Kasztan jadalny.

16.11.09, 16:34
Wzejdzie mi kasztan który zakupiłam w supermarkecie, czy nie mam na
co liczyc? A jeśli wzejdzie to czy z czasem można go będzie hodowac
na dworze? Prawdą jest, że imbir z supermarketu rośnie, tak samo
pióropusz ananasa, ale obie rośliny hoduję jako rośliny domowe.
    • horpyna4 Re: Kasztan jadalny. 16.11.09, 16:57
      Trochę zależy od regionu i stanowiska. Ale istnieją w Polsce całkiem
      stare drzewa kasztana jadalnego; u szczęśliwców nawet owocują,
      chociaż w naszym klimacie rzadko się to zdarza.

      Tak, czy owak, do uprawy w domu toto się raczej nie nadaje. Choćby
      ze względu na osiągane rozmiary.

      Należy posadzić go na stanowisku osłoniętym od wiatrów, raczej
      nasłonecznionym, ale wilgotnym. No i zdać się na los szczęścia...
    • leloop Re: Kasztan jadalny. 16.11.09, 17:19
      wzejsc najprawdopodobniej wzejdzie, pytanie czy sie zaaklimatyzuje w
      polskich warunkach klimatycznych. ze wzgledu na to, ze te
      supermarketowe kasztany przyjechaly z cieplejszych zakatkow Europy
      moze im byc tu za zimno. ale dlaczego nie sprobowac a nuz sie uda :)
      sporo na ten temat napisano w listopadowym wydaniu gazetki "moj
      ogrod" (chyba :? ), takie pisemko za 4.20 (tez chyba ;) )
      • leloop Re: Kasztan jadalny. 16.11.09, 19:23
        gazetka zwie sie MOJ PIEKNY OGROD a cena taka jaka podalam
      • hanka78 Re: Kasztan jadalny. 26.10.13, 22:42
        Czyli, że takie znalezione mają większe szanse na zaaklimatyzowanie... fajnie, bo koło mojego domu są dwa drzewka, Sprawdzałam je trzy lata, i teraz pierwszy raz zaowocowały....
    • anita1958 Re: Kasztan jadalny. 15.05.13, 20:36
      jak zasadzić kasztana jadalnego
      • dar61 sadzić kasztan jadalny - NIEsamotny! 07.06.13, 13:28
        {Anita1958} napisało(by):

        ... jak zasadzić kasztan[-] jadaln[y] ...

        Nic trudnego, przeżywa w Polskim klimacie, im zachodniejszym, tym lepiej - bez kłopotu. Czasem w młodości może lekko przemarznąć, ale tak się dzieje i przy orzechu włoskim, a oba się potem świetnie regenerują. Im później go chwytają wczesnowiosenne przymrozki, to lepiej to przeżywa. Może go uśmiercić taka kombinacja pogody wiosenna, że gonią mu wszystkie pąki, a za dnia ma mróz do minus 7 stp. To rzadka sytuacja, raz na kilkanaście lat. Padł nam tak 10 lat temu w kwietniu dorosły [zmrozowisko] jarząb szwedzki 30-latek. Niby skandynawczyk, ten szwedczyk, a padł był...

        W Sękocinie podwarszawskim też nieźle pewien kasztan stulatek owocuje, spadały mi jego owoce na głowę dość liczne.
        Aby kasztan dał morony, to trza mu dać drugi do parki. Inaczej - jak u nas [lubuszczyzna polska] - na 100 sztuk opadających owoców zalęga się [samozapylanie] tak z 10 sztuk. Za mało, by cieszył do syta.

        {Anicie1958}/ {Anitowi1958} zalecam namówić sąsiada [w odległosci dolotu pyłku] do posadzenia też kasztana!
        Im szybciej, tym smaczniej!

        Zalecał niedomoronowany
        dozorca kasztaniego 20-latka
        Dar61
    • budzik11 Re: Kasztan jadalny. 07.06.13, 16:17
      W moim sąsiedztwie rosnie. Nie wiem, ile ma lat i z czego został zasadzony, ale owoców z z niego nie ma - jesienią chodnik przy posesji zasłany jest kłująco-kudłatymi łupinami, tyle, że kasztanki w nich są maleńkie, miniaturowe, do jedzenia się nie nadają. Ale samo drzewko wygląda pięknie, zwłaszcza przed opadnięciem owoców.
      • dar61 Kasztan szuka partnerki/-a. Oferty składać szybko 07.06.13, 22:19
        Oferty składać szybko, skoro sadząc sąsiada/ sąsiadkę.

        {Budzik11} o kasztanie:
        ... W moim sąsiedztwie rośnie. Nie wiem, ile ma lat i z czego został zasadzony, ale owoców z z niego nie ma - jesienią chodnik przy posesji zasłany jest kłująco-kudłatymi łupinami, tyle że kasztanki w nich są maleńkie, miniaturowe, do jedzenia się nie nadają. Ale samo drzewko wygląda pięknie, zwłaszcza przed opadnięciem owoców ...

        Powtórzyć warto: kasztan jadalny to drzwo „dwupienne", tj. aby zaowocowało w pełni, musi mieć inny zapylacz, najlepiej z innej szkółki/ sklepu, by zmniejszyć pokrewieństwo [hodowlę tkankową].
        Te u {Budziki11} znajdy wewnątrz skorupy owocu to zawiązki nasion*, ale niezapłodnione.
        Zapylacz może znacząco różnić się wiekiem od swego partnera/ partnerki, byle pylił na czas i na odległość dolotu pyłku [circa pół kilometra?].
        Nasz ok. 20-latek ma wysokość do okapu 2-ptr. domu i średnicę pnia na wysokości pierśnicy taką, jak ma mały Cygan nogę w pachwinie - a od 5 lat sypie [prawie-]owocami*, aż miło. Na wiadro owoców ma z pięć samozapłodnionych.

        Warto wąchać taki kasztan w czas godów. Smród/ woń nie do opisania. Mnie ona się kojarzy z [...].
        • budzik11 Re: Kasztan szuka partnerki/-a. Oferty składać sz 10.06.13, 15:53
          Ach. Myslalam, że niezapylony kasztan(owiec) w ogóle nie wytwarza nasion (zalążków), a te sąsiadowe po prostu są zapłodnione/zapylone ale niedorozwinięte z powodu niekorzystnych warunków. Bo nie wykluczam, że sąsiad ma w głębi więcej kasztanów :)
        • hanka78 Re: Kasztan szuka partnerki/-a. Oferty składać sz 26.10.13, 22:50
          0-latek ma wysokość do okapu 2-ptr. domu i średnicę pnia na wysokości
          > pierśnicy taką, jak ma mały Cygan nogę w pachwinie - a od 5 lat sypie [prawie-
          > ]owocami*, aż miło. Na wiadro owoców ma z pięć samozapłodnionych.

          nie sprzedałbyś takiego jednego?
          • dar61 Kasztana szuka H._78, over 29.10.13, 23:24
            {Hanka78}:

            ... Nie sprzedałbyś takiego jednego? ...

            Czego? Drzewa, owocu?
            Owoce kasztana, jeszcze nie upieczone, surowe, można spotkać w sprzedaży straganowo-delikatesowej, widziałem je nieraz w sklepach. Ze ćwierć wieku temu nawet próbowałem takie sklepowe morony zmusić do kiełkowania stratyfikacją w doniczkach wkopanych w ziemi, ale mi je - pod mą nieobecność - moja mama wyciepała do kompostu, bo, cyt. „oj, wyrzuciłam, bo nie kiełkowały (...)". Poniewczasie mamie tłumaczyłem, że stratyfikacja może trwać kilka lat, że stratyfikanty skiełkują po kilku latach [jesli nie były za stare].

            Dziś sadzonki kasztana jadalnego w Polsce zdobyć już można bez większego kłopotu, zachwalam {Hance78} w tym celu penetrować nie tyle sklepy z sadzonkami, ile doroczne lokalne festyny ogrodnicze, np. typu Polagra w Poznaniu.
            Swą sadzonkę ongi wypatrzyłem - ostatnią! - w ogrodzie dendrologicznym we Wrocławiu.
            Targałem ją w plecaku przez te kilka setek kilometrów do siebie - a dziś są takie sadzonki i sklepy bliżej.
            Niechże {H._78} penetruje zielone sklepy, nawet internetowe/ targi/ festyny/ e-witryny, a nie zna dnia ni godziny, gdy napotka tę gadzinę. Najlepiej dwie gadziny [ku zapylaniu sąsiedzkim, jedna nie gwarantuje owocowania].
            I najlepiej z dwóch różnych źródeł [niespokrewnione tkankowo drzewa].
            • hanka78 Re: Kasztana szuka H._78, over 30.10.13, 10:26
              dar61 napisał:

              > {Hanka78}:
              >
              > ... Nie sprzedałbyś takiego jednego? ...

              No owocu. Bo jeden już mam. znalazłam ze 25, pięknych dorodnych i chcę je wysadzić, ale właśnie przez to zapylanie sąsiedzkie chciałabym drugi owoc od kogoś z innej hodowli...

              no i taki co to w kraju wyrósł, bo z tego co się naczytałam to te zsadzone z kupnych nasion częściej przemarzają jeśli w ogóle wykiełkują


              > Ze ćwierć wieku temu nawet
              > próbowałem takie sklepowe morony zmusić do kiełkowania stratyfikacją w doniczka
              > ch wkopanych w ziemi, ale mi je - pod mą nieobecność - moja mama wyciepała do k
              > ompostu, bo, cyt. „oj, wyrzuciłam, bo nie kiełkowały (...)".

              >Ponie wczasie mamie tłumaczyłem, że stratyfikacja może trwać kilka lat, że stratyfika
              > nty skiełkują po kilku latach [jesli nie były za stare].


              Ja zrobię tak jak tu napisali:
              ogrodek-thilien.blogspot.com/2009/04/kasztan-jadalny-castanea-sativa.html

              > Dziś sadzonki kasztana jadalnego w Polsce zdobyć już można bez większego kłopot
              > u, zachwalam {Hance78} w tym celu penetrować nie tyle sklepy z sadzonkami, ile
              > doroczne lokalne festyny ogrodnicze, np. typu Polagra w Poznaniu.

              > Niechże {H._78} penetruje zielone sklepy, nawet internetowe/ targi/ festyny/ e-
              > witryny, a nie zna dnia ni godziny, gdy napotka tę gadzinę.

              tak zrobię :), ale wysadzić też chcę

              • dar61 TNT,? trotyl? - over 30.10.13, 11:24
                Ciekawy osąd, że już DNA owocu miałoby dać odporność na PL-klimat...
                Nie sądzę, by tak miało być. To jednak właśnie sadzonka nabywa odporności na klimat lokalny, szczególnie w 1. X leciu swego żywota, zanim jej zgrubieje korowina.

                ... jeśli w ogóle wykiełkują ...
                Tę trudność wysiewu można by ominąć, od razu zakopująć świeżo opadły owoc - przesuszony wchodzi w głęboki letarg, a przesuszenie mu zarodek uśmierca.

                ... z kupnych nasion częściej przemarzają ...
                ?
                Może to importy z Francyjej?
                Można pomóc sadzonce, z dużym rozmysłem wybierając miejsce posadzenia [nie wysadzałbym, szkoda trotylu/ nitrogliceryny i sadzonki].
                Zacisze za budynkiem, ponad który ów kasztan z czasem wyrośnie, u nas się sprawdziło. Sadziłem ok. 3-latka, dziś on dom już 2-ptr przerósł, ale odejmuję mu konarów nad dom/ na dom się kładących [i nie informuję domowników, jakie rozmiary ten kasztan z czasem przyjąć, za 100 lat, może] - mamy od pnia do domu jakieś 5 metrów, ciut mało...

                Radzę zakupić krajową sadzonkę, bo szkoda lat, jakie muszą u drzew ziarnówek wysokopiennych minąć, by skiełkowały [trudny to statyfikant!] i sypnęły się im owoce, a po drugie, zaczyna być to drzewo coraz bardziej modne - moja sadzonka była nieco zapomniana tam we Wrocławiu. Ludzie kiedyś wiedzieli, że drzewo to jest trudne dla klimatu polskiego, dziś wiedzą więcej, że z pół Polski na pd i pół na zach sprosta klimatem temu z Kaukazu zmarzluchowi...

                Prócz szukania sadzonek innych genetyką, na miejscu {H._78} spróbowałbym ukorzeniać pobrane [z kilka szt na raz] pędy z napotkanych drzew kasztana, pobranych i w fazie półzdrewniałej [ukorzeniacz do takichże] i zdrewniałych [inny ukorzeniacz], wiosną, latem. A nuż? [dopisek po lekturze podsuniętej stronki - widzę, że się to sprawdza]

                A co do różnych genów zapylaczy - próbowałem 10 lat temu wszczepić memu, wtedy 5-metrowcowi, pęd z drzewa innego, ze 100-latka pobranego - częsta metoda udwupiennienia . Kilka lat, kilka prób, zero efektu. I klasycznie - metoda przez stosowanie, i w metodzie oczkowania porażka. Trudno gojące się rany poinformowały, że to nie dla niego.
                Namawiam u nas o sąsiedzku posesjonatów, by kasztan sadzili, ale wokół mnożą się wielbiciele tuj i trawników, a park od nas jest ponad odległość dolotu pyłku...

                Na razie nasz 20-latek daje nam średnio [samozapylenie] 10 szt owoców na kilka wiader 20-l zebranych swych owoców w łupinie. Ani z tego pieczeń zrobić, ani sosik...
                Poradzi coś {Hanka78}, jakąś wymyślną potrawę, jakiś przepisik, na te 10 sztuk? Nie, żebym odmawiał wysłania z 5 szt, ale typowe sadzonki w sklepach mają już z 5 lat, a i sama {H._78} nie młodnieje, choć życzę, by...
                ;-)

                Dar61
Pełna wersja