Strasznie lubię

14.04.10, 15:06
ten moment, jak wyłażą :)

img90.imageshack.us/i/p1010072b.jpg/
yfrog.com/0sp1010078zj
    • ewa9717 Re: Strasznie lubię 14.04.10, 15:45
      To całe pospolite ruszenie! Ale czego?
      • yoma Re: Strasznie lubię 14.04.10, 15:48
        Konwalii :)
        • se_nka0 Re: Strasznie lubię 14.04.10, 17:46
          :)
          Potem w oczach rosną. No i już czuję ten zapach ;)
          • krista57 Re: Strasznie lubię 14.04.10, 19:50
            Dobrze jak się wie...co i gdzie ma wylezć.
            Powinnam, bowiem przyłożyć się do chwaścików ale boję się,że przy okazji coś
            wyszarpię.
            • se_nka0 Re: Strasznie lubię 14.04.10, 20:04
              Moje chwaściki czują się wspaniale, ja mniej ;) Perz i resztę towarzystwa
              centymetr po centymetrze usiłujemy wyczyścić. Syzyfowa praca, ale już coś do
              działki podobne widać :) Jeszcze rok, jeszcze dwa :):)
    • doroteja_z_brzozy Re: Strasznie lubię 14.04.10, 20:32
      https://forum.gazeta.pl/forum/03,51422,110050265,110050265.html?
rep=1

      strasznie lubię tę chwilę przed. :-)
      • doroteja_z_brzozy Re: Strasznie lubię 14.04.10, 20:35
        https://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2226509,2,3,migdalek-
kwiecien-2010.html
        • yoma Re: Strasznie lubię 14.04.10, 20:39
          Pozwolisz? :)

          fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2226509,2,3,migdalek-kwiecien-2010.html
          Mój pigwak teraz mniej więcej tak wygląda :)
          • doroteja_z_brzozy Re: Strasznie lubię 14.04.10, 20:43
            oj, yomo, dzięki, cósik popieprzyłam. :-)

            ale pigwak toto nie jest! ;-)
            • yoma Re: Strasznie lubię 14.04.10, 20:50
              Nie śmiałabym mówić, że jest, pigwak w zbliżonym stadium i podobnie wygląda :)
          • se_nka0 Re: Strasznie lubię 14.04.10, 20:44
            Ssie mnie jak sobie takie piękne pąki oglądacie ;) Z krzewów mam narazie 2
            ukradzione gałązki irgi :) Trzymają się dobrze, może sie przyjmą :)
            Rozwijające sie pąki - cudo.
            • doroteja_z_brzozy Re: Strasznie lubię 14.04.10, 20:48
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/ue/lg/9tlg/BtOdhk7ZWMZeR7LrHB.jpg

              a to, zgadnie ktoś? ;-)
              • yoma Re: Strasznie lubię 14.04.10, 20:51
                To do mnie przemawia, ale nie wiem, co mówi...
                • doroteja_z_brzozy Re: Strasznie lubię 14.04.10, 20:59
                  yoma: "ale nie wiem, co mówi..."

                  mówi, że się cieszy, że go kupiłam za 3,90 w Obim pod koniec
                  września, i że był zdechlakiem niedopodlanym. mówi też, że z
                  rodu pochodzi dość szlachetnego i dlatego wrażliwiec. szczerze
                  mówiąc: byłam pewna, że zimy nie przetrwa tym bardziej, że
                  przywalony był górą śniegu. acerek palmowy: zrobiłam eksperyment -
                  jeden posadziłam w słońcu (to ten), drugi w półcieniu. zobaczymy,
                  któremu będzie lepiej.
                  Yomo, znasz aktinidię czy jakoś tak?
                  • yoma Re: Strasznie lubię 14.04.10, 21:10
                    Aaaa. Pewnie, że znam, ale ostrolistną. Co chcesz wiedzieć?
                  • yoma Re: Strasznie lubię 14.04.10, 21:23
                    PS No tak mi klonowato wyglądało, ale nie pasowało, bo palmowych nie mam :)
                  • horpyna4 Re: Strasznie lubię 14.04.10, 21:37

                    Aktinidię lubią podgryzać koty. W młodości należy ją przed nimi
                    chronić drucianą siatką, starsza da sobie radę.
                    • yoma Re: Strasznie lubię 14.04.10, 21:40
                      Żartujesz?
                      • horpyna4 Re: Strasznie lubię 14.04.10, 21:49

                        Nie żartuję. Ale może nie wszystkie gatunki tak samo lubią.

                        Wyguglaj sobie "aktinidia koty", na pewno coś znajdziesz.
                        • yoma Re: Strasznie lubię 14.04.10, 22:03
                          Może i znajdę, wiem, że mam dwie przy płocie i nikt ich nie podgryza...
                          • doroteja_z_brzozy Re: Strasznie lubię 14.04.10, 22:25
                            Yoma, ale ja bym chciała pstro! taką z barwnymi liśćmi. czy toma
                            duże wymagania?
                            • horpyna4 Re: Strasznie lubię 15.04.10, 07:50

                              Aktinidie mają w ogóle małe wymagania, tylko różną mrozoodporność.

                              Najbardziej odporna jest chyba aktinidia pstrolistna (actinidia
                              kolomikta), której męskie egzemplarze mają liście przebarwiające się
                              częściowo na różowo i to właśnie chcesz.

                              Odporna jest też najbardziej pospolita aktinidia ostrolistna
                              (actinidia arguta), mniej odporne są jej odmiany (zwykle mieszańce)
                              wyprodukowane w celu otrzymania jak najsmaczniejszych owoców. Zdaje
                              się, że Miczurin miał tu duże zasługi...

                              Najbardziej wrażliwa na mróz (i najbardziej lubiana przez koty) jest
                              aktinidia ussuryjska (actinidia polygama). Osobniki męskie mają część
                              liści zabarwionych do połowy na srebrzysto.

                              No cóź, klimat nad Ussuri jest może i ostry, ale zimą leży gruba
                              pokrywa śniegowa. U nas często bywają mrozy bez śniegu, dlatego
                              potrafią załatwić rośliny z zimniejszej strefy.
                              • yoma Re: Strasznie lubię 15.04.10, 09:55
                                Cóż, niewiele dodać. Mam dwie ostrolistne, właśnie ze względu na mrozoodporność,
                                która się sprawdza: żyją, mają się dobrze. Rosną pod płotem od zachodu, światło
                                przez cały dzień przefiltrowane, w lecie może przez dwie godziny ostre, ale
                                popołudniowe. Gleba uboga. Podgryzania przez koty nie stwierdzono. No, w każdym
                                razie waleriana to nie jest :) Nie owocowały jeszcze.
                            • dar61 Ad wymagania 15.04.10, 11:40
                              {Doroteja_z_brzozy} marzy:

                              ... czy to ma duże wymagania ...

                              Zależy, jakie ma plany dla aktynidii Szanowna {Doroteja}.
                              Jeśli chce, by wyglądała pięknie - to tylko pstrolistna. Ale
                              wtedy wysokość dla niej podpór, masywnych [najlepiej przy ścianie
                              domu min. 1-piętrowego], to kilka metrów.
                              Jesli ma być tylko klębowiskiem zieleni, ścianą - może być jeden
                              egzemplarz jakiegokolwiej jej gatunku, ale chińskiej tylko
                              pod namiotem, jak, zdaje się, ma {Mirzan}.

                              Jeśli chce, by owoc mieć z niej (b. chwalony!) - niech sadzi parkę
                              od różnych dwóch sprzedawców nabytą. Z pisemnym patentem
                              rozpoznania płci przeciwnej - nie jak u mnie, kiedy mi w
                              1991 roku sprzedano w Toruniu [obyś szczezł, sprzedawco!] niby
                              parkę, 10 cm wysoką, a po wielu latach, jak raczyły były dorosnąć i
                              zakwitnąć, okazały się homotosamo i owocu nigdy nie
                              spróbowaliśmy z niej.

                              Dokupiłem im kolomiktową samopylną odmianę w połowie lat 90.
                              XX wieku i od tego czasu mieliśmy dwa razy dość liczny
                              plon z tego jednego krzaka. Kolomikta jest z odmian niewysokich.
                              Marne 5-7 metrów dorasta.
                              Ja ją puściłem na całą pergolę, tworzącą niby altanę. Przewiesza się
                              na jej drugą stronę. Zbiór tylko z drabin ;)

                              Te dwa ostrolistne męskie poszły na zatracenie, jakże częste
                              u kogutków choćby :)
                              Choć u moich rodziców, gdzie one wszystkie posadzone są/ były mą
                              ręką, nie ma przymrozków, ale skuteczne kwitnienie, na żyznej
                              ogrodowej glebie, zdarza się rzadko. Ale jak już, to wiad[erk]o
                              można owoców spałaszować z jednego tego pnącza. [GULP].

                              Sumując - albo wygląd, albo smakołyk. Plus podpory i słuszna płeć
                              .
                              Albo - do sklepu i kiwi na kilogramy.
                              • dar61 Ad słownik kiwowania 15.04.10, 11:46
                                - Chyba "zczezł", niż "szczezł". Może "sczezł"?
                                [ŁUP!] No, co, ałaa!?
                                - Grzeszy Dar nie tylko słownikiem, fuj!
                                - Ojej, rzeczywiście...
                                [KLIK!]
                                • yoma Re: Ad słownik kiwowania 15.04.10, 21:36
                                  Jako redachtór z zawodu zaprawdę powiadam ci, sczezł :)
                          • dar61 Ad nikt ich 15.04.10, 11:00
                            {Yoma}:

                            ... nikt ich nie podgryza ...

                            Do czasu, do czasu!
                            Wystarczy, jak u nas, nieco aktynidiom korzenie uszkodzić czy
                            podkopać płytko przy odchwaszczaniu czy przekopaniu ziemi po
                            sąsiedzku!
                            Właśnie to wywołało u mnie w ogrodzie już od czasu odtajenia ziemi
                            zbiórki conocne wszystkich kotów z okolicy!

                            Codziennie grabimy tej wiosny grządkę koło aktynidii kolomikty [są,
                            {Horpyno}, ich samopylne odmiany, jak ta u nas, soliterka na
                            kilkaset co najmniej metrów wokoło, owocująca], a po nocy tam tropów
                            i wyduszonych przez tarzające się kocury wgłębień co niemiara.
                            Ostatnio położyłem tam grubą siatkę plastikową i trochę już to je
                            wstrzymało.

                            Nie zapomnę, jak rok temu nasza kotka - świeć jej Manitou nad jej
                            futerkiem - wiła się tam i pianę z gąbki toczyła, gdym kwiatki
                            niepodal rosnące spełł i korzeni nieco aktynidii pouszkadzał.
                            Wziąłem kilka tych korzonków i zaniosłem do składziku pod stół.
                            Nasza ogrodowa rezydentka pół roku tam chadzała i pod stołem się tam
                            narkotyzowała. Tam się prężyła, wiła, dyskretnie i bezwstydnie wobec
                            sąsiedzkich kocurów. Te - gnaliśmy.

                            {Yomę} warto ostrzec, że aktynidia po latach [nasza ma coś ich z
                            dwadzieście
                            ] ma korzenie płytko i daleko rozczapierzone. Tę
                            naszą planuję wokół podziemnie pionową plastikową płachtą obwieść,
                            pod pergolą nie będę jej gnębić, niech tam pod spodem się kłębi,
                            koty się tam nie podkopią.
                            {Yomo} - wokół sadzonki aktynidii warto na stałe nic nie uprawiać co
                            najmniej na metr, może jakieś stałe kwietniki czy skalniaki.
                            Najlepiej na stałe tam ścieżkę, bruk czy korę.
                            Bo koty przypomną i wić się zaczną :)
                            • yoma Re: Ad nikt ich 15.04.10, 21:37
                              Korzenie powiadasz.

                              A dziękuję, dziękuję, może to jest sposób, żeby się gupi kot trzymał chałupy...
                    • dar61 Starszą czy młodszą ... 15.04.10, 10:31
                      ... aktynidię koty lubią wszystkie, bez różnicy.
                      Jest na to podgryzanie i drapanie kory metoda.

                      Wystarczy aktynidiom osłonić pędy na pół metra od ziemi zwykłym,
                      sprężyniasto skręconym wokół pędów u ziemi, dość grubym drutem [fi 2-
                      3 mm - Cu, mosiądz]. Inaczej na tych starszych będą ostrzyć, jak u
                      nas, pazury [kora starszych je wabi i zapachem, i korą szorstką].

                      Drut wystarczy by był luźno, odstająco od pędów owinięty, nie może
                      oplatać gęsto jak szynki do wędzenia. Jest zniechęcaczem, jeśli
                      dynda i przeszkadza łapkom kotów.
                      Zachwalam tę metodę, skuteczną u mnie od lat.
                      Lepiej na wielu drzewkach w ogrodzie, na zapas, ją zastosować.

                      D61
              • doroteja_z_brzozy Re: Strasznie lubię 14.04.10, 20:51
                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/ue/lg/9tlg/dbezHamZcEFx323byB.jpg

                przy okazji, było tego trochę w starej pryzmie. może ktoś wie, czy
                to jest "dobre" czy "niedobre"? larwa? ale czego?
                • yoma Re: Strasznie lubię 14.04.10, 21:11
                  Ślepam, ale zaryzykowałabym, że pędrak. Larwa chrabąszcza. Szkudne, bo podgryza
                  korzenie.
                  • izka2609 Re: Strasznie lubię 14.04.10, 22:21
                    na 100% pędrak i na pewno trzeba tępić bo ci wszystko poniszczą w ogrodzie-
                    podgryzacze straszne.
                    U mnie konwalie też wyłażą całymi stadami.
                • deerzet Ad "strasznie" gryzę 15.04.10, 10:17
                  Spokojnie z tymi pędrakami, o Panie_W_Zielonościach.
                  Zależy ile ich jest.
                  Jeśli jest jeden-dwa na dziesięć sztychów podebranych z gleby przy
                  kopaniu - to normalka.
                  Gdzieś one muszą żerować - najlepiej, kiedy
                  zwabimy je w kompost i
                  tam przerzedzimy tę czeredkę.

                  Sądząc po mych zeszłorocznych wykopaliskach tam, możemy mieć za dwa
                  lata gradację [nasilenie pojawu]. Ale tych największych i w mojej
                  okolicy,
                  Jeśli to na zdjątku są pędraki chrabąszczy czy wałkarza,
                  największych, to u {Dorotei} za dwa lata dorosną i żreć liście
                  zechcą. Jeśli to tych najmniejszych, to one co rok, co dwa lata się
                  lęgną i dorośleją. Są pospolitsze i tak masowo nie żerują, nie
                  zauważycie ich gołożerów na drzewach i krzewach.
                  W razie czego wystarczy je z drzew strząsać, w locie
                  zbadmingtonować
                  i kuram spasać.
                  Choć z podobnej i ciężkolotnej złotawej kruszczycy - broszkę
                  uczynić. Żywą. Bo ona długo udaje martwą :)
                  https://psiaterapia.blox.pl/resource/kruszczyca_na_tamaryszku.JPG

                  ***
                  Rozpoznanie gatunkowe tych pędraków tylko pod lupką, po cechach
                  skrytych pod ich ... pupką.

                  D.
                  • bei Yoma!! Jest rózowa! 16.04.10, 15:56
                    www.allegro.pl/item987571184_rozowa_forsycja_abeliophyllum_roseum.html
                    • yoma Re: Yoma!! Jest rózowa! 16.04.10, 18:43
                      Dzięki!
Pełna wersja