Straty pozimowe:(

20.03.10, 15:23
-zenobia- moze odbije?- jak na razie wygląda na truchło:(
-pieris- patrz zenobia wysciołkowałam go jak głupia- obok kiscien z
gołą ziemią i ma sie dobrze.
- skimmia- znowu troche oberwała- w poprzednim roku pieknie odbiła,
więc nia sie nie przejmuję.
Wiele krzaczków wygląda jak suchotniki, nie do wszystkich moge
podejsć- śnieg taje, na glinie woda mimo drenażu chlupoce pod
stopami.
Muszę gwałtem kalosze kupić.
    • andziaos Re: Straty pozimowe:( 21.03.10, 18:30
      oj, to smętny widok...
      Też muszę kupić kalosze:)
      • se_nka0 Re: Straty pozimowe:( 21.03.10, 19:15
        Kupujcie wyższe te kalosze. Mnie wczoraj woda wlała się górą do kaloszy.
        Musiałam wejść do rowu, ale nie myślałam, że aż tak głęboki jest ;) Nie
        było widać. I tak sobie chodziłam - chlup, chlup - przecież, nie będę przerywała
        fajnego palenia patyków, dlatego, że mokro.
        P.S. Kataru dziś nie mam :)
        • lellapolella Re: Straty pozimowe:( 21.03.10, 20:28
          wodery może? gumowymi muszkieterkami zwane?
          • se_nka0 Re: Straty pozimowe:( 21.03.10, 20:42
            Az takie długie to nie :) Ryb w rowie melioracyjnym brak :)

            https://www.kalosze.com/galerie/w/wodery-wedkarskie_589_m.jpg

            Wygodne chyba również by nie były :)
    • yoma Re: Straty pozimowe:( 22.03.10, 10:27
      Morwa biała. Śnieg połamał. Może odbije...

      Przez ostatnie trzy dni obserwowałam proces topnienia śniegu w oczach. Fajne :)
      I mech malowałam na zielono. O, przewaga mechnika nad trawnikiem jest jeszcze
      taka, że na trawę trzeba jeszcze czekać, a mech jest :)

      I pająka widziałam żywego i żżownicę

      I spod śniegu powyłaziło różne i kwitnie, ranniki mi się znalazły

      I jak dojdę do zdjęcia, to wam pokażę przebipany :)

      wszystko ożyło, woła, gra!
      • lellapolella Re: Straty pozimowe:( 22.03.10, 14:07
        tfu! żeby nie zapeszyć: straty są ale na razie nie widzę nieodwracalnych, raczej
        mam do czynienia z uszkodzeniami:) Widziałam dżdżownice, żabę w liczbie raz,
        żurawie latają i drą się jak wściekłe, a dziś pierwsze gęsi widziałam. Cebule
        eksperymentalne wychodzą ładnie, teraz tylko nic nie spaścić i będzie dobrze.
        • yoma Re: Straty pozimowe:( 22.03.10, 14:16
          A przebipany wyglądają tak

          yfrog.com/02p1000515wj

          następnego dnia już z nich były normalne tulipany, białe łajno znikło :)
          • bei Re: Straty pozimowe:( 23.03.10, 22:46
            przebipany rozczulają...:)
            Człowiek powinien chlebem witac te dzielne rosliny:)
            • yoma Re: Straty pozimowe:( 24.03.10, 10:39
              Co im po chlebie, azofoską... :)
      • doroteja_z_brzozy Re: Straty pozimowe:( 22.03.10, 21:25

        yoma:
        "wszystko ożyło, woła, gra!"

        tak! skowrony warjują, bażant zaczął wołać, żurawie
        klangorują, gęsi fruną pogęgując, koziołki wypasają się samopas,
        także pająk, także biedronki dziś, także mrówki zapieprzają w
        tę i tamtę. no i we wogle! :-)

        "to wam pokażę przebipany"

        no to będziemy mieć przebipane! ;-)
        • yoma Re: Straty pozimowe:( 24.03.10, 10:40
          > no to będziemy mieć przebipane! ;-)

          To je dobre. Będziemy mieć przebipane, ja pergolę!
    • latajacamysz Re: Straty pozimowe:( 22.03.10, 14:06
      Laurowiśnia, chyba się z nią muszę pożegnać :(
      Nie wiem co jeszcze, ale z dobrych wiadomości : wrzosy wiosenne zaczęły kwitnąć! :D
      • se_nka0 Re: Straty pozimowe:( 22.03.10, 14:44
        Zuchy przebipany :)
        • berita Re: Straty pozimowe:( 22.03.10, 21:46
          ...a ja dalej opłakuję winorośl sztuk 3 zakupione na jesieni i ściągnięte z
          drugiego końca Polski. Ale nadziej umiera ostatnia, więc ich jeszcze nie
          unicestwiłam. Stoją sobie badyle i nic się nie dzieje... może gdzieś tam w ziemi
          chociaż kawałek przeżył i odbije...
          • gabula777 Re: Straty pozimowe:( 23.03.10, 21:31
            Krzewinki posłonek, wrzośce, cząber górski, jakaś biała odmiana lawendy- do
            wyrzucenia.Zmarzła róża miniaturowa, berberys zimozielony, różowe chryzantemy,
            astry nowoangielskie i wrzosolistny nie pokazują nic zielonego.
            • bei Re: Straty pozimowe:( 23.03.10, 22:44
              Gabula, juz jestes pewna ich zgonu?...trzymaj, moze odbije coś...

              Moj wrzosiec, który mial powierzchnię z 50 cm kw- niby umarł, po 3
              miesiacach okazało sie, ze tylko zamarł- w tym roku rosnie sobie juz
              jak gdyby nigdy nic mu nie było...
            • horpyna4 Re: Straty pozimowe:( 24.03.10, 09:53

              Róża miniaturowa powinna raczej odbić, chyba że to rzeczywiście
              jakiś "francuski piesek" jest.

              Moje miniatury przezimowały pod śniegiem tak dobrze, że mają jeszcze
              trochę żywych zeszłorocznych listków. I już zaczęły rozwijać się im
              nowe.

              Posłonek ma to do siebie niestety, że potrafi po kilku latach
              zmarnieć. Dlatego nie hoduję już odmian pełnokwiatowych, bo one się
              nie rozsiewają. A z pojedynczych (chociaż efektownych tylko rano)
              jest zawsze jakiś samosiew.
              • gabula777 Re: Straty pozimowe:( 25.03.10, 08:21
                Ehh...nie lubię takich roślin co po zimie długo źle wyglądają, staram się nie
                sadzić takich, tym bardziej, że nadmiaru miejsca nie mam już, więc wolę
                przeznaczyć dla takich co cieszą oczy.W naszym klimacie sezon wegetacyjny
                niezbyt długi i według mnie to strata czasu np. na oglądanie do połowy lata
                brązowej ciachniętej laurowiśni - odbije czy nie.A jak odbije to za rok może być
                to samo.U mnie wszystko co się męczy, źle wygląda, nie rośnie ląduje na stosie
                do spalenia.
                Ten posłonek (ładny o czerwonych pojedynczych kwiatach) na razie przycięty(
                zrobiłam sadzonki), ale jak tylko znajdzie się inna roślina na jego miejsce to
                los będzie się ważyć.
                Różyczka miniaturowa, taka niska, gęsta(60cm) różowe kwiatki białe w środku.
          • yoma Re: Straty pozimowe:( 24.03.10, 10:41
            Berita nie płacz, moje też jeszcze nic nie robią, a jestem pewna, że żyją.
            • berita Re: Straty pozimowe:( 27.03.10, 14:17
              ...ale one od stycznia w domu stoją... :(
      • bei laurowisnia 23.03.10, 22:41
        zawsze odbija
        • doroteja_z_brzozy Re: laurowisnia 23.03.10, 23:06
          bei: "...zawsze odbija..."

          u mnie nie. w ubiegłym roku: temperatura spadła do minus 24 stopni.
          nie było śniegu. zbrązowiała cała. i... zamiast odbić dobiła
          (mnie)! ;-)
          • bakali Re: laurowisnia 24.03.10, 08:42
            U mnie, o dziwo, raczej lepiej niż gorzej. Co zdechło, to raczej zgniło od
            nadmiaru wody z roztapiającego sie śniegu niż zmarło przez te mrozy po -25.
            Zgniły młode sadzonki lawendy - większe się zachowały i barwinek kiepsko
            wygląda, choć ma pączki i nowe listki. Czekam aż reszta zacznie odbijac, dopiero
            wtedy będe wiedziała w jakim są stanie i czy coś jeszcze z nich będzie.
            • yoma Re: laurowisnia 24.03.10, 10:42
              Ja nie jestem pewna lespedezy i amorfy. Wolałabym, żeby przeżyły.
              • lellapolella Re: laurowisnia 24.03.10, 15:04
                się nie przejmuj, amorfa lubi udawać pozimowego trupa. Moja z tego powodu
                wylądowała na łące "wyrzutkowej" i ma się tam całkiem dobrze, całkowicie poza
                moją kontrolą. Czasu jej trza:)
                Laurowiśnia, a jakże, przeżyła:( A miała tam róża być. Nic, trzeba docenić tę
                witalną siłę i odpuścić.
                • yoma Re: laurowisnia 24.03.10, 15:22
                  Dzięki, też sobie myślę, że jak kasztan jadalny przeżył, to amorfa ma nie
                  przeżyć? :)
                • doroteja_z_brzozy amorfatyczny trup pozimowy w udawaniu ;-) 24.03.10, 21:54
                  Lella: "amorfa lubi udawać pozimowego trupa"

                  sentencja dnia! hahahaha! [LOL znaczy]
                  a swoją drogą: czy ona bardziej w objęciach amora czy Morfeusza? ;-)
              • doroteja_z_brzozy amorfa na dżiny ;-) 24.03.10, 22:31
                yomo, sprawdziłam sobie tę amorfę i koniecznie muszę ją mieć skoro
                taka niewymagająca. z imienia ekscentryczka i arystokratka, a tu
                proszę: jeszcze sobie dżinsy zindyguję. ;-))
                • horpyna4 Re: amorfa na dżiny ;-) 25.03.10, 08:57

                  Amorfa jest odporna, poza tym dobrze rośnie na piachu, jak to zwykle
                  bywa u strączkowych (ostatnio zwanych bobowatymi).

                  Natomiast pozimowego umarlaka najdłużej chyba udaje milin.
                • yoma Re: amorfa na dżiny ;-) 27.03.10, 08:51
                  Nie pamiętam, gdzie kupowałam, gdzieś w necie. Na piachu rośnie :)
                  • lellapolella Re: amorfa na dżiny ;-) 27.03.10, 14:15
                    darowanej amorfie nie patrzy się w zęby(?).U mnie rośnie na mokrym, może dlatego
                    tak długo w objęciach Morfeusza?
    • maciekk123pl Re: Straty pozimowe:( 27.03.10, 20:37
      Ech zima cieeezka byla tego roku... Przemarzl Konika (zolte igly od
      poludniowej strony, nie był cieniowany), mlode pedy bukszpanow, roze
      pienne i rabatowe... masakra... Straty sa ale to wszystko odbije.
      Moj eksperyment tegoroczny - trawa pampasowa ZMARZLA calkowicie...
      nie nadaje sie w naszym klimacie (bynajmniej w malopolsce). Za to
      trawy o sztywnych lisciach, cos a'la juki ogrodowe daja rade
      znakomicie, wystarczylo je zwiazac co by snieg nie wylamal lisci:).
      ps. wszelkie cebulowe, nawet jak zniszczyl je snieg, zakwitnal
      ponownie ;-)
      • bei Re: Straty pozimowe:( 28.03.10, 08:30
        świerczek odbije- u mnie kiedys do połowy były zjedzone przez
        przędziorki, a później przymarzły- w dwa sezony odrosły- nawet dosć
        foremne są...
    • bei sosna kolumnowa- ratunku... 29.03.10, 17:01
      szczepiona, ale nie na kiju, tylko na takiej podkładce, która z 15
      cm wysokosci miała- cała sosna miała urosnać do 2 m wysokosci.
      Rosła sobie powolutku i miała już z 60-70 cm- z czego z 50 okazało
      sie odłamane- jakos cudem trzymało sie, ale rana wyschła, martwica
      totalna- buuuuuuuuu, wiatr dzisiaj strącił i został kikut z dwiema
      bocznymi gałązkami:(
      Co teraz z nią- zostawić, niech rosnie pokraka taka- bedzie juz
      chyba bardziej krzewinką niz drzewkiem?
      Połamac musiała sie w czasie zalodzenia- padał deszcze i zamarzał,
      później zamarzały mgły i osiadały grubą powłoką szadzi, w nastepne
      dni mokry śnieg przymarzał i w efekcie wszystko co byo na
      powierzcjni miał po 30 cm cieżkiego okrycia - łącznie z przewodami
      linii elekrycznych.

      W efekcie, po tym zalodzeniu mało co gałazek zostało na azaliach i
      innych krzaczkach i krzakach i drzewkach:(
Pełna wersja