A co z Wami znowu?

29.03.04, 19:03
Bo tak jakoś jakby tu ucichło... Jakby jakiś marazm większość ogarnął...
Czyżby to „słabizna wiosenna” (owa boleść lenistwem strasznym się
objawiająca) żniwo swe zbierała? Chyba jednak przedwcześnie?
Więc cóż z Wami? Czyż faktycznie wszyscy w dzikim szale z obłędem w oczach
rzucili się oto na Matkę Ziemię i w zapamiętaniu kopią ją bez litości aż do
sił opadnięcia? I za co? I w jakimż to celu? Czyż uzasadnieniem ma być
nadzieja na nać dorodną? To ma być powód tak niecnego czynu? O zgrozo, z kim
ja przestaję?!
A czemuż to nie wyścibicie nosa poza opłotek swych grządek? Czyście nie
ciekawi, co czyni w swym ogrodzie On; Wielki Ogrodnik?
Boć przecie ogród to nie tylko kwiatki i rabatki. Prawdziwy ogród jest
właśnie tam za opłotkami. Popatrzcie jak w nim szaleją ptaszęta w tańcach aż
kipiących uczuciami, posłuchajcie ich zalotnych serenad, o spójrzcie tam już
kwitną zawilce a i pewnie gdzieniegdzie już zakwita knieć...

To ja sam mam łazić po chaszczach by to wszystko stwierdzać?
To, po jakie licho w takim razie mi internet?

Najniższe ukłony!
Z wyrzutami oburzony M.J.
    • jolajola1 Re: A co z Wami znowu? 29.03.04, 20:22
      nad polami ptaszyska latają i drą dzioby, jakos dźwięk mi się skojarzył ze
      zbożem dojrzewającym, upałem i lipcem, więc byłżeby to skowronek ?
      ... no bo nie widać, a dźwięk w górze dzwoni ?
      • wkrasnicki Re: A co z Wami znowu? 29.03.04, 21:00
        No a jakze, chodzi sie i to zbyt duzo nawet, bo nozki przeforsowane. A co do
        kopania to zrobilem to z miesiac temu, wiec teraz tylko grabiami Matce-Ziemi
        nieco zmarszczki wygladzam. Zreszta rzeczywiscie nie trzeba sie spieszyc.
        Narazie posialem groszek pachnacy, zasadzilem garsc irysow cebulkowych, dalem
        papu trawce i juz. Tisze idiesz, dalsze budiesz jak mawiaja Francuzi. ;-)
        • jolajola1 Re: A co z Wami znowu? 29.03.04, 21:38
          oglądałam pąki, małe jeszcze
    • natka00 Re: A co z Wami znowu? 30.03.04, 08:39
      OOOOoooo no ja dorodna jestem :) więc w ziemi grzebać nie muszę :)
      Donoszę: w moim przydomowym zagajniku leśnym zakwitły niebieskie kwiatuszki,
      cos podobnego do przebisniegów ale kwiaty jakby podwójne, wyglądają cudnie:)
      Grządek u mnie zadnych więc przygladam sie pączkujacemu modrzewiowi, i bzom
      (lilakom) no i jasminowcom. GABI moja kochana dolki kopie nadal i to z coraz
      wieksza przyjemnoscia :)
      Slonko zza chmurek wychodzi...
    • jerzy.wozniak Re: A co z Wami znowu? 30.03.04, 13:30
      Mjociku bez nerw – toć przecież Ty piszesz o tym najciekawiej i porywająco,
      mając tyle pary do pisania co transyberyjska kolej lub ino nawyt więcej! My tu
      przywykli do czytania ciebie, więc nie rozumiem skąd te dąsy, a ku mojej
      rozpaczy piszesz waść coraz oszczędniej – co, klawiatura się nie wypisze, a
      post na 1000000 znaków tyle samo ceni się w wysyłce co trzy zdania. Więc nie
      dziw się że cicho – cicho, bo nie słychać ciebie. Widocznie podglądnie przyrody
      zajęło cię bardziej niż nasze skromne opowieści. Ja zresztą jako wyrobniczek
      ekszpercik nie mogę tu pisać i pisać bo to wasze forum, ja tu tylko czasem
      lekko zamiotę. Nie dąsać się proszę tylko pisać co ci ślina na język – cholera
      jak to zmetrafrazować na komputer? Zaraz – co ci się zdrowo klepnie po
      klawiszu, a może co ci paluchy wystukają, a może tak co do głowy strzeli to
      paluchy powielą? No pisać, pisać bo powoli się opuszczacie. Tu na form o
      ogrodzie i życiu grzebanie w ziemi, koszenie trawy zarzucanie sąsiada słowami
      powszechnie uznanymi za obraźliwe i inne ważne zajęcia nie zwalniają
      uczestników od pisania opowieści różnych najlepiej nie związanych z ogrodami.
      Do piór bo ekszpert może usnąć!
      Jurek
      • ptasik Sam tego chciałeś M.Jocie:)))) 31.03.04, 10:27
        Milczę? No może troszkę, bo wszystko z racji pory roku wiruje jak w
        kalejdoskopie i człekowi juz na internet czasu nie staje:)
        Ale, ale, wcale o Was nie zapomniałam, wręcz przeciwnie:)
        Zafascynowana pomysłem Zawisaka z fotografii otóż postanowiłam, że i ja dla Was
        zbiore swoich fotograficznych, katulowych 17 mgnień wiosny i latam tedy z
        aparatem po ogrodzie i okolicy, choć latam to nie dokońca jest właściwe
        określenie bo więcej sie czołgam w poszukiwaniu pionierów, tj. tych
        najmniejszych, ale jakżeż cudownych roslinek , które właśnie tuż przy ziemi
        kwitną i mrugaja do mnie jak je znajdę kwiatkami białymi, łosowiowymi i
        fioletowymi....
        A jak byłam w niedziele w lesie to najpierw spotkalam słonia:)))) Tak, tak
        szłam sobie przez las z głową spuszczona w poszukiwaniu roslinek przeróznych i
        nagle zatrzymałam sie tuż przy nodze słonia:)))) Znaczy tak dokładnie sobie
        pomyślałam uderzając głową w pień bukowy..... Westchnęłam w zachwycie, bo nie
        wiedziałam, że moim lesie są słonie i poszłam dalej... Ale daleko nie uszłam bo
        wlazłam na swoje pierwsze tego roku kwitnące zawilce..... Ja leżałam, robiłam
        fotki i znowu wzdychałam a moje nakochańsze pod sloncem psisko na komendę
        Bysiek usiądź i poczekaj - usiadł, patrzył na mnie z dzwiną nawet jak na psa
        mina i czekał:)))))

        No ale to nie wszystko, bo i pąki na drzewach i kwiatach przyciagaja, czarują i
        zatrzymują człowieka na chwiiiiiiiiiiile....
        No a jeszcze te co z ziemi wyłaża, tez czaruja:)))
        I choć czas przesuniety to kazdego dnia nie zauwazam kiedy sie robi ciemno:))))

        Poza tym rzeczywiscie troche Mateczce ziemi ostatnio nakopałam, bo krzaki
        przesadzalam a i ziemie pomalutku na rozne roznosci szykuje:)))))

        No i temat mi najblizszy - czyli ptaki, ptaszki, ptaszory.....
        O tym by mogla godzinami, ale nie wiem czy wytrzymacie:))))
        No to moze tylko powiem, ze:
        1. wrocily Kaski, sroki i remontuje gnaizdo
        2. przy budkach da sie zaobserwowac potencjalnych lokatorow, zaden sie ejszcze
        nie zdecydowal ale wierze, ze to kwestia czasu
        3. spiewaja z wszystkich drzew i krzewow w okolicy calymi dniami
        4. 10 m od ogrodzenia usadowil sie skowronek, wierze, ze z zamiarem zalozenia
        tam rodziny
        5. kawalek dalej z podobnymi mam nadzieje intencjami w swoje wladanie ziemie
        wziely trznadle
        6. w karmniku ptasiat coraz mniej, ale te najwytrwalsze, bogatki potrafia
        przyleciec nawet wtedy kiedy noc eweidentnie wygrywa juz z dniam
        7. wczoraj nad domem latal jakies dostojne rudawe drapiezne ptaszysko, po
        rozmiarach sadze, ze byl to myszołów ubariwony w ten sposob.
        8. od paru dni obserwuje u siebie rudzika, ktory dzisiaj to zrobil mi nawet
        taka o to niespodzianke, ze usiadl 1,5 m od okna w ktorym znalazlam sie w
        najwlasciwszym czasie:)

        No a w sobote razem z siostra zaobserwowalysmy na oziminie przed domem nowy
        gatunek ptaka, a było mniej więcej tak. Pracowałysmy w ogrodzie, ptaki nam
        pieknie śpiewały i od czasu do czasu rozglądałyśmy sie po okolicy, żeby
        wypatrzeć śpiewaka.
        Nagle Siostra mowi do mnie:
        - patrz bocian stoi na polu
        Pytam:
        - gdzie, gdzie?
        No to Ona pokazuje palcem, ja patrze i stwierdzam, ze rzeczywiscie cos bialego
        sie tam rusza, ale zem slepawa to pytam:
        - i co robi?
        Honorata odpowiada:
        - je żabki
        Mówię wymądrzając się:
        - chyba raczej dżdżownice, ale pójdę do domu i sprawdzę przez lornetkę.
        Z wypiekami na twarzy poszłam, wziełam lornetkę stanęłam w oknie i się gapię,
        ale, ze jak na moją ślepotę to i lornetka przy tej odległości była zbyt słaba
        wołam swojego Chopa:
        - chodź, chodź szybko i zobacz bocian siedzi na polu
        Chop wziął lornetkę, popatrzył i odrzekł
        - bocian????? to workowiec pospolity:)))))
        I tak o to, razem z siostrą zostałysmy odkrywcami nowego gatunku ptaków -
        workowców pospolitych, upierzenie białe, mało płochliwe i strasznie przywiązane
        do miejsca, bo do dzisiaj tam stoi i wyjada dżdżownice:))))
        Jak powiedziala Honoracie to też pobiegła po lornetkę, żeby się
        poprzyglądać:))))
        Obie jestesmy z siebie bardzo dumne:)))

        To tyle, na teraz, ale nie obiecuje, że koniec:)))
        • mjot1 Dzięki 01.04.04, 11:22
          O! właśnie o to mi Ptasiku szło!
          Człek nie musi pałętać się gdzieś po krzakach… usiądzie sobie wygodnie przed
          monitorem… kilka razy stuknie w klawisze i już wie, co w trawie piszczy.
          A piszczy przecie okrutnie!
          Dzięki serdeczne Ptasiku!
          Liczę tak sobie cichuteńko w duchu, że a nuż i inni co nieco pisną…

          Najniższe ukłony!
          Zadowolony i jednak nadal pełen nadziei M.J.
      • wkrasnicki Wszystko gra :-) 01.04.04, 12:30
        Im wiecej nas w polu, tym mniej na forum, poki internet nie dotrze pod
        strzechy. ;-)
        Mysle, ze kazda wolna chwile spedzac bedziemy teraz w ogrodzie ze zmarszczonym
        czolem lypiac na kazda wieksza chmurke, i zzymajac sie na tych ktorzy przewiduje
        pogode niezgodna z naszymi oczekiwaniami.
        Bo tez i powiedziec trzeba, ze sie nam ta dobra pogoda zwyczajnie nalezy.
        Koszty zwykle ponad stan zostaly poniesione, nasiona przegryzaja juz torebki
        chcac na wolnosc, cebule zakwitaja w mrocznych odchlaniach piwnic, widzac chocby
        promyk swiatla latarki. Parapety jecza pod ciezarem wysianych roslinek.
        Narzedzia rdzewieja, wiec kto moze to ...w pole, bo wlasnie sloneczko chce nam
        pomoc i to zupelnie za darmoche. :-)
        • malinarak Oburzenie 01.04.04, 12:46
          MJot ma rację. Straszne, wiosenne (trzeba nazwać to po imieniu) lenistwo mnie
          ogarnęło.
          Do południa w pracy trzeba się wykazać.
          Po południu grzebnąć coś w ogródku i obsiać parapety.
          Wieczorem nie chce się już palcem w klawiaturę klepać.
          Ogród(ek) robi się piękny. Wszystko obudziło się do życia.
          Trawnik pełen ślicznych, kolorowych, uśmiechniętych stokrotek.
          Lada chwila rozkwitnie forsycja.
          W ogródku pięknie.
          Za to w lesie ; o zgrozo!!!!!!
          Byłam w poniedziałek na spacerze w małym lasku ,niedaleko domu.
          To co zobaczyłam ,to zatrzęsło mną ogromnie.
          Las tonie w śmieciach. Wszystko tam jest.
          Nawet stary telewizor i kawałek starej wersalki.
          Strasznie jestem wkurzona .Poobcinałabym ręce tym ludziom, którzy to
          zrobili!!!
          Oczywiście zaraz we wtorek rano napisałam odpowiedni liścik do UMiG.
          Ale czy coś to da ?!?!
          Dobrze, że jest to FORUM, to mogę trochę odreagować i nakarmić duszę.
          Pozdrawiam serdecznie.
          Wzburzona Malina

          • grau Re: Oburzenie 01.04.04, 14:13
            malinarak napisała:

            Za to w lesie ; o zgrozo!!!!!!
            > Byłam w poniedziałek na spacerze w małym lasku ,niedaleko domu.
            > To co zobaczyłam ,to zatrzęsło mną ogromnie.
            > Las tonie w śmieciach. Wszystko tam jest.
            > Nawet stary telewizor i kawałek starej wersalki.
            > Strasznie jestem wkurzona .Poobcinałabym ręce tym ludziom, którzy to
            > zrobili!!!
            > Oczywiście zaraz we wtorek rano napisałam odpowiedni liścik do UMiG.
            > Ale czy coś to da ?!?!
            > Wzburzona Malina

            Da, da !!!
            u mnie tez bylo Wszystko
            posprzatali, wywiezli - trwalo to kilka miesiecy
            zbudowali zasieki antysamochodowe
            pomoglo :)))
            jest czysto !!!

            czego wszystkim zycze

            sz.
    • elaos Re: A co z Wami znowu? 01.04.04, 13:51
      Dla mnie za niecałą godzinę będzie piątekpopołudniu.
      Wyjeżdżam na swoją wieś, zobaczę co słychać w polu, w lesie i w ogrodzie, o
      czym świergolą ptaki. Co nieco posieję, posadzę, odeśpię przesunięcie czasu i z
      naładowanymi akumulatorami (mam nadzieję) wrócę w poniedziałek do pracy
      (niestety).
      • ptasik Służę pomocą... 01.04.04, 14:50
        W zakresie przytrzymywania tych wszystkich gnojków (napisane świadomie) co to z
        lasu i nie tylko śmietnik robią w czasie jak im wspólnie koalicyjnie będziemy
        ta wstretne łapy ucinać....
        Albo może lepiej niech sprzatają, aż wszystkich lasów przynajmniej w kraju nie
        wysprzatają a my im tylko strazników zapewninimy?
        Mnie też za każdym razem trafia szlag jasny, jak idę do swojego lasku i
        cholernie mocno boli i piecze, echhhhh....
        • ptasik Uprzejmie donoszę:) 01.04.04, 15:03
          Że o to i mnie wreszcie wczoraj dane było pierwszego tego roku motyla cytrynka
          zobaczyć, leciał od miasta w strone mojej wsi co zonacza mam nadzieję, że dziś
          będzie już w moim ogrodzie:)
          Poza tym uprzejmie donoszę, że mnie doniseiono, że o to dziś dzień historyczny
          bo za domem sadzą las...
          I jeszcze uperzjmiej donoszę, że o to rudzik, którym się Wam wczoraj chwaliłam
          rano, wieczorem zafundowal mi spotkanie oko w oko - wrażenia były niesamowite:)
          I na sam koniec swoich doniesień donoszę, że:
          1. forsycja już kwitnie
          2. pąki na drzewach owocowych już się pomalutku jakby zaczynały otwierać, lada
          moment pękną
          3. a w trawie wczoraj nowe kwitnące znalazłam:)
          17 katulowych mgnień wiosny jest już prawie gotowe:)
          • piasia Re: Uprzejmie donoszę:) 01.04.04, 20:28
            Uprzejmie donoszę:

            Rozsadę wystawioną na balkon w celu zahartowania ptaki schlastały okrutnie.
            Nawet nie zjadły, tylko pocięły łodygi i zostawiły.
            Motylki cytrynki i rusałki pawiki pojawiają się całymi stadami.
            Na jabłoni gruchały do siebie dwa wróble mazurki, a potem trzy sikorki
            modraszki.
            Na sośnie koło szkoły siedziały jakieś dwa drapole - ale że jestem ślepawa
            podobnie jak Ptasik, a w dodatku nie mam ani lornetki, ani Chopa więc nie wiem
            co to były za drapole i czy to w ogóle były drapole.

            A propos przygody z "workowcem pospolitym"....
            Swego czasu zaalarmowałam straż miejską, że po rzeczce pływa zadem do góry
            martwy łabędź. Widziałm go z okna tramwaju. Następnego dnia dzwonię ( a dyżurni
            strażnicy to b. fajne chłopaki) a oni w smiech - to nie był łabędź zadem do
            góry, jeno wydęta powietrzem biała reklamówka...

            Poza tym u mnie jeszcze wszystko śpi. Ledwie kilka krokusów z ziemi wylazło.
            Niebieskie kwiatuszki podobne do przebisniegów to najprawdopodobniej cebulica.

            • ptasik Re: Uprzejmie donoszę:) 02.04.04, 12:35
              piasia napisała:

              > Rozsadę wystawioną na balkon w celu zahartowania ptaki schlastały okrutnie.
              > Nawet nie zjadły, tylko pocięły łodygi i zostawiły.

              Widac ta rozsada nie po ich mysli byla:)))))

              > Motylki cytrynki i rusałki pawiki pojawiają się całymi stadami.

              Chyba bede szczekac i warczec z zazdrosci, wrrrrrrrrr

              > Na jabłoni gruchały do siebie dwa wróble mazurki, a potem trzy sikorki
              > modraszki.

              Pi.Asiu - jak to trzy?:)))))znaczy jak to trzy do siebie gruchaly? rozumiem
              jeszcze gdyby ona siedziala znudzona, a oni o nia walczyli ale trzy
              gruchaly?:))))))))

              > Na sośnie koło szkoły siedziały jakieś dwa drapole - ale że jestem ślepawa
              > podobnie jak Ptasik, a w dodatku nie mam ani lornetki, ani Chopa więc nie
              wiem
              > co to były za drapole i czy to w ogóle były drapole.

              Załóżmy, że drapole:))))))) Pi.Asiu - w kazdym razie dwa i ptaki?:)))))

              >
              > A propos przygody z "workowcem pospolitym"....
              > Swego czasu zaalarmowałam straż miejską, że po rzeczce pływa zadem do góry
              > martwy łabędź. Widziałm go z okna tramwaju. Następnego dnia dzwonię ( a
              dyżurni
              >
              > strażnicy to b. fajne chłopaki) a oni w smiech - to nie był łabędź zadem do
              > góry, jeno wydęta powietrzem biała reklamówka...

              No i sama powiedz, jak ja bym mogła Cię nie lubić Pi.Asiu?:))))))
              Mój workowiec stoi na posterunku i dalej zajada:))))))

              > Poza tym u mnie jeszcze wszystko śpi. Ledwie kilka krokusów z ziemi wylazło.
              > Niebieskie kwiatuszki podobne do przebisniegów to najprawdopodobniej cebulica.

              A u mnie co dnia odnajduje nowe kwitnące i to jest cudowne:)
              A w tym lesie co to go od wczoraj sadza juz rosna modrzewie:)
    • danam Wiosenny "drapantus"! 01.04.04, 20:45
      Słoneczko uśmiecha się złociście. Jedne ptaszęta śpiewają inne kłócą się, a
      jeszcze inne wyszukują dogodne miejsce na gniazdko.
      W tej powietrznej scenerii nasza posesja wyglądała jak pobojowisko. Zwały
      jesiennych liści, których nie udało się uprzątnąć przed opadami śniegu,
      patyczki, które wiatr postrącał z buczka i ta biedna „wymiętolona” trawa,
      brrrrr!
      Zebrałam wszystkie siły, wzięłam „drapaczkę” w ręce i rozpoczęłam porządkowanie.
      Po dwóch dniach „drapantusów” podwórko wygląda imponująco. Spaceruję po nim z
      psem i dwoma kotami dumna jak paw.
      Nawet moja męska połowa po powrocie z pracy i po obiadku, wychodzi popatrzeć,
      co też dzieje się w ogrodzeniu.
      Na drzewkach już widać pączki, trawa z dnia na dzień coraz bardziej zielona, a
      na błękitnym niebie szybują wspaniałe myszołowy.
      Gdzieś z głębi lasu dobiega krakanie kruków.
      Za płotem na górce 7 sarenek bacznie obserwowało moje zmagania z liśćmi i gdyby
      nie pies, to pewnie dłużej patrzyłybyśmy na siebie.
      W drugiej części podwórka pod wisienkami towarzyszył mi trznadelek. Ubrany w
      cytrynową kamizelkę i tegoż koloru czapeczkę podążał za mną wybierając, co i
      rusz jakiś przysmaczek. Pod dachem stodoły natomiast urzęduje pełzacz leśny
      (może ogrodowy?). Mam nadzieję, że właśnie tam będzie miał gniazdko. Dwie budki
      lęgowe zasiedliły już kowaliki, a przy kolejnych dwóch, co i raz wybucha
      awantura między sikorkami.
      Ileż można ciekawostek zauważyć przy wiosennym „drapantusie”.

      Serdecznie pozdrawiam.
      Dumna jak paw Danuta.
      • ptasik Dana - Tobie to dobrze:) 02.04.04, 12:31
        Nie dość, że w czasie kiedy my ciezko pracujemy Ty sobie mozesz wiosenny
        drapantus odstawiac to jeszcze tyle ciekawych rzeczy przy okazji widzisz:)))
        Co do pełzacza w Twoich krzakach to na 99,9 % jest pełzacz leśny, kowalikow Ci
        zazdroszcze jak cholercia i tylko na otarcie lez zostaje mi workowiec i rudzik,
        ktory rano mnie przywital z tej samej sliwki:))))
    • mjot1 Paskudny dzień...? 08.04.04, 19:24
      Joooj paskudny dzień... I nie tylko dlatego że taki dżdżysty i wietrzny. Miałem
      dziś w wyłącznym władaniu trzy gabinety i cztery biurka! Tyle szczęścia na raz!
      Marzenie milionów... Nie znoszę okresu przedświątecznego! Jeszcze jakoś
      przetrzymać jutrzejszy dzień...
      Lecz gdy tylko wylazłem z pracy usłyszałem charakterystyczny głos żurawi i od
      razu humor mi się poprawił. Leciały biedaki klasycznym podwójnym kluczem w
      kierunku NEE i to smętne nawoływanie... Nawet słoneczko jakby próbowało przebić
      się przez chmury!
      Potem dostrzegłem kanię! Widziałem ją, co prawda przez okna autobusu, lecz na
      tyle długo i blisko by móc jej się przyjrzeć. Rysowała nad polami przedziwne
      esy floresy... Jako charakterystyka niech Wam wystarczy jedno słowo ona jest
      piękna!
      A gdym już człapał, gdym minął zabudowania i gdy słyszałem już tylko rwaną
      wiatrem pieśń ptasząt i huk lasu to momentalnie troski poszły precz! I chmury
      się rozerwały i słoneczko przelazłszy przez nie zawisło nad ścianą lasu masując
      ciepłymi palcami promyczków wysmaganą deszczem i wiatrem okolicę... Miły
      pogodny wieczór...

      A Kropka jednak ani chybi musi coś knuć!

      Najniższe ukłony!
      Spoglądający na ciemny rysunek lasu na tle jaskrawego nieba M.J.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja