czym obsadzić droge 200 metrów?

20.12.10, 12:31
bedzie domek.
moze za rok. ale jest problem. domek stoi na gorce. do domku prowadzi taka nasza droga. i trezba ja obsadzic z jednej strony. z jednej jest siatka i beda iglaki. ale z grugiej jest gole pole, wygwizdów nie z tej ziemi, zawiewa teraz sniegiem-teraz pol biedy, ale jak bede mieszkac? chce zrobic osolne, zeby jakies krzewy choc troszke zatrzymywaly snieg, wiatr, byly dekoracyjne, ladne, sliczne:)takie do 2 metrów wysokości:) ale wymagan..Wy sie znacie, ja wogóle-licze na pomoc-jak zawsze!
nie mam fotki drogi. bylam dzisiaj, chcielismy dobrac kolor okien i to byla walka z zaspami, zeby tam dojśc.
    • grochalcia Re: czym obsadzić droge 200 metrów? 20.12.10, 13:17
      bo ja myslalam o jakims berberysie. Atropurpurea może? w lipcu mamy miec 100 sztuk jej w doniczkach p9, to akurat bedzie:) albo Aurea?
      ale ja na liściastych sie nie znam, dlatego pytam.
      myslalam tez o dereniu....ale którym?
      tak praktycznie tylko sie martwie, ze jak dzieci beda na sankach zjezdzac i w te berberysy wpadna to sie pokłuja:P
      ale z drugiej strony ladny zywopłot bedzie, nie?
      • dar61 Radocha na 200 metrów 20.12.10, 16:36
        Warto rozłożyć to obsadzanie granic na kilka lat, zdobywać różne krzewy i niskorosłe drzewka.
        200 metrów, ho-ho! Toż tam można poszaleć i z iglakami, i z liściastymi, małych drzewek pozdobywać plejadę. Jedyne pytanie byłoby, czy tam gleba nie za sucha/ podmokła, nie za uboga/gliniasta, czy wygwizdowo [wtedy sadziłbym jesienią] i czy zimą będzie penetracja [zgłodniałych] zającowatych [ogrodzenie siatką wgłębiane przed podkopami - i nie za niskie, bo sarny...].
        Reszta to sama przyjemność, byle podsypać w dołki [na piaskach - iłów i na odwrót, podkompościć], podlać nieco na starcie, a po zaściółkowaniu nie mieć powodu do podlewania w przyszłości...

        Jak dla mnie to przy wjeździe, w najniższym [?] miejscu, posadziłbym wyższe rośliny - niewysokie [docelowo] drzewka, począwszy od wisienek ozdobnych, różnych jarzębów, rajskich jabłoni, oliwników itd., a w wywyższonych partiach ogrodzenia i drogi właśnie niższe, z wszelakich kwitnących i nie. Wybór jest tak bogaty - od irg, ogników [zimozielone w praktyce], poprzez właśnie berberysy [bo właśnie są niewysokie], śnieguliczki, wszelakie róże dzikie, kaliny, trzmieliny, bzowiny lilakowe - wszystkie są niedrogie, łatwe do samodzielnego namnażania z pędów.
        Zachwalam poprowadzić je w formie właśnie nieformowanej, niestrzyżonej - po kilku latach będą gęstwą - do dalszego namnażania.
        Przy wjeździe na teren posesji - na kilku, kilkunastu metrach od ogrodzenia, przy ewent. bramie - dobrać warto "bezpieczne" nasadzenia niewysokie, dla widoczności ... stangretom.

        Część odcinka drogi najbliżej domostwa można by okolić podwójnym trejażem, nad nim dać nadbudówkę nośną i obsadzić pnączami - tworząc niby altankę na czas skwaru. Dla zaprzęgu...

        Obsadzanie całości posesji jednym gatunkiem, odmianą nie jest najlepszym pomysłem.
        Dopiero po 100 latach takie szpalery z lip, kasztanowców, dębów wyglądają znośnie. I tylko w latyfundiach.
        A niskie - śnieg zakryje.

        Wielokrotnie też tu piszą forumianki o uniwersalności bluszczu - jak najdzikszego, choć są i jego półdzikie odmiany o przebarwionuch liściach - jaki można puścić na [nośne, silne] siatki ogrodzeń, a przy siatkach tych będą pięknie też tworzyć darń, słać się płasko.

        Derenie nie mają sztywnych pędów, można wręcz paść całym ciałem na krzew, a on się położy, szczególnie pod impetem sanek z "kierowcą". Dzieci zimą są grubiej ubrane ;-)
        Choć u nas wśród chyba 4 odmian berberysów są i takie kwaśnice [zimozielone], co mają długaśne ciernie...
        • grochalcia Re: Radocha na 200 metrów 20.12.10, 19:41
          dar, Tys darem od Boga jest:D

          ziemia gliniasta. Posesja cala ogrodzona siatką:) poletko nasze ma ponad 3 hektary(wiem, o matko!)a domek na szczycie.
          calość-wygwizdów. by;lismy tam dzisiaj..o rany, ileż sniegu od innych pól nawiało! dlatego tak chcemy odgrodzic sie choc troszkę.
          dar, ładnie piszesz.
          tylko tak-snieguliczka-nie moj typ...moze zamiast tego tawule szarą Grefsheim?
          oliwniki??? cos blizej?
          rajskie jabłonie?
          ale mam lektury do nadrobienia....

          podoba mi sie ten pomysl z trejażem.

          cos czuje, ze jak nadejdzie wiosna to ja Ci tu fotki zamieszcze, co byś łaskawym okiem na nie spojrzał i cos podpowiedział:)
          i wbił do głowy laikowi, co to dopiero od niedawna odróżnia byline od krzewu lisciastego:P
          • horpyna4 Re: Radocha na 200 metrów 20.12.10, 20:45
            Na ziemi gliniastej mogą rosnąć zarówno oliwniki, jak i rajskie jabłonie. Wiem, bo niedaleko ode mnie rosną, a Ursynów to glina.

            Dobrze też czują się derenie, zarówno jadalny, jak i ozdobne. Z ozdobnych zasługują na uwagę: dereń rozłogowy o ciemnoczerwonych pędach i jego odmiana złotokora o pędach zielonkawożółtych. Pięknie wyglądają zwłaszcza zimą, po opadnięciu liści na tle śniegu; warto sadzić je po kilka jednej odmiany obok siebie, wtedy te kolorowe plamy są większe i lepiej widoczne.

            Dereń biały też ma ciekawe odmiany. Odmiana Kesselringa ma bardzo ciemną korę i liście wiosną ciemnobrązowe (podczas rozwijania się). Liście odmiany syberyjskiej są jesienią czerwonofioletowe. No i jeszcze istnieją odmiany pstrolistne.

            Na razie muszę kończyć, ale jak będę miała trochę czasu, to znów coś napiszę.
            • horpyna4 Re: Radocha na 200 metrów 21.12.10, 09:12
              No to jeszcze o dereniach. Te ozdobne, o których pisałam, to krzewy. Istnieją jeszcze ozdobne gatunki w formie małych drzew - to dereń skrętolistny o ciemnoniebieskich owocach i dereń drzewiasty o owocach granatowych i błyszczących. Owoce obu tych gatunków są objadane przez ptaki, więc długo nie zdobią; za to widok uwijających się ptaków - bezcenny.

              Aha, z ozdobnych gatunków krzewiastych istnieją jeszcze takie o owocach jasnoniebieskich lub sinych (derenie: pomarszczony, błękitny i blady). Również lubianych przez ptaki.

              No i gatunki jadalne (dla człowieka, bo dla ptaków chyba wszystkie) - dereń jadalny i podobny japoński. Mogą być prowadzone w formie małych drzew, owoce świetne na nalewki i konfitury.

              To oczywiście nie wszystkie gatunki i odmiany, ale na początek chyba wystarczy. Derenie mogą rosnąć w glebie gliniastej, bo lubią ziemię wilgotną, a niektóre wręcz podmokłą. Nie są więc specjalnie wrażliwe na brak dostępu powietrza do korzeni.

              Na ziemi gliniastej o dziwo radzą sobie dobrze wszelkie jałowce, chociaż uchodzą za piacholubne. Ale okazuje się, że potrzebują one przede wszystkim pełnego słońca; rodzaj gleby jest im właściwie obojętny.

              Z liściastych zimozielonych - bukszpan. Może rosnąć w miejscach suchych, jest wyjątkowo odporny. Najlepiej czuje się w półcieniu, ale pełne nasłonecznienie też znosi. No i nasze krajowe zimozielone pnącze - bluszcz pospolity, zwłaszcza w miejscach niezbyt suchych nie narzeka na glinę, sprawdzone.

              W glinie może też rosnąć złotlin, lepiej jednak czuje się nie w pełnym słońcu. No i najrozmaitsze tawuły też w moich okolicach czują się dobrze.
        • grochalcia Re: Radocha na 200 metrów 20.12.10, 19:53
          wiesz..wlasciwie nie wiem czemu myslalam, zeby obsadzic wszystko jedna odmiana. i na berberysa jakos mi pasowało.

          z tym bluszczem czy trzmielina to myslelismy wlasnie siatke od ulicy opleść. Tym bardziej, ze trzmielina prosciutko i szybko sie ukorzenia:)

          dar, a Ty z zawodu kim?pewnie wszyscy wiedza, ale ja tu od niedawna i wiem tylko tyle, ze pod 2 nickami piszesz:)bo wyjatkowo sporo wiesz. pasjonat?

          ale dobrze, doradz jeszcze...
          dodam tyle, ze pole bedzie przeznaczone pod dzialalnosc. dlatego na poczatku dzialki nic sadzic nie moge po lewej stronie, od pola, bo tam punkt sprzedaży bedzie..ale potem juz do samej gory droga wolna:D
          • dar61 Radocha na 200+1 embe 21.12.10, 01:01
            Ach, glina.. Żebyż tak choć spłachetek u mnie...
            Ileż by...
            Co do propozycji, to zaraz {Grochalci} pomogą nasze sprawdzone specjalistki od zielonościów, bo one wiedzę i praktykę mają cudnie wielką, więc do wiosny spokojnie porady można rozpisać na kolejne etapy nasadzeń.
            Mam "w oczach" ogrodzenie znajomej mi szkółki ozdobno-zadrzewieniowej, z wylewającym się wzdłuż ogrodzenia tej szkółki zestawem oferty tam sprzedawanej. Z daleka to ładnie widać, mało które inne szkółki tak mają.
            Jeśli firmowa wasza oferta będzie miała związek z zielonym dziełem, to nic nie stoi na przeszkodzie, by widać to było z daleka od tej lewicującej strony. A jeśli to niezielona specjalność, to nic nie stoi na przeszkodzie, by miedzę zielenią zgraniczyć.
            W każdym razie można by nawet ową granicę poprowadzić kwadratowym zygzakiem, nawet podwójnym, greckim - by w granicy waszej działki były i zieloności, i miejsca we wnękach zieleni na "punkty sprzedaży.
            Przecież w każdej zielonej granicy ładnie się zaprezentują bramki na postać właśnie trejaży w pałąk uformowanych, bramki na tyle duże, by nawet ciągnik wysoki, z ładunkiem na przyczepie, przez toto przejechał. A tiry słać by trzeba, jak działalność rozpędzicie, bramą główną. Poszalejcie konceptualnie, dalejże!

            Wplatanie "czepiaków" nielianowych typu bluszczu w płoty osiatkowane to prościzna, czynię tak z mym bluszczem u siebie od lat coś z dziesięciu, częściej w pierwszych latach, a dziś czynię to raz na rok. U rodziców, gdzie podobnie bluszczem obsadziłem im ich [po pn stronie domu] balustradę schodów, dziś nic nie trzeba dotykać, nawet niewiele tam strat pozimowych jest w bluszczu. Czepia sie sam i ... cięty jest.

            Czuć, że macie ochotę na hop-siup mieć gotowe, ale to się nie da. Kilka suchych lat da nasadzeniom młodocianym popalić, dosadzać i tak trzeba będzie różne poprawki, więc radzę spokojnie czynić zielono kilka lat. I dać pomysły własne, na początek - pnącza płotowe z... groszku jednorocznego. Byle nie z chmielu lub ogórecznika, życzę po dobroci.

            Derenie z pomysłów u {G.} też mi chodziły po klawiaturze, ale dopiero nasza {Horpyna} uścisliła, jakie.
            Proszę jej wierzyć, warto mieć i derenie drzewiaste [właściwe], a szanowna {H.} dopowie, co z jej owoców zrobić. A są przecież i leszczyny polskie, i tureckie, też trzmieliny krajowe, i te cudaki wielobarwne, płożące. Choć u mnie się one nie chcą wpleść w płot, ino plackiem pełzają.
            Warto na tak dużym areale u {Grochalci} dać poszaleć wszelkim zielonościom owocowym.
            I dla siebie będą zbiory, i dla pierzastych sprzymierzeńców. Choć takie np. wierzby, jarzęby też mają swe plusy. Wizualne i smakowe.

            Kilka ładnych akapitów - i nie padła propozycja żadnych palisad płotowych z żywotnikojałowcocyprysika...
            Proszę uważać w szkółkach przy zakupie sadzonek, bo u nich takie propozycje padają i ich nadwyżki zalegające matecznik oczyszczają.
            A na wygwizdowisko to też jest sposób. Szpaler z drzew. Wysokopiennych.
            Radzę się skonsultować z gospodarzami zapłocia [gminne urzędy, sąsiedzi] i taki nawet przy drodze do was prowadzącej posadzić. Iglaki trwałe, modrzewie [szybko urosną], liściaki. Krzewami dogęścić. Za pół wieku będzie jak znalazł.
            Generał z Wielkopolski nie mógł sie mylić. To działa.

            ***
            Widzę, że Szanowna {G.} więcej o mnie wie, niż ja sam...
            I niech tak pozostanie ;-)
            • grochalcia Re: Radocha na 200+1 embe 21.12.10, 09:37
              inteligentna bestia:D

              tymi tirami i ciagnikami to mi mąż ogranicza moje zapędy właśnie! bo to ma się zmiescić tam gdzie ja sobie upatrzyłam posadzic cos ładnego.. a marzą mi sie liściaste(na ktorych sie nie znam)bo iglaków mam już dość:D moje upodobania odmienne od mężowskich, ale ze on ukochał kłujaki to cóż-....

              chcesz troszke gliny? chętnie oddam:D

              dziekuję za wszystkie rady.
              Kasia
        • dar61 Derenie nie mają?! 20.12.10, 23:54
          ...Derenie nie mają sztywnych pędów...
          ?
          Mają, Darze, mają!
          Ino miały to być "...berberysy..."
    • grochalcia dar61 21.12.10, 10:37
      czy Ty masz doswiadczenie z bluszczem? tak myslalam, zeby go na siatce od ulicy opleść. Ale tak czytam, że on cien lubi..czyli co, skoro pole wystawione na słonko-lepiej darowac?trzmielina lepsza?
      • grochalcia Re: dar61 21.12.10, 12:31
        doczytalam na innym forum, że polecasz bluszcz i na słonko:) super!
        to juz go sobie umysliłam na zewnetrzna częśc siatki od ulicy . Czy Ty widzisz potrzebe od wewnetrznej strony dodatkowej osłony? wiesz, chodzi o to, pole duże, na razie puste, więc widok smutny. Myslalam o pecherznicy od strony wewnetrznej, ale to chyba przesyt bedzie..no i koszt....
        ale nadal zostaje kwestia drogi dojazdowej do domku skromnego, malego, drewnianego.mnie te derenie przekonują. jakos szczegolnie. gdyby tak obsadzic różnymi odmianami??? hmmmmm....a jakby je z berberysami połaczyc? mam na zbyciu troszke Atropurpurea. dlatego tak szukam dla niego zastosowania:D
        i róża parkowa mnie korci, bo ja lubie jak coś kwitnie.
        wogole szukam inspiracji obsadzen dróg dojazdowych i jakos w necie ich brak. albo ja gapa jestem i szukac nie umiem.Niby książek ogrdoniczych w domu troszke jest, ale tam tez nic.

        wiem jedno-cyprysiki na moim wygwizdowie wymarzły zeszlej zimy. ja tam nie marudze, bo cyprysikow jakos nie lubię ososbiście, za wyjatkiem ukochanej filifery:)

        a wogóle to jest trudne wszystko. Kupiono mi pole, kawał ziemi i zupełnie zielonemu laikowi kazano założyc ogród, obmysleć nasadzenia, mieszkac tam(o, zgrozo!) a ja miejska baba odkad pamietam:)
        dar61 By przeszcześłiwy był, bo poszalec można, nie? tylko u dara fantazja godna podziwu! gdzie dziś nie szperałam w necie wszędzie Twoje wypowiedzi:)
        dobra, zrobie trzecią kawę i pomysle o czymś innym. Bo od roslin już głowa boli!-a nie powinna przecie:)

        H. pisz mi o tych dereniach:) bo mnie nimi przekonujesz starsznie:)
        • dar61 Goniąc króliczka 22.12.10, 14:34
          Jak nasze forumianki kierat świąt uwolni, to mam ndzieję nas tu wspomogą...

          Bluszczologia? Chwila prawdy o bluszczu: on zimą, przez wiele lat, zanim się wzmocni, będzie na siatce płotowej ... dostawał w kość. Szczególnie, jeśli nie ma osłony.
          Latem się pięknie zregeneruje. Sprawdziłem, też u innych.
          Warto mu też zdualizować* linie przypłotowych nasadzeń, by go od wiatrów wysuszających zimą nieco chronić. Zachwalamy go dla zamaskowania samej siatki.

          Te opisane przez {G.} beberysy czy pęcherznice to stały zestaw ofert ze szkółek, forsowany do nasadzeń dla urzędników działów zieleni miast i gmin - jest tego masa w szkółkach, ale - to moje stronnicze zdanie - słabiej się sprzedają dla wyrobionego w zielonościach klienta to i zalegająw składach szkółek.
          Krótko mówiąc - są ciekawsze od nich inne rośliny.
          */ Mając kilkuletnie własne nasadzenia warto je sobie spokojnie namnażać wegetatywnie [to metody tak proste jak np. obsypanie krzewu kopczykiem i odcięcie potem ukorzenionych tam pędów/ przyginanie gałązek do ziemi i jw. - prościzna].
          Sprawdzone u siebie gatunki i odmiany można wtedy zwielokrotniać i - ważne dla mieszkającej na odludziu {Grocholci} - obdarowywać nimi w handlu barterowym znajomych wokoło.

          Proszę prześledzić też własności zachwalanych tu gatunków czy odmian - bo takie np. derenie na odpowiadającej im glebie są naprawdę zaborcze terenowo - trzeba dać im miejsce, by się nimi nacieszyć.
          Podobnie jest z różami - uwaga na tę rosa rugosa - ona też nie daje się powstrzymać i jest zwana w dziczy polskiej chwastem. Rosa canina daje świetną gęstwę, ale dziczeje [pędy wielometrowe!]. Inne [szczepione ozdobne] to łatwe do posadzenia, ale... kłopotliwe, jeśli ich setka [zima/ przycinanie itd.]. Takie kapryśniejsze gatunki radzę np. przetestować , nauczyć się ich "obsługi" u was, a dopiero potem w nie inwestować.

          Stąd moja pierwotna podpowiedź o wieloletnich wyborach, bo o to chodzi , by nie złapać króliczka ogrodowego, a gonić go w nieskończoność :-)
          On też lubi się odkopnąć.

          Drogi dojazdowe?
          Chyba nie ma dla nich specjalnych idei - przy publicznych muszą nasadzenia alejowe spełnić wymogi światła (skrajni) drogi dla pojazdów, widoczności na łukach drogi, odstępu od korony drogi - świetnie sprawdzają się drzewa i krzewy jako "śniegołap" - radzę już w nie zainwestować [może i z refinansowaniem, pomocą z sadzonkami ze strony lokalnych władz].
          Na terenie samej posesji drogi mogą już nawet iść zakosami - a takie pono [nieprostoliniowe] zaleca sztuka feng szuei...

          Przy doborze gatunków/ odmian to uwaga na formę całości - nie bez przyczyny uczą tego jako architektury krajobrazu. To niełatwe, a i uwzględnić przecież należy gust Szanownej {G.}.
          Miastowej, czy nie - nie ma znaczenia, no, chyba że wtrącą się urzędnicy z gminy i zakażą ... metalowych płotów na wsi [sic!].
          Żeby nie zagadywać - proszę niech {G.} zerknie w czeluściach internetu na hasło "ogród japoński", tamże fengszuejowe [garden feng shui] tajemnice. Duży z małym, wzniosły z pękatym, skałki, woda, przestrzeń.
          Mnie taką przemianę części ogródkowego mego warzywnika w "ozdobnik" zajęło z 10 lat, przyCHAMowali mnie sąsiedzi, dużo by opowiadać, ale nie tu.

          A owa "filifera" to zapewne "pisifera". 'Pisum' - to zdaje sie w łacinie jest 'groch'.
          Nie dziwota, że Szanowna {G.} go lubi ;-)

          P.S. Inspiracje? Proszę: "Zegary kwiatowe".

          • horpyna4 Re: Goniąc króliczka 22.12.10, 17:30
            Bo to faktycznie pisifera, ale odmiana filifera - czyli nitkowata.
Pełna wersja