Stratyfikacja nasion??? Milin

10.02.12, 17:48
Witam. Zakupiłm nasiona milina amerykańskiego. Właśnie wyczytałam, że nasiona przed wysiewem trzeba stratyfikować przez miesiąc w 5 stopniach. Co to oznacza? Czy potrzebny jest tak długo okres? Gdzie znajdę 5 stopni. Nasiona firmy Vilmorin.
    • horpyna4 Re: Stratyfikacja nasion??? Milin 10.02.12, 18:12
      5 stopni prawdopodobnie znajdziesz w lodówce. Ale nie wiem, kiedy doczekasz się kwiatów u siewek milina. Nawet u rozmnożonego z sadzonek, czy odrostów, pierwsze kwiaty pojawiają się po wielu latach.
    • dar61 Stratyfikacja naga? 10.02.12, 19:58
      ... stratyfikować - Co to oznacza? ...

      Nazwa jest bardziej skomplikowana, niż jej treść.
      Proces takiej stratyfikacji oznacza zaimitowanie nasionom okresu zimowego zalegiwania w warunkach umiarkowanej wilgotności - jak przy wtuleniu się przez opadłe nasiona w zimową naziemną sciółkę - oraz zimowej temperatury - podobnej jak w ściółce.
      Nie jest więc tak, że należy je walnąć luzem do zamrażalnika i zamrozić do np. minus 15.
      To ma być właśnie imitacja zimowania w podłożu ściółki.

      Nasiona różnych gatunków wymagają różnego cyklu temperatur, wilgotności, sposobu wybudzania, ponownego wychładzania - to temat rzeka i dość czasem tajemny, bywa nawet skrywany przez tych, co na to doświadczalnie wpadli.
      Całość musi jak najszybciej udać, zaimitować nawet kilka zim, bo w naturze nasiona przelegują kilka lat, zanim raczą wystawić kiełek [ochrona przed wymarciem danego gatunku, bardzo pomysłowa zresztą].

      Dość nieszczęsna nazwa jest śladem tego, że kiedyś ta czynność polegała rzeczywiście na ustratyfikowaniu = uwarstwieniu nasion [owoców] - warstwami z przesypką piaskowo-torfową - czy to w pojemnikach, czy w wykopie gruncie, ale zawsze wykop musiał mieć głębokość podatną na naturalne wychładzanie [i zwilżanie+ODSĄCZANIE SIĘ] zimą. Dziś to wszystko można zaimitowac w chłodniach, ale i tak nie umiemy jeszcze wszystkim gatunkom opracować zasad wybudzania z wieloletniego spoczynku.

      Jeśli więc ktoś wycyrklował doświadczalnie, że najlepsze wyniki stratyfikacji [największy odsetek prawidłowo kiełkujących nasion] u milina to taki, a nie inny cykl wychładzania, to warto mu uwierzyć.
      Ciekawe tylko, czy to rzeczywiście miałaby być stratyfikacja naga [bez podłoża] ...
      Choć rzeczywiście, sprzedawanie komuś, kto chce mieć tylko sadzonkę, a nie prowadzić badania proweniencji, czy genetyczne, to już przegięcie.
      Cierpliwości życzę Szanownej {Ce122}...

      Dar61

      P.S. Każda dobra lodówka [chłodziarka] podaje w swym opisie, na których swych półkach ma jaką temperaturę w komorze. Podejrzewam, że najniższa jej [ jeśli ma półki ażurowe] półeczka u dna ma właśnie */+ te poszukiwane 5 stp. celsjuszowych.
      A jak brak lodówki - to jak za króla Ćwieczka: foliowy woreczek gęsto podziurkowawszy szydełkiem, doń 1:1 piaseczek średnio gruby z nasionami pomieszawszy - i zakopawszy w ogródku [podsypawszy na to liści warstewkę typową, jak pod milinami zalegawszy], otrzymamy za miesiąc [zwykłej, konkretnej zimy] porcję wybudzonych nasionek, ale warto je wybudzać tak, jak w naturze - poprzez spokojne ... posianie do doniczek.
      Droga na skróty: posianie do doniczek, te zadołować w poziomie gruntu - i za kilka lat [może] morze sadzonek do pikowania ;-)

      d61
      • ka122 Re: Stratyfikacja naga? 11.02.12, 12:22
        Jestem pod wrażeniem tak obszernej odpowiedzi:) Ale tak właściwie dalej nie wiem jak to zrobić:) Lodówkę mam i te 5 stopni się znajdzie:) Ale idąc dalej:
        Czy mogę te nasionka wymieszać z normalną ziemią uniwersalną lub specjalną do wysiewów, mieszankę taką umieścić w plastikowym pudełku i hop do lodówki na miesiąc? Pudełko przykrywać czy nie? Jeśli tak to czy szczelnie? Czy mieszankę podlewać? Zraszać? Jak często? Czy to wszystko wymieszać czasami? Uffffff.
        • dagusia333 Re: Stratyfikacja naga? 11.02.12, 14:26
          Posiej do kuwetki i postaw na mrozie, to najprościej.Jak mrozy się skończą to postawisz na parapecie, ale...jak napisała Horpyna nie wiem kiedy się doczekasz kwiatów.Lepiej kupić sadzonkę, a i tak na początku toto marznie i mija kilka lat zanim mężnieje i wytworzy kwiaty.
          • dar61 Stratyfikacja 0-5 ºC 12.02.12, 00:33
            Są znane metody stratyfikacji w lodzie, w zamarzniętej na kość masie ziemnej, ale to rzadkość.
            Postawienie „na mrozie" kuwetki z zasiewami zaprzecza idei stratyfikacji, ona ma [dla większości gatunków z letargującymi nasionami, dokładniej - letargującymi zarodkami w nasionach] zadziałać, jeśli temperatura nasion nie spadnie poniżej zera stopni C [część gatunków to uśmierca, albo wręcz pogłębia letarg nasion] i nie przekroczy tych magicznych plus kilku, początkujących wegetację.
            Tlen+[odpowiednia] wilgotność + czas + rytm zmian temperatur. Wiedza tajemna.

            Też bym kupił sadzonkę, jeślibym zadurzył się w milinach.
            Ale jest wśród nas taki odłam zielono walniętych, co wolą od kwiatka, poprzez nasionka ku sadzonce, tak po swojemu... Im starcza nawet cierpliwości i życia, by wyczekać kwitnienia za kilkanaście lat! :-)
        • dar61 tlen/ wilgoć/ temp./ czas 12.02.12, 00:29
          Nie jestem pewien, czy w dowolnym podłożu mieszanki ziemi ogrodowej nasiona, zamiast się właściwie zestratyfikować, nie zaczną po prostu pleśnieć.
          Mieszanka podłoża stratyfikującego ma mieć właśnie podatność na wnikanie wody [z opadów i z roztopów] i oddawanie jej nadmiaru - tu wypraktykowano właśnie piasek, a sam torf ma tej wody potrzebną ilość zatrzymywać przy nasionach, by ich powierzchnię spęczać. Nasiona muszą być po prostu natleniane.

          Co zrobiłbym na miejscu {Ki122}?
          Pojemnik dowolny, grubo na dnie nadsypany [5 cm?] piaskiem czyściutkim [pleśnie?], by nadmiar wody miał gdzie odciec [kontrolnie bym odstoiny odlewał - sprawdzaniu pojawiania się odcieku sprzyjałoby użycie szerokiego słoja ze szkła] + warstwa nasionek, + nadsypka takimż piaskiem + papierowa nakładka.

          Pojemnika nie przykrywałbym [pleśnie?] w tejże lodówce - ale tylko jeśli w tej komorze nie byłoby zamrażalnika, bo ten potrafi oszraniać się wodą z produktów w komorze trzymanych, co mogłoby wysuszać nasze złoże.
          Położyłbym obok niego termometr kontrolnie, nie zlewałbym wodą, ale jednak startowo doprowadziłbym do wilgotności podobnej, jak w gruncie zimą [palec dobrym próbnikiem, kiedy wciskać go w grunt].
          Mieszanie jest zbędne [jeśli nasiona już zakiełkowałyby, to mogłoby to im kiełki odłamać], ale zaglądanie raz na jakiś czas, by wyjąć ewent. spleśniałe, jest potrzebne.

          Jeśli tych nasionek garstka, można by je umieścić pomiędzy dwoma warstewkami bibułopodobnego [sterylny!] ręcznika papierowego, co wodę i łatwo wchłonie, a i odda jej nadmiar, sam nie wysychając do końca. Tu może by się pojemnik z pokrywką sprawdził plastikowy [może i nawet plastykowy].
          Zerkać, macać ku wilgoci, podziwiać ;-)
          • ka122 Re: tlen/ wilgoć/ temp./ czas 13.02.12, 07:59
            Dzięki, to już jestem w stanie zrobic, ja zielonowalnięta.
            O milinie poczytałam dopiero po zakupie nasionek, bo na opakowaniu strasznie mi sie podobał .Znając zycie nie doczekam kwiatków bo ja bym czciałała już:)
            . Hahaha czuję, ze trochę pieniędzy wydam niepotrzebie, ale cóż, to mój pierwszy ogródek i jestem nastawiona na straty;)
            • horpyna4 Re: tlen/ wilgoć/ temp./ czas 13.02.12, 08:37
              Jeżeli jesteś młoda i zdrowa, to masz szansę doczekać. A jeżeli zobaczysz u kogoś stary, wielki milin, to poproś o sadzonkę. Milin daje mnóstwo odrostów korzeniowych, można też wsadzić do ziemi po prostu kawałek korzenia. I oczywiście od razu do gruntu, nie trzymać w mieszkaniu. Jeżeli odrost ma dużą część nadziemną, to warto ją skrócić, bo i tak szybko wypuści nowy pęd i liście, a nie będzie straszył zwiędniętymi.

              I pamiętaj jedno - milin na wiosnę rusza późno i dość długo po zimie nie daje znaków życia. Trzeba cierpliwie czekać i nie spisywać go na straty. Poza tym młode pędy usychają w zimie i co roku trzeba je obcinać; na wiosnę i tak wypuszcza nowe, a kwitnie właśnie na tegorocznych pędach - pęki kwiatów pojawiają się na ich końcach.

              Tak w ogóle to na forum było już sporo o milinach, może poszukaj.
              • dagusia333 Re: tlen/ wilgoć/ temp./ czas 13.02.12, 10:39
                Odrost korzeniowy najlepiej posadzić do niewielkiej doniczki i dać pod folię do czasu ukorzenienia. Odrosty wydaje je po jakimś czasie gatunek o pomarańczowych kwiatach.Odmiany chyba tak nie 'szaleją'.
                • horpyna4 Re: tlen/ wilgoć/ temp./ czas 13.02.12, 11:15
                  Takie to one i pomarańczowe. Ja bym określiła jednak ten kolor jako "jasnoczerwony", bo jest to odcień ze zdecydowaną nutą różu. Odmiany miewają kwiaty intensywnie czerwone, lub pomarańczowożółte.

                  Ale faktycznie odrosty wydaje gatunek. Być może odmiany pod tym względem są "grzeczniejsze", mimo to pobranie sadzonki korzeniowej nie stanowi problemu. A sadzonki korzeniowe (kawałki rosnących płytko, poziomo, korzeni) najlepiej pobierać późną jesienią. Można wsadzać do doniczek, ale nie wymagają żadnej folii, tylko zadołowania w gruncie. Po zimie wyrastają silne rośliny z wszystkich sadzonek, nie warto z nimi się pieścić.

                  Milin nie jest delikatną rośliną i jest całkowicie mrozoodporny. Może to mieć związek z jego późnym ruszaniem na wiosnę, bo w naszym klimacie rośliny wymarzają zazwyczaj podczas silnych mrozów na przedwiośniu, poprzedzonych ociepleniem (jak ruszą soki). W lutym 1987 wymarzły sady jabłoniowe w okolicach Grójca, u mnie zmarzły ogniki i złotokap (odbiły po przycięciu), przemarzły pigwowce. Milinowi nic się nie stało, również cypryśnikowi błotnemu, który też bardzo późno rusza. Obie te rośliny były jeszcze dość młode (kilkuletnie).

                  Piszę o tym, bo istnieją mity o niewielkiej mrozoodporności milinu. A te suche pędy po zimie to u niego normalka, młode pędy usychają mu nawet podczas łagodnej zimy. Nie ma to żadnego wpływu na wzrost i kwitnienie, trzeba po prostu te cienkie, suche patyki obcinać. I nie okrywać na zimę, bo można bardziej zaszkodzić, niż pomóc.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja