Nowy gość w ogrodzie

28.07.10, 03:36
Spotkała mnie dziś w ogrodzie przykra (początkowo) niespodzianka. Rozwijając wąż ogrodowy prawie nadepnęłam na zwłoki zagryzionego dzikiego królika. Już miałam z obrzydzeniem przekazać brudną robotę pozbycia się zwłok mężowi, gdy martwy królik się poruszył. Nie, nie ożył. To pani ze zdjęcia postanowiła upolowaną zdobycz zaciągnąć do swej nory, a ja najwyraźniej ją na powyższym przyłapałam. Stałam więc obok malutkiej łasiczki ciągnącej wielkiego królika i przyglądałam sie jej robocie z dobry kwadrans. Pani się w końcu zdenerwowała widownią (dołączył do mnie mąż z aparatem fotograficznym) i zwinęła się bez zdobyczy, porzucając ją na środku mojej ogrodowej ścieżki. Z krzaków na nas nakrzyczała, a potem cicho sza. Odeszliśmy z mężem na pół godziny, a łasiczka w tym czasie cichutko przytupała i zabrała zwłoki ze sobą. Bogu dzięki, bo nie miałam za bardzo pomysłu co zrobić z trupkiem.
Fajnie jest mieszkać w lesie :)




https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/fe/wg/pd9m/IfRwTcj1YDZ63hSeNB.jpg
    • ciociaklementyna Re: Nowy gość w ogrodzie 28.07.10, 03:54
      Jaka śliczna!
      ck
      • minniemouse Re: Nowy gość w ogrodzie 28.07.10, 07:52
        naprawde przesliczna!

        jak milo nareszcie przeczytac jakis post ze "mile zwierze, lasiczka"

        a nie: "jak ukatrupic lasiczke w ogrodzie"?

        Minnie
    • szadoka Re: Nowy gość w ogrodzie 28.07.10, 08:24
      Jaka piekna :)
      • grazia.w Re: Nowy gość w ogrodzie 28.07.10, 10:49
        Piękna.......... i kłopotliwa niestety.
        Z pewnych względów stoją u nas na podwórzu jednocześnie trzy samochody.
        Wiosną w dwóch z nich zostały pogryzione przewody od turbin (z czego w jednym
        trzykrotnie) a w ostatnim całkowicie zjedzona wyściółka pod maską. W chłodne dni
        z braku lepszego zajęcia łasice przychodziły się ogrzać przy ciepłym silniku i
        podgryzały przy okazji co popadło. Zainstalowaliśmy wreszcie jakieś
        elektroniczne odstraszacze oraz powtykaliśmy wszędzie bateryjne "piszczyki" na
        krety i nornice. Na razie się wyniosły ale co będzie dalej... nie wiadomo!
        Radzę raczej nie pozwalać na przebywanie w pobliżu domu, łasica która się
        zagnieździ podobno jest bardzo trudna do usunięcia, a że jest drapieżnikiem -
        jest nadzwyczaj uciążliwym lokatorem (oględnie mówiąc niezbyt pięknie pachnie).
        pozdrawiam
        Grażka
    • amore-pomidore Re: Nowy gość w ogrodzie 28.07.10, 11:19
      Świetne zdjęcie i piękny ogród. Co do łasiczki to bardzo cieszy mnie, że jesteś zadowolona z takiego sąsiedztwa. Zazdroszczę tak bliskiego kontaktu z przyrodą.
      • bakali Re: Nowy gość w ogrodzie 28.07.10, 11:57
        Cudowna! I podpisuję się pod postem minnie
    • enith Re: Nowy gość w ogrodzie 28.07.10, 18:18
      Kochani, dziękie wielkie :)
      Bardzo cieszę się z nowego sąsiedztwa, choć pewnie żadne tam ono nowe. Pewnikiem zwyczajnie po raz pierwszy polowanie miało miejsce w moim ogrodzie, gdy akurat tam byłam. Jestem pewna, że łasic mam tu od groma, co w niczym mi nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie. Łasice kontrolują tu zarówno populację dzikich królików, jak i kretów. Ich populację kontrolują z kolei sowy i jastrzebie, i jakoś się to tak zgrabnie kręci. Zresztą próby izolowania domu i ogrodu od dzikiego zwierza spełzłyby na niczym, bo mieszkam w bardzo zalesionej okolicy, blisko gór i na TAKĄ naturę tu nie ma siły. Mój znajomy, ranny marek i zapalony rowerzysta miał okazję w ubiegłym roku jadąc rankiem rowerem do pracy zaobserwować całkiem blisko mojego domu inne polowanie. Tuż przed nim na jezdnię wyskoczył dziki królik, a tuż za królikiem... kuguar (puma, lew górski), który na królika polował. Oba zwierzaki w momencie zorientowania się, że są na odkrytym terenie zawinęły się i zniknęły niczym sen złoty. Ten sam przyjaciel innym razem również w czasie wczesnoporannej przejażdżki rowerem do pracy w stawiku niedaleko nas dojrzał baribala (niedźwiedź amerykański/czarny), który plasnął w wodę i leżąc na plecach przyglądał się mijającym go samochodom (i rowerzystom). Wychodzi na to, że wiele tracę wstając o ósmej rano :D
    • mjot1 Re: Nowy gość w ogrodzie 28.07.10, 19:51
      I ja spieszę z wyrazami zachwytu i dla zwierza dzikiego i dla Enith
      za postawę jej tak naturalną a jakże na forum tym ostatnio unikalną.
      Początkowo z wątpliwościami spoglądałem na jej (łasicy) ogon a
      dokładnie na długość i czarne jego zakończenie. Ale jak wynika z
      wypowiedzi autorki nie jest to zwierzak nasz ojczyźniany, słowiański
      jeno zamorski a tam przecie wszystko możliwym być może ;-)

      Muszę też znakiem zapytania skwitować wypowiedź Grażki.
      Otóż zadziwiło mnie (s)twierdzenie, że łasica „oględnie mówiąc
      niezbyt pięknie pachnie”.
      Przyznać muszę, że spotykam się z tym po raz pierwszy.
      Bo i owszem są łasicowate charakteryzujące się znakiem tym
      szczególnym. Ale żeby łasica? Hm...

      Najniższe ukłony!
      Zatwardziały miłośnik zwierza (i nie tylko) wszelakiego M.J.
      • grazia.w Re: Nowy gość w ogrodzie 29.07.10, 10:08
        Kunę z łasicą całkiem pomieszałam..... Ale wstyd :) To ze złości za te
        pogryzione auta :)
        Pozdrawiam wszystkich wielbicieli fauny i flory (i żeby nie było, sama też do
        nich się zaliczam, u siebie w piwnicy np. hoduję zapamiętale traszki, którym
        moja córka nadaje niezmiennie imię Grzegorz)
      • dar61 Nowy zapachw ogrodzie 29.07.10, 22:29
        Nie o zapach zwierza, świeżo wylizanego, idzie - a o pozostawiane
        przez niego odchody.
        U mnie na strychu mamy taki kątek u zbiegu murłat dwóch, krokwi,
        sumików, łątek i wieszarów, gdzie nie sięgniesz. No, chyba że w czas
        remontu połaci dachowej, raz na pół wieku. Albo na leżąco, ze
        szczotką z wysięgnikiem kątowym ...
        A szurgoty na strychu nocne i te zapachy świadczą, że nawiedzany tam
        zakątek. Wejście po ścianie, potem w podokapiu.

        W ogrodzie kot nocą boi się łazić czasem, w bór to już na pewno
        daleko nie pójdzie, chyba że ze mną. Ma rację - królik czy kot tak
        samo smakują zapewne :)
        W ogródku odchody też są składane, zaznaczają rewiry zwierza z
        serwetką pod gardłem.

        Tako i my znaczymy, by zwierza infomować :)
    • surmia Re: Nowy gość w ogrodzie 28.07.10, 22:05
      To jest kuna :) Fajne zwierzątko.
      • enith Re: Nowy gość w ogrodzie 28.07.10, 22:24
        Nie, to zdecydowanie łasica. Po angielsku long tail weasel, po łacinie mustela frenata, po polsku łasica długoogoniasta.
        P.S. Mieszkam w USA.
        • pinkink3 powtorka z historii/ literatury staropolskiej 29.07.10, 18:25
          Ladna bestyja.))
          Czy to lasiczke mial Pasek, ten od Pamietnikow, czy krol Sobieski, bo chyba
          wszystko poplatalam?
          A moze obaj?
          Miala na imie Robak.
          • pinkink3 Re: powtorka z historii/ literatury staropolskiej 29.07.10, 19:51
            Oczywiscie, pomieszalam.
            Ten Robak to wydra byla. Bardzo madra wydra.
            Jan Pasek, wlasciciel, oddal ja pod przymusem krolowi Sobieskiemu, bo taka byla
            krolewska wola.Albo kaprys, jak kto woli.
            Bardzo ciekawa historia.

            Przeczytajcie sami:
            staropolska.pl/barok/JCH_Pasek/pam1680_01.html
            • magini kuna 31.07.10, 18:11
              Na pierwszy rzut oka zwierzątko na fotce wygląda jak polska kuna.
              Niestety mam (albo też miewam) kunę/y w domu, tzn. w dachu i nie
              jestem z tego powodu zadowolona. Zniszczyła nam świeżo wykończony
              własnoręcznie przez mojego męża dach - włazi w wełnę mineralną i
              przeciskając się wszystko ubija, zbija. Na dodatek załatwia się w to
              i znosi zapasy, co zaczynamy już czuć. Potrafi zataszczyć na piętro
              bochen chleba (inna sprawa skąd ma świeży bochen chleba?!) - wiem,
              bo porzuciła go na balkonie - za wielki był i się nie mieścił w
              jej tajemne korytarze. Niesie w ten sposób, że wspina się po ścianie
              tylnymi łapkami, a zdobycz taszczy w przednich. Po czym robi się
              płaska i wciska w dziurę w dachu.

              Swoją drogą zadziwia mnie jej spryt, jest śliczna, ma bystre oczka,
              ale według mnie jest szkodnikiem. Oprócz zniszczeń w domu,
              regularnie wykrada jajka ptasie z pozakładanych przez nas budek i
              zabija ptaki. W tym roku mamy zauważalnie mniej ptaków (czyt. mniej
              odchodów na schodach i balkonach ;-))Od razu powiem, że budki były
              zrobione tak, by koty, kuny i inni myśliwi nie mogli się do nich
              dostać.
              No i straszy mi dzieci hałasując w poddaszu.
              Wiem, że dla niej ja jestem szkodnikiem - to ja zbudowałam dom na
              jej terenie.
              Pozdrowienia dla miłośników kun i łasic.
              • dar61 Ad kun szkód kuńczenia 01.08.10, 11:49
                Proszę się nie zniechęcać, Szanowna {Magini}, a uzbroić w
                cierpliwość.

                W naszym osiedlu, jak najstarsi tu sąsiedzi mi opowiadali, też
                mieliśmy kuny na stałe, miały gniazdo na strychu, ale znikły.
                Zaglądają teraz rzadko, tylko widać po ich odchodach, układanych na
                widoku, demonstracyjnie - a to na środku chodniczka w ogrodzie, a to
                na najwyższym kamieniu - że to nadal ich rejon.

                Jak znikły z domu?
                Moż to wtedy, z 15 lat temu nazad, kiedy ostatni sąsiad -
                świeć Panie mu
                - zaniechał ostatniej hodowli kurek na naszych
                wspólnych ogródkach.
                Po zniknięciu kur znikły też i myszy domowe, co worki z paszą
                sąsiadom dziurawiły, potem wróble, co z kurami się wspólnie pasły,
                znikły też i lisy, co kur nadwyżkę zapłotową zmniejszały, mniej much
                mamy, jaskółki dymówki też wcięło...

                Sąsiedzi wreszcie przestali trzymać psy na dworze, bo nie miały już
                czego pilnować.
                Wtedy zaczęły nam znów zaglądać na warzywnik zające, choć rzadko, na
                stałe znów zapłotowo mamy sarny, nadal jest wieczorny gość, ten, co
                się pono wkręca we włosy, znów nocą słychać
                szczekania niedaleko w boru, zamiast tej bezmyślnej
                psiej klapaniny przez pół nocy.

                Mnie trochę zawadza, że znów trudno jest Mleczną podziwiać
                nocą, bo każdy sąsiad sobie modnie światła nagankowe, z automatem, a
                jakże, założył, światełko, co każdego nocnego kota, każde przejście
                pode oknem oświetli szprycą światła 200-watowego, sąsiada w okno
                wabiąc ;)

                Ale wystarczy poczekać chwilkę, by automat zgasł, rozsiadając się
                wygodnie na ławce i oczy świetlnie "odszprycować", lunetę na trónóg
                wstawić, podregulować, ku Wenus nacelować - a wtedy znów widać
                nieboskłon w całej nocnej krasie naszej polany, ciut brzegem
                horyzontu obcięty przez Nasz Bór.

                Może i takie zmiany czekają okolice {Maginiowe}, czego z całego
                serca życzy i jej, i forumianom

                Dar61

                P.S. Ptaki? O tych potem.
                D61
              • dar61 Ptaków mnożeniu pomoc dać... 01.08.10, 12:47
                {Magini}, z żalem:

                ...regularnie wykrada jajka ptasie z pozakładanych przez nas
                budek i zabija ptaki...


                Zabijanie ptaki niwelują drugim lęgiem w roku, niektóre w Polsce i
                trzecim. Niektóre mają w lęgu i kilkanaścioro przychówku!

                ...budki były zrobione tak, by koty, kuny i inni myśliwi nie
                mogli się do nich dostać...


                Kradną jaja z budek, a te są bezpieczne?
                Coś nie gra!

                A. A czy te budki były wykonane na postać budki z
                przedsionkiem?
                Takiej, ci jej boczne ścianki wyglądają na odwróconą literę L"?
                Z wystającym, zabudowanym gankiem?
                W takim typie budek [obrazka nie mogę z sieci wyłuskać] długość
                odcinka, załamnego zejściem w głąb dna budki, jest taka, że żadna
                łapa, kunia i kocia, lęgu nie sięgnie.
                Ciut więcej trzeba czasu na zbicie z desek tej budki poświęcić, ale
                warto.
                Wiem, bo zmajstrowałem ją :)

                B. Budki u {Maginiów} może mają na swej - słupa, czy pnia
                drodze, kryzę z drutów rozczapierzonych parasolowato, lekko w
                dół gęsto sterczących? Podobną do obroży psiej, zwanej kolczatką,
                wywiniętej kolcami na zewnątrz?
                Taką można kupić, choć to trudne, ale i samemu zmajstrować.
                Łatwo się ją wiesza, haczykiem stabilizuje.
                Mnie się udało ją zmajstrować. Trochę drutu poszło :)

                C. Czy kryzę zastępuje u {M.} może blacha, na 20, 30 cm
                opasująca pień/ słup na obwodzie? Uniemożliwiająca wbicie się tam
                pazurów kunie, łasicy, kotu, niedźwiedziowi i koala?
                Nieestetyczne, ale skuteczne.
                Ale tylko wtedy, gdy słup jest soliterem, a u drzew - jeśli
                do gałęzi drzew z budką nie dotula się za blisko inne drzewo w
                sąsiedztwie zasięgu skoku kota, kuny, łaski [łasicy], pilchy, łaszy
                czy Kubusia z sąsiedztwa...
                Choć, hmmm, gdyby dać i blachę drugą, ponad budką to... eee - jakby
                to wyglądało.

                D. Dalej - czy te budki mogłaby {Magini} podwiesić na ścianie
                domu, ze strony rzadko nawiedzanej przez domowników, byle gładkiej i
                niepołudniowej? Najlepszy tu jest siding z paneli
                plastikowych.

                E. Ewentualnie można by też bezpiecznie budkę uwiesić u
                pułapu szerokiego okapu dachu. Ma okap {Magini}? I niekrótką drabinę?
                Co rok taką podokapówkę u mnie nawiedza jakaś ptasia rzadkość!

                F. Fakt, może budka u {M.} wygląda jak
                ta tutaj
                , na 2. od góry zdjęciu, taka z blachą na przedzie?

                Ta jest naprawdę bezpieczna.
                Blacha się je trochę grzeje, więc wieszamy budkę tę na
                niepołudniowej wystawie.

                Inne sposoby, jak opatulanie pni drzew czy słupów odizolowanym
                przewodem elektrycznym pod napięciem, bardzo skuteczne - co testował
                przeciw kotom mój znajomy - nie polecam i się o nie nie pytam ;)

                Jak to wszystko nie ochrania lęgów ptaków przed zniszczniem przez
                ssaki, to powodem hekatomby mogą być inne ptaki, nawet dzięcioł.

                Sposoby ochrony B. C. D. oraz E. są skuteczne nawet dla budek
                otwartych, półotwartych i kieszeni lęgowych z gałęzi.

                - Dar, masz jeszcze jakieś pytanie?
                - Nie, a dlaczego?
                - Inni też chcieliby o coś spytać...
                - ... :)

                .
                .
                .


                P.S. Dwie budki wmajstrowane w otwory po sękach w ścianie garażyku
                to u mnie jeszcze żaden kot...
                - Sio, sio!
Pełna wersja