Dodaj do ulubionych

Zielony robak na bazylii - co to?

23.03.10, 10:40

witam
jestem właśnie w trakcie siania ziół do doniczek na balkon. Robię to
co roku od kilku ladnych lat, ale w zeszłym sezonie na bazyli
pojawiły się zielone jak listki bazyli robaki- gąsienice (?0 nie
wiem jak to nazwać. Nigdy tego nie było! Ledwo je można było
odróżnić od pięknych listków, zjadanych niestety przez te szkodniki!
czy można temu zapobiec Co było nie tak? Zawsze bazylia miala dużo
słońca i wody.
Proszę o pomoc, bo bazylia jest u nas podstawową przyprawą
ulwielbianą prze cała rodzinę i nie chcialabym z nij zrezygnować
dziękuje i pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • deerzet Pęseta i ... 23.03.10, 16:47
      Zabrać w dom po jednej na osobę doniczce - niech smakosze domowi
      odpracują każdy swoją.

      Pinceta + lupka + kubek z wodą.
      Podchwytem brać, podścielić papier, kiej spadną, psiekrwie.

      Albo miniodkurzaczem, tym delikatnym, do rozsypanego cukru na
      obrusie używanym przy posiłkach.

      Można też na lep brać, lekko dotykając lepem muszym, tym z miodem.

      Ostatecznie - do wanny i lekkim tuszem, z góry na dół i z powrotem.
      Na odpływie sitko zdjąc, niech owad spływa...

      Radio włączyć w międzyczasie, czasu nie marnować, na PR Dwójce
      najlepiej, bo przy innych słuchaniu ręce w drżączkę wpadaja, na
      szyjach polityków się tam wdzięczących zaciskają - i byłby za duży
      rozrzut gąsienic po suficie. Wyszukać "Taniec z szablami" - i do
      dzieła!

      ---

      Metod totalnych, domu i balkonu zadymiania, muchozolowania -
      {Mmamma'owi} stosowali, azali?
      • bakali Re: Pęseta i ... 24.03.10, 10:45
        mmammo, abstrahując od barokowej mowy deerzeta, takie gąsienice czasem pojawiają
        się na stojących na zewnątrz roslinach. Rzeczywiście czasem trudno je zobaczyć,
        bo wtapiają się kolorem w liście, a potrafią wcinać je naprawdę bardzo szybko.
        Według mnie, nie nalezy ich zabijać, bo to często gąsienice pozytecznych
        stworzonek, deerzecie - przesadzasz z tymi zapędami zabójcy. Trzeba na bieżaco
        obserwować liście, przy kilku doniczkach ziół nie powinno to być problemem.
        Patrz, czy na liściach nie pojawiają się dziury, po nich najłatwiej rozpoznać
        obecnośc gąsienic. Jesli zwierzątka będą, trzeba je pozbierac i wynieśc tam,
        gdzie mogą jeść bez szkody dla upraw: na trawnik, łąkę, nieuzytki.
        • deerzet Mama wolała wiśnie 24.03.10, 11:40
          Caro mio bakaliowe, gdziem - oj... - gdzie pisałem, że zabijać?
          Na zew: "... czy można temu zapobiec ..." zapomniałem podać
          jeszcze jedno tylko rozwiązanie: "nie siać", ale ono może
          rozsierdzić jakąś miłośniczkę "You Tube", więc nie podałem ...

          Zebrane mą metodą biologicznej walki szkodniki/smakosze smakują u
          mnie innym ich smakoszom - wykładam je na daszku altanki na płaskim
          podstawku. Znikają - nie chcę wiedzieć, gdzie.

          Tak czynię i z bielinkowymi wolnobiegaczami, z ich koleżankami
          całozielonymi, i z pluskwiakami z rabarbaru, i z chrząszczykami z
          truskawek otrząsanymi na płachetkę podścieloną dyskretnie - a
          czyniłem tak i z sąsiada przelotnymi żukami z ziemniaków, z Kolorado
          do nas zrzucanymi pono za Stalina.

          Mam i butlę litrową sadofosu w spadku po dziadku, ale ostatnio do
          niej sięgał - gdzieś w zamierzchłych latach wczesnego
          Kwaśniewskiego - mój Ojczulek, pryskając minigąsieniczki na
          agrestach, zanim agresty wyciął był.
          W rewanżu agresty posadziłem u siebie, a Ojczulek strajkuje i
          agrestów, w dowolnej postaci, nie trawi.

          Mama wolała wiśnie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka