gris_gris
07.11.11, 00:07
Przeczytałam różne wątki o zimowaniu pelargonii ale mam nadal wątpliwości, więc mam nadzieję, że wybaczycie mi powtarzanie tematu. Czy pelargonie zwisające faktycznie nie nadają się do zimowania? Przeniosłam je na zabudowaną loggię, gdzie w zimie będzie pewnie koło 10 stopni, i dużo światła. Miałam nadzieję, że przetrwają, ale teraz się waham, czy jest sens je trzymać? A jeśli tak, to kiedy i ile należy je przyciąć? Są bardzo długie i obficie kwitną. Czy obcina się tylko przekwitnięte pędy po kolei, czy wszystkie na raz?
I jeszcze jedno - zauważyłam na nich mszyce. Czy w związku z tym jeszcze mniejsze są szanse na zimowanie? Tzn z mszycami mogę walczyć, ale może ich obecność znaczy, że roślina będzie słabsza? Nie znam się na tym zupełnie...
Nie zależy mi na tym jakoś bardzo, chciałam sprobować, bo są ładne, a miejsce mam - ale jak ma być sporo zachodu a mały efekt, to nie ma sensu...
Z góry więc dziękuję za poradę i pozdrawiam!