enith
05.08.10, 19:48
Zawsze kupuję rośliny w donicach, nigdy z gołymi korzeniami. Staram się kupować u renomowanego ogrodnika, ale mimo wszystko zdarza mi się, że wyciągam z donicy roślinę z kłębem korzeni, okręcających się wielokrotnie wokół bryły korzeniowej. Istny szlag trafił mnie parę dni temu, gdy po wytarganiu (dosłownie) jakiejś tam odmiany wiburnum z 10 litrowej donicy, zorientowałam się, że są tam same korzenie, a ziemi niet, nic, nul, zero. Po prostu kłąb powykręcanych na wszystkie strony i zbitych na kamień(!) korzeni. Próbowałam toto rozluźnić rękami, ale i z pomocą piły byłoby mi trudno. Posadziłam do dobrej żyznej ziemi, podlałam bardzo mocno i mam nadzieje, że się roślinie poprawi. Moje pytanie jest takie: co robić z taką zbitą bryłą korzeni, by ułatwić roślinie adaptację na nowym stanowisku? Czy można bryłę pociąć? Potargać grabkami? A może nic nie robić, a roślina sama się "zrelaksuje" w ziemi? Pytam, bo wczoraj zakupiłam krzew, na który ostrzyłam sobie zęby już od dawna, ale finanse nie pozwalały. Dziś będę go wysadzać do trochę większej donicy i już się boję, co zastanę, gdy tę bryłę korzeni wyciągnę ze starej donicy. Nie chcę tej rośliny stracić, bo kosztowała mnie fortunę, jest stara (co najmniej 10-15 lat) i zwyczajnie piękna i serce by mi pękło, gdybym ją uszkodziła przy przesadzaniu. Jak sobie radzić w takiej sytuacji?