chce dosiac trawe,ale jak?

01.05.11, 16:04
ze starego trawnika usunelam wczoraj cale mnostwo mchu.Chce dosiac trawe tylko dajcie mi instrukcje jak?Mam najpierw skosic stara trawe i wtedy dosiac?Czy mam sypac ziarna na gola ziemie czy ja spulchnic czy moze sypac trawe na gola a potem lekko przysypac warstwa lepszej ziemi?
    • amore-pomidore Re: chce dosiac trawe,ale jak? 06.05.11, 11:04
      Już najwyższy czas na koszenie trawnika, więc zanim zaczniesz sianie to skoś trawę. Następnie w pustych miejscach dosiej nasion, udepcz i najlepiej przykryj folią, żeby Ci ptaki całej trawy nie wydziobały. Możesz też kupić specjalne nasiona do regeneracji trawnika.
      • dar61 Włóknina to, czy folia? 06.05.11, 22:34
        Choć nie palę się, by doradzać miłośnikom plantacji trawnikowych, to jednak tu folii nie dawałbym [w poradzie]. Szkoda byłoby doprowadzać miłośników plantacji do zawału - trawa się zaparzy pod folią. Idzie przecież na upał.
        • bia-la Re: trawnik się nie przyjął, marzy mi się łączka:) 14.05.11, 18:10
          no też mam problem z mchem na trawniku. A może nie mam? Może niech sobie rośnie? I koniczyna też jest. I trawa też jeszcze jest - "plantację" (ok. 150 m2) założyłam kilka lat temu, jak moja normalna, niesiana trawa, która tam była od zawsze czyli od przed wojny, zniknęła. Po prostu stopniowo, nie wiem z jakiego powodu, w ciągu kilku, może nastu lat moją trawę zastąpiły chwasty, w końcu zostały takie farfocle na suchej ziemii (a właściwie piachu), że powiedziałam dość. Przygotowałam w miarę odpowiednio grunt i posiałam, bo wyglądało to fatalnie, a chodzi mi o część "wejściową" ogrodu. Zawsze też miałam problem z brzozami, które kocham, ale nic pod nimi nie rośnie. Nie wygląda to najlepiej, ziemia jałowa. Mieszkam wawerskich okolicach Wa-wy, działka w dużej mierze ku mojej radości zalesiona i mech z tego lasu rozprzestrzenia się wszędzie. Nie za bardzo z nim do tej pory walczyłam (lubię go!), ale obawiam się, że moja praca nad trawnikiem pójdzie całkiem na marne. Na razie jeszcze jest niezła łączka, ale ten mech chyba wszystko załatwi. Łączka całkiem by mi się podobała, ale jest na nią raczej za sucho, więc chyba będę musiała powalczyć z mchem, tudzież koniczynką (a taka ładna :)) Może ktoś ma pomysł, co z tym zrobić?
          • horpyna4 Re: trawnik się nie przyjął, marzy mi się łączka: 14.05.11, 19:40
            Zostaw mech. Nie należy na siłę wprowadzać obcych roślin na naturalne stanowiska innych.

            Trawnik dobra rzecz, ale w mieście. Nie w lesie.

            Rozejrzyj się, co rośnie w bliskiej okolicy i sadź właśnie takie rośliny. Można naprawdę zgromadzić piękną kolekcję roślin piacholubnych. Tym bardziej, że mógł obniżyć się w ciągu ostatnich lat poziom wód gruntowych.
            • bia-la Re: trawnik się nie przyjął, marzy mi się łączka: 14.05.11, 20:02
              Tyle że nie chodzi o rabatki, ale o przestrzeń: wejście, taras, brama, jakieś 200 m2, blisko drogi, poprzetykana jałowcami. Chodniczków specjalnie nie mam, więc się po tym chodzi. Trawa jest idealna, bo zielono (jeśli podleję:-) ), nie kurzy się ;-). Boję się, czy ten mech będzie na tyle "intensywny" (jak bywa miejscami w lesie), że będzie ładnie wyglądał, jak już wyprze trawę - chyba że to nie jest konieczny proces? A może mówisz o miejscu koło wilekiej brzozy? rośnie koło niej jeszcze lilak, a obok nich próbowałam tak: trzmielina - nie rośnie, bluszcz też nie, cisy rosną, choć mniej ładnie niż dalej, jakieś tulipany nawet się udają. w zeszłym roku posadziłam niską pigwę: kwitnie!. Ale wokół piach, nie wygląda to ładnie, jak nie jest zielono wokół tych roślinek.
              • horpyna4 Re: trawnik się nie przyjął, marzy mi się łączka: 15.05.11, 15:44
                Spróbuj sypać na piaszczyste ścieżki sosnowe igliwie i nieco ubijać. A na bardzo suche miejsca nieścieżkowe wprowadź oprócz mchu porosty. Nie będzie wtedy gołego piachu.

                Masz prawdopodobnie dość kwaśną glebę, spróbuj zaprowadzić wrzosy. Na piachu może też sprawdzić się róża pomarszczona (rosa rugosa) i rokitnik, który rośnie nawet na wydmach.
                W miejscach słonecznych sadź jałowce i pięciornik krzewiasty. Co do trzmieliny, to prawdopodobnie posadziłaś gatunek zimozielony. Lepsze są te, to tracą liście na zimę (jesienią pięknie czerwienieją) i mają dużo ozdobnych owoców, jak trzmielina wielkoowockowa. Ale może być też trzmielina zwyczajna, która rośnie dziko w lasach i pewnie przechodzisz czasem obok niej, nie wiedząc, co to jest.

                W lasach, nawet tych suchych i piaszczystych, rośnie często bez koralowy (bez, nie lilak). Liście ma może trochę podobne do bzu czarnego, ale owoce czerwone w bardzo ozdobnych gronach. Rozejrzyj się po okolicy, bo może gdzieś się śmieje.

                Zarówno bez koralowy, jak i trzmieliny tracące liście na zimę najlepiej rozpoznać wtedy, kiedy mają owoce.
          • dar61 Różnie bywa na piaskach 16.05.11, 02:03
            Obserwacje {Bia-łej} pokrywaja się z moimi sprzed lat.

            Na naszej polanie śródleśnej, wśród sosen, też początkowo nie było niczego, prócz ściółki. Szyszki grabiami zgarniałem i igliwie, by nie potykac sie o nie na ścieżce :-)
            Po ok. 10 latach [od zjedzenia ostatnich kur przez śp. sąsiada, które tam za płotem rozgrzebywały słabowitą zieleń - sąsiad wypuszczał je rozmyślnie za płot wybiegu, by miały używanie, a z nimi używanie miał dyżurny lis] pojawiła się przy leśnym naszym młodniku namiastka zieleni trawnikopodobnej.

            Kilka razy w sezonie po niej przejeżdżalem kosiarką, by w deszcz można było tam jaką-taką ścieżynką za płotem przejść - potem koszenia zaniechałem na życzenie innego sąsiada.
            Dziś tam jest busz traw po kolana, pojawiła się o dziwo nawet pokrzywa. I sarny o świcie.
            A 15 lat temu nazad tam na piasku namiot dla dzieciaków stawialiśmy!
            Wniosek - trochę czasu dać trawie, a nawet piaszczystą glebę zawojuje [byle kury :-) powyjadać].

            W innym miejscu - bliżej domu - zamierzyłem trawnik założyć sztucznie, ale on tam zanika z przyczyny intensywnego pojawu krążowników szos - oraz zbyt ubitej tam struktury podglebia. Dosiewanie kilkakrotne nic nie dało, choć przyznam, że szczędziliśmy tam trawie podlewania w suszę. Bo 2-3 metry obok zaś trawa ma się świetnie bez podlewania.

            Co tu wynikać może dla Szanownej {Bia-łej}?
            Struktura i skład gleby są u niej zróżnicowane, co pokazuja samosiewki. Pomóc mogłaby - jak u nas - niewielka powierzchniowa nadsypka gleby urodzajnej. Tak, jak u nas - w miejscach, gdzie od lat był wybieg dla kurek sąsiada, gdzie wyrzucał on za płot wszelką wyplewioną zieleninę [tam dziś łachy tej w.wym. pokrzywy są], gdzie od półwiecza były ogródki - trawy wsiewaja się same świetnie.
            A potem rozłażą się na pozostałą przestrzeń, gdzie wystarczy je kilka lat nie wykaszać, aby się wzmocniły. Warunek dla trawy - słońce. Tam, gdzie jest cień, to albo zakładać skalniaczki z wyborem roślin cienioznośnych, albo dać poszaleć naturze.

            Może też {Bia-ła} sprawdzić nakłuwaniem gleby, czy ma pod spodem grunt zbity, sprawdzić po deszczu, czy szybko woda wsiąka. Zastoiny wskazać mogą wiele.
            Z kolei - jeśli swój trawnik Szanowna {B.} obficie zrasza i nawozi, dała na starcie warstwę urodzajnej gleby - to musi się tam trawa trzymać, byle ją koszeniem trzymać w ryzach i nie dać zdziczeć.

            Mnie nasze piaski nauczyły jednego - trawa sama wybiera, gdzie chce rosnąć.
            A dla sztucznego jej forsowania na piaskach trzeba mieć sporo chęci, wody i grosza.
            • bia-la Re: Różnie bywa na piaskach 19.05.11, 16:21
              Dar61 napisał:
              "Struktura i skład gleby są u niej zróżnicowane, co pokazuja samosiewki. Pomóc mogłaby - jak u nas - niewielka powierzchniowa nadsypka gleby urodzajnej. Tak, jak u nas - w miejscach, gdzie od lat był wybieg dla kurek sąsiada, gdzie wyrzucał on za płot wszelką wyplewioną zieleninę [tam dziś łachy tej w.wym. pokrzywy są], gdzie od półwiecza były ogródki - trawy wsiewaja się same świetnie.
              A potem rozłażą się na pozostałą przestrzeń, gdzie wystarczy je kilka lat nie wykaszać, aby się wzmocniły. Warunek dla trawy - słońce. Tam, gdzie jest cień, to albo zakładać skalniaczki z wyborem roślin cienioznośnych, albo dać poszaleć naturze".
              U mnie ziemia przede wszystkim sucha, a słońce ten trawnik wypala tak, że w sierpniu już go niewiele.
              "Może też {Bia-ła} sprawdzić nakłuwaniem gleby, czy ma pod spodem grunt zbity, sprawdzić po deszczu, czy szybko woda wsiąka. Zastoiny wskazać mogą wiele." - zastoin brak, chyba że 10 minut po mocnym deszczu :) Ale dosyć grund zbity jest, bo zakładając trawnik położyłam pod spód takie gliniastej ziemi.
              "Z kolei - jeśli swój trawnik Szanowna {B.} obficie zrasza i nawozi, dała na starcie warstwę urodzajnej gleby - to musi się tam trawa trzymać, byle ją koszeniem trzymać w ryzach i nie dać zdziczeć." - i tu jest problem, bo nie dbam tak o niego jak powinnam. Koszę i w miarę podlewam, ale powinnam w takim razie wyplenić ten mech razem z koniczynką, a na to to już sił nie mam i co tu ukrywać czasu.

          • yoma Re: trawnik się nie przyjął, marzy mi się łączka: 16.05.11, 14:26
            Bia-la

            a ja cię bardzo, ale to bardzo proszę, nie zakładaj trawnika na suchutkim piasku w sosnowym lasku w wawerskich okolicach Warszawy. Raz, że to jest przedsięwzięcie skazane całkowicie na niepowodzenie, chyba że walniesz sobie trawnik z rolki, a potem zbankrutujesz na jego podlewaniu, chyba że odziedziczyłaś po przodkach ciężkie miliony; dwa, trawnik do piasku i lasku kompletnie nie pasuje. Mech pasuje i się wdziera i wie, co robi. Ogród sam wie, co dla niego dobre. Koniczyna co ci przeszkadza? Toż to deptać można i łyso nie jest. A na piasku w lasku tam, gdzie się chodzi, robi się zbite klepisko i mało co urośnie poza jastrzębcem kosmaczkiem i macierzanką, taka uroda piasku w lasku. Na głowie staniesz, a między bramą a domem nie wyhodujesz boiska Manchesteru United. Nic na siłę.

            Pozdrowienia z wawerskich okolic :)
            • bia-la Re: trawnik się nie przyjął, marzy mi się łączka: 19.05.11, 16:14
              Wracam do tematu. Może uda mi się zrobić zdjęcie tego miejsca, żeby pokazać jak ono wygląda.
              Yoma: nie założyłam oczywiście trawnika w lesie. Lasek sobie, potem dom, potem droga. A przy domu ten trawnik, bo zrobiła się tam zupełnie sucha ziemia/piach, poprzetykana tylko gdzieniegdzie i niewieloma porostami, że i kurzyło się i wyglądało okropnie. Może to być, jak mówi Horpyna, z powodu obniżenia się wód gruntowych. Nic nie rosło, a chodzi się po tym normalnie, jak to przed domem. Jałowce trzymają się tam dobrze, ale pomiędzy nimi dobrze żeby coś zielonego było. No i w końcu założyłam trawnik, na który faktycznie nie mogę nastarczyć wody, rewelacyjny nie jest, ale lepsze to niż goła, sucha ziemia. W lecie trawnik mocno wysycha i z roku na rok jest słabszy, choć starałam sie dosiewać (nie mam ambicji na boisko, niech to będzie "zwykła"(jest taka?) trawa, jak 15 lat temu. A teraz atakuje go mech, a na wiosnę pojawiają się chwasty, także koniczyna. Mnie ona nie przeszkadza, ale nie jest to wszystko zbyt gęste i boję się, że wróci stan wcześniejszy, czyli sucha ziemia. Postaram się zrobić zdjęcie.
              Pozdrawiam.
              • yoma Re: trawnik się nie przyjął, marzy mi się łączka: 19.05.11, 16:35
                Nie musisz - dolara przeciw orzechom, że wygląda dokładnie tak jak u mnie przed domem :) Koniczyny nasiałam i innych nawozozielonych, żeby rozpychały trochę to klepisko, niech ten jastrzębiec ma się po czym rozłazić, macierzanki nasadziłam po obrzeżach i niech rośnie.

                A ta "zwykła" trawa to, podejrzewam, normalny perz. Nie lubi deptania...
                • horpyna4 Re: trawnik się nie przyjął, marzy mi się łączka: 19.05.11, 17:53
                  Jastrzębiec kosmaczek na takie miejsca jest idealny. Jeżeli już rośnie, to wystarczy nie przeszkadzać mu. Rozłazi się i rozsiewa, a dzięki płasko rozłożonym listkom jest niższy od najbardziej wystrzyżonej trawy. Deptanie mu nie szkodzi.
Pełna wersja