając placyk ze śniegu pod czujnym okiem sikorek
      zasiadających gromadnie na sąsiednich drzewkach czuję się jak stażysta w
      zawodzie „cieć”. Tak! Tak! Uczę się nowego zawodu, tylko, kto wystawi mi
      papiery, że wszystko zaliczyłam??
      Serdecznie pozdrawiam.
      Danuta.
      • ptasik Re: Biały staż! 29.01.04, 22:20
        No jak to kto?
        Dziecioly wystukaja, sikorki potwierdza i juz:)
        Baryleczko, cieciem jeszcze nie bylas:)
      • grau Re: Biały staż! 30.01.04, 05:52
        danam napisała:


        > biorę miotłę w garść i idę tenże placyk odśnieżać. Czasami nie zdążę przed
        > ptaszętami, więc oczyszczając placyk ze śniegu pod czujnym okiem sikorek
        > zasiadających gromadnie na sąsiednich drzewkach czuję się jak stażysta w
        > zawodzie „cieć”. Tak! Tak! Uczę się nowego zawodu, tylko, kto wysta
        > wi mi
        > papiery, że wszystko zaliczyłam??

        Danuto, jak to kto ....

        Kontrowersyjny Jurek przecie :)))

        pozdrowienia

        sz. :))
        • moonalisa Re: Biały staż! 01.02.04, 14:32
          dokarmiam ptaki od dluzszego czasu,nigdy szczegolnie nie interesujac sie
          gatunkiem itp.i nagle mnie oswiecilo.uzbrojona w atlas ptakow;pol dnia
          przesiedzialam w oknie,obserwujac przybyszow w ogrodzie przy karmniku.a ze
          dzis mrozy puscily,w ciagu nocy sniegi stopnialy,cale stada przylatuja do
          mnie,a ja wrecz czuje sie zaszczycona takimi goscmi.musze sie pochwalic,jakie
          ptaszki u siebie zaobserwowalam:oprocz pospolitych wron siwych i
          czarnych,sroki,kawki,gawrony....i mniejszych :sikorka
          bogatka,szarytka/sikorka uboga/dzieciol pstry,wroble,rudziki, wielkie stado
          kosow,mazurki,pokrzywnice,strzyzyki,zieba ale z zoltym dziobem/wiec to nie
          jest pewne/oraz tajemniczy ptak wielkosci kosa,ale szary,z brazowymi
          skrzydelkami i bialym paskiem na skrzydelkach,czarny ogon,rozrabiaka rzadzi
          wszystkimi,smiesznie podskakujac i machajac ogonem,niestety nie moglam go
          odnalezc w atlasie .wygladal cos pomiedzy sojka a drozdem/bez plamek na
          piersi/.moze ktos z was wie?aha...musze sobie kupic lornetke:)))))))
          • piasia Re: Biały staż! 02.02.04, 12:21
            moonalisa napisała:
            > musze sie pochwalic,jakie
            > ptaszki u siebie zaobserwowalam:oprocz pospolitych wron siwych i
            > czarnych,sroki,kawki,gawrony....i mniejszych :sikorka
            > bogatka,szarytka/sikorka uboga/dzieciol pstry,wroble,rudziki, wielkie stado
            > kosow,mazurki,pokrzywnice,strzyzyki,zieba ale z zoltym dziobem/wiec to nie
            > jest pewne/oraz tajemniczy ptak wielkosci kosa,ale szary,z brazowymi
            > skrzydelkami i bialym paskiem na skrzydelkach,czarny ogon,rozrabiaka rzadzi
            > wszystkimi,smiesznie podskakujac i machajac ogonem,niestety nie moglam go
            > odnalezc w atlasie .wygladal cos pomiedzy sojka a drozdem/bez plamek na
            > piersi/.moze ktos z was wie?aha...musze sobie kupic lornetke:)))))))

            YYYYY!!!!! GRRRRRR!!!!! WRRRRRRR!!!!!!

            Pojawiła się na forum chyba pierwszy raz i od razu tak z grubej rury! Matko,
            toć juz nie "normalna ludzka zazdrość" we mnie zawyła, ale zawiść w
            najczystszej formie. U mnie w ciągu kilkunastu lat dwa razy pojawił sie
            dzwoniec i bylo święto, a tu pół atlasu ptaków przylatuje na codzień. Moona,
            jak ja Ci zazdroszczę!!! Jestem o krok od trwałej żółtaczki ;))))))

            Ale ja za to widziałam dziś w nocy CAŁE STADO SÓW. Tak ze dwadzieścia sztuk
            Głównie pójdźki, ale była i sowa uszata. Przyjrzalam im się z zachwytem,
            myśląc, że wypytam Ptasika o te sowy, których nie rozpoznałam. No i co?
            Zadzwonił budzik i moje zachwyty diabli wzięli, bo okazało się, że stado sów mi
            się śniło. Buuu...
            Ale nawet we śnie pamiętałam, że ekspertem od ptaków jest Ptasik. Czyz trzeba
            innego dowodu na moje opętanie tym forum i Wami?


            • moonalisa Re: Biały staż! 02.02.04, 22:50
              piasiu!nie martw sie,powiem zeby i do ciebie przylecialy,tylko podaj namiary:)))
              pozdrawiam
              • ptasik Re: Biały staż! 03.02.04, 09:07
                Piasia - mnie z zazdrosci to az fon wcielo:)
                To jest niesprawiedliwe, ba nawet taki strzyzyk do Niej przylecial choc zimuje
                u nas sporadycznie...
                To jest wielce niesprawiedliwe:)))
                • piasia Re: Biały staż! 03.02.04, 20:49
                  ptasik napisała:

                  > To jest niesprawiedliwe, ba nawet taki strzyzyk do Niej przylecial choc
                  zimuje
                  > u nas sporadycznie...
                  > To jest wielce niesprawiedliwe:)))

                  Sporadycznie, powiadasz? To zapraszam na moją podmokłą łąkę, gdzie się roi od
                  tej sporadyczności ;))) Ze cztery sztuki ostatnio widziałam. Małe jak myszka,
                  ciemne, z zadartym zawadiacko ogonkiem, siedzące na trzcinach albo innych
                  badylach i skwierczące jak syntezator - chyba strzyżyk, nie?
                  A sów mi nie zazdrościsz? ;)))))
                  • ptasik Re: Biały staż! 04.02.04, 08:26
                    Piasiu tak moja proznosc tym, ze nawet w Twoim snie bylam ptasim ekspertem
                    polechtalas, ze o zazdrosci na smierc zapomnialam:)))
                    A moze te sporadycznosci tez Ci sie snily? :))))
                    • piasia Re: Biały staż! 04.02.04, 12:19
                      ptasik napisała:

                      > Piasiu tak moja proznosc tym, ze nawet w Twoim snie bylam ptasim ekspertem
                      > polechtalas, ze o zazdrosci na smierc zapomnialam:)))
                      > A moze te sporadycznosci tez Ci sie snily? :))))

                      O nie, sporadyczności były w realu, bo nagle taki deszcz lunął, że jakbym
                      spała, tobym się obudziła. Ale też myślałam "oj, żeby był tu Ptasik, toby
                      rozwiał wszelkie wątpliwości".

                      I szpaki już widziałam, całe stadko, mocno hałaśliwe ;))) Wiosna idzie?
                      • moonalisa Re: Biały staż! 04.02.04, 17:02
                        smiejcie sie smiejcie,moze to nie byl strzyzyk,ale napewno nie wrobelek...a
                        dzis jakies brudne kanarki zerowaly w ogrodzie.na szczescie mam wspomniany
                        atlas i juz wiem,ze to dzwonce...he he he
          • ptasik Re: Biały staż! 04.02.04, 20:01
            No dobra przyznam się bez bicia, z zazdrości szlag mnie chciał trafić no bo ptaszorami interesuję sie niesamowicie od lat, wielu lat, a tu taka wejdzie sobie i napisze:

            moonalisa napisała:

            > dokarmiam ptaki od dluzszego czasu,nigdy szczegolnie nie interesujac sie
            > gatunkiem itp.i nagle mnie oswiecilo.uzbrojona w atlas ptakow;pol dnia
            > przesiedzialam w oknie,obserwujac przybyszow w ogrodzie przy karmniku.> musze sie pochwalic,jakie
            > ptaszki u siebie zaobserwowalam:oprocz pospolitych wron siwych i
            > czarnych,sroki,kawki,gawrony....i mniejszych :sikorka
            > bogatka,szarytka/sikorka uboga/dzieciol pstry,wroble,rudziki, wielkie stado
            > kosow,mazurki,pokrzywnice,strzyzyki,zieba ale z zoltym dziobem/wiec to nie
            > jest pewne/oraz tajemniczy ptak wielkosci kosa,ale szary,z brazowymi
            > skrzydelkami i bialym paskiem na skrzydelkach,czarny ogon,rozrabiaka rzadzi
            > wszystkimi,smiesznie podskakujac i machajac ogonem,niestety nie moglam go
            > odnalezc w atlasie .wygladal cos pomiedzy sojka a drozdem/bez plamek na
            > piersi/.moze ktos z was wie?aha...musze sobie kupic lornetke:)))))))

            a ja nie dosc, ze nie mam takich batalionow ptactwa to jeszcze na dodatek wszystkich rozpoznac tak na pierwszy raz nie potrafilabym, zawsze potrzebuje chwile jak cos widze pierwszy raz.

            Z zazdrosci mnie wiec skreca, ale pozytywnie, bo wiem juz na pewno co bede robic w ostatnie zimowe wieczory, poza tym, ze bede planowac zmiany w ogrodzie - bede studiowac madre ptasie ksiegi...
            • ogniomistrz Re: Biały staż! 04.02.04, 21:04
              Droga Katulo!
              Ja się nawet nie odpowiadam na ten post!
              Tak mnie wzięło! (ZAZDROŚĆ oczywiście :-)
              • piasia Re: Biały staż! 05.02.04, 10:40
                moonalisa napisała

                "smiejcie sie smiejcie,moze to nie byl strzyzyk,ale napewno nie wrobelek"

                Nie śmiejemy się - zazdrościmy. Ja się śmieję z tego co piszą mądre książki,
                że "sporadycznie zimują"!
                • grau Re: Powiem krotko - ZIEBA 16.02.04, 06:55
                  Jest, jest, to ona. Idywidualistka. W otoczeniu dzwoncow zachowuje sie, jak
                  dziewczyna (chlopak) z dobrego domu. Spokojnie zabiera ziarno slonecznika,
                  opuszcza tlum oddalajac sie nieco, po czym spokojnie je rozlupuje i zjada.
                  Bez trudu mozna ja rozpoznac wsrod innych ptakow. Porusza sie podobnie do
                  pliszki - zabawnie kiwajac glowka. No i te ..... kolory :)))
                  Wrocil Lobuz - krogulec.
                  Siedzial jakis czas nieruchomo na szczycie dachu. Potem odlecial.
                  Panowie dzwonce nabieraja intensywnych barw. Z pewnoscia wiedza, ze po zimie
                  przyjdzie wiosna.

                  pozdrawiam serdecznie

                  sz.:)
    • grau Re: Wszystko jasne 18.02.04, 10:39
      Katuli dech zaparlo.
      Milczy jak zakleta.
      Katula, oddychaj spokojnie, przeciez wiesz, ze jedna mala zieba sie nie rozdwoi
      :)))
      pozdrawiam
      sz. :)
      • ptasik Re: Wszystko jasne 18.02.04, 12:00
        grau napisał:

        > Katuli dech zaparlo.
        Oj zapiera mi dech czesto, oj czesto, na widok patkow oczywiscie:)))
        > Milczy jak zakleta.
        Czy milczy? hmmm no moze troszke, ale przeciez na fotografiach sie
        chwalilam:))))

        > Katula, oddychaj spokojnie, przeciez wiesz, ze jedna mala zieba sie nie
        rozdwoi
        > :)))

        > pozdrawiam
        > sz. :)

        Nie musi:)))

        Bo otoz, jak zima na pare chwil wrocila a ja leniuchowalam na urlopie to calymi
        godzinami na przemian na dworze i z okien domu gapilam sie jak najeta na moje
        ptasie towarzystwo, a bylo na co, oj bylo:)))
        Z reszta nawet jakby nie bylo takiego zestawu na zwykle wroble, mazurki,
        dzwonce i trznadle, no i bogatki bym sie gapila bo ich zachowania sa takie
        ciekawe:)
        No i zaczynaja spiewac wiosennie i ubranka godowe wkladaja... Trznadle sa coraz
        bardziej cytrynowe, a dzwonce oliwkowe, a wroble maja cudne czapeczki stalowe i
        czarne krawaciki, panowie bogatkowie bardzo dostojne czarne paski na brzuchu...
        No a poza tym para kosow jest u mnie regularnie, jery chyba dwa, choc razem nie
        widzialam, ale jeden mial czapeczke czarniejsza niz drugi to moze jednak dwa:)
        no i zieby, tez conajmniej dwie:)))
        A no i Karol, krogulec robi regularne desanty:)))
        O srokach nie wspomne, swoja droga sa tak czesto i ani razu nie daly mi sie
        podejsc z aparatem:)
        Kruki slychac regularnie...
        A w niedziele obserwowalam z glowa zadarta do gory lecace klucze gesi, na
        zachod lecialy:)))

        Jak ja to swoje towarzystow lubie:)))
        Zwlaszcza, ze naprawde sa do mnie coraz bardziej przyzwyczajone i w trakcie
        ostatniej sesji fotograficznej siedzialam sobie pod krzakiem forsycji niespelna
        3 m od nich...
        Pasjami lubie obserwowac walki dzwoncow o dostep do miski jak sie zaczyna
        oprozniac, niestety ciagle nie udaje mi sie ich wystarczajaco dobrze zatrzymac
        w kadrze, szkoda:(
        Albo czajenie sie trznadli jak sie do karmnika zblizaja. Najpierw wystawiaja
        swoje lebki i jakby za winkla wygladaja czy teren bezpieczny a potem wylaza ,
        tyle, ze dalej bacznie obserwuja okolice...
        Bardzo mnie sie tez podoba ptasia solidarnosc jak zbliza sie Karol... Wystarczy
        jeden ostrzegawczy gwizd i wszystkie pochowane:))))
        Ale czasem ktorys udaje ostrzezenie to wtedy uciekaja tylko niektore, znaczy
        wiekszosc, ale te najmadrzejsze zostaja i prawie widac jak kiwaja lebkami i
        zdaja sie w ptasim jezyku mowic do oszusta: "mnie oszukac chciales, nic z tego"
        i dalej okupuja najlepsze zakatki karmnika...

        No i jeszcze wroble, ktore mieszkaja w zywoplocie, a z ktorymi obserwujemy sie
        wzajemnie, ja z okna pokoju one spomiedzy galazek...

        Och Sz. Ty prowokatorze, wiesz, ze mnie wystarczy slowko i moge godzinami:)))
        taki impuls jak ten ptasi gwizd ostrzegawczy:))))

        Tylko sie martwie coraz bardziej, bo nigdzie w okolicy nie ma budek legowych a
        ja na gwalt dwie potrzebuje kowalikowo sikorkowe, juz nawet w necie szukalam
        czyby gdzies zamowic nie mozna bylo, ale nic nie znalazlam.... A czas nagli...
        • moonalisa Re: Wszystko jasne 21.02.04, 01:37
          wrocilam..:))))))znow karmie MOJE ptaszki,bo mrozik i sypnelo troszke
          sniegiem.przylatuja nadal i wrzask robia niemilosierny,chyba zaczynaja
          wyklocac sie o budki legowe.pozdrawiam
    • abstrakt2003 A bociany już lecą :-) 21.02.04, 06:29
      Poczyajcie:
      www.superexpress.pl/iso/dzisiaj/Wiadomosci/Kraj/kraj_2.shtml
      • ogniomistrz Już nie lecą :-( 23.02.04, 12:58
        Ciekawe, Superexpres pod tym samym adresem umieścił inny artykuł.
        Szkoda.
    • jerzy.wozniak Re: Kolejny ptasi wątek Ptasika:) 22.02.04, 11:26
      Tak czytam te wasze karmnikowe opowieści i żal mi serce ściska że to już
      niedługo ich koniec. Co ja będę czytał lecząc rany po życiowych
      niepowodzeniach? Nastaje już wiosna i co koniec z karmnikami i koniec waszej
      pasjonującej karmnikowej opowieści, czy doczekam do następnej jesieni.
      Szczerze zmartwiony Jurek
      • mjot1 O qrcze!? 22.02.04, 12:06
        A cóż to za tekst?
        To przecie mam monopol na ględzenie!

        Najniższe ukłony!
        Walczący o swoje M.J.
        • jerzy.wozniak Re: O qrcze!? 22.02.04, 19:21
          Mjociku twe wypowiedzi to nie ględzenieleczwypowiedzi zaszyego w lesie maga,
          objektywne i z dystansem, ględzimy to my!
          A ja docinam i jak wielu tu pisże bredze o roslinach, no i niech tak zaostanie.
          Ukłony i pozdrowienia Jurek.
          P.S. Jakie piwo pijemy na zlocie w czerwcu? Bo juz zbieram drobne na krzynkę!
          • piasia pani kosowa 23.02.04, 12:57
            Na moim balkonie pojawiła się pani kosowa!!!!!!! Własnym oczom nie wierzyłam,
            bo kosy żerują na ziemi, i przez kilka lat żaden nie zajrzał na mój balkon
            (pierwsze piętro) chociaż było tam dla nich sporo przysmaków. A tu słyszę
            jakieś pogwizdywanie - patrzę, coś dużego siedzi na podłodze i łupie płatki
            owsiane aż strzela! W pierwszej chwili myślałam, że szpak, ale jak się
            przyjrzałam to okazało się że to pani kosowa! Była odważniejsza niż
            towarzyszące jej stado wróbli - wróble się spłoszytły i zwiały na pobliski
            krzaczek, a kosowa tylko uwaznie rozejrzała się wokół i jadła dalej. Gdy
            uchyliłam okno, żeby dosypać płatków, spokojnie przefrunęła na ten sam krzak i
            czekała. Ale gdy podgarnęłam rozsypane ziarno - spłoszyła się i odleciała na
            drzewo. A pyskowała przy tym!!!!!!
            No i już nie przyleciała. Ani wczoraj ani dziś. Może jej wizyta była tylko
            przez pomyłkę?
            Dzowniec Ali Baba też się nie pokazuje.
          • piasia Re: O qrcze!? 23.02.04, 12:59
            A pytanie o piwo trzebaby zadać w wątku "spotkaniowym". Ja lubię Reddsa, ale
            więcej niż pół litra dziennie nie wypiję ;)
            • mjot1 Re: O qrcze!? 23.02.04, 21:03
              „... piwo ... w wątku „spotkaniowym”.
              Jakżesz to tak? Czyż według Ciebie Piasiu sączenie piwka i wsłuchiwanie się w
              ptasi świergot wykluczać się powinny? Toż to herezja jest najpotworniejsza z
              herezji wszelakich o zgrozo!

              Tu się z Tobą Piasiu nie zgodzę. A że rzadko mam ku temu okazję, więc czynię to
              z tym większą zapalczywością. :-)

              Otóż, na co jak, na co ale na piwo każde miejsce a i czas są właściwe.
              A jeśli właśnie w tle rozbrzmiewa śpiew ptasząt ta najcudowniejsza muzyka to
              jest to czas wymarzony by poczuć autentyczny smak owego napoju bogów.
              A jeśli jeszcze się zdarzy, że grają nam także owady, że siedzimy sobie
              beztrosko a wygodnie w cieniu rzucanym przez zieloniutkie subtelne listki
              brzozy cichutko szemrzącej w towarzystwie miłym i rozumiejącym się to...
              No to jest to sytuacja niespotykana, niemożliwa, nierealna...
              Stan taki określić można jednym jedynym słowem: „ideał”.

              A piwo? Piwo tak jak zresztą każdy lubię dobre (by nie czynić tu żadnej
              reklamy) :-)
              Ważne by miało właściwą temperaturkę, czyli także nie może być za zimne.

              Najniższe ukłony!
              Czasy wyczynowca też już mający za sobą M.J.
              • piasia Zapalczywy Mjot ;))) 24.02.04, 15:35
                Czyhał na okazję, żeby się nie zgodzić, czyhał i się doczyhał ;)))
                Tyle że trochę nie trafił ;)
                Bo ja nie dlatego pytanie o piwo przesuwam do wątku o spotkaniu, że piwo nie
                pasuje do ptaków - Boże broń! Tylko że zadane w "kolejnym ptasim wątku Ptasika"
                mogłoby umknąć innym forumowiczom, którzy akurat do tego wątku nie zajrzeli a
                zacierają łapy na spotkanie i czytują głównie "czerwcowe spotkanie..."

                Tak więc, Mjocie, znów nie dałam Ci okazji do przekomarzań ;)))))))
                • piasia i zapomniałam... 24.02.04, 16:14
                  Z tego wszystkiego zapomniałam npisac o pani kosowej - dziś znów się pojawiła!
                  Już o wpół do szóstej rano słychać było z balkonu jest poświstywanie fit, fit
                  fit, siedziała chyba na balustradzie.
                  Potem, jak się rozwidniło, jadła płatki razem z całą gromadą wróbli. Kiedy
                  wróble zwiały, bo coś je spłoszyło -ona skryła się w kącie balkonu ale nie
                  uciekła!!!
                  Nieśmiało kiełkuje we mnie nadzieja, że może i gniazdko tu zbuduje....
                • mjot1 Re: Zapalczywy Mjot ;))) 24.02.04, 19:24
                  Ech... Człek stara się i kombinuje jak umie i może i...? I znowu pudło!
                  Ech losie nieszczęsny...
                  Nic to! Niech żywi nie tracą nadziei :-)

                  A wracając do piwa to...
                  Piwo lubi cień. Nie ma jak siedzieć w cieniu i czuć w dłoni błogi chłód
                  przenikający przez ścianki naczyńka...
                  A wiecie, że ostatnio preferuję spożywanie piwka wprost z naczyń firmowych,
                  czyli opakowań? No normalnie, jak jaki ordynus czy inny ostatni prymityw! Oj
                  zdziczałem w tych krzakach do reszty chyba... Ale jeszcze wiem, że to nie
                  przystoi.
                  Więc dnia owego cień być musi! A jeśli słoneczko wykombinuje sobie (o zgrozo!)
                  jakie lewe zwolnienie to choćby i jarzeniówą, ale cień przywołamy!
                  A po zmroku to żywy ogień pełzające cienie malował nam będzie...

                  A czy ci, którzy jak piszesz Piasiu czytują jedynie „czerwcowe spotkania” godni
                  będą spotkania owego?
                  Napisałem to oczywiście jedynie po to by jątrzyć.

                  Najniższe ukłony!
                  Wątek ptasi na manowce wodzący M.J.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka