Co robić w przypadku gniazda owadów?

31.05.11, 08:34
Na działce mam lekko podstarzałą altanę. Zaoberwowaliśmy że w szpary pod dachem właża pszczoły (osy?). Z tyłu w pomieszczeniu gospodarczym latało coś kilkakrotnie większego co na szczęście poleciało na zewnątrz. Poszycie dachu od spodu jest stare, poobkładane jakimiś płytami, deskami różnie. Podejrzewamy gniazdo. Co robić?
    • mirzan Re: Co robić w przypadku gniazda owadów? 31.05.11, 12:27
      Nic nie robić,przyjdzie zima i kłopot się skończy.Te większe to może szerszenie? Taka super osa.
    • deerzet Co robić w przypadku gniazda owadów? 31.05.11, 12:28
      1.)
      forum.gazeta.pl/forum/w,309,121805125,121873492,Sajding_a_sajding_etc_.html?fb_xd_fragment&t=1306837109945
      2.)
      forum.gazeta.pl/forum/w,309,98632926,98775096,Re_dlaczego_drobniejsze.html?fb_xd_fragment#?=&cb=fbe20b7d0c27cc&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=21&ackData[id]=1&width=90
      Proszę ostrożnie z osami.
      Mnie udało się rok nie drażnić os w garażyku, a byle głośny odgłos mi je ze ścian ku środkowi garażu zwabiał był, a potem zimą wysiudałem ich „domki", ścianki rozdzielając, uszczelniając.
      I zbierając potem wszystkie owocowe spady, jakie one zjeść mogłyby, deponując spady w kompost.
      • asta6265 Re: Co robić w przypadku gniazda owadów? 31.05.11, 13:04
        Wezwij straż pożarną. Usuną gniazdo bez problemu. Ja miałam szerszenie, przyjechali, usunęłi i po kłopocie. Radzę uważać szczególnie jeśli są dzieci.
      • psycek Re: Co robić w przypadku gniazda owadów? 31.05.11, 13:51
        Moim skromnym zdaniem, osy nie żywią się spadami, tylko poluja na owady, które się nimi żywią, czyli różne tam muchy itp. Poza tym gniazda zakładają przecież samice na wiosnę, kiedy jeszcze nie ma owoców, a to znaczy, że usuwanie spadów nic nie daje z punktu widzenia gniazd osich. Ja usuwam te gniazda w taki sposób, że w nocy polewam je środkiem owadobójczym. Do rana przeważnie nie ma ani jednej, a jeżeli jakieś się uchowają, to sa tam jeszcze najwyżej kilka dni. Na wszelki wypadek zakładam przy takiej operacji kapelusz pszczelarski.
        • dar61 Nie mają ciastek? Niech nie jedzą mojego chleba! 31.05.11, 15:09
          {Psycek} ma rację.
          Częściową.

          Szpaki też karmią swe młode wysokobiałkową ...
          - kreeek .... KRREEEEK
          ... - przepraszam na chwilę -
          - A PÓDZIESZTY Z MOJEJ CZEREŚNI!!!!
          - kriiiiiiiiiiiiiik

          ... też karmią swe młode wysokobiałkową karmą, a jak one podrosną ...
          - szszszeeeeeeek..
          ... jak podrosną...
          - SZSZEEEEEEEK...
          ...jak podrosną... - pardon -
          [...klap-klap-klap-KLAP!!!KLAP!!!KLAP!!!!...]
          - kriiiiiiiiiiik

          ... jak podrosną, to żrą wszelaki owoc, byle słodki i pozywny.
          To samo jest ...
          - kreeeeeek
          ...z tymi, no...
          - KREEEEEK

          ... z osami. Czerw swój... - przepraszam -
          [...KLAPKLAPKLAPKLAPKLAP...]

          ...karmią - a jakże - zdobyczą ciastkową z upolowanej padlinki, im samym starcza chlebuś z margaryną w postaci spadów.
          Zeszłego roku to nam, psiekrwie, całe dziesiątki papierówek, jeszcze na drzewie, od środka wyżerając, spałaszowały. To samo na słodziusieńkim agreście!
          O wróblach na tych papierówkach już nie wspomnę, sam widziałem, jak się dziobami wpijały, choć pojnik, psiekrwie, mają u nas pod dziobem.
          Psiekrwie, mówię, psiekrwie...
          - krrreeeeeek
          - A PÓDZIESZTY! [...KLAPKLAPKLAP...]
          - kriiiiiiiiiiik

          ... Chwili spokoju nie ma...
          • mirzan Re: Nie mają ciastek? Niech nie jedzą mojego chle 31.05.11, 20:22
            Chronienie szpaków tak samo pożyteczne jak chronienie szczurów,nornic karczowników,kretów,mszycy,poskrzypków i innych tasiemców.
          • psycek Re: Nie mają ciastek? Niech nie jedzą mojego chle 31.05.11, 20:43
            He he, masz chyba rację z tymi osami, bo jak się weźmie czasami spadłe jabłko, to w środku może siedzieć osa, która wygryza tam taką dziurkę, a chyba na darmo by nie wygryzała. Co do szpaków, to można kupić siatkę przeciwko ptakom, nakryć nią drzewa i wtedy nie trzeba będzie robić klap klap klap :)))
            • dar61 bezsenność przed siatką, bezczynność - po 31.05.11, 23:22
              {Psycek} ma rację z tymi siatkami. Przeciw szpakom.
              Tylko gdzie ja kupię taką 15 na 15 metrów, kiedy moje, od lat używane przeze mnie na naszych czereśniach i wiśniach są już przymałe?
              I jeszcze nasze zdejmuje mój ojczulek tak, że zostają z nich strzępy.
              Zeszłą niedzielę taką jedną, najlepszą, kilka godzin cerowałem żyłką.
              A potem inne dwie sztuki, o wczesnej godzinie piątej z minutami w zeszły poniedziałek zakładałem na koronę wczesnej naszej czereśni. Bo od świtu z połowy miasta szpaki się zlatywały i spać nam skrzekiem nie dawały. I sąsiadom.

              Ale co to za radość potem cały dzień watahy szpaków oglądać, które siadają nad nami na drutach i mnie obgadują, że się z nimi nie chcę podzielić, psiekrwią mnie nazywają. Jeden zwykle większy, instruktor, obok ma zawsze do dwóch uczniaków, głodnych jak cholera zapewne. Cały dziś dzień tu latały - stąd powyższa impresja, bez śladów opresji.
              Te tam onomatopeiczne me wstawki to wspomnienie z lat ubiegłych, {Psycku}, bo my od lat siatki stosujemy. Ja je zakładam, ojciec - demontuje nieumiejętnie. W strzępach. Ja potem - ceruję... I tak co roku.
              Siatek mam około dziesięciu.
              Zarzucanie ich to cały rytuał, przy którym zwykle z ojczulkiem drzemy koty...

              Przedtem moja mama wymyślała różne zestawy puszek, kazała mi je na drzewach wieszać i sznurkami je do okien półotwartych troczyła, by znad parapetu targać puszkę za puszką. A mieliśmy wtedy wiśnie z obu stron domu. To był okres, żtp., głośny.

              Ta czereśnia najwcześniejsza nasza, wabiąca watahy, miała byc niekonfliktowa, bezobsługowa. W poprzednich latach jej szpaki nie zauważały i pojawiały się z nalotami dopiero w końcu czerwca, na nasze czereśnie późne i na wiśnie. Tego roku są dziwnie wcześnie.
              Tak więc - nie ma spokoju, nie ma...

              Idzie czas nasionnicy. Będzie ciekawie.
              • minniemouse Re: bezsenność przed siatką, bezczynność - po 31.05.11, 23:49
                Osy w ogrodzie sa super pozytczne to prawda, zwlaszcza dopoki wychowuja male bo karmia je robaczkami itp jako ze sa drapieznikami, pomagaja nam wiec w ogrodzie zwalczac szkodnki.
                problem jest jednak w tym ze wielu ludzi jest na ich jad uczulony, jak np ja,
                no ukaszenie boli nieraz bardzo, i potrafia byc agresywne bez wyraznego powodu.

                I chociaz wynosza sie na zime, lubia wracac do tego samego gniazda, powiekszajac je
                z roku na rok stajac sie przez to coraz bardziej uciazliwe, co znam z wlasnego doswiadczenia.

                Radze sie pozbyc poki czas.
                jesli jest ich jeszcze niewiele, to moze rzeczywscie da sie wytrzymac dopoki gniazda nie opuszcza bo w koncu beda czyscily ogrod ze szkodnikow, co jest nawet mile i interesujace obserwowac jak poluja na gasieniczki i muszki na roslinach,
                ale jesli jest tego juz duzo a macie i dzieci, to juz trzeba sie zastanowic.

                szpaki tez sa pozyteczne, to ptaki wyszukujace pedraki w ziemi, np chrabaszczy majowych -
                sa wiec bardzo pozyteczne no a czeresnie coz kazdy lubi :)
                wystarczy zalozyc siatki ochronne.

                Minnie
                • dar61 Re: bezsenność przed siatką, bezczynność - po 01.06.11, 16:54
                  {Minniemouse}:
                  ...szpaki tez sa pozyteczne, to ptaki wyszukujace pedraki w ziemi, np chrabaszczy majowych -
                  sa wiec bardzo pozyteczne ...

                  Takie zachowanie, z grzebaniem, jest charakterystyczne dla kosów, często ze szpakami - ze swej postury - mylonych. Albo dla kawek. Choć te są nieco bardziej pękate.
                  Szpak preferuje dietę słodką.

                  ...wystarczy zalozyc siatki ochronne...
                  To nie jest takie łatwe. Jak {Mirzan} podpowiadał, mnie się marzy jakiś balon, który by mi - w 4 narożach siatki ją trzymając, pomagał narzucić ją na drzewa. Siatkę zawsze za małą.
                  Używamy do tego dwóch 4-metrowych tyczek z wymyślnym haczykami na końcu. Są te tyczki zawsze za krótkie.

                  Drzewa w sadach to jeszcze nie wszystko. U mnie szpaki jeszcze nie atakują naszych truskawek stadnie. A ponoć to czynią.
                  Ale jesienią na naszą winorośl corocznie próbują inwazji.
                  Stąd pewnie pochodzi format siatek, sprzedawanych w polskich sklepach - są one bardziej podłużne, niż kwadratowe. Bardziej do zagonów truskawek i winorośli zdatne, niż do drzew.
                  • minniemouse Re: bezsenność przed siatką, bezczynność - po 02.06.11, 02:24
                    Stąd pewnie pochodzi format siatek, sprzedawanych w polskich sklepach - są one
                    > bardziej podłużne, niż kwadratowe. Bardziej do zagonów truskawek i winorośli zd
                    > atne, niż do drzew.


                    hmm a nie mozna siatek polaczyc??

                    co do szpakow, to u mnie stadnie zre w ziemi takie cos:
                    https://www.thewesternisles.co.uk/Assets/Images/rarebirds/bird-sightings-starlings-4a.jpg

                    kos ci to czy nie kos, czy jednak szpak???

                    Minnie
                    • dar61 nie nurzają/ nuże, hurtownio! 02.06.11, 20:46
                      {Minniemouse}, hmykając:

                      ... a nie można siatek połączyć...

                      Ależ próbowałem, żyłkowałem wzdłużnie.
                      Ale zamiast kupić kilka jednego rozmiaru, dokupowałem byłem je rok w rok po jednej, w miarę wzrostu drzewek.
                      Stąd każda z innej parafii.
                      A krawiec ze mnie domorosły, nie kształcony, Dratewka bardziej...

                      Dziś mną jedna hurtownia wzgardziła, nie chcieli zamawiać dla mnie gigantów, a i dwa sklepy takoż.
                      Wrócić do pomaminych firan?
                      Bo kupować siaty-giganty w dowolnych rozmiarach by internet możnaby, jeśli sad towarowy by.

                      A tam, wszak, szpak.
                      Dziób nurzał w ziemi?
                      Nasze nie nurzają.
                      • minniemouse Re: nie nurzają/ nuże, hurtownio! 03.06.11, 02:37
                        A tam, wszak, szpak.
                        Dziób nurzał w ziemi?
                        Nasze nie nurzają.


                        szczerze mowiac, az tak dokladnie to sie nie przygladalam, bo z okna zawsze.
                        i co widze, to to ze hurma siadaja na trawie, laza po niej,
                        pukaja w to glowa, i cos zjadaja
                        no ale rzeczywscie czy wyjadaja cos z glebi ziemi czy tylko cos w trawie
                        to nie zastanawialam sie...
                        a z daleka nie widac, niestety. lornetke posialam.


                        co do siatek znalazlam cos takiego ale te wielkie to drogie jak gwizda!!

                        www.harrodhorticultural.com/HarrodSite/pages/product/product.asp?prod=GDN-026&cookie_test=1
                        mozna uzywane
                        www.amazon.co.uk/Anti-Bird-Netting-4mtr-6mtr/dp/B002C3Q5P2
                        proponueje zalozyc fabryczke i robic tanie. chyba mialbys zbycie...

                        Minnie
                        • dar61 Czas na bitwę 03.06.11, 11:28
                          Osobiście - to ja bym już dawno wokół tych drzew poustawiał takie parawanonakładki, z łatwością na czterech tyczkach i kilku poprzeczkach wokół wiśni i czereśni ustawione.
                          Ale mam opory.
                          Estetyczne.
                          I rodzicielskie.
                          Część z tych drzew [3 szt.] zwisa za płoty i do sąsiadów, trudno tam przeszkody terenowe stawiać.
                          Z kolei ja forsuję co roku, by pozostawiać owoce do celów deserowych - na bieżącą konsumpcję, jak nam na drzewach wiszą, to wspaniałe są smakiem - żadne kupne z nimi się nie mogą porównać - kto jadł w pełni dojrzałe wiśnie naszych odmian kelleris i nefris, ten miał niebo w gębie!
                          Kto jadł [dużo] nasze w pełni dojrzałe czereśnie ten... często biegał do miejsca, gdzie nawet sułtan jest ... niesiony piechotą :-)

                          Latem kilogram wiśni na kolację/ kilogram czereśni na przeczyszczenie - to nasz standard. Mój tym bardziej.
                          Jest też i plus wśród szpakowych minusów - w dowolny upał letni te dowolnie długo wiszące na drzewach wiśnie i czereśnie się nie psują - mój zaś ojczulek zaraz wszystko by chciał z drzew zerwać i zaprawiać w słoje, z których to kompotów to on tylko ... soczek spija :-(
                          My wszyscy - prócz naszego seniora - lubimy/ lubilismy owoc świeży, nie kupną kwasotę.

                          W sumie to szykuje się doroczna bitwa ze:
                          - szpakami,
                          - z niechęcią seniora do zakładania siatek;
                          - decyzją seniora, by wyciąć;
                          - decyzją seniora, by na gwałt owoc rwać i zaprawiać;
                          - z nasionnicą trześniówką;
                          - i z żołądkiem - o cenach cukru do słoikowych zapraw nie wspominając.
                          Tego roku widać po masie owoców na gałęziach - będzie urodzaj u nas...
                          I bitwa zamieni się w wojnę.

                          ---

                          1. z podsuniętych - dzięki! - sznurków chce ode mnie/ dla mnie masy ciasteczek, a ja jestem na diecie. W drugim podejściu dał mi szansę wglądu - ho-ho-ho... - ceny za kg polskiej produkcji siatek w sprzedaży wysyłkowej polskiej mam oczywiście mniejsze niż w polskich hurtowniach i sklepach, ale po co mi tona siatki na nasze 10 drzewek na krzyż...
                          2. sznurek - demonstruje ciekawy splot siatki, w rejonach polskich jeszcze dla mnie niespotykany. I dziwną niechęć do pidżinów...

                          Dzięki {Minni} za pomoc.
                          • minniemouse Re: Czas na bitwę 04.06.11, 03:05
                            2. sznurek - demonstruje ciekawy splot siatki, w rejonach polskich jeszcze dla mnie niespotykany. I dziwną niechęć do pidżinów...

                            pidzin? kombinuje jak moge pj? pg? jpg? ale leb dzisial za dobrze nie pracuje
                            wiec poprosze tylko o wyjasnienie :)

                            a sznurki, to cala przyjemnosc po mojej stronie.
                            jak zapewne sie domysliles, wiecej mozna znalezc pod "bird netting"

                            I ciekawie piszesz, tak swojsko a intelektualnie jednoczesnie :)
                            czas na ksiazki - o ile juz nie jestes pisarzem :)


                            pozdrowionka, Minnie
                            Minnie
                            • dar61 Czas na deser... 04.06.11, 15:38
                              ... wiśniowy.
                              {Mnniemouse}:

                              ...poprosze tylko o wyjasnienie...

                              W powyższych sznurkach:
                              „... Anti Bird Netting = Pigeon Netting ..."
                              Kraj berdłoczerów...
                              No more comments.

                              Spidżynowałem wymowę pidżona z braku możliwości dokładnej transkrypcji dykcji ;-)
                              Ale jego bliskość hasłu pig w anglosaskim słowniku i los jego skalnego krewniaka z Hameryki jest zastanawiająca, nieprawdaż?

                              ...ciekawie...

                              Hmmm... Szukam tak sposobu na zagłuszenie klawiaturą sumienia. Ono dopomina się, by choć na deser dać wiśnię i czereśnię szpakom.

                              P.S. Dała moja onegdajsza porada „zielona", ekranowa, efekt u {Mm.}?
                              Oby.

                              d61
            • mirzan Re: Nie mają ciastek? Niech nie jedzą mojego chle 01.06.11, 08:37
              psycek napisał:

              > He he, masz chyba rację z tymi osami, bo jak się weźmie czasami spadłe jabłko,
              > to w środku może siedzieć osa, która wygryza tam taką dziurkę, a chyba na darmo
              > by nie wygryzała. Co do szpaków, to można kupić siatkę przeciwko ptakom, nakry
              > ć nią drzewa i wtedy nie trzeba będzie robić klap klap klap :)))

              Tak,nawet w telewizji był kiedyś film,jak zakładać siatkę przeciw ptakom,na kilkunastometrowe
              drzewo.Używano do tego własnej konstrukcji rakiet,aby ją podnieść do góry i przeżucić przez
              gałęzie.
              • surmia Re: Nie mają ciastek? Niech nie jedzą mojego chle 02.06.11, 14:36
                eee tam, ptaki i siatki. Łatwe.
                Spróbujcie uchronić truskawki czy czereśnie, czy wiśnie moje ulubione przed wiewiórkami.
                To dopiero są bestie i psy na owoce. O orzechach nie wspomnę. Co jesień robię z nimi wyścigi - kto pierwszy posmakuje orzechów. Najczęściej przegrywam.

                A osy radzę wyprowadzić. Dziury przez które wlatują zalepić czymś twardym, w sensie - nie gazetami. Pianka montażowa jest dobra na jakiś czas. Bo jak się uprą to i ją wygryzą.
                • mjot1 Re: Nie mają ciastek? Niech nie jedzą mojego chle 02.06.11, 19:24
                  A na naszej polance w konkurencji "orzech" zdecydowanie wygrywają dzięcioły
                  czereśnią i wiśnią nie gardząc oczywiście ;-)
    • funia_123 Re: Co robić w przypadku gniazda owadów? 06.06.11, 23:20
      A ja po prostu kupiłam coś takiego: gaśnica na osy i szerszenie . Męża akurat nie było w domu i z braku lepszego pomysłu i strachu o dzieci zawaliłam całą zawartość na takie buszująco bzykające stadko. Wiem, że to była rozrzutność, ale .. jaki efekt - żadna już nie odleciała ;-) pozostałości do foliowego worka łopatą i do śmietnika
      • jozekikrystyna Re: Co robić w przypadku gniazda owadów? 27.06.11, 13:17
        polecam na osy i szerszenie:

        www.kokosgarden.pl/product-pol-625-BROS-pulapka-na-osy-z-plynem-Pulapka-plyn-200-ml.html
        • mamma-mia66 Re: Co robić w przypadku gniazda owadów? 01.07.11, 18:44
          w którymś poście wyczytałam nadzieję że wyprowadzą się na zimę? czy tak jest faktycznie? Może jakby się wyprowadziły to wtedy zakleić dziurę którą wlatują do gniazda ?
          • baas1 Re: Co robić w przypadku gniazda owadów? 01.07.11, 19:31
            Nie wiem, czy osy wyprowadzają się na zimę (bo niby gdzie- do ciepłych krajów?), ale u mnie co roku są w tym samym miejscu - miejscach, mianowicie między pustakami w zaprawie w takim budyneczku gospodarskim. Jest to kilkanaście, albo i więcej takich mini gniazdek (no bo chyba dużego nie zrobią w zaprawie). Kiedyś je tłukliśmy, teraz nie, bo na razie nieszkodliwe są. Ale raz na strychu zrobiły ogromne gniazdo i niezbędna była pomoc strażaków, gniazdo było tak duże, że chłopaki strażaki zdjęcia robili. Jednak ze strażakami to różnie bywa-u nas popołudniami takie usługi wykonują, natomiast kilka lat temu z koleżanką byłyśmy na wakacjach w jej wiejskiej chałupie, gdzie było gniazdo szerszeni. Miałyśmy małe dzieci i trochę się obawiałyśmy, ale nikt nie chciał przyjechać, ani z najbliższej remizy, ani z kilku,które obdzwoniłyśmy.
    • nowa_nudziara Re: Co robić w przypadku gniazda owadów? 02.07.11, 12:47
      Jesli zauwazysz,ze zwisaja kokony,nic sama nie rob,dzwon po straz pozarna.Oni sa od takich rzeczy.Mialam taz raz ,przyjechali,zabezpieczyli,zabrali i odjechali.
    • surmia Re: Co robić w przypadku gniazda owadów? 02.07.11, 17:43
      Jest jeszcze jeden fajny sposób na osy, ale dla odważnych i posiadających odkurzacz z filtrem wodnym.
      Jakiś czas temu także miałam osy. Między poszyciem dachu a wykończeniem poddasza. W ociepleniu siedziały skubańce. Na ich nieszczęście wlot zrobiły sobie od strony tarasu. Zdradził je brzęk i leżące na podłodze tarasu ogromne ilości ocieplenia, które bezczelnie wynosiły mi spod dachu, bo im się ciasno robiło. To było duże gniazdo, bo poprzedniego roku także tam wlatywały, ale sądziłam, że dadzą sobie spokój. Nie dały.
      Przez jakieś dwa, trzy dni, stałam z rurą od wspomnianego odkurzacza przy wlocie. Nie ruszałam się i nie robiłam zbędnych ruchów, żeby ich nie drażnić. Nie zasłaniałam im wejścia, żeby nie drażnić. Odkurzacz miał sporą moc ssawczą - wsysał pięknie z pewnej odległości. Czyli nie wysysałam bezpośrednio z dziury, zakrywając otwór, ale łapałam te osy, które startowały bądź lądowały. Robiłam to podczas słonecznej pogody, gdy te paskudy latały chętnie na łowy. W ogóle ich nie interesowałam. Latały w amoku po pokarm. A ja spokojnie wsysałam kolejne do odkurzacza. Gdy wylewałam wodę z odkurzacza, byłam w szoku. Os było setki.
      Potem gniazdo powoli ginęło, bo prawdopodobnie zabrakło os do wykarmienia młodych. Następnej wiosny już ich w ogóle nie było.
      • dar61 Lata[ła] osa koło nosa 02.07.11, 18:38
        2, 3 dni bez zbędnego ruchu?...
        !
        Pogratulować, {Surmio}!

        U mnie kiedyś też ojczulek gniazdo osie struł chemią, ale kilka tygodni potem z tego właśnie gniazda wylęgały się młodziutkie osy i wylatywały następny tydzień! Ale były chyba chemią nasycone, bo spadały na taras balkonu i niezdolne były do życia. Ale nie brałbym ich do ręki ;-)

        Tego samego roku na następne lata otwory tego stropodachu, w którym w wentylacyjnych otworach kilkanaście lat lęgły się osy zaopatrzyłem w typowe siatki osłonowe - lęgi osie zanikły. Pzeniosły się tam, skąd ich nie wyganiają.

        Osy są rzeczywiście sezonowym pojawem. Zanikają w Polsce na zimę, zimują pojedyncze dorosłe samice i one wiosną dają początek nowym pokoleniom.
        Nigdy nie są zajmowane na nowo stare gniazda, co nie znaczy, że obok nich nie powstaną nowe. Stare wilgotnieją i pleśnieją, nie nadają się.

        Czy można przeżyć bezpiecznie z gniazdami świeżo założonymi, gdzieś w miejscach słabo penetrowanych przez ludzi? Ależ oczywiście. Mamy takich dużo u powały strychów, nawet w stryszkach nad garażami.
        Mnie się udało to nawet z kilkoma gniazdami założonymi w podwójnych ściankach parterowego garażu - co tu już kiedyś opisywałem.
        Musiałem tylko do końca roku przestać w tym garażu używać głośno pracujących mechanicznych narzędzi, przestać ręcznego takiego działania, które poprzez stół roboczy wibracją swą powodowało, że osy wylatywały ze ścian do wewnątrz garażu i szukały żródła ich niepokojów. Z kilka razy próbowałem coś w imadle przeciąć piłką - nie dało się.

        A codziennie miałem tam od wewnątrz, w oknach w garażu, nowe kilkanaście os, jakie właśnie do środka wylatywały ze swych gniazd w ścianach. Zamykałem szczelnie ten garaż, a głodne osy głodziłem tak. Jesienią - zmiotka i truchełka z szufelki w kompost.
        Przed zimą ściany tam spenetrowałem, wypełniłem ociepleniem, uszczelniłem od środka i od zewnątrz zdobyczną wełną szklaną, a kilka znalezionych pustych kartonowych osich domków usunąłem. Mogły one swym zapachem zwabić następne generacje.

        Jedyna droga - uszczelniać, spady owocowe [u siebie i sąsiadów] usuwać na bieżąco, w kompoście je zagrzebywać głęboko.
        • surmia Re: Lata[ła] osa koło nosa 02.07.11, 21:05
          dar61 napisał:
          2, 3 dni bez zbędnego ruchu?...
          Pogratulować, {Surmio}!


          Ależ oczywiście! My - zdeterminowane surmie - tak mamy ;)
    • 9luiza Re: Co robić w przypadku gniazda owadów? 18.11.13, 15:25
      Mam osy na poddaszu do którego nie ma dostępu, przebijają się przez kasetony styropianowe, listwę przy suficie, szpaletę przy drzwiach balkonowych i wpadają do pokoju. Próbowałam je otruć Brosem, gaśnica na osy, ale nie pomogło. Co robić?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja