no to polowe wysianych i juz wyklutych pomidorow

11.03.10, 18:32
mam z głowy :(.
wlasnie przed chwila kot stwierdził, ze się dobrze wygrzały w popołudniowym
słońcu i warto skorzystać.
wrrr ..., jak dorwę zabije gada >:( !!!
    • lellapolella Re: no to polowe wysianych i juz wyklutych pomido 11.03.10, 21:00
      wyrazy współczucia. Na szczęście nie jest jeszcze tragicznie późno, możesz siać
      drugi raz. Nie da rady trzymać rozsad poza zasięgiem kotów? Na przykład za
      zamkniętymi drzwiami?
      • leloop Re: no to polowe wysianych i juz wyklutych pomido 11.03.10, 21:06
        po prostu jeszcze bardziej muszę mieć oczy na około głowy.
        Będę siec po raz drugi ...
        za kare śpi na dworze :>
        • biszek Re: no to polowe wysianych i juz wyklutych pomido 12.03.10, 06:30
          kup paletodoniczke , wysiej każde nasionko osobno . Przy
          przesadzaniu do większych uważaj na korzenie . Jak mało korzeniu
          uszkodzisz podczas przesadzania to nadgonisz 10-20 dni
          • leloop Re: no to polowe wysianych i juz wyklutych pomido 12.03.10, 09:41
            dzięki,
            pozostane przy mojej sprawdzonej metodzie, gdybym miała siać po jednym ziarenku
            to ta paletodoniczka (cokolwiek to jest) zajęłaby mi pół mieszkania ;)
            moj kalendarz mowi, ze "owocowe" siac dopiero 19, chyba poczekam (nie mogla
            cholera polozyc sie w te pomidory 3 dni temu ? :? )
            • yoma Re: no to polowe wysianych i juz wyklutych pomido 12.03.10, 10:05
              Przyjmij kondolencje

              ja muszę pilnować Marcel, żeby nie lała w rozsady...
    • dar61 Ojojoj... 12.03.10, 12:42
      Jednak najlepiej jest hodować rozsadę w bezpiecznej odległości - u
      hodowców odpłatnych.

      Od kiedy u nich wreszcie są p. żółtoowocowe i gronowe, z bawolim i
      malinowym sercem, bezpalikowe itp., serdecznie im za nie dziękując
      je wykupuję i parapetu oszczędzam.

      A kot wyhodzi[ł] u nas na dwór przez swą klapkę kocią, i parapety
      stąd nie okupuje nigdy.
      Sąsiadka w mieszkaniu koty [parter] zapraszała wlaśnie przez okno,
      zwykle nie zamykane.
      Chyba nie hodowała rozsad ani flanc.
      • leloop Re: Ojojoj... 12.03.10, 12:52
        mam zdecydowanie wieksza kolekcje pomidorowych nasion niz to co proponuja
        "odplatni hodowcy" (sic!) wole wiec sama, to raz
        co to za przyjemnosc kupic gotowe, dwa
        przy dwunastu kotach z klapka na drzwi, zamkneli by mnie w pokoju bez klamek ;) trzy
        damy rade !
        a kiedys dorobie sie szklarni, cztery :D
        • lellapolella Re: Ojojoj... 12.03.10, 14:25
          u nas na bazarku pomidory są zwykle bez-nazwowe, czy raczej można określić je
          intrygującym mianem "wielka niewiadoma". Panuje również nie podzielana przeze
          mnie opinia, że jeśli rozsady dostaną w kość, potem będą lepiej rosły. Zeszłego
          roku chyba użaliłam się, że takie zmarnowane i oklapłe...pani odpowiedziała, że
          SPECJALNIE:D
          Zresztą na parapetach u mnie tylko do pierwszego ciepełka, potem wychodzą na
          "spacery" do foliaka i wracają na noc.
          Kot osobisty wychodzi, kiedy chce ale jak wróci, słoneczny parapet jest
          ulubionym miejscem do spania;jakoś się pogodzimy bez ofiar- mam nadzieję:)
          • leloop Re: Ojojoj... 12.03.10, 19:34
            no rzeczywiscie ciekawe podejscie do sprawy, tez mi sie wydaje, ze pomidorom to
            dobrze nie robi. ludze sie tylko, ze te bazarkowe "niewiadome" to swojskie
            pomidory, zadne hybrydy odporne na wszystko :) ale moze i tutaj logika zawodzi ;)
            u nas wszystko opisane ale jako, ze region malo ogrodowy (w sensie nie ma
            tradycji uprawy warzyw na sprzedaz, w zwiazku z tym oferta "bazarkowa" mala) to
            glownie sie polega na centrach ogrodniczych, ktore i owszem proponuja spora
            ilosc odmian ale glownie nowe i hybrydy. dopiero od kilku lat, powoli dolaczaja
            "stare" odmiany. dlatego ja wole siac swoje, taniej i weselej jak widac ;)
Pełna wersja