przesadzanie orzecha?

03.08.11, 21:30
w zeszłym roku z orzecha włoskiego który spadł jesienią na ziemię wyrosły dwa liście:), w tym roku liście są już trzy:), muszę go przesadzić zanim się "zadomowi" na dobre, tylko pytanie
przesadzać teraz, czy poczekać do wiosny?, a może poczekać dłużej, bo to jeszcze maleństwo...,
jakie miejsce mu wybrać?
jak się do tego zabrać?
    • mojeogrodnictwo.pl Re: przesadzanie orzecha? 04.08.11, 00:55
      Najlepiej poczekać do wiosny. Zabieranie się za to musisz rozpocząć od wyjęcia z szopy łopaty :) Orzech włoski nie ma jakiś specjalnych wymagań. Urośnie prawie wszędzie. Sama widzisz jak łatwo się przyjął.
      • dar61 Czy przesadzać orzech? 04.08.11, 09:17
        {Jej ogrodnictwo.peel}:

        ...Orzech włoski nie ma jakiś specjalnych wymagań. Urośnie prawie wszędzie...

        Urosnąć może i urośnie, ale z owocowaniem może mieć kłopot.
        Musi mieć jednak nieco słońca, nie powinien rosnąć w miejscu nieosłoniętym z boków, bo cierpi na szkody poprzymrozkowe. Gleba piaszczysta nie da mu pokarmu dla wyżywienia wymagających dużo wysiłku tworzenia owoców.

        Nasz jedynak zadomowy, kiedy kilka dziesiątek *lat rósł w naszym piaszczystym zmrozowisku i nigdy nie udało mu/jej się wydać na świat potomka, został zrównany z ziemią, choć nadal skutecznie od korzenia sąsiadom pod oknem odbija, silna beskurcyja...

        Warto też poszukać -choćby tu w czeluściach forum - opowieści pełne tajemniczej treści o mocach orzecha, wokół którego tworzy się w gruncie martwica, nie pozwalająca nawet jego owocom tam skiełkować, wypłaszająca inne rośliny, niechętna trawie, strefa rozległa [to zwykle drzewo o przysadzistej, szerokiej koronie, ale dość niskiej]. Zapach gnijących po deszczach liści tego drzewa [z trudem rozkładających się w kompoście, wymagających mieszania z dużą ilością innych resztek], dla ludzi wyczulonych - a szczególnie kobiet - na zapachy, nawet zapach rosnącego samego drzewa, jest zbyt korzenny, zbyt intensywny.

        Ale kto kocha zieleń ogrodową samotną i kaloryczne potrawy i nie ma na miąższ owocu tego drzewa uczuleń, to ... smacznego.
        Szpadel w dłoń.

        ---

        Przesadzanie w środku lata wymaga przesadzania z bryłą tym większą, tym mniej otrząsaną, tym głębiej sięganą, tym wieloosobową - im drzewko wyższe. Jest to możliwe, ale trudne.
        */ Można orzechy szczepić, by za długo nie czekać na pojaw masowy jego owoców.
        • adwarp Re: Czy przesadzać orzech? 04.08.11, 10:34
          dam mu jeszcze podrosnąć i poczekam do wiosny, chyba system korzeniowy nie rozwinie się jakoś bardzo i da się go wyjąć z większą bryłą ziemi.
          w tej chwili, to nawet trudno mówić,że to jest drzewko, bo jak liście opadną jesienią, to chyba nic nad ziemią nie pozostanie:(, tak było w ub.wiosny.

          Matka orzech jest olbrzymia, owoców w tym roku/ w przeciwieństwie do ubiegłego, majowe mrozy zrobiły swoje:(/ mnóstwo i dużo, a parasol z liści daje schronienie nie tylko przed słońcem, ale i lekkim deszczem:)
          No i nie powiedziałabym,żeby ta korona była niska, nawet się zastanawiałam, czy nie należałoby /z pomocą chyba drabiny strażackiej/ trochę przyciąć te górne gałęzie, ale może nie ma co ingerować w życie drzewa?
          • dar61 Re: Czy przesadzać orzech? 04.08.11, 12:31
            Ach, to ja się tu wywnętrzam, a tu mamy do czynienia z wieloletnimi użytkownikami orzechowego cienia, od których warto się uczyć o orzesznych tajemnicach.

            Ad przesadzanie - jak Szanowna {Adwarp} nie jest pewna rozległości korzeni orzecha-juniora/-rki, to warto poczekać nie tyle do jesieni, ile do pierwszych przymrozków. Wtedy wprawna ręka potrafi szpadlem wyciąć zmrożoną wokół sadzonki glebę i taką ziemną bryłę tym szpadlem przenieść do wiadra, do innego wykopu bez rozrywania ziemi=bez uszkodzenia korzeni sadzonce.

            Czy warto obcniać orzechowi koronę? Wątpię. On szybko zregeneruje odrostami, przecież ładnie odbija po przymrozkach.
            Każde wycięcie - nawet konaru - jest jednak możliwe, byle rzaz po cięciu od razu zamalowywać i smarować preparatami na rany [nie woskami, a funabenopodobnymi maściami, farbami].
            Mnie już dwukrotnie przyszło tak czynić latem, kiedy ciążąca korona w czas burzy wyłamała część drzewa. Dużo roboty z regeneracją takich wyłamań, kilka ładnych lat drzewo te braki uzupełnia, ale goi się tam dobrze - tak i byłoby u {Adwarpy}. Byle ciąć gałęzie z głową [bez pozostawiania tylców, równo z korą, pod odpow. kątem itd.], może to nawet, prześwietlając koronę orzechowi, wzmóc jego kwitnienie i owocowanie.

            Jak dla mnie, a dość gibki jestem, można to uczynić nawet wchodząc w koronę drzewa per pedes plus dobre terenowe trampkes, skorzystać z pił na wysięgniku [typ żyrafa z przedłużkami, z dokręcaną piłką lisicą], a zasmarowanie ran można uczynić czy to - jak mnie sięudało, trzymając co rusz umaczany w preparacie pędzel po prostu w szczękach sekatora-żyrafy, albo uwiązać odpowiednio mazak na byle patyku - i też go maczać.
            Proszę tak popróbować, będzie taniej - wynajęcie podnośnika kosztowało „moją" wspólnotę mieszkaniową dość słono.
            Mnie się udało kilka razy wleźć na te dziesięć metrów - no może mniej - na drzewo w koronę jego, wciągnąć liną [uruchomioną na ziemi jeszcze] pilarkę spalinową z ziemi w koronę i ściąć kawał pnia, ale tym sposobem można stracić kończynę, jeśli kto nie ma wprawy. Ręcznie bezpieczniej jednak.

            A przy okazji - czy Państwa {Adwarpów} orzech owocuje bez zapylacza w sąsiedztwie? Nasz był i samotny na wiele kilometrów, i męczony przymrozkami, i głodzony glebą i nigdy pono nie zaowocował.
            ?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja