iluzja-w-zagrodzie
22.02.10, 19:26
Witam
W piątek miałam tyle pracy, że nie zdążyłam się wpisać na forum, poza obrządzeniem forum Australia.
A ponieważ wskrzesiłam piątkowe obiadki z przyjaciółmi, piątek zakończyłam już w sobotę :)
Wesoło było... aż Buszmen wyhaftował kolację do kompostownika :(
Sobota i niedziela były gorące dzięki wiatrom z północy. Nie zrobiłam w ogrodzie tego, co planowałam, bo było za ciepło. W sobotę wsiałam następną skrzynkę sałaty, wypieliłam jeden taras i zrobiłam dwa prania, trzy zmywania, jedno posprzątanie letniej kuchni, jedno prasowanie leginsów Buszmena, no i jeden seks z Buszmenem. A wieczorem na 21:30 poszliśmy na film "The Road", najbardziej realistyczna wersje końca świata jaką widziałam. Fantastyczna sceneria i ponura historia, Viggo Mortensen w głównej roli to strzał w dziesiątkę. Nie polecam oglądania tego filmu zimą i wieczorem, latem o pranku oraz wiosną i jesienią w środku dnia.
Niedzielę odsypiałam, po kilku lekkich robótkach w ogrodzie zdecydowałam się na wykoszenie pół metra kwadratowego bazylii, z której liści zrobiłam pesto. Wyszło go ze dwa litry, porozdawałam znajomym i sąsiadom. Bazylię przycięłam jakieś 25 cm nad ziemia i nawiozłam, więc powinna dać drugi plon. Siedząc wśród ziół i
patrząc na błękitnie kwitnący płożący rozmaryn wpadłam na pomysł, żeby go posadzić w króliczym ogrodzie, gdzie mam już kilka roślin o błękitnych kwiatach: agapanty i szałwie. Będę mnożyć rozmaryn gdy się trochę ochłodzi. Sądzę, ze Buszmen i nasze króliczki będą z tego błękitu zadowolone.
Dziś ma być jeszcze goręcej, jakieś 36 stopni w cieniu. Jak zwykle w upalne dni króliki są zamknięte w domu, a kury i kaczki wypuszczone na ogród. Na szczęście w lutym noce są już chłodniejsze, jutro ma przyjść przelotny deszcz, który zmagazynuję w naszych zbiornikach i przez następny tydzień temperatury będą w okolicy 26 stopni, co mi się bardzo podoba. Może wreszcie zacznę przekopywać potwornie zachwaszczone miejsce na ogródek w stylu wiejskim, na co się czaję od dwóch tygodni! Na Buszmena i córkę niestety nie mam co liczyć.
Pewnie znowu zrobię mizerię do obiadu - jedyny ogórek, jaki zasadziłam owocuje jak cholera i nie nadążamy jeść!
Buszmen codziennie bega za nim jak szalony i nie daje rady na bieżąco go zrywać. Codziennie też oddaje do kompostownika sraczkę od tej mizerii.
Tyle na dziś
Wasza Iluzja
Buźka