różomaniaczki !!!

11.02.10, 19:54
może się z tego Wam coś przyda ?
aniads-rosegarden.blogspot.com/
    • lellapolella Re: różomaniaczki !!! 11.02.10, 23:51
      dzięki, Leloop:)
      No, dobra, czas się przyznać do schorzenia: nie wiem dlaczego, ale nie lubię
      blogów, bez jakichś konkretnych powodów, tak jakoś wychodzi, że mi się nie chce
      czytać, nie podchodzą mi po prostu, jak ziemniaki z kwaśnym mlekiem i biega tu
      zdecydowanie o formę, nie o treść. Kocham fora, żywą(niemal)komunikację i
      nieprzewidywalne zwroty akcji:P
      Jako różomaniaczka często zaglądam tutaj, nie wiem, czy można nazwać to blogiem,
      chyba nie bardzo- kopalnia wiedzy a autor dyskretnie ukryty i przez to
      intrygujący(ale nie bardziej niż przedmiot rozważań)
      www.roses.webhost.pl/
      • leloop Re: różomaniaczki !!! 12.02.10, 00:27
        z tego co zauwazylam (nie zaglebialam sie) to autorka raczej traktuje go (tego
        bloga) encyklopedycznie. glownie jest to zestawienie odmian plus troche historii
        i hodowli. moze byc pomocnym punktem wyjsciowym. nie jestem rozomaniaczka wiec
        sie nie wypowiadam co do merytoryki.
        a na blogach tez sie fajnie dyskutuje, trzeba tylko trafic na bratnia dusze ;).
        dla mnie to kontakt ze swiatem bo tu mam raczej ograniczony (jezyk plus
        zadupie). lubie blogi i ziemniaki z kwasnym mlekiem ;))
        • lellapolella Re: różomaniaczki !!! 12.02.10, 13:42
          muszę się chyba przegryźć przez tę niechęć, bo też mi czasem zadupie doskwiera,
          szczególnie teraz, gdy w dodatku jestem uziemiona na cacy:P Ziemniaków z kwaśnym
          przynajmniej wiem, czemu nie lubię, a blogi? Zbadać by?
          • yoma Re: różomaniaczki !!! 12.02.10, 14:49
            A zbadaj, co masz innego do roboty :) Też nie przepadam, ale jest taki jeden o
            kwiatkach, który lubię, tylko on po angielsku. Wrzucić?

            A ziemniaków z kwaśnym czemu nie? :)
            • dorkasz1 Re: różomaniaczki !!! 12.02.10, 18:15
              Lellapolella, a ja to nawet wiem dlaczego nie lubię blogów :)
              A przyznam się, że do dzisiaj myślałam, że w miarę regularnie odwiedzam tylko
              jeden blog. "Nastrojowy ogród" naszej forumowej Effi007. Jakoś nie wiedziałam :)
              blondynka!, że www.roses.webhost.pl , to jest blog. Rzeczywiście dobrze ukryty :)
              • leloop Re: różomaniaczki !!! 12.02.10, 20:36
                bo niektorzy wykupuja domeny, zeby uniezaleznic sie od dawcy blogow darmowych,
                gdyz tam roznie bywa z cenzura. tak zrobila effi007, teraz "nastrojowy ogrod"
                jest bytem samodzielnym.
                mam kilka, mozna rzec, zaprzyjaznionych blogow gdzie sobie regularnie ucinamy
                pogawedki, zaczyna sie od tematu glownego a potem jak daleko nas slowa poniosom
                ;) wszystko zalezy od gospodarza :) daleko nie szukac blog gazetowy "swiat nasz
                kolorowy" makrozdjecia kwiatkow i robaczkow i do rzeczy autorka :)
                z kolei na forumach wielokrotnie odnioslam wrazenie, ze sa to albo towarzystwa
                wzajemnej adoracji, szczeboczace i pijace sobie z dziubkow i mowiace per
                "kochana" co mnie doprowadza do wiadomo czego albo obrzucajace sie inwektywami
                ;) oczywiscie sa zacne wyjatki jak taki np. Poradniczek Ogrodniczek, nie wiem
                czy znacie ;)
                no ale to kwestia upodoban
                niestety w naszym narzeczu niewiele jest sensownych blogow ogrodkowych,
                najfajniejsze jakie znam sa w jezyku lenglydz :?
                • lellapolella Re: różomaniaczki !!! 12.02.10, 22:14
                  w sumie ja też wiem, co mnie w blogach osłabia;)
                  a z ziemniakami było tak: dzieckiem będąc wysłana byłam do babci na wieś, owa
                  babcia była mi znacznie mniej bliska od domowej, zawsze jakaś poważna i
                  zarobiona, chyba mnie onieśmielała.Uważała, że super potrawa nas zbliży i tak
                  wpychała we mnie kartofel po kartoflu, ja wyczuwając jej dobre intencje dawałam
                  się tuczyć jak gęś na pasztet, do tego te potworne kluchy w mleku, brr. Nadeszła
                  ciemna noc, babcia zmożona pracą zasnęła a ja czułam, jak dar przyjaźni
                  pęcznieje we mnie i zaraz eksploduję... Drewniana, skrzypiąca podłoga, strach
                  przed myszami, które chrobotały minutę wcześniej a wreszcie betonowe schody i
                  ogromny, stary sad skąpany w wilkołaczym blasku, a na jego końcu pod wykręcaną
                  artretyzmem jabłonią drewniana wygódka, która nawet za dnia napełniała mnie
                  lękiem i odrazą...
                  Z czasem pogodziłam się z ziemniakami, ale z kwaśnym mlekiem nigdy:)
Pełna wersja