enith
29.05.10, 16:13
Mam podjazd do garażu o długości 30 metrów. Po każdej stronie asfaltu mam paseczek ziemi o szerokości pół metra, dalej są działki sąsiadów (fajni ludzie). Przy tej długości podjazdu, a także trudnosci z nawadnianiem (gliniany mocno nasłonecznony stok) zdecydowałam się na krzewy tolerujace suszę. Takie, dla których nie będę musiała co tydzień ciągać węża ogrodowego na samą górę podjazdu. Mam miejsce na w sumie 20-25 krzewów o szerokości do dwóch metrów każdy. Nie zależy mi na wizualnym oddzieleniu od sąsiadów, po prostu chcę ten nieurodzaj w końcu obsadzić i za parę lat, jak się krzewy przyjmą, nie martwić się o nie więcej. Moje pytanie jest takie: czy lepiej jest zdecydować się na kilka gatunków, dajmy na to trzy do pięciu i kupić po kilka sztuk każdego? Jak je wtedy sadzić? Symetrycznie po obu stronach podjazdu? A może właśnie niesymetrycznie, to tu, to tam? A może kupić 25 różnych krzewów od Sasa do Lasa? Brakuje mi kompletnie umiejętności wyobrażenia sobie, co będzie lepiej prezentować się wizualnie, pstrokacizna czy jakiś system, a jeśli system, to jaki? Proszę o pomoc.