Krety...i co tam jeszcze- chyba nornice:(

02.03.10, 13:52
Śnieg topnieje, odsłanai trawnik....a na nim tylko kopczyki,
korytarze, dziury- prawie trawy nie widac tylko glina, glizna, glina:
(
Jesli jeden kret potrafi zrobic w dobę nawet 30 kopców- to i tak
podejrzewam, ze na terytorium działą ich kilka.
Zapewne rozmnożyły się lub przyszły nowe:(

AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA :(:(
    • agnieszsz Re: Krety...i co tam jeszcze- chyba nornice:( 09.03.10, 19:57
      Radzę kupić solarny odstraszacz dźwiękowy, u mnie się sprawdził.
      • bei Re: Krety...i co tam jeszcze- chyba nornice:( 10.03.10, 13:44
        Agniesiu- u nas na początku niby sprawdzały sie te ultradxwiekowe-
        ale krety po czasie wróciły i najbardziej stawiały kopce wokoł
        tych piskaczy...zapewne ciekawosć ich przywołała:)
    • krochmolcia Re: Krety...i co tam jeszcze- chyba nornice:( 11.03.10, 11:00
      Tak śnieg zszedł, na na światło dzienne wyszły tunele, kopce i jeszcze więcej
      tuneli. Jestem załamana, już sama nie wiem jak z nimi walczyć. Zniszczone młode
      drzewka owocowe, trawnik, borówki, nawet brzozy podgryzione.
      W zeszłym roku miałam krety, które generalnie nie szkodziły (poza trawnikiem),
      zainstalowałam odstraszacze. Krety wyniosły się do sasiada, a na ich miejsce
      weszły nornice, które z predkością światła niszczą cały mój trud włozony w
      ogród. Jak je przepędzić??? Pomóżcie
      • krochmolcia Re: Krety...i co tam jeszcze- chyba nornice:( 11.03.10, 11:10
        acha zapomniałam dodać, że próbowałam puszek i butelek na patykach i łapek.
        Najskuteczniejszy sposób, czyli kot odpada. Mam 15- letniego psa, który takiej
        zmiany nie zaakceptuje
        • yoma Re: Krety...i co tam jeszcze- chyba nornice:( 11.03.10, 13:16
          Może zaakceptuje jamnika? To nie jest złośliwość.
          • bei Re: Krety...i co tam jeszcze- chyba nornice:( 11.03.10, 13:54
            Biegnij do wątku beiwowego-o opryskach- tam są sposoby letnie na
            gryzonie, ja czekam aż czarny bez będzie miał liscie i kwiaty- będę
            robić gnojówki...i chyba groch kupie dla nornic.
            Utrzymuje koty sąsiadów- one jakies myszki mi znoszą- w zamian za
            wędlinkę:)
            CAŁA nadzieja w tych kotach-

            krety są do zniesienia, bo korzeni nie gryza, ale nornice to PLAGA:
            ((((
    • bei Re: Krety...i co tam jeszcze- chyba nornice:( 11.03.10, 13:55
      Zwalczanie gryzoni jak mysz polna, domowa, nornik polny:
      - przy wlotach korytarzy i norkach wykładać nasiona groszku żółtego.
      Jest on trujący dla tych gryzoni (dla człowieka też)


      wilczomlecz lancetowaty jest on wrogiem kretów.
      Wysianie go w
      różnych miejscach ogrodu skutkuje ucieczką kreta, oczywiście jak
      natrafi na korzenie tej rośliny. Wilczomlecze są trujące dla
      wszystkich, którzy ją zażyją.
      Dlatego właśnie powstało powiedzenie "mleko od wściekłej krowy".
      Krowa daje czerwone mleko po zjedzeniu wilczomlecza.
    • bei i jeszcze 11.03.10, 13:58
      Gnojówka z bzu czarnego na krety, norniki
      -1 kg świeżych lub 200 gram suszonych liści, pędów i kwiatów należy
      zalać 10 litrami wody. Po 4 - 6 dniach używać do zalewania nor. Nie
      trzeba przecedzać gnojówki.

      Wyciąg z bzu czarnego na rolnice, mszyce, bielinka kapustnika.
      1 kg świeżych lub 200 gram suszonych liści i kwiatów moczyć przez 24
      godziny w 10 l wody. Przed użyciem rozcieńczyć z wodą w stosunku 1
      do 10.
      Dubluję te wiadomosci- za co przepraszam, ale moze ktos wykorzysta:)

    • bei a próbowaliscie karbidu? 11.03.10, 14:02
      karbid-sklep.pl/
      Tylko tak myśle, czy kret bardzo przyzwyczaja sie do swojego terenu?
      Bo jesli tak, to kret poczeka, az mieszkanie wywietrzy sie??-iiii
      W R Ó C I?:(
      • lellapolella Re: a próbowaliscie karbidu? 11.03.10, 15:43
        Próbowałam gnojówki z czarnego bzu- nie robi na gryzoniach wielkiego wrażenia.
        Prawie zostałam odstraszona od przebywania w tunelu, a one w najlepsze
        brykały:)Wilczomlecz groszkowy jest piękny i zawsze warto go mieć, ale czy
        faktycznie działa? Mam go sporo, prawie tyle, co kretów...
        Co do przywiązania do terenu, znajoma opisała mi historię mrożącą krew w żyłach.
        Miała kreta, który okropnie jej bruździł na trawniku, tropiła go niczym Winnetou
        i Old Shatterhand razem wzięci, w końcu został złapany żywcem. Okazał się
        oryginałem, bo miał białą łatkę na plecach. Zapakowano go do wiaderka i w drodze
        do pracy wypuszczono jakieś 5 km od miejsca zamieszkania. Podobno po tygodniu
        był już widziany na włościach:-O
        Czasem lepiej być niedowiarkiem:)
Pełna wersja