:( x 4

30.05.10, 22:11
1. Migdałek biały- kwitł pięknie i nagle usechł- listki, kwiaty:(

Nie było przymrozkówm nie miał mszyc ani grzybów, pod lupą sladu
robali. Niczym nie pryskany, obok niego krzaczki zdrowe i kwitną.

2. Klon czerwony- tak jak migdałek- pełen zdrowych lisci i w dwa dni
konice- wszystkie uschły:( Rośnie w innej części ogrodu.

3. Forsycja o żółtych lisciach- KOTEK SĄSIADÓW:(:(
Listki powiewału na wietrze, kotek zrobił sobie z niej zabakę, na
dwa podejscia poszarpał wszystkie gałązki, wszystkie odpadły,
zadnego liscia- rosła drugi rok.
4. Podwyższona rabata- i kotek sąsiadów- posiane rozgrzebuje,
posadzone obgryza:(
Już nie wspomnę o wylegiwaniu w rabatach, o szarpaniu kwiatów
rododendronów i azalii (dlaczego przychodzi do moich , skoro na
swojej posesji tez je "ma"
Ech, nawet nie mozna drzwi na tarasy zostawic uchylonych- bo już
jest w domu, a w domu dwóch alergików na sierśc kota:(

Jakies czarne dni:(


buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
    • tamaryszek44 Re: :( x 4 31.05.10, 00:24
      Co się dzieje, tak nagle uschły? Ja też klona czerwono listnego straciłam, a obecnie tracę kasztanowca bo nadal nic. Stoi i straszy, ale gałązki nie są suche. Nie wiem co mu jest i podejrzewam grzyba.
      Koty też u mnie bywają, ale na masakrowaniu grządek się kończy. Do roślin się nie dobiera.
      Współczuję szczerze bo mam chopla na rośliny i wszystkich mi szkoda.
    • dzambii Re: :( x 4 31.05.10, 00:34
      Na migdałka i klon nie mam pomysłu, ale na kotka tak. Kocham zwierzę
      różnorakie, ale... Jeśli kocur sąsiadów - powiadomić, że złapiesz i
      wywieziesz 100 km dalej (czego oczywiście nie możeszz zrobić, to nie
      wina zwierza). Potem kocurka złapać delikatnie i do schroniska.
      Jeśli dziki, to wypuszczą w innym miejscu. Jeśli sąsiadów, to
      zrozumieją, że to poważna sprawa. Ich zwierzę ma przebywać na ich
      terenie. Sama mam psa i wiem o czym mówię, bo mnie też to dotyczy.
      • horpyna4 Re: :( x 4 31.05.10, 07:57

        Co innego pies, co innego kot. Jak wiadomo, "na kota nie ma płota",
        przelezie przez każde ogrodzenie.

        Można spróbować "ukierunkować" kota. Nie sadzić u siebie kocimiętki,
        tylko gdzieś za ogrodzeniem. Posadzić poza swoim ogródkiem walerianę,
        ewentualnie dyskretnie po ciemku psiukać kroplami walerianowymi na
        teren sąsiada. Ogrodzenie potraktować preparatem odstraszającym koty.
        • bei Re: :( x 4 31.05.10, 09:41
          Ech...jestem w stanie zrozumiec pęd młodego kota do psikusów, ale
          nie umiem zrozumiec braku zwykłego przepraszam u sąsiadów:)
          • leloop Re: :( x 4 31.05.10, 13:20
            bei napisała:
            Ech...jestem w stanie zrozumieć pęd młodego kota do psikusów, ale nie umiem zrozumieć braku zwykłego przepraszam u sąsiadów :)


            no tak to już wkraczamy na zupelnie inne obszary, kot niczemu nie winien :?
            spróbuj rad Horpyny, ze schroniskiem nie radziłabym bo a nuż sąsiadom wcale nie będzie w głowie tam kota szukać, szkoda zwierzaka :/
            na grządki połóż bezlistne gałązki np. brzozy, kot po prostu szuka wygodnego miejsca na toaletę, obsiane przykryj ta białą lekka włókniną (nie wiem pod jaka nazwa chodzi ona w PLu), jak roślinki trochę podrosną to przestanie kopać, miedzy posadzona rozsada połóż patyki, im mniej wygodnego miejsca na siku tym rzadziej kot będzie się tam pojawiał, zajrzyj tu. sama mam podobne problemy z moja dwunastka ;).
            na gałązki chwilowo chyba nie ma rady, musi wyjść z wieku szczenięcego a forsycja odrosnie ;)
            • lellapolella Re: :( x 4 31.05.10, 13:56
              mnie też najbardziej podobają się rady Horpyny, szczególnie ta z
              "ukierunkowywaniem" kota, jak sąsiadom troszkę poniszczy, może im się stopień
              kultury podniesie.Co do włókniny, mój najbardziej na niej lubi leżeć, więc to
              pewnie zależy od osobnika.
              Poza tymi sposobami oraz oczekiwaniem, żeby kotek dorósł i spoważniał(ale wtedy
              będzie dla odmiany znaczył teren), przychodzi mi do głowy tylko zakup(albo
              wakacyjne wypożyczenie od kogoś znajomego, kto może byłby wdzięczny) psa,
              jakiegoś małego jazgota, który nie kopie dziur, może nawet leciwego. Taki york
              może? Chyba one są dozwolone dla alergików... Ale czy nie kopią? Trzeba by
              zebrać informacje:)
              W ogóle współczuję, bei, mi klon palmowy też jakby nie tenteges. Już
              powoli kładę laskę na niego, kupię bez 'Black Lace', bardziej wytrzymały a i co
              do urody można dyskutować.
              A jak u ciebie z deszczami, nie zalało ci tego towarzystwa?
              • bei Re: :( x 4 31.05.10, 14:28
                Deszcze- pada pieknie kilka razy dziennie- ja nie narzekam, bo
                drenaz robi swoje, mech nasyca sie jak gąbka- trawa wygląda
                niewinnie, chcesz klęknąc lub usiąść- i MOKRO jak w kałuży:D
                Gorzej rolnicy:(...oni mają masakrycznie:(:(
                Jedyny problem- to brakuje czasu suchego by trawę strzyc, by chwasty
                usuwac, by dosmaczać...i by nacieszać wzrok roslinami.
                Zimno, słabo siejki wschodzą:(
            • horpyna4 Re: :( x 4 31.05.10, 14:57

              Nie należy kłaść patyków, tylko je pionowo wbijać w grządkę na tyle
              gęsto, żeby przeszkadzały w przykucnięciu w celu zrobienia kupy.

              • leloop Re: :( x 4 31.05.10, 16:03
                horpyna4 napisała:
                Nie należy kłaść patyków, tylko je pionowo wbijać w grządkę


                ja kładę bo za duzo musiałabym wtykać ;) a one takie rozkrzaczone tylko w kilku
                miejscach dotykają gleby, skutecznie jednoczesne ograniczając kotom manewry ;)
                • izka2609 Re: :( x 4 31.05.10, 18:12
                  tak jak któraś napisała "na kota nie ma płota" niestety.Na szczęście nasza
                  kocica nie niszczy nam grządek,kopie w celu toalety w międzyrzędziach więc szkód
                  nie czyni.Z tym klonem czerwonym to dziwne jakieś ,na szczęście tfu tfu tfu
                  odpukac mój sie ma całkiem nieźle.I kocica tez nie niszczy krzaków ani
                  drzewek,ma rózne miejsca np.ścięty pień leżący na ogrodzie na którym ostrzy
                  sobie pazurki albo po prostu pnie drzew.Ale żeby niszczyć gałązki to nie ona
                  raczej woli polowanie na myszy,nornice i żaby choć te ostatnie to raczej z braku
                  dwóch pierwszych.U nas przegoniła już chyba wszystko i teraz chodzi po sąsiadach
                  i tam poluje.Ale teraz nie wiem czy jeszcze będzie chodzić bo wczoraj poszła w
                  teren i wróciła z podrapanym strasznie pyszczkiem,podejżewam że miała spotkanie
                  z kocica sąsiadów, która ma małe kotki i bronila swojego potomstwa jak sie moja
                  napatoczyła.
                  • bei Iza 31.05.10, 18:41
                    Twoja kotka to na wage złota, mozna z niej wzorzec kota w Sevre
                    zrobić:)- u mnie nornice szaleją a koty sąsiedzkie korzystają z
                    posesji jako trasy tranzytowej w wiadomym dla nich kierunku (nie
                    licząc kota Psikusa)
                  • yoma Re: :( x 4 01.06.10, 10:17
                    Słyszałam, że sośniną położoną można od kota osłonić, przewiewne to, a w tyłek
                    kłuje.

                    Na migdałek nie mam pomysłu. Nagła śmierć noworodków. Rojcissusy tak mają, ale
                    stare, a poza tym gdzie migdałek, a gdzie rojcissus...
                    • bakali Re: :( x 4 01.06.10, 10:21
                      Ja w sprawie kota, może zobacz którędy on przychodzi i zasłoń przejście? Ew.
                      zaczaj się kilka razy z wężem ogrodowym i polej go lekko wodą kiedy się zjawi.
                      Wiem, okrutne, ale skuteczne, nauczy się o mijać działkę kiedy kilka razy
                      zmoknie mu futro.
    • yoma Re: :( x 4 01.06.10, 10:34
      Co do migdałka, znalazłam takie
      tinyurl.com/2whwjnr
      w końcu migdałek też Prunus
      • bei Re: :( x 4 01.06.10, 13:02
        Monilioza?:(

        Ech:(

        Pada i pada, więc grzyby rosną ( w takim zimnie i grzyb ma sie
        dobrze, gdyby go tak chcieć uprawiac, zaraz by padł.
Pełna wersja