bakali
26.03.10, 09:45
Po raz kolejny przekonałam się, że pięknie wyglądające,ale sztucznie
nadmuchane wspomagaczami rosliny ze sklepów ogrodniczych przegrywają z mniej
okazałymi, ale wyhodowanymi naturalnie.
Rok temu kupiłam w ogrodniczym piekne sadzonki lawendy, wspaniale urosła i
zakwitła. Jednocześnie posiałam z nasion i dokupiłam tez od pana Smala (kto
zna, ten wie). Wszystkie, nawet kilkumiesięczne siewki, zostawiłam na zimę na
zewnątrz, odpowiednio zabezpieczone. I co?
Przepiękne krzaczki ze sklepu są suche i jeszcze nie zaczęły odbijac, obawiam
się, ze będę musiała je wykopac, bo nie wyglądają na żywe. Sadzonki od pana
Smala tez wyschły, ale mają już masę nowych listków. Nawet ubiegłoroczne
siewki zaczynają rosnąć i mają się dobrze.
Żeby uprzedzić sugestie: wszystkie krzaczki były tej samej odmiany.
Lepsza natura niż masowa produkcja ze sklepu :)