zimnisko nocą cholercia jaśnista ;-)

24.04.10, 22:37
zdjęciów z przejęcia nie zrobiłam, ale, moi drodzy, ta nocka
dała popalić: na wsi minus dwa stopnie wystarczyły: migdałek (fakt,
młodziutki) zmarznięty, klonik palmowy (fakt, młodziutki)
zmarznięty. i teraz najbardziej nieprawopodobne: rdestówka,
biedactwo, z obwisłymi, dopiero co wypuszczonymi listkami:
zmarznięta (fakt, młody egzemplarz, wsadzony jesienią).
dopiero co pokazywałam migdałek tutaj, że taki już fajowiasty.
A u Was? straty niecnienocne są? ;-)
    • andziaos Re: zimnisko nocą cholercia jaśnista ;-) 25.04.10, 02:00
      Doroteja,
      wsółczuję strat. U mnie na razie nie ma (chociaż budleja wciąż ani
      dudu:( - może to ją zmogło).
      Podobno ma juz być tylko lepiej - ale ch(wast) to wie czy napewno:)
    • horpyna4 Re: zimnisko nocą cholercia jaśnista ;-) 25.04.10, 09:40

      U mnie nie było przymrozków (na razie). A migdałek w pełni
      kwitnienia.

      Swoją drogą to dziwne, że mógł zmarznąć. Minus dwa to przecież bywa
      w połowie maja.
      • bei Re: zimnisko nocą cholercia jaśnista ;-) 25.04.10, 11:33
        u mnie to co wygląda umarłe- to pozimowo jeszcze...nowych strat nie
        widzę-(bo nie chcę widziec:)

        Ech...co am być to będzie.
        To co bylo mrozoodporne, nagle przestało.
        To, co było chronione- nie uchroniło się
        To co niezabezpieczone, młode- przetrwało- choć niby nie powinno.
        Przyroda zawsze zrobi po swojemu działa..
        • horpyna4 Re: zimnisko nocą cholercia jaśnista ;-) 25.04.10, 11:56

          To prawda, przyroda nie jest do końca przewidywalna. Dlatego nabrałam
          z wiekiem i doświadczeniem podejścia nieco zwisologicznego: będzie,
          co ma być i nie ma sensu się za bardzo przejmować.
          • bei Hibiskus, ketmia, róża chińska 25.04.10, 16:41
            wypusci czy nie wypusci ??(mam dwie w stanie gołych gałazek,
            posadzone latem zeszłego roku, latem cieszyły kwiatami zmarzły
            okrutną zimą niechybnie:(
            U sąsiadów nie zapezpieczane i nic im, mimo bardziej wietrznego
            stanowiska.

            wypuszczą od ziemi?- czy mam już miejsce na nowe krzakorki?
            • krista57 Re: Hibiskus, ketmia, róża chińska 25.04.10, 19:48
              Mam ten sam problem z posadzonym latem hibiskusem.
              Cierpliwie poczekam.
              Głupotę zrobiłam opatulając jednego z dwóch cyprysików
              Lawsona bo ten bez... ma sliczne jasnozłociste łuski.
              Natomiast drugiego pewnie zaparzyłam.

              Nie wiem co z katalpą po zimie?Nie daje znaków życia.

              Nocnych przymrozków ostatnio nie było.
              • horpyna4 Re: Hibiskus, ketmia, róża chińska 25.04.10, 21:08

                No ja właśnie niczego nie otulam na zimę. Ma prawo rosnąć to, co
                przeżyje samo.
              • lellapolella Re: Hibiskus, ketmia, róża chińska 25.04.10, 21:43
                krista57 napisała:
                Nie wiem co z katalpą po zimie?Nie daje znaków życia.

                moja też:( Jeść nie woła, niech jeszcze postoi.
                • bei Re: Hibiskus, ketmia, róża chińska 25.04.10, 21:44
                  a czy jest możliwosć, ze katalpa czy hibiskus od korzeni wypusci??
                  • krista57 Re: Hibiskus, ketmia, róża chińska 25.04.10, 22:02
                    Katalpa pewnie nie...chociaz sadziłam pod nią róże okrywowe i lawendy.System
                    korzeniowy ma zdrowy i jakby to
                    powiedzieć "zdrowy i dobrze rozbudowany".
                  • yoma Re: Hibiskus, ketmia, róża chińska 26.04.10, 10:23
                    Hibiskus rusz się wolno i późno

                    mój też ani dudu, ale wierzę w niego.
            • doroteja_z_brzozy Re: Hibiskus, ketmia, róża chińska 25.04.10, 22:37
              wypusci czy nie wypusci ??(\

              Bei droga, mam dwie ketmie. obie mają po jakieś pięć wiosen. obie
              wciąż jeszcze wyglądają tragicznie sucho i łyso. przed świętami
              ciachnęłam z ich kilka gałązek i wstawiłam do wody. z wielkim trudem
              wydały z siebie po wielu dniach zielone listki. czyli: żyją. tylko
              mają swoje potrzeby temperaturowe. może to i z ich strony niezwykła
              przezorność? po co się wychylać, żeby przymarznąć? ;-)
              ketmia w ogóle ma dość ciężkie życie u nas: długo się rozgrzewa, a
              jak już się weźmie do kwitnienia to... zaraz jej znów zimno. ;-)
              [to samo jest z milinem]
              • horpyna4 Re: Hibiskus, ketmia, róża chińska 26.04.10, 08:16

                Milin na wiosnę rusza bardzo późno, taka jego natura. Dzięki temu
                jest mrozoodporny w kapryśnym klimacie Polski. Za to jak zaczyna
                kwitnąć, to kwitnie do końca sezonu.

                Warto go co roku mocno ciąć, bo wtedy wybija mnóstwo młodych pędów,
                a one właśnie mają na końcach kwiatostany. Ciąć należy w okresie
                bezlistnym, wtedy dobrze widać, co się tnie. Ja zwykle cięłam go na
                początku zimy, krótko po zrzuceniu liści. Usuwałam w ten sposób
                szpecący kołtun, z którego i tak znaczna część byłaby na wiosnę
                sucha. Na wiosnę przeważnie jeszcze "docinałam" trochę, tak
                regulująco.
      • doroteja_z_brzozy Re: zimnisko nocą cholercia jaśnista ;-) 25.04.10, 22:28
        horpyna: "U mnie nie było przymrozków (na razie). A migdałek w pełni
        kwitnienia. Swoją drogą to dziwne, że mógł zmarznąć. Minus dwa to
        przecież bywa w połowie maja."

        ...sprawa jest z tymi przymrozkami: w mieście nie było, a już
        dwanaście kilometrów od miasta było minus dwa. tam w ogóle na wsi to
        wszystko opóźnione jest o jakieś dwa tygodnie! w mieście już widzę
        migdałki kwitnące, u mnie dopiero miał pąki, które właśnie
        przymarzły. i tu znów dziwna sprawa: u sąsiada migdałki nie dostały
        w ucho: mają pąki i są ok. mój był młodziak, pewnie dlatego wrażliwy.
        Oczywiście Horpyno: co nie daje rady, trudno, musi odejść. nasz
        klimat jest trudny: w dzień słońce pali, w nocy spadki temperatury.
      • doroteja_z_brzozy Re: zimnisko nocą cholercia jaśnista ;-) 25.04.10, 22:41
        horpyna: "Swoją drogą to dziwne, że mógł zmarznąć."

        w tym samym miejscu zmarzła dwa lata temu laurowiśnia. może to taki
        ogrodowy biegun zimna? fat: jest tam cug.
        • yoma Re: zimnisko nocą cholercia jaśnista ;-) 26.04.10, 10:27
          Może tak być. Sama miałam, usilną uprawą ogrodu zmieniłam nieco mikroklimat i
          biegun przeniósł się do sąsiada, co nie znaczy, że nie potrafi zaduć i
          zamarznąć. Gorzej, idą takie jęzory zimna: co stoi na drodze jęzora, może
          zmarznąć, a dwa metry dalej cieplutko.

          Co więcej, Wieś mi się dzieli na zatorze i przedtorze i na zatorzu wiosna
          przychodzi o dobry tydzień wcześniej niż u mnie na przedtorzu, może dlatego, że
          zatorze bliżej rzeki i klimat mają bardziej morski, a ja kontynentalny :)
          Mikroklimaty to fajna sprawa. Nie ma rady, trzeba polubić.
          • doroteja_z_brzozy Re: zimnisko nocą cholercia jaśnista ;-) 26.04.10, 21:50
            yoma: "Gorzej, idą takie jęzory zimna: co stoi na drodze jęzora,
            może
            zmarznąć, a dwa metry dalej cieplutko."

            Twoja teoria jęzorowa ma sens. rzeczywiście jest tam taki przesmyk,
            w którym prawdopodobnie wyłazi jęzor (na pewno ośroniony). ;-)
            Co, Twoim zdaniem, przyczyniło się u Ciebie do ocieplenia? Jakieś
            konkretne tak zwane poważnie "nasadzenia" czy elementy ogrodowe?
            • yoma Re: zimnisko nocą cholercia jaśnista ;-) 27.04.10, 11:27
              Nasadzenia, zdecydowanie. Elementów mam mało, a jeśli, to samoróbki, bo mając do
              wyboru wydanie kasy na ławkę a na nasadzenie wybierałam nasadzenie :)

              Krzaczorów różnych nasadziłam od płota od strony lasu, raz; w ogóle nasadziłam
              różnych różno, więc ta pustynia trochę zwilgotniała; przy okazji parę zastoin
              mrozowych się zlikwidowało, jak sądzę.
Pełna wersja