dar61
24.02.10, 15:33
Zmrozowisko u Dorkaszy?
forum.gazeta.pl/forum/w,309,106082320,106327039,Re_A_w_jakiej_dzielnicy_.html?t=1267017930917
... Dar61 chyba ma rację co do tego zmrozowiska. Od Wrocławia
dzieli mnie las i wydaje mi się, że on tak "zatrzymuje" ten mróz. Co
Ty na to Dar? Chyba się na tym znasz trochę więcej niż trochę? Może
tak być? ...
Coś przegapiłem to pytanko, przepraszam.
Warte odpowiedzi bardziej niż aluzje {Iluzji}.
A. Przymrozki konwekcyjne.
Jeśli jest tam u {D.} spływ mroźnego, poprzymrozkowego powietrza, po
nawet lekkiej pochyłości terenu, to może nastąpić efekt zmrozowiska
na kilka sposobów:
A.1. - jeśli od strony pochyłości za osiedlem {Dorkaszy jest
gęstwina lasu z podbudową dolnych pięter i podszytu, nawet dalej
opadając teren nie daje efektu spływu po pochyłości terenu tego
powietrza z powodu ściany lasu, mechaniczną przegrodą będącej;
A.2. - jeśli jest wyraźnie podnoszący się [za osiedlem!]
teren (rodzaj "siodełka" terenu, dolinka);
A.3. - jeśli osiedle {Dorkaszy} jest w rodzaju dolinki, wgłębienia
terenu, na płaskim wokół terenie.
Tylko w sytuacji pierwszej [A.1.] jest możliwe zlikwidowanie efektu
zmrozowiska poprzez zagęszczenie dna lasu, posadzenie go,
jeśli go brak (i odczekanie kilku dziesiątek lat :) ] - od strony
kierunku z "nawietrznej", spadania mroźnego powietrza - oraz
rozrzedzenie, karczunek podszytu i podrostu w lesie, wycięcie
szerokich "korytarzy" w lesie za osiedlem - w kierunku spadku
terenu, na "zawietrznej". Da to spływ zastoin, uniemożliwi ich
powstawanie.
B. Jednak jeśli zmrozi nam się pół województwa, efekt
wychłodzenia będzie powszechny. Przymrozki napływowe, adwekcyjne
[odwiatrowe] są nie do zapobieżenia.
Moje zmrozowisko to śródleśna polana, w jedym z najniższych w
okolicy miejsc. Z map wysokościowych wynika, że mamy do najbliższego
wzniesienia, gdzie pobudowno przekaźniki telefonii komórkowej,
różnicę prawie 73 metry w pionie, na kilka kilometrów w poziomie.
Spływ chłodnego powietrza jest klasyczny.
Zatrzymać je może w lesie tylko gęstwina podszytu i drugiego piętra
w lesie, a tu u mnie to rzadzizna, żadna zapora - ciekawe jak las
wygląda u {Dorkaszy}.
Innym sposobem na ocenę sytuacji u {Dorkaszy} byłby klasyczny sposób
obserwowania przymrozków w czas kwitnienia krzewów lub pędzenia
młodych wiosennych przyrostów.
Jeśli widać byłoby na okolicznych drzewach i krzewach, do wysokości
tych klasycznych dwóch metrów, efekty zmrażania poprzymrozkowego, to
byłoby to normalne. Tak dzieje się wszędzie w czas przymrozków.
Jeśli ten efekt następowałby wyżej, powszechniej na danym, np. u
{Dorkaszy}, terenie, wręcz wyspowo - to już podejrzewałbym efekt
właśnie zmrozowiska.
Taka wyspa w okolicy, wyróżniająca się częstymi przymrozkowymi
efektami daje np w ogrodnictwie, sadownictwie, a najklasyczniej w
leśnictwie, stałe zniszczenia wiosenne poprzymrozkowe.
Na leśnych uprawach młodocianych widać wręcz to w postaci
zagęszczonych, niewysokich rocznych przyrostach, często-gęsto
karłowaciejacych. [B]
Jeśli po kilkunastu latach takiej męczarni drzewku udaje się
wreszcie wyskoczyć powyżej tej przyziemnej warstwy, często
niszczonych przymrozkiem pędów, to roczne przyrosty stają się
długie, konkretne - drzewo wyskakuje w lat kilka w górę na parę
metrów, tyle ile przedtem, w warstwie przymrozkowej kisiło sie w
przeciągu lat kilkunastu, kilkudziesięciu nawet.
Jeśli efekt niszczenia mrozem jest stały, w tym miejscu [mimo
świetnych warunków glebowych] nie kwitną, rzadko kwitną [u nas raz
na kilkanaście lat daje bez lilak kwiaty], drzewa, krzewy, słabo
owocując - to efekt typu A jest klasyczny. Zmiany
karłowacenia przyrostów na młodych drzewkach są wtedy widoczne
wysoko, powyżej przygruntowej, 2-metrowej warstwy.
Warto więc, by {Dorkasza} przeszła się po swych okolicach, nawet w
pozaprzymrozkowy czas, poszukała takich leśnych upraw i sprawdziła w
nich potencjalne poprzymrozkowe "warzenie" doroczne młodocianych
przyrostów, kwiatów na drzewach i krzewach.
Jeśli jest tam niezła gleba, a mimo to są [wysoko] występujące
szkody poprzymrozkowe, stałe, dorocznie - plus coroczne opóźnienie
startu wegetacji plus wcześniejsze jesienne zamieranie przyrostu, to
jest to klasyczna okolica zmrozowiska.
Podkreślę: przymrozkowe szkody do wysokości 2 metrów, od przymrozków
typu "radiacyjnego", to nie zmrozowisko.
Jeśli to jest efekt [b]wysokiego/b] wymrażania, powyżej 2 metrów,
wyspowo w jakiejś okolicy pojawiającego się, ze skracaniem okresu
wegetacyjnego, to ja bym w takiej okoliy nie zaplanował żadnej
produkcji szkółkarskiej, żadnej produkcji komercyjnej.
Po sąsiedzku tu u mnie istnieje leśna szkółka, ma gigantyczne
kłopoty pogodowe w produkcji. Bardzo ciekaw jestem co za bęcwał ją
tu, bez sprawdzenia warunków pogodowych, ze 2 dekady temu,
zaplanował...
Pozdrawia gorąco, szczególnie "zmrozowiszczanów"
Dar61