Krótka historia moich milinów

20.09.11, 15:43
witam wszystkich ogrodników! Dopiero od kilku lat wsadzam roślinki na swej działce i co raz jakieś zdziwienie...:) Swoje miliny wsadziłam jakieś 4 - 5 lat temu jesienią. Na wiosnę jeden z nich zakwitł ( jeden kwiat) i usechł - zniknął. Pozostałe dwa rosną pięknie, ale nie kwitną. Słyszałam że musi minąć kilka wiosen, żeby zechciały wypuścić kwiaty więc przycinałam, nawoziłam, podlewałam i czekałam. No i zakwitły - teraz. W końcu września. A to podobno wczesnym latem mają kwitnąć. Anomalia? Wasze też tak robią? Bardzo jestem ciekawa
    • e28chru Re: Krótka historia moich milinów 21.09.11, 07:19
      Ależ skąd! Milin amerykański zaczyna kwitynąć w sierpniu i kwitnie także we wrześniu, a nie jak wiele innych roslin wiosną. Dlatego też milin trzeba przyciąć wiosną, a potem już nie, bo kwitnie na końcach tegorocznych pędów.
      • beaataa Re: Krótka historia moich milinów 21.09.11, 15:48
        Dzięki za sprostowanie! Czyli krzak kwitnie prawidłowo, tylko informacje na zawieszce niedokładne. Ale dobrze, że zdecydowały się normalnie zakwitnąć, bo zapadł już na nie wyrok: wykopać chwasta!Teraz wyrok zawieszam i czekam na kolejny sezon żółtych i pomarańczowych trąbek:)))
      • horpyna4 Re: Krótka historia moich milinów 22.09.11, 20:26
        Milin potrafi kwitnąć od lipca do października, jeżeli jest dobra pogoda. Okres kwitnienia jest tak długi, bo wciąż pojawiają się i rosną nowe pędy, a na ich końcach kwiatostany.
        • gabula777 Re: Krótka historia moich milinów 24.09.11, 09:28
          Termin kwitnienia zależy od odmiany, ale ogólnie wcześniej wchodzą w okres kwitnienia starsze egzemplarze, niezbyt silnie wiosną cięte.Silniej cięte mają dużo do 'odrobienia' i potrzebują więcej czasu, aż młody, jednoroczny pęd na tyle dojrzeje by wydać kwiaty.Podobnie jest z młodą rośliną, pędy muszą dostatecznie urosnąć i dojrzeć w ciągu lata.To pnącze pochodzące z innego klimatu i zwyczajnie 'nie reaguje' na to, że idzie jesień.

          Ja tylko skracałam nieco gałązki i obcinałam martwe, niestety zostało wykopane gdy zaczęło niszczyć dach.To ogólnie wysokie i silne pnącze trudne do utrzymania w karbach, a jeśli już to kosztem kwitnienia.Z czasem gdy dół silnie zdrewnieje najlepsze przyrosty z kwiatami tworzy wysoko.Ja miałam gatunek, odmiany podobno są niższe.
          • e28chru Re: Krótka historia moich milinów 27.09.11, 07:33
            Szkoda, że wykopalaś. Trzeba było solidnie przyciąć i kwiaty pojawiłyby sie niżej. Ja wycinam wszystkie pędy które kwitły w bieżącym roku, pojawiają sie nowe i kwitną jak szalone.
            • beaataa Re: Krótka historia moich milinów 27.09.11, 09:44
              Czyli jeśli przyciąć je mocno, to mogą kwitnąć później. A jeśli przycinam tylko końcówki, to mogę spodziewać się obfitego kwitnienia. Tak?
              • horpyna4 Re: Krótka historia moich milinów 27.09.11, 10:13
                Ja cięłam mocno milin co roku w zimie lub na przedwiośniu; praktycznie zostawiałam niewiele poza głównym pędem, takie końcówki na kilka par oczek. I zaczynał kwitnąć w lipcu, a kwitł obficie, bo silnie przycięty wypuszczał bardzo dużo młodych pędów. Milin chyba lubi silne cięcie.
            • gabula777 Re: Krótka historia moich milinów 27.09.11, 20:49
              Wszystko pięknie, ładnie gdy jest względnie młody.Mój miał na dole pień grubości przedramienia, z którego nic już nie chciało odbić, tylko z cieńszych gałązek wyżej.Jeżeli odbiło coś z tego grubszego pnia, to często podczas letnich burz się odłamywało gdyż taki pęd wyrosły z grubego pnia jest często słabo z nim zrośnięty.
              • wrexham Re: Krótka historia moich milinów 28.09.11, 14:58
                czy milinowi wystarczy taka kratownica (dwie sztuki) wielkosci przęsła płotu lamelowego? bo dlawisza taka konstrukcja nie wytrzyma podobno, ale moze milin by sie tam przyjał? mam to kolo slupa elektrycznego, takiego w odwrocone do gory nogami "v" zarosniete nudnym winobluszczem, a marzy mi sie troche kwiatków...
                • horpyna4 Re: Krótka historia moich milinów 28.09.11, 15:35
                  Milin jest przede wszystkim pnączem czepnym, lubi przytwierdzać się do podłoża korzonkami. Jeżeli nie ma takiej możliwości, to powinien być podwiązywany. Gatunek typowy rośnie bardzo silnie, bez problemu wejdzie na dach budynku trzykondygnacyjnego. I jest znacznie potężniejszy, niż dławisz, więc wymaga mocniejszych podpór.

                  Jak chcesz niewybredne i kwitnące pnącze, to posadź wiciokrzew (caprifolium). Ładnie kwitnie, wije się, kwiaty pachną (u niektórych gatunków bardzo silnie), a potem są jeszcze ozdobne owocki długo utrzymujące się na roślinie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja