Pomóżcie uratować bluszcza

08.11.09, 15:46
Witam.
Mam bluszcza pospolitego (tego o którym piszecie ze macie w
ogrodach) ale mam go w domu. W wielkiej donicy rósł sobie. Pięknie
puszczał nowe listki a teraz usycha... nic sie nie zmieniło jeśli
chodzi o jego miejsce....podlewam tak jak podlewałam. Nie ma żadnych
plamek... żadnych robaczków... nie pleśnieje. Nie wiem dlaczego
nagle zaczął usychać. Zostało z niego 10% tego co było :( same puste
pędy.....

POradźcie proszę co zrobić. Czy da sie go jeszcze uratować czy
obciąć go całego i zostawić tylko to co w miare wygląda i czekać aż
sam odrośnie?
    • horpyna4 Re: Pomóżcie uratować bluszcza 08.11.09, 15:59
      W domu ma za suche powietrze. Bluszcz zimą musi mieć chłodno i
      wilgotno.

      Można spróbować wystawiać go na zewnątrz podczas sezonu grzewczego.
      Prędzej wytrzyma mróz, niż takie ciepło. Doniczkę zresztą można
      zabezpieczyć. Jeżeli stoi pod dachem i nie pada na niego deszcz, ani
      śnieg, to wymaga też umiarkowanego podlewania, żeby ziemia w donicy
      nie wyschła całkowicie.
      • agnes181jaw2008 Re: Pomóżcie uratować bluszcza 08.11.09, 16:04
        Tez mi to przyszło do głowy ale on już drugą zime u mnie stoi i
        dopiero teraz zaczyna wariować.

        Proszę o rade jak zabezpieczyć go na zime na balkonie- nigdy tego
        nie robiłam. Będzie miał daszek nie powinno więc na niego padać.
      • obrobka_skrawaniem Re: Pomóżcie uratować bluszcza 08.11.09, 17:28
        A to ciekawe.
        Nie slyszalas nigdy o bluszczu jako roslinie pokojowej?
        Ja mialam bluszcz chyba z 10 lat w pokoju z CO i tak bylo mu "zle", ze zarosl
        caly sufit.
        Co do ratowania rosliny: jesli nie wiadomo co jej jest to nie wiadomo co zrobic.
        Moze ma przeziorki. Chyba nie warto go ratowac, bluszcz nie jest drogi.
        • horpyna4 Re: Pomóżcie uratować bluszcza 08.11.09, 20:16
          Nie tylko słyszałam, ale i widziałam, a nawet hodowałam. Ale on
          czasem potrafi się zbuntować.

          Zresztą pokój pokojowi nierówny. A bluszcz, jak i wiele innych
          roślin, może też reagować usychaniem na zbyt intensywne podlewanie,
          bo mogą mu gnić korzenie. On lubi wodę na liściach, ale korzenie
          muszą mieć dostęp powietrza.
          • obrobka_skrawaniem Re: Pomóżcie uratować bluszcza 09.11.09, 11:45
            > Nie tylko słyszałam, ale i widziałam, a nawet hodowałam.

            I wynosilas go na zime na zewnatrz? Pierwsze slysze o takich ceregielach.

            > A bluszcz, jak i wiele innych
            > roślin, może też reagować usychaniem na zbyt intensywne podlewanie...

            Taqk, moze reagowac usychaniem na wiele roznych czynnikow i bez sensu jest je
            wymieniac.

            Wydaje mi sie dziwne, ze w pazdzierniku/listopadzie wypuszczal nowe liscie.
            Powinien wejsc w spoczynek i w tym celu nalezy zaprzestac nawozenia i mniej
            podlewac.
            Moim zdaniem trzeba spisac go na straty, wywalic caly razem z ziemia a doniczke
            wyparzyc wrzatkiem (jesli nie jest plastykowa) a wiosna kupic nowy lub ukorzenic
            sobie sadzonke.
            • horpyna4 Re: Pomóżcie uratować bluszcza 09.11.09, 12:08
              Nie wynosiłam, hodowałam w pracy. A tam warunki były nieco inne, niż
              w mieszkaniu. W moim mieszkaniu nie dawał się hodować. Piszę
              oczywiście o gatunku typowym, rosnącym dziko w Polsce.

              Do tych różnych czynników, o których wspominasz, należy chyba
              zaliczyć farbę na ścianach. Znam przypadki padania kwiatów mających
              kontakt ze ścianą świeżo po remoncie.
              • gabula777 Re: Pomóżcie uratować bluszcza 09.11.09, 14:09
                Odmiany bluszczu pospolitego wrażliwe na mróz, które hoduje się w doniczkach
                jako rośliny domowe muszą mieć zimą chłodne, wilgotne powietrze, stanowisko
                zniosą nawet mniej jasne.Muszą być jednak bardzo oszczędnie podlewane, czasem
                wystarczy jeden błąd ,raz podlać zbyt wcześnie gdy głębiej jeszcze jest wilgoć i
                roślina jest nie do odratowania (pozostaje tylko zrobić sadzonki).
                Może wymieniałaś okna na bardziej szczelne? To też może być przyczyna, czasem
                gorsza wentylacja powoduje dłuższe utrzymywanie wilgoci w doniczkach, a
                podlewasz 'jak dotychczas'.
                • agnes181jaw2008 Re: Pomóżcie uratować bluszcza 09.11.09, 14:42
                  okna zostały uszczelnione to fakt ale żeby aż tak na niego to
                  wpłynęlo?Mam go przesuszyć teraz? czy od razu robić sadzonki i
                  zaczynac od nowa?

                  Szczerze mówiąc troche mi go żal wyrzucić :(
                  • gabula777 Re: Pomóżcie uratować bluszcza 09.11.09, 16:31
                    Stary przesusz i przytnij, obcięte pędy jak najszybciej potnij na sadzonki.
                    Powtykaj w doniczkę z lekką, torfową ziemią po kilka.Bluszcz ukorzenia się
                    prawie o każdej porze roku, z tym, że teraz wolniej.Najlepiej sadzonki dać pod
                    folię.Może stary odżyje(choć wątpię), wyrzucić zawsze możesz.
                    U mnie bluszcz najpiękniej rośnie w nieogrzewanym przedsionku, gdzie zimą często
                    mu 'dmuchnie' zimnym powietrzem.
    • inguszetia_2006 Re: Pomóżcie uratować bluszcza 11.11.09, 10:41
      Witam,
      Twój bluszcz został zeżarty przez przędziorka. Moje też tak miały.
      Pomogła duża dawka chemii i ostały się dwa. Marne są jednak i
      przędziorek czyha na chwilę mojego zapomnienia. Jako że jestem
      ambitna, to walczę z przędziorkiem, choć szczerze mówiąc, walka jest
      trudna i bez sensu. Lepiej kupić nowe rośliny, a stare wywalić i
      odkazić doniczki. Taka jest też moja rada.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • qubraq Re: Pomóżcie uratować bluszcza 22.11.09, 17:07
        Miałem kiedys w domu ponad 20 różnych odmian Hedery helix i
        większośc z nich dostawalem od znajomych dziewczyn z Ogrodu
        Botanicznego w Powsinie aż nagle zaczęły mi marnieć więc wywaliłem
        wszystkie do ogrodu i większośc z nich sie przyjęła i przetrwaly zimę
        Aktualnie w domu nie mam zadnego bluszczu a na dworze w ogrodzie
        prawie cały "parter" jest porosniety rozpanoszonym wszędzie pieknym
        zwycięskim bluszczem, ktory z domowego stał sie "prawnie chronionym"
        - skubaniec! :-) jest rowniez kilka egzemplarzy H.h. arborescens
        'compacta';
Inne wątki na temat:
Pełna wersja