Dodaj do ulubionych

Mandevilla i Campsis...

28.03.10, 22:44
mam dwa male pytanka,

otoz nie moge sie zdecydowac
przezimowalam Mandeville, cala prawie zime az do tej pory miala zielone
liscie, dlugie pnacza wiec nie scinalam.

co ciekawe przezyla najgorsze mrozy w takim stanie i wlasnie teraz jak
przyszla pora wystawiania na zewnatrz bo obawa przymrozkow juz raczej nikla
to zaraza zaczela gubic liscie

ma teraz dlugie czesciowo gole badyle na przemian z zielonymi i brazowymi
pol-uschnietymi liscmi.

nie wiem czy tak zostawic, czy w miejscu starych lisci pusci nowe
czy obciac to do 1/3 dlugosci czy jak?

A teraz Campsis - te takie pomaranczowe kwiatki a ala miniaturowa datura,
nazwa polska wyleciala mi z glowy.
To nawet gorzej- same gole badyle, nie wiem, zostawic jak jest czy przyciac i ile?

Minnie
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Mandevilla i Campsis... 29.03.10, 07:58

      Campsis to milin. On bardzo późno rusza i długo ma gołe badyle,
      udając zdechlaka. Ale końcowe fragmenty zeszłorocznych pędów są
      suche, więc trzeba go mocno obciąć. Jeżeli te suche badyle tworzą
      rozwichrzony kołtun, to trzeba go zlikwidować i ja to robię zwykle
      jescze w zimie, żeby nie szpecił. Cięcie docelowe robię wiosną, jak
      już widać, które części żyją (pojawiają się pączki). W zasadzie
      zostawiam bardzo niewiele, czyli główne pędy z kawałkami bocznych
      wyrastającymi z nich (czyli odcinam również sporo żywych pędów).
      I tak wystrzeli z nich masa nowych pędów z kwiatostanami na końcach.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka