yoma
01.04.10, 16:41
Osoby: Klientka, Pani Ogrodnik, Yoma
K.: - Chciałabym coś na chwasty.
P.O.: - A co konkretnie chciałaby pani pryskać?
K.: - Cały ogród. Tak z 1500 metrów.
P.O. [z opanowaniem]: - Tak, żeby nic nie zostało?
[zaczyna coś tłumaczyć o jednoliściennych i dwuliściennych, w końcu macha ręką]
Yoma [gryzie się w język, żeby nie chlapnąć czegoś paskudnego i kręcąc głową
wychodzi pełna podziwu dla zimnej krwi Pani Ogrodnik]
Kurtyna [spada litościwie]