Dodaj do ulubionych

czyli nie macie pomysłu?

21.05.04, 23:23
Co z kotem? Sylwia
Obserwuj wątek
    • antares777 Niecierpliwaś, młoda panno! 22.05.04, 11:05
      Czy nie wiesz, że podstawową cecha glebogrzebacza jest powściągliwość w ruchach
      a przede wszystkim w mowie, co w zbiegu z ogólnym zesztywnieniem paluchów
      prowadzi do niejakich trudności z przeniesieniem myśli na klawiaturę?

      Wszak odpowiedziano Ci - i to bardzo mądrze - że należy polubić, a Ty dalej
      upominasz się o jakąś chemię, która - jak zapewne Ci wiadomo - jest narzędziem
      zakazanym w rękach prawdziwego glebogrzebcy.

      Ale skoro dalej nalegasz i w dodatku zarzucasz mi brak pomysłów - czym dotykasz
      mnie do żywego - to Ci oświadczam, że pomysłów Ci u mnie dostatek i na dowód
      sypnę paroma, wziętymi z mojego arsenału wypróbowanych osobiście:

      Pomysł pierwszy: zapal papierosa - a jeszcze lepiej cygaro - kot nie cierpi
      tego zapachu. Żeby nie gonić za kotem, załóż instalację rurową wzdłuż
      ogrodzenia i co 1 metr wypuść rurkę ze stosownym ustnikiem, a instalację
      doprowadź do domu. W każdy ustnik po cygarku, podpal - a potem możesz tylko
      zająć się dozorowaniem centralnej dymiarni i wymianą cygarek już wypalonych.
      Żeby nie latać po próżnicy i sprawdzać które cygarka już się wypaliły, możesz
      pokusić się o równoległą instalację "monitorującą": cygarko dogorywa to
      odpowiednia dioda na planie ogrodu miga a bziuczek Cię budzi. Na pewno pomogą
      Ci w jej instalacji strażacy z bezrobocia.
      Gwarantuję: kot tej zapory nie pokona!
      Uwaga: cygara nie muszą być hawańskie :)

      Pomysł drugi: rozpylić nad całą posiadłością delikatną mgiełkę destylatu
      gronowego (może być śliwkowy albo jabłkowy) - koniecznie doleżanego.
      Najbardziej wskazane są pięciogwiazdkowe. Kot, jako znawca form towarzyskich,
      na pewno Tobie ustąpi miejsca i nie zajdzie.
      Istnieje obawa, że aromat ściągnie do Ciebie innych gości - jakichś myślicieli
      czy projektantów. Nie przejmuj się - wszystko ma swoje dobre strony. Dasz im po
      łopacie, grabkach i innych narzędziach i samo w ogrodzie się obrobi :)
      Uwaga: nie dawać sierpa ani kosy!

      Pomysł trzeci: jedź do kolegi CePeeNa (albo do innego jego konkurenta) i kup
      benzynki bezołowiowej (koniecznie bezołowiowej, bo powinno być mimo wszystko
      ekologicznie) i wylej wzdłuż ogrodzenia - około pół litra na metr bieżący.
      Nawet bez podpalania skutek bedzie murowany - kot będzie zbyt mądry by zbliżyć
      się do takiej zapory.
      Uwaga: liczba oktanowa paliwa dowolna, ale nie należy stosować paliwa z
      biokomponentami, bo kot może się uzależnić.

      Pomysł czwarty: też zapachowy. Trzeba zaopatrzyć się w odpowiednią ilość
      toluenu (to taki rozpuszczalnik organiczny) i spryskać dokładnie cały ogród -
      dawka 10 ml na 1m2. Wypróbowane na wąchaczach kleju a znacznie tańsze i mniej
      lepkie. Pod koniec ubiegłego roku kupowałem po 15zł za kg plus gigantyczna
      akcyza. Wady tej pozbawiony jest krewniak toluenu - ksylen. Cena podobna,
      akcyza dla ludzi, tylko trzeba podpisać oświadczenie, że nie będzie się go
      używało do "wzbogacania" paliw silnikowych :)
      Działanie rozanielające. Nim kot zdąży wybrać sobie miejsce - zapomni po co
      przyszedł :)

      Pomysł piąty (awaryjny): tu i ówdzie rozlać niewielką ilość etanolowo-wodnego
      maceratu z korzenia kozłka lekarskiego:

      www.atlas-roslin.pl/gatunki/Valeriana_officinalis.htm
      - dostępne w każdej aptece i relatywnie tanie. Na pewno skuteczne i ponadto
      dostarcza dużo radości - do tego stopnia, że możesz śmiało zaoszczędzić na
      abonamentcie RTV.

      Powodzenia :))))

      Pomachiwajki

      Stry Zgred

      P.S. a jak się wabi kiciuś?
      • abstrakt2003 ??? 23.05.04, 13:09
        - papierosy (cygara też) szkodzą zdrowiu
        - destylatu szkoda (zwłaszcza na kota)
        - benzyna=pożar!
        - toluen i ksylen to TRUCIZNY!!!
        - waleriana :)))) To ciekawy pomysł, ale skutki mogą byc gorsze od przyczyny
        całego zamieszania. Koty napewno byłyby szczęśliwe - miałyby super imprezę :))))
        -
        • antares777 cd. 23.05.04, 22:14
          Wrrr - wystarczy nacisnąć ENTER :((((

          Nie dość, że człek lekcje odrobi, pracę napisze, to musi jeszcze obronić :( ;)

          Do Najjaśniejszej Abstrakcyjnej Egzaminacyjnej Komisyi, w osobie tu obecnego
          Yey ekstraktu - Abstrakta strasznie wielgachnem liczebnikiem opatrzonego :)

          Niniejszem w pokorze wyjaśniam, że w treści zadania do odrobienia
          przydzielonego, ni słowem wzmiankowane nie było, jakoby owa chemija na kota
          przeznaczona, nietrucicielską być miała!
          To po pierwsze primo.

          W drugiem primie zaznaczyć pragnę gorąco, że w pomyśle o benzynie
          wzmiankowałem, że podpalać nie trzeba.

          Za pimem trzeciem zaznaczyć pragnę, że użycie destylatu dodatnie skutki nieść
          może, a to za sprawą darmowej siły roboczej do grządek obrabiania pozyskaney.

          A na koniec dodam, w cherlawą pierś się bijęcy, że pomysł z onem wyciągiem
          ziołowem dałem był na odtrutkę dla organizmu mojego, zjadliwością i
          trucicielską mocą tematu zadania domowego naruszonego, a to dla choć minimalney
          równowagi w przyrodzie zachowania, niecnemi zamiarami dręczoney.

          Tu zwracam się do Wysokiey Komisyi, z pełney nazwy na wstępie wymienioney,
          o łaskawe baczenie na występki moje i należnego absolutorium mi udzielenie yako
          że zadaniem pilnie odrobił, a pomysły one z życia wziętemi a osobiście przez
          egzaminowanego wypróbowanemi były.

          Pomachiwajki

          Stary Zgred
          • ptasik Antos:) 24.05.04, 07:04
            antares777 napisał:

            >
            > że zadaniem pilnie odrobił, a pomysły one z życia wziętemi a osobiście przez
            > egzaminowanego wypróbowanemi były.

            Ze zgrozy spadlam z krzesla, no nie:)))))
            Ty, Ty Łobuzie:)))))
            • ptasik W sprawie kota 24.05.04, 07:14
              Ja oczywiscie z tych dla ktorych jedynym rozwiazaniem jest polubic, ale nie o tym chcialam:)
              Bo zanim dostrzeglas , ze my zakreceni bywalcy tego forum sobie mocno zartujemy bylas gotowa nas niemalze na stosie spalic za ignorancje, za herezje, ktore Ci opowiadamy, a nie pokusilas sie, zeby wpisac w wyszukiwarke slowo kot i odszukac watki na tym forum o kocie wlasnie, bo tu tematy wracaja jak bumerang co jakis czas i wystarczy sobie zadac odrobine trudu.
              To taka wskazowka na przyszlosc:0
              A teraz i ja witam cie wsrod nas i zycze abys czula sie ze wszech miar dobrze
              • bafra Re: W sprawie kota 24.05.04, 10:32
                ptasik napisała:

                > Ja oczywiscie z tych dla ktorych jedynym rozwiazaniem jest polubic, ale nie o
                t
                ...zeby wpisac w wyszukiwarke slowo kot i odszuk
                > ac watki na tym forum o kocie wlasnie, bo tu tematy wracaja jak bumerang co
                jak

                Tak Kwazar,myśmy tu już z kotami sąsiadów walczyli i wyszło na to ,że trzeba
                się z nimi (q-rde) pogodzić!!!!

                > A teraz i ja witam cie wsrod nas i zycze abys czula sie ze wszech miar dobrze
                >
                >

                Ja witam również,to forum jest super!!! Tu jak się wdepnie raz to już na
                zawsze!.Pozdr,bf
            • antares777 Re: Antos:) 24.05.04, 10:47
              ptasik napisała:

              > Ze zgrozy spadlam z krzesla, no nie:)))))

              Już śpieszę z pomocą, bolące miejsca ochuchać :)))))

              > Ty, Ty Łobuzie:)))))
              I draniu, i chacharze bez serca też ;)

              A trochę poważniej:

              >> z życia wziętemi a osobiście przez
              >> egzaminowanego wypróbowanemi były.

              To tak samo wyszło :)

              W moim domu zawsze koty były (teraz ostał mi się tylko jeden - ten co to między
              uszyma rezyduje, pazurami się zapiera, czasem mi jedno oko przymyka i nosa
              poddziera) i zawsze - jako pełnoprawni członkowie rodziny - towarzyszyły mi w
              przeróżnych pracach domowych i eksperymentach. Stąd też wiem, jak reagowały na
              chemię, której używałem bądź zażywałem. :)
              A kot, to bardzo mądre i bardzo ceniące SIĘ zwierzę :)

              Pomachiwajki

              Stary Zgred

              P.S. U mnie upał: na graduśniku +12 i ma się ku górze :)
              • ptasik Re: Antos:) 24.05.04, 11:15
                antares777 napisał:
                > > Ze zgrozy spadlam z krzesla, no nie:)))))
                >
                > Już śpieszę z pomocą, bolące miejsca ochuchać :)))))

                Od razu lepiej:))))



                > > Ty, Ty Łobuzie:)))))
                > I draniu, i chacharze bez serca też ;)

                O wypraszam sobie, wypraszam... a nie napisze co sobie wypraszam, ale wypraszam
                sobie i juz:)))


                > A trochę poważniej:
                >
                > >> z życia wziętemi a osobiście przez
                > >> egzaminowanego wypróbowanemi były.
                >
                > To tak samo wyszło :)

                No czasem tak wychodzi:)


                > W moim domu zawsze koty były (teraz ostał mi się tylko jeden

                Moja kotka lada moment sie rozsypie to moge pare podrzucic:))))
                Z przyjemnoscia:)

                A pelne prawa to i ona wlasnie ma u nas i tez robi co jej sie zewnie podoba:)


                > A kot, to bardzo mądre i bardzo ceniące SIĘ zwierzę :)

                Oj zdecydowanie tak:)

                >
                > Pomachiwajki

                Ode mnie takze:)

                > P.S. U mnie upał: na graduśniku +12 i ma się ku górze :)
                U mnie tez to 24.... w plusie... na tyle mam nagrzewnice wlaczona:))))

                Serdeczności
                Katula
                • antares777 Re: Antos:) 25.05.04, 00:53
                  ptasik napisała:

                  > > P.S. U mnie upał: na graduśniku +12 i ma się ku górze :)
                  > U mnie tez to 24.... w plusie... na tyle mam nagrzewnice wlaczona:))))

                  Co to znaczy porządna firma! Mój portfel powyżej 22 nie ma prawa podskoczyć :))

                  A na zewnątrz też było 22 - tyle że w słońcu.

                  Byłem na cmentarzu. Niebo jak w Monte Carlo - nieskazitelny błękit. Na
                  horyzoncie północnym nieśmiałe cumuluski od niechcenia się walały, a na
                  południu zwarty wał chmur ciągnął na Galicję. I wiało tak, że resztki zębów by
                  mi połamało, gdyby mi ktoś niechcący jakiś kawał opowiedział.
                  Młoda zieloność liści kasztanowca pokryta bielą kwiatostanów - jakby o
                  szrotówku nigdy nie słyszały. Brzozy smagały niebo rozwianymi witkami. Słychać
                  było szum, świst i pobrzękiwanie jakiejś poluzowanej blachy.
                  Mina mi zjechała, gdym popatrzył na północ - w stronę, gdzie do 1972 był MÓJ
                  las. Mój, bom z dziadkiem doń chodził w czasach, gdy mi się pod nosem
                  błyszczało. Mój, bom do niego na wagary uciekał. Mój, bom z dziewczętami
                  niewinnie za paluszki się w nim prowadzał. Mój, bom znał w nim niemal kazdy
                  krzak i każdy zakątek.
                  Potem poszły spychy, kopary, sztajery i inne cholery i zamieniły MÓJ las w
                  hutę. Tam, gdzie kiedyś były stawy i cała wioska miała kąpielisko przez całe
                  lato, jest teraz stalownia. A tam, gdziem na tyłku zjeżdżał z piaszczystego
                  wzgórka, stoi wielki piec - nie jedyny zresztą.
                  Lasu nie ma, a z huty tyle pożytku co z czyraka na ...

                  I tak mój nastrój dopasował się do miejsca w którym stałem.

                  Ale mam i dobre wieści z wiarygodnego źródła (którego tu nie wymienię):

                  W niedzielę po południu pogoda się poprawi, a w poniedziałek już będzie super!!

                  Pomachiwajki

                  Stary Zgred
      • ptasik Re: czyli nie macie pomysłu? 24.05.04, 14:02
        Taaaa
        Ela przypomnij Ty masz kota i psa i jakich plci i czy sa naturalne 100 % czy
        wysterylizowane?
        Bo wiesz, ja mam kotke Wirusa, lada dzien bede miala tych wirusow co niemiara
        (zgodnie z zasadami rozmnazania wirusow), a jak kotka byla jeszcze pojedyncza
        to w ogrodzie urzedowal razem z nia jej czarny kawaler:))))
        A pies nie chcial pozostac dluzny i tez ze swoja psia pania sie uganial po
        nim:)))
        Straty - conajmniej dwa zlamane pomidory, a pietruszka wzeszla jak zarost
        kolejowy - co stacja klak:)))
        O innych nie wspomne, przechodze nad nimi do porzadku dziennego:))))
        Polubic, tylko polubic:))))
        • elaos Re: czyli nie macie pomysłu? 24.05.04, 14:43
          Półtora roku temu była 12 letnia jamniczka i mała kotka, potem ostała się sama
          kotka, a po pół roku doszedł kocurek. Kocur jest jeszcze facetem, a Tośka
          ma "te sprawy" już z głowy, jeśli to dobre określenie:)
          Jeśli nie polubić to zobojętnieć, inaczej ogród przyniesie więcej stresów niż
          radości. Na razie zobojętniałam na krety, mniszka traktuje już jak uprawy własne
          (wino, syrop z mleczu), koty i psy nigdy mi nie przeszkadzały i tylko do nornic
          i mszyc i innych żrących co popadnie, jakoś się nie mogę przekonać.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka