wandale- złamane drzewka - i co dalej?

23.03.10, 14:05
zasadziłam rok temu srebrne sosny na działce, małe 50cm sadzonki. Ładnie się
przyjęły, wypuściły nowe pędy, rosły. No i jacyś pi%!k@?!g&*#!!! ostatnio
połamali mi te drzewka. Jedno ma odłamany wierzchołek w 1/3 wysokości, trzy
inne mają złamane wierzchołki też na wysokości 1/2- 1/3 drzewka ale ułamane są
do połowy pnia, czyli rozszczepiony pień, wierzchołek zwisa na bok ale trzyma
się jeszcze na drugiej połowie ścięgien drewna. Opatrzyłam biedactwa liściem
babki lancetowatej (:) akurat rosła obok) , podwiązałam wierzchołki powrósłami
skręconymi z suchej trawy (nie miałam ze sobą żadnych narzędzi).
I tak się zastanawiam co zrobić gdy tam będę za kilka dni znowu.
Czy da się uratować te drzewka, np smarując jakimś preparatem i wiążąc
sznurkiem nadłamane pnie?
Czy jest sens tak ratować?
Czy najrozsądniej będzie odciąć ułamane wierzchołki do końca by drzewo się nie
męczyło i nie wydatkowało energii na "ranę" i czekać że może wypuści inny
wierzchołek zastępczy?

Jak myślicie?
    • doroteja_z_brzozy Re: wandale- złamane drzewka - i co dalej? 23.03.10, 16:57
      nowy_nik: "zasadziłam rok temu srebrne sosny na działce"

      droga Nowyniczko, spieszę wyrazić żal. na pewno ktoś Ci tutaj dobrze
      doradzi. ja nie potrafię, ale bardzo mi się podoba jak wyzwałaś
      sprawców. uważam, że to niezwykle wymyślne jest wyzwisko. :-))
      • nowy_nik Re: wandale- złamane drzewka - i co dalej? 23.03.10, 20:42
        :DDD proszę się nie krępować i cytować jeśli o-nie-daj-bóg zajdzie potrzeba ;)
    • deerzet Ad co dalej 23.03.10, 19:25
      Dwie drogi:
      A. Wandali won[czas zdybać trza].
      B. Drzewka połamane całkiem ogłowić, nadłamane przypalikować i
      zasmarwać [jeśli jeszcze same żywicą nie zalały zranień] funab*nem
      czy innym sadom*lem.

      Po trzecie, pytanie: cóż zacz te srebrne sosny, bo nie znam -
      ?
      Jeśli to rzeczywiście sosny, a nie świerki kłujące rasy srebrnej, to
      soana ma świetną zdolność regeneracji, spokojnie odbije z pączków
      śpiących, da nowe pędy. Warunek - jest już dobrze ukorzeniona.
      Właściwie nie ma żadnego iglaka, by uszkodzony pęd główny [pączek
      szczytowy] im się zregenerował "na wprost".

      Stąd, z tych odrastających pędów warto zostawić dwa, no - trzy, dla
      zaspokojenia zwolenników róż ;) - z nich za rok zostawić jeden.
      Jeśli oczywiście warunek A. zostanie zapewniony.

      Pędy nowe nie będą oczywiście rosły jako przedłużenie pędu głównego,
      jeden z tych dwóch [trzech] do palika przywiązałbym w co najmniej
      jego dwóch punktach, dogiąwszy go do pozycji
      najbardziej "przedłużającej" pęd główny.
      Z czasem, po latach kilkunastu, zostałaby lekka łukowatość w
      linii pędu.
      Za lat kilkadziesiąt, na grubym drzewie, nie zostałby ślad po
      uszkodzeniu - pod warunkiem tego doginania, formowania przy
      palikach, opasywania tudzież troczenia.

      Przy ulicy u mych rodziców od kilkunastu lat jakiś maniak
      przyłamuje wszystkim drzewom sadzonym przez urząd miasta ich pędy.
      Mama moja wspominała, że znany on jest po nazwisku, bo chwali się
      kumplom, iż żadnemu drzewu tam nie popuści. Pono chodził nad nimi
      okrakiem...
      Dziś zapewne wydoroślał i wyrósł mu młodszy konkurent.
      Stawiane przez urząd miejski wokół drzewek "klateczki" z palików też
      go nie powstrzymują. Sięga i targa. Tam rzeczywiście jest wąski
      chodnik ...

      Co ciekawe, po drugiej, naszej stronie tej drogi, przez nas
      posadzonych różności drzewnych i krzewnych nie odważają się ci
      antymiłośnicy dotykać. Czują opiekunów.

      Gdybym ich na żywo spotkał na gorącym uczynku łamania róż, to bym,
      cóż, im już nie szczędził naporu i burz, w poprzek i wzdłuż...

      Jak {Nowy_niczanka} jest perfekcjonistką i lubi symetrię, niechże -
      jeśli owe nasadzenia młode - wymieni połamańce i zastąpi.
      Warunek: A. ...

      D.

      ---

      Uważaj, z czego kpisz w internecie, deerzecie
      • nowy_nik Re: Ad co dalej 23.03.10, 21:11
        oooo, dziękuję za tak wyczerpującą odpowiedź, pod wrażeniem jestem fachowości :)
        oczywiście przyznaję, źle napisałam bo to świerki (kłują strasznie)
        (gdy zakładałam wątek myślałam równolegle, że może sosnę sobie też tam zasadzę
        bo ładna...i najwyraźniej mi podzielnośc uwagi nie wyszła i treści się
        pomieszały) :)
        no więc świerk srebrny

        To moje pierwsze osobiste drzewka , więc się z nimi już emocjonalnie związałam
        ;) więc zaopatrzę się w fachowe smarowidła (pora zacząć nabywać ogrodniczą
        wiedzę) i będę testować stawianie ich do pionu.
        Działka nie jest ogrodzona a jest przy ulicy i coś mi się widzi, że od
        zainwestowania w ogrodzenie muszę zacząć :( bo nic się tam nie uchowa bez
        codziennego nadzoru, a na razie tam nie mieszkam więc sobie wandale pozwalają...
        (pewnie tamtejsza "młodzież" z dyskoteki wracała) Chcę też drzewka owocowe, więc
        tym bardziej by kusiły amatorów chodzenia na grandę i niszczenia.

        Dziękuję bardzo za rady.
        Fajne to forum, będę tu częściej zaglądać bo z okazji wiosny mam wieelkie plany
        na sadzenie, podlewanie, sianie, kopanie w ziemi..... yes! :)

        Pozdrawiam miłośników ogródków, ogrodów i ogrodzeń też ;)
        • deerzet Ad co dalej ze świerkiem 23.03.10, 22:05
          Jeśli to jest tak łatwodostępna bateria tych świerczków, to obawiam
          się, że z czasem kolekcjonerzy cudzesów ją uszczuplą :(
          Jak się uprą, to nawet ogrodzony teren ich nie powstrzyma, dopóki go
          nie zasiedlą {Nowym_nikiem}...
          Obym nie sprorokował [tfu/puk+puk+puk...].

          Dla świerka to jednak nie pozostawiłbym nadwyżkowych, zapasowych
          pędów.
          One mają inne, niezaopatrzone w żywiczne przewody drewno, nie jest
          ono tak zaleczane przez zalewanie żywicą [ta jest tylko płytko,
          podkorowo]. Odcinanie kilkulatków zapasowych drzewku nie pomoże.

          Wiosną łatwo świerkom uszczyknąć [oderwać delikatnie w całości]
          pączki, rozwijające się potem w pędy.
          Nawet późniejsze, po wystrzeleniu w pęd, uszczyknięcie tego
          mięciutkiego, gęsto uiglonego pędu, jest możliwe.

          Pozostawić jeden odrost nowego pędu, a resztę analogicznie,
          jw., "palikować" i "pionizować".
          Te świerki "srebrne" są dość wolnorosnące, za co je cenimy, więc
          prostowanie tak regenerującego wierzchołka będzie dość długotrwałe.

          Będą {Nowy_niczanie} długo pielęgnować swe inwalidy :))
          Radzę posadzić tak samo wiekowe świerczki zapasowe w kilka donic,
          trzymając je gdzieś indziej, nie tam, na nieogrodzonej działce. Będą
          jak znalazł, kiedy wypadnie - niedajbóg - z szeregu znów jakiś
          połamaniec, albo i nóg dostanie.
          Wolno świerczki tej rasy rosną, to i posadzić je będzie łatwo.

          Powodzenia [świerczku].

          D.
          • nowy_nik Re: Ad co dalej ze świerkiem 24.03.10, 12:29
            Świerczki zasadzone były niecały rok temu, trochę jako test czy nikt ich nie
            zniszczy. I gdy się już przyzwyczailiśmy do myśli, że nikt ich nie tyka, no to
            je tknęli...grrr.
            Dzięki za rady :) teraz widzę jak zielono mam w głowie na temat
            zieleni..ogrodowej :):) więc piękny temat do zgłębienia przede mną ;)


        • doroteja_z_brzozy Re: Ad co dalej 23.03.10, 22:43
          nowy_nik: "Fajne to forum..."

          tak, całkiem przyjemne. grodź się i wpadaj z informancjami.
          mile widziane fota są. myślę, że zapraszam w duchu goscinności
          założycielki i ogrodniczek tu panujących. :-)
          mogłabyś mieć jakiś bardziej ludzki nick, bo jakże to mówić:
          nowy_niku, nowa_niko? ;-))
          • nowy_nik Re: Ad co dalej 24.03.10, 12:22
            na razie do fot mogę dodać tylko piękną łąkę z polnymi stokrotkami na działce
            :):) i moje 5 małych świerczków-inwalidów ;) do ogrodzenia przy drodze muszę
            mieć pozwolenie z Zarządu Dróg, więc trooochę to znowu potrwa. Niemniej
            działać już teraz będziemy na sąsiedniej posesji, gdzie się domek rodzinki
            wykańcza więc najbliższe miesiące będą też etapem wcielania w życie pomysłów na
            przyszły ogród, ten wyższy (np wymarzony od lat zagajnik z brzóz, czy hodowany
            z nasionka na razie w doniczce czerwonolistny klon czekający na powrót do
            natury), i ten niższy (mam już ze 20 torebek nasion kwiatków wszelakich
            czekających na sezon, i kolejne 20 świeżo wysianych doniczek na parapetach w
            mieszkaniu) ;)


            co do odmian mojego nicka.... hmmmm....prześledziłam odmianę od mianownika po
            wołacz...i faktycznie...załamka :))) muszę się z prof.Miodkiem porozumieć, czy
            należy go odmieniać, czy nie :)))
            w związku z dużym stopniem trudności jaki nastręczyłam takim nickiem godzę się
            na każde zbliżone nazwanie, nawet na zwrot "te nowa!" :))))
            • yoma Re: Ad co dalej 24.03.10, 13:24
              Prof. Miodek zapewne powie, że co się daje odmieniać, należy odmieniać, Nowy Niku :)

              > (np wymarzony od lat zagajnik z brzóz, czy hodowany
              > z nasionka na razie w doniczce czerwonolistny klon czekający na powrót do
              > natury),

              Już cię lubię :)
              • doroteja_z_brzozy Re: Ad co dalej 24.03.10, 21:33
                yoma do nowejniki: "Już cię lubię"

                a ja to dopiero (ją lubię). jakem z brzozy! ;-)))
                • nowy_nik Re: Ad co dalej 27.03.10, 11:07
                  hahaha, fakt, brzozo. w ten sposób, my to już jak rodzina :D
                  obiecuję dbać o brzózki ;)
              • nowy_nik Re: Ad co dalej 27.03.10, 11:06
                o jak miło :))) byle trwale :)
            • deerzet Z Zarządem bój tocząc... 24.03.10, 13:38
              Czerwony klon z nasion bywa, że nie czerwienieje. Udowodnić może
              tak, że nietrwała ta cecha. Choć mój samosiewek czerwieniejący, buk,
              na razie tę cechę pogrobowca po matce i ojcu [ścięli] trzyma.

              Zarząd Dróg?
              Oj, to kiedyś będzie trzeba wysoko, ponad plandeki samochodów i
              koafiury przechodniów te świerki podcinać, choć może to wnuków
              będzie problem...
              Świerki "srebrne" choć wolno rosną, to pięknie się nad ziemią
              rozczapierzają. Widzę takie niedaleko od rodziców domu, na trawniku
              osiedlowym.
              Po chyba 40 latach istnienia tam tych bloków, świerki są może
              młodsze, mają drzewka przy ziemi ze 3-4 metry średnicy. Dorastają
              już półtora piętra.
              Może warto je, póki czas, przesadzić dalej?

              Za płotem rosnąc [?] wymagałyby zalegalizowania, nawet na gębę, u
              tych urzędników.
              Wewnątrz - też, jeśliby miały wyrastać za strefę płotu.
              Sąsiadowi koło domu puścili projektanci ulicę, musiał i tak - po
              kilkudziesięciu latach wystawiania u swych drzew konarów za płot -
              je poskracać.

              ---

              Matula mi śpiewała starodawną stalinowską pieśń "Maryniko,
              Maryniko
              ..." - co to za imię?
              Dominika/ Ludwika/ Santamonika... - spokojnie i {Nowy-nikę
              } można sfleksjonować.

              Pierwszy człon nie odmieniając mamy legionowy, albo i hrabiowski
              przydomek, Wielkanocy wzorem.
              Można by i go odmieniać, wzorem Wielkiejnocy, Białegostoku
              .
              Mnie poręczniej jest odmieniać, choć nowa moda zwracania się do pań
              nakazuje nie robić nic, mianownikować zawsze, bo się obrazi i
              pójdzie oglądać "You Tube"...
              • deerzet Z Zarządem bój o buk tocząc... 24.03.10, 13:50
                Opisany przeze mnie buk czerwieniejący też miał, jak u {Nowego-nika}
                trafić na chodnik koło domu rodziców. Zobowiązali się moi
                rodziciele, budując dom (wnioskowali o usunięcie tam wiekowych lip),
                że posadzą przed domem, na chodnikowym pasie, inne gatunki.
                Poszedłem po rozum do głowy i w inne miejsce trafił ten buczek, do
                miejskiego parku, guerilladę mą uskutecznił zieloną a samowolną.

                Gdybym pierwotny zamiar sadzenia uskutecznił, miałbym i z
                podcinaniem buka przez półwiecze kłopot, a i zarządem dróg miejskich
                wojenkę niemałą. Nie chcę wywróżyć kłopotów takich {Nowej-
                niczance} :)
                • yoma Re: Z Zarządem bój o buk tocząc... 24.03.10, 13:52
                  U płota klony jesionolistne posiadając, co wiosny mam surowiec świeży na ognisko :P
                • nowy_nik Re: Z Zarządem bój o buk tocząc... 27.03.10, 11:05
                  Widzę, że dobrze, że tu trafiłam, trochę przyszłych problemów zaoszczędziłam :)
                  Mój wychuchany klonik przesuwa sie niniejszym w głąb działki ;)
                  Ale tez pomysł mi poddałeś - kilka miejskich parków jest w okolicy, jakby co,
                  jest się gdzie realizować :)
              • nowy_nik Re: Z Zarządem bój tocząc... 27.03.10, 10:58
                hmmm... mój czerwony dzieciak też nie tak czerwony jak duży rodzic, ale jakieś
                tam slady czerwonego koloru na obrzeżach liści wykazuje, mam nadzieję, ze "na
                starość" go trochę podsyci :):) chyba, żeby nie:-]. zobaczymy.
                Jeśli Wszechmocny Zarząd zadyryguje miejsce na ogrodzenie wg tego co wstępnie
                sugerują, czyli 4,5m od kraju drogi - to świerki by były na płocie lub za płotem
                od ulicy :=/. Czyli coś z tym fantem będzie trzeba przedsięwziąć w te lub
                wewte...
                Mam jednak nadzieję, że jak w którymś przyszłym życiu wpadnę na ziemię zajrzeć,
                to sobie świerki dorodne będę mogła pooglądać i oczy majestatem nasycić :)))

                --

                Po tak dogłębnym rozbiorze nowy_nik'a i dopatrzeniu się nawet szlachetnych
                korzeni :))) już nie śmiem go zmienić na żaden inny. Toż by to było, jak
                nazwiska rodu się wyrzec, korzenie odciąć, historię spostponować. A niektóre
                wszak rośliny bez korzenia ani rusz! Więc nicka nie zmienię! no. :))):)
            • doroteja_z_brzozy Re: Ad co dalej 24.03.10, 21:28
              nowanasza(mary)nika: "...wymarzony od lat
              zagajnik z brzóz, czy hodowany z nasionka na razie w doniczce
              czerwonolistny klon czekający na powrót do natury)..."

              pierwsza rzecz, jaką chciałam zrobić kiedy nastałam na moją
              łąkę, to przywleczenie brzóz (małych) od kogoś, kto je likwidował
              . Z kilkunastu sztuczek żadna - żadna - się nie przyjęła!
              mimo mojego poświęcenia: podlewania codziennego itd.
              A te, które tam rosną samezsiebie, bez podlewania, te są
              dorodne! Brzozy są tak łatwe jak trudne w prowadzeniu. ;-)
              Klon czerwonolistny mam: od dwóch lat. [obok kolegów: z lewej klon
              francuski, z prawej klon francuski. przeczytałam, że klony
              francuskie są baaaardzo wrażliwe na niską temperaturę a tu nic,
              znaczy: wszystko dobrze.]
              • nowy_nik Re: Ad co dalej 27.03.10, 11:17
                Roślinki humorzaste bywają :) Mnie kwiatki z mieszkania chciały wygryźć przez
                kilka lat, taka bujną zieleń miały, z bólem serca cięłam odrosty albo rozdawałam
                znajomym, by mieć samej gdzie mieszkać :)))A jedynie je podlewałam, czasem
                zapominałam.
                Rok temu się obraziły na mnie, róść im się nie chce i teraz ja koło nich na
                paluszkach chodzę, chucham, dmucham, nawożę, ziemię najlepsza podsuwam, a te ,
                łaskawie ledwo listka jakiegoś wysuną i nosem kręcą, ze fe, że be, że depresję
                mają i nie wiedzą czy im się żyć chce. Mam nadzieję, że łaskawie na wiosnę
                dadzą sobie spokój z tymi humorami. :)
    • wadera3 Re: wandale- złamane drzewka - i co dalej? 27.03.10, 11:11
      A mnie, wczoraj skonstatowałam) złodzieje handlujący bukszpanem wycięli 3/4
      krzaka, resztę połamali, sporo zgubili(po ciemku kradli). U sąsiadów podobnie,
      świąteczna ich mać!
      • horpyna4 Re: wandale- złamane drzewka - i co dalej? 27.03.10, 11:17

        I będą jutro sprzedawać palemki pod kościołem...
      • nowy_nik Re: wandale- złamane drzewka - i co dalej? 27.03.10, 11:22
        uuuuuu....wczoraj na straganie widziałam pęki bukszpanu, zastanawiałam się
        ciekawe skąd mają, założyłam, że z ogródka.... fakt... możliwe, że nie swojego
        ogródka :-/
        Rada do której też dojrzewam : ogrodzenie, plus pies w środku :)
        • wadera3 Re: wandale- złamane drzewka - i co dalej? 27.03.10, 12:05
          To są biedne ogródki działkowe, w dodatku daleko od ludzi, i szkoda psa, bo
          pewnie miłośnicy bukszpanu nawet nie sililiby się coby go otruć, zatłukliby łopatą:(
          Nawet domek jest od lat niezamykany, więc już na szczęście nikt tam nie zagląda,
          prócz dokarmianych kotów, bo praktycznie nic tam nie ma prócz stołu i krzesła.
Pełna wersja