czy przechowam fuksję?

24.10.11, 12:11
Mam taką ładną, zwisającą, wielka ampla z chyba 4 sadzonkami i tak sobie dumam czy da sie przechować w 5-10 stopniach Celsjusza? Czy ją skrócić czy zostawić do wiosny taką?
    • eurytka Re: czy przechowam fuksję? 24.10.11, 12:19
      Kiedyś usiłowałam przechować przez zimę,
      ale mi się nie udało,
      takie zielone małe muszki się do niej zbiegły i całkowicie ja wyssały,
      dlatego już fuksji nie kupuję i nie uprawiam.
    • dagusia333 Re: czy przechowam fuksję? 24.10.11, 14:07
      Z fuksjami jest podobno tak, że niektóre odmiany w warunkach lepiej się przechowują inne gorzej, a niektóre wcale.Piszę podobno, bo mnie z tych nowszych, szczególnie wiszących odmian też się nie udało.
      Pewnie są jak pelargonie rozmnażane in vitro i ich zdrowotność obliczona jest na jakiś czas, a zimą atakują je wszelkie możliwe zarazy.
      Kiedyś miałam stare krzewiaste, popularne, różowo - fioletowe i biało czerwone i robiłam w sierpniu z nich sadzonki.Te młode mi się doskonale przechowywały, ale na kwiaty trzeba było sporo czekać, natomiast stare, przycięte wiosną wypuszczały cienkie, delikatne pędy, które odłamywały się przy byle wiaterku.Sadzonkowanie zaś tych miękkich pędów kończyło się niepowodzeniem .Dlatego od pewnego czasu wyznaje zasadę kupić, po sezonie wyrzucić.
      • dagusia333 Re: czy przechowam fuksję? 24.10.11, 14:09
        * miało być' w warunkach domowych'.
        • doral2 Re: czy przechowam fuksję? 24.10.11, 16:33
          mnie się udało dwa razy przezimować fuksję, ale w domu, w normalnej, pokojowej temperaturze, na parapecie okiennym.
          fakt, obsiadły ją jakieś białe malutkie muszki, ale przetrwała.
          trochę słabiej sobie radziła wiosną, po wyniesieniu na zewnątrz, ale w połowie lata podgoniła do góry.
          w sumie to co kupujemy w sklepach, też jest w szklarniach pędzone, więc czemu by nie przechować w domu?
          albo się uda, albo nie, ale spróbować warto.
          obecnie eksperymentuję z niecierpkami i begonią, chociaż ta ostatnia jakoś mi marnieje w oczach..spróbują ją przyciąć, może to coś da.
    • aga.pier dzięki dzięki, spóbuję w domu :-) 24.10.11, 16:59

      • yoma Re: dzięki dzięki, spóbuję w domu :-) 24.10.11, 17:55
        Moje zimują własnie w 5-10 i ładnie zimują, a kiedyś, jak nie zdążyłam przed przymrozkami i padły, to odbiły ladnie od korzenia. W jasnym miejscu i nie przesadzać z podlewaniem.
        • wrexham Re: dzięki dzięki, spóbuję w domu :-) 25.10.11, 06:56
          moja babcia miala fuksje latami; na zime obcinala po ziemi i wstawiala do ciemnego zimnego pomieszczenia; i nie byly to zadne zwisajace egzemplarze, tylko piekne proste rosliny, obficie kwitnace; swoja po pierwszych przymrozkach obchlastalam calkowicie - teraz jest w garazu (5-10 stopni zazwyczaj); zobaczymy czy cos z niej bedzie na wiosne;
          btw - wydaje mi sie, ze ona byla specjalnie obcinana, zeby zwisala - ewidentnie cos ktos przy niej majstrowal; ja wole normalne kwiaty, wiec jesli przezyje to pozwole jej rosnac co gory; do zobaczenia na wiosne (mam nadzieje) ;)
          • mamap Re: dzięki dzięki, spóbuję w domu :-) 25.10.11, 09:18
            Moja kolezanka przechowywala fuksje stojaca w jasnym pokoju na poddaszu,nie bylo wlaczone ogrzewanie wiec temperatura ok 15 0. Byla przepiekna,co rok wieksza, kwitla obficie na tarasie od wschodniej strony-przy wejsciu do domu zeby wszyscy podziwiali.
          • dagusia333 Re: dzięki dzięki, spóbuję w domu :-) 25.10.11, 13:51
            Wrexham, no właśnie piszesz, że babcia miała krzewiaste rośliny i je zimowała.Bo te krzewiaste to są właśnie najstarsze, ja w poście wyżej o takich wspomniałam.Te wiszące to już niedawno wyhodowane odmiany i trudno je przechować w domu.Przechowanie to jednak jedna sprawa, a kwitnienie w przyszłym sezonie to druga sprawa.Niewiadomo czy przechowane będą obficie kwitły.Genetycy tak przy nich majstrowali, że zdrowotność i obfite kwitnienie mają zapewnione tylko w pierwszym sezonie po zakupie. Z czego producenci by mieli zyski, jak nie ze sprzedaży.
            • tube-roza Re: dzięki dzięki, spóbuję w domu :-) 25.10.11, 17:04
              Moje fuksje mają po parę lat i są ogromne. Przed przymrozkami zabieram je do piwnicy, w której nie ma okien. Gubią wszystkie liście. Podlewam je dość rzadko ale nie dopuszczam, by calkiem wyschla ziemia. Kiedy w lutym wypuszczaja wiotkie badylki,zabieram je na zimny taras z oknami. Obcinam wybujale pędy i zaczynam podlewanie. Mam ogromne krzaki różnych odmian. Ja zawsze będę miała fuksje, bo to bardzo wdzięczne i piękne rośliny. A szkodniki też je lubią, zwlaszcza mączlik :(
              • eurytka Re: dzięki dzięki, spóbuję w domu :-) 25.10.11, 17:58
                Zdziwiło mnie, jak tu ktoś napisał, że obcina się wszystko.
                Takie pędy długo przecież rosną a w naturze fuksje to ogromne krzaczyska.
                Są też pienne, szczepione na pniu, taką miałam i mi zimą padła,
                w domu na parapecie trzymałam i pewnie miała za gorąco..
            • wrexham Re: dzięki dzięki, spóbuję w domu :-) 26.10.11, 06:22
              a widzisz..., czyli to jakas inna odmiana...
              no trudno, zobaczymy na wiosne jak sie udal eksperyment;
              faktycznie zaden interes dla sprzedajacych taka roslina co to ja mozna miec latami;
              dzieki bogu za byliny; moze do nich sie nie dobiora naukowcy-ogrodnicy ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja