Hej hej. Reaktywacja!

04.06.04, 18:17
Witam Was baaardzo serdecznie w ten najpiękniejszy dzień tygodnia, którym
niewątpliwie jest piątekpopołudniu!
A może z okazji „łykendu” przynajmniej co poniektórzy z Was zarzucą na
chwilkę grzebanie w glebie i rozprostowawszy grzbiet wyruszą gdzieś w
plener...?
A tam w plenerze...
A sami wiecie najlepiej ile cudownych przeżyć można tam doświadczyć!
Ale tam też żyto już przekwitło i kłos buduje...
Może szwendając się „gdzieniebądź” wśród łanów dostrzeżecie gdzieś owo
zielsko tak znienawidzone przez cywilizowaną część ludzkości, że już
niespotykane...?
Więc... Przybrawszy oto postawę pokorną ośmielam się przypomnieć
zapoczątkowaną onegdaj akcję „kąkol”.

Jak już wszyscy wiedzą Kropka knuje.
Ale teraz z kolei wcięło Piasię! Jakoś dłuższy już czas Jej tu nie widać...
Pod czochradłem mi się już zaczynają pałętać myśli złe a niektóre to nawet
wręcz złośliwe...

Najniższe ukłony!
Reaktywujący akcję „kąkol” M.J.
    • bafra Re: Hej hej. Reaktywacja! 05.06.04, 09:10
      Mjocie! Ty tak pięknie opisujesz plener,że juz nie muszę nigdzie wychodzić!
    • lucyjka Re: Hej hej. Reaktywacja! 07.06.04, 11:08
      witam
      w imieniu kolego/chłopaka jednej z moich córeczek oświadczam , ze kąkol został
      namierzony, rosnie i ma sie dobrze. Potwierdził przed chwilką na gadulcu ze to:
      www.atlas-roslin.pl/gatunki/Agrostemma_githago.htm
      to jest zielsko przez was poszukiwane.
      Nawet na głowę przyszłej teściowej obiecał;))),że w lipcu zakwitnie.

      pozdrawiam (jeszcze z głową) Łucja


      • antares777 Re: Hej hej. Reaktywacja! 07.06.04, 12:06
        :) Ty to potrafisz sobie (tzn. córeczce) chłopa wychować! ;)

        lucyjka napisała:
        > Nawet na głowę przyszłej teściowej obiecał;))),że w lipcu zakwitnie.

        No, to nie w ciemię bity młodzieniec ;))))

        A wracając do rema:
        Toż tego było zatrzęsienie w mojej okolicy, gdym razem z dziatwą szkolną na
        polowania na stonkę był przeganiany.
        Zbiórka była o ósmej, każde miało flachę w łapie (albo łapinie) i szła
        tyraliera przez okoliczne pola i stonki z krzaków zbierała i do szyjek
        wciskała. Za nią szła druga tyraliera (poprawiająca po pierwszej), a na końcu
        kroczyły (a właściwie: stąpały) panie i dostojnie nadzorowały (?).
        A gdy już to wszystko przeszło, to nie bardzo było wiadomo, czy ten niski zbiór
        to był na skutek stonki czy huraganu, ale pewnie stonki, bo to w ten sposób
        zachodni imperialiści chcieli wykończyc naszą biedną Ojczyznę.
        A łąki wokół pachniały świeżą, wilgotną zielenią, a nad głowami nie dzwoniły i
        nie świergoliły, ale wprost wrzeszczały skowronki :)

        Ale ... to se uż nevrati, Pane Havranku :(

        Pomachiwajki

        Stary Zgred

        P.S.
        A w przykolejowych rowach rosło mnóstwo tataraków, które się ścinało dla
        przystrojenia okien i drzwi na Zielone Święta.
        Czy ktoś spotkał gdzieś w tej chwili tatarak? Objeździłem wszystkie okoliczne
        rowy i sadzawki i.... :( Nawet "renomowany" ogrodnik sprzedał mi żółte kosaćce
        jako tatarak. A mnie za tym zapachem tęskonooooo :(((((
        • lucyjka Re: Hej hej. Reaktywacja! 07.06.04, 13:27
          antares777 napisał:

          > :) Ty to potrafisz sobie (tzn. córeczce) chłopa wychować! ;)
          > No, to nie w ciemię bity młodzieniec ;))))

          no co ?? ja tylko na biednym chłopcu eksperymentyje, nie mam synów :((((
          i proszę sobie podśmiechiwajek z jeszcze nieteściowej nie robić ;)))

          <
          a co do stonki
          to "wiosna panie sierżancie" ...wiosna a potem stonka na bimberek ....aby tylko
          egzaminki zdać;))))

          <
          mój dom rodzinny na Zielone Świeta stroi się gałazkami brzozowymi,tesknie ..
          tak bardzo tęsknie.. piękny to zwyczaj.
          <

          nie znam roślin wodnych jedynie co potrafię rozpoznac to pałka wodna

          pozdrawiam Łucja

        • mdabkowska Szpaki i tataraki 07.06.04, 14:56
          Jest takie miejsce na Podlasiu, a właściwie to po ostatniej reformie
          administracyjnej - na Mazowszu, gdzie rosną tataraki,wprawdzie ostało się ich
          niewiele,niedaleko domu moich dziadków,gdzie się wychowałam, a teraz mojego
          domu, gdzie co roku wracają szpaki.
          Nie wiedzieć czemu, na przekór postępowi cywilizacyjnemu, do rzeczki po wielu
          latach powróciły bobry.
          Ta ulica nazywa się (tylko się nie śmiejcie)"Mała Strona".
          Mostek, kładka, świat trochę jak z "Kubusia Puchatka".

          Magda
    • elaos Re: Hej hej. Reaktywacja! 07.06.04, 12:34
      Rozprostowawszy (co za trudne słowo) grzbiet, oderwałam się wprawdzie nie od
      ziemi, ale od remontu i ujrzałam pełno maków polnych. Porozrzucane czerwonymi
      plamami po ugorach, nasypach, łąkach jednoznacznie kojarzą mi się z wyjazdami
      na wakacje do babci. Z tym, że tam rosły wszelakich barw, niebieskie, różowe,
      fioletowe, a teraz widzę tylko czerwone. Możliwe, że gleba kredowa, bo to było
      w lubelskim, malowała je w różne kolory.
      Skowronki pamiętam doskonale, nad polami aż powietrze drżało od ich śpiewu,
      pachniało zboże i miało się te trochę lat mniej. Czy jeszcze gdzieś są takie
      skowronki? Chyba się rozmarzyłam.
      W tym tygodniu piątekpopołudniu mamy już w środę.
      Ela

      • mjot1 Re: Hej hej! 07.06.04, 19:18
        Lucyjko nie ustępuj i nie popuszczaj cugli! Drąż temat nieustannie aczkolwiek
        delikatnie tak jakoś... niepostrzeżenie?
        Podsuwaj pewne sugestie, stawiaj warunki,... Nic nie powinno ujść Twej uwadze.
        Po prostu trzymaj rękę na pulsie!
        Czyń to jednak tak by nie urazić młodych i nie zrazić ich do siebie. A postępuj
        z niebywałym taktem, rozwagą, subtelnością i wyczuciem... Zresztą Ty wiesz...
        Tak jak tylko Wy białogłowy potraficie.
        O czym to ja...?
        Ach! Oczywiście o kąkolu! Wszak jest to sprawa materii niezwykle delikatnej.

        Maki i chabry.
        Fakt. I ja widuję maki i bławatki. Są jeszcze. Jeszcze nie wyginęły...
        Lecz nie są to już widoki, które pamiętam z czasów gdym pacholęciem był jeszcze.
        Z lat tych dawnych utkwiły mi bowiem pod czochradłem widoki łanów całych
        mieniące się czerwienią i błękitem. A dziś ot gdzieś kątem się coś trafi...
        A kąkol? Nie widziałem go już taki szmat czasu, że stał się dla mnie
        roślinką „kultową”.
        Może to i niepolitycznie jest nawoływać do reaktywacji chwasta?
        Ale przecie jakaż mnogość niepolitycznych rzeczy i spraw dzieje się wokół?
        Także, może ta moja niewielka słabostka jest akurat „trendy”?

        Tatarak mam chyba nieopodal w królestwie bobrów. Ale sprawdzę w najbliższym
        czasie, bo pewności brak... No popatrzcie! Łazi człek, patrzy się niby i nie
        wie! Ot tępota...
        Na szczęście, co do skowronków to mam 100% pewności. Są, wiszą na niebie i
        dzwonią gdy człapię raniutko niechętnie do pracy i gdy radośnie wracam do
        chałupinki.

        A świerszcz? Czy gra? Świerszcz... jak to brzmi... toż już samo słowo jest
        piękne!

        Najniższe ukłony!
        Kąkololubny M.J.
        • lucyjka Re: Hej hej! 07.06.04, 21:45
          witam
          nie ma zmartwienia Mjocie, jam góralka z krwi i kosci, będzie kakol to corke
          oddam :))nie przyniesie nasionek jego strata,
          a córeczka na medal jak i teściowa :)))
          pozdrawiam i rękę oczywiście na pulsie trzymać obiecuje
          Łucja
          • ptasik W temacie reaktywacji:) 08.06.04, 09:03
            Co do kąkola pod apelem M.Jota podpisuje sie czterema koczynami, bo po pierwsze
            i mnie to chwaścidło szalenie się podoba, szalenie, a po drugie też chcę
            być "trendy" , a so?:)))

            Ale, ale przyznam wam się, że jak dzisiaj skoro świt wstałam zdecydowanie za
            wcześnie jak na potrzeby pójścia do pracy i wylazłam przed chałupine, a potem
            za płot to sobie pomyslałam, że wlezę tu do Was i napiszę wątek pt. "Kurna jak
            jest pięknie" :)))
            No bo o to niby dzień w dzień w okolicach chałupy widzę to samo i mogłabym się
            juz przyzwyczaić, ale jakoś nie potrafię, ba i nie chcę i dobrze, że się nie
            przyzwyczajam ino zachwycam zachwytem pierwotnym:))))
            No bo o to okolice mojej codziennej drogi do pracy aż pulsują o wirujących
            tańczących makowych panienek.... Po jednej stronie drogi tańczą na skraju pola
            pełnego zyta, jakby się chciały schronić i przytulić do strazników w postaci
            ostrych kłosów żyta, a w tańcu tym wtórują im chabry, a jakże, fiołki polne,
            zaczyna kwitnąc przytulia.... A wyglądają te makowe panienki co rano skierowane
            ku słońcu tak jakby prowadziły nasłuch, albo sie kłaniały podróznikom drogą
            wędrującym....
            Ale to jeszcze nic, po drugiej stronie drogi makowych panienek sa cale
            bataliony, w porannym słońcu wygląda to tak jakby całe to pole, a właściwie
            las, bo wiosna tam sadzono drzewka pulsował tą makową czerwienią, wrażenie nie
            do opisania:)
            A dumna chadzam jak paw jeszcze z innego powodu, bo o to omotana przez M.Jota i
            w swoim ogródku zostawiłam wszystkie maki jakie zechciały w nim zamieszkać i
            mam swoje wirujące panienki, ech, jakie to piekne....
            No ale to nie koniec wrażeń z terenu, bo o to to samo pole co to ma byc lasem
            skąpane jest również całe w łanach maruny bezwonnej, ale jakby tego było mało
            to maruna poprzetykana niezapominajkami i cała masą takich co to ja nazywam
            groszkowymi:) A jest ich co najmniej pięć gatunków, wtym ten najcudowniejszy,
            którego niewiedzieć czemu ktos nazwał groszkiem cuchnącym....

            A wszystkie tańczą w rytm spiewu skowronków a w nocy odpoczywją przy kojących
            cykadach świerszczy...

            Kurna jak jest pięknie:)
            Ale po południu, makowe p
            • mjot1 Źdźbła 08.06.04, 21:01
              Tak troszkę obok...
              Trawa. Czyż może być coś pospolitszego? Toż nawet najbardziej zatwardziały łyk
              zna owo pojęcie i wie jak trawa wygląda.
              A w moim rejonie właśnie trwa sezon ich rozkwitu.
              Człapiąc rano niechętnie do pracy a i potem wracając radośnie do chałupinki
              obserwowałem sobie trawy właśnie.
              I oto spostrzegłem, że ta zwykłość wbrew pozorom objawia się niesamowitą
              ilością form i barw.
              Ileż tam różnych wiechci, miotełek, kłosów, pędzelków.
              Wszystko niby malowane jedynie zielenią, ale jakaż ilość odcieni a wachlarz
              barw rozciąga się od seledynu po brązy a przecie i efekt połysku i matu
              perfekcyjnie wykorzystany.
              Każdy badylek stara się być najbardziej dorodnym wśród swych pobratymców, każdy
              pnie się w górę a jednocześnie jakby przygięty pod ciężarem przyszłych
              nasionek... Ot taki efekt przygarbienia się by nie wyróżniać się, nie wybijać
              ponad grupę.
              I oto nadchodzi moment rozkwitu... Pędzelki i miotełki rozcapirzają się w
              fantazyjne formy a każda tak bliźniaczo podobna a przecie tak inna, tak
              niepowtarzalna. I wówczas źdźbło raptem sztywnieje, staje prościutko na
              baczność, jakby sprężało się w sobie. Każde pnie się w górę jakby stawało na
              palcach. Każde chce być jak najwyżej by pyłkiem swym objąć jak największy
              obszar. Nawet wiatr ma trudności by go przygiąć. Taki zwykły badylek, istota
              przecie kompletnie prymitywna, bezmyślna a ileż może i prostej a jak przecie
              skutecznej logiki w tym działaniu... Niesamowite i fantastyczne!

              I kwitną już (w)akacje! I niesie się wokół słodki aromat...
              Wakacje... Ech... Chciałoby się teraz uczęszczać do szkół...
              Wakacje... To dopiero jest piątekpopołudniu!
              Lecz i ten, który rozpocznie się jutro będzie niczego sobie.
              A może korzystając z tych chwil dostrzeżecie trawę?
              Odszukajcie miejsca gdzie odwieczny obrządek sianokosów nie dokonał jeszcze ich
              zagłady.
              I postarajcie się dostrzec źdźbło.

              Do Lucyjki.
              Cieszy mnie niezmiernie, że na wszystko masz baczenie okiem bystrym :-)
              Do Katuli.
              Ciebie nie trzeba namawiać do dostrzegania Ty Ptasiku już niedługo (tak jak i
              ja zresztą) do pracy podążać będziesz „kaczym chodem” lub wręcz na kolanach :-)

              PS A u nas właśnie przewaliła się burza. Choć troszeczkę nawilżyło, bo było już
              potwornie sucho. W lesie aż „syczało”.

              Najniższe ukłony!
              W źdźbło wgapiony niczym szpak... M.J.
              • ptasik Re: Źdźbła 09.06.04, 08:22
                mjot1 napisał:

                > Do Katuli.
                > Ciebie nie trzeba namawiać do dostrzegania Ty Ptasiku już niedługo (tak jak i
                > ja zresztą) do pracy podążać będziesz „kaczym chodem” lub wręcz na
                > kolanach :-)

                Niedługo powiadasz?:)))) od dawien dawna łażę jak stwór bliżej nieokreślony,
                nogi stawiam uważnie, coby czegoś nie nadepnąć, a głowa chodzi we wszystkich
                mozliwych płaszczyznach, gdybym była mutantem to pewnie bym nią kręciła
                dookoła:)))
                Tylko jak w takim stylu podchodzę do przystanku we wsi to dzwinym trafem nikt
                nie chce stanąć obok mnie:)))))))

                Co do traw - hmmmm, kolejne arcydzieło Mateczki Natury i rzeczywiście teraz
                jest czas najlepszy, żeby dostrzec ich roznorodność i piękno właśnie bo są w
                okresie kwitnienia....
                • antares777 Re: Źdźbła 10.06.04, 00:26
                  ptasik napisała:

                  > Tylko jak w takim stylu podchodzę do przystanku we wsi to dzwinym trafem nikt
                  > nie chce stanąć obok mnie:)))))))

                  To rzeczywiście zadziwiające i niepojęte :( Ja bym chciał :)

                  A wracając do źdźbeł:

                  Jak wiecie - sadzę roślinki w stawiku. Wygrzebuję resztki żwirku z
                  kolejnych "kupecek", bo na jednej kalibrowany, na drugiej niekalibrowany, na
                  trzeciej zagliniony, na czwartej przepłukany, a wszystkie równo przykryte
                  świństwem, które wiatr przywiał i człowiek przywlókł - nie wiecie, który to?
                  Jedna kupecka mi wyszła, więc podchodzę do drugiej, odgarniam chaszcze i inne
                  dziadostwo, patrzę i.... oniemiałem. Na samym wierzchołku tej kupki, zasłonięte
                  różnym takim, co już pisałem, pod płotem podmiejskiej działki budowlanej od
                  dawna zasiedlonej, w regionie, gdzie łatwiej o koks żelazo i beton z asfaltem i
                  samochodzianym smrodem niż o kawałek czystej trawy, na samym wierzchu tej
                  kupecki se stoi. Se stoi i mało tego! Se rośnie i ma ochotę se dojrzeć!
                  Co? Kto?
                  Ano... czterdziestocentymetrowe, zielonosiwe, z listkami i zdrowo wykształconym
                  kłosem... źdźbło. Jedno, jedyne, pojedyncze, bez towarzysza, niczym ten "parus
                  jedinokij" co to "bieliejet", a to nie bieliejet tylko zieleni się i szarzeje -
                  zależnie z której strony spojrzeć - a nawet nieco błękitnieje - pojedyncze
                  źdźbło - jak na mój rozum laika - źdźbło pszenicy.
                  Skąd to? Po co? Co za wybryk? Komu zależało? Kto niedopatrzył?
                  I wtedy jakoś mi się przypomniały - skąd nie wiem, bom przecie miastowy - te
                  łany szumiące. I zanucił w duszy Okudżawa: "A jednak żal..."

                  Quo vadis świecie?

                  Pomachiwajki

                  Stary Zgred
            • lucyjka Re: dla chwastolubów 22.06.04, 21:41
              www.luczaj.com/chwasty.htm
              pozdrawiam Łucja
    • g.i.jane Re: Hej hej. Reaktywacja! 09.06.04, 21:54
      mjot1 napisał:

      > Jak już wszyscy wiedzą Kropka knuje.

      Trafiłam na forum Auto-Moto a tam jest napisane, że forum opiekuje się
      Kropka!!!
      Myślicie, że to nasza Kropka??? Na forum Auto-Moto???

Pełna wersja