Apel w ochronie zwierzat

10.03.02, 17:04
Raz jeszcze bardzo proszę, przynajmniej uczestników forum, a za Waszym pośrednictwem i innych.
Uważajcie na drogach na przebiegające zwierzęta.
Wczoraj znowu musiała zakopać kota.
Były łzy rozpaczy u bardzo młodej osóbki, której ukochany kot został przejechany na jej oczach.
Wiem, że są sytuacje, że trzeba ratować siebie i już się nie da zwięrzęcia, ale wiem też, że są to sytuacje sporadyczne.
W 95 % sytuacji można przyhamować i uratować zwierze i włąsne sumienie.
Tylko czy ktoś kogo nie stać na wciśnięcie hamulca ma sumienie.

Mojego psa ktoś kiedyś uratował i choć wiem, że sytuacja mogła tego Człowieka przyprawić o zawał serca, a wina leżała po mojej stronie, to pies, który nagle wybiegł z łąki na drogę miał marne sznase na przeżycie, a żyje do dziś.
Choć sznsa, aby ten Człowiek to przeczytał jest niewielka, za pośrednictwem forum, bardzo mu dziękuję i wzorem M.J. bardzo nisko się kłaniam.

I PROSZĘ
JAK SIĘ DA - NIE ZABIJAJMY ZWIERZĄT

Dziękuję w imieniu własnym i tych zwierząt
Bardzo zasmucona
Katula
    • danam Re: Apel w ochronie zwierzat 10.03.02, 20:17
      Witajcie!!
      Podpisuję się pod apelem Katuli! Kierowco uważaj na zwierzęta na drodze!
      Zabijając kota czy psa robisz krzywdę także jego właścicielowi!!
      Jeszcze jeden apel! Jadąc trasą, gdzie występuje las, czy nawet zagajnik
      pamiętaj, że mogą nią przebiegać zwierzęta leśne, nie tylko duże np. sarny,
      dziki czy jelenie, ale także wiewiórki i łasicowate.
      Ukłony. Danuta.
    • mjot1 I żaby. I jeże... 10.03.02, 20:18
      Oczywiście, że jestem! I listę podpisuję!
      Apeluję do Was automobiliści nie zabijajcie! Ja wiem, że jest to nieuniknione,
      ale nie zabijajcie bezdusznie i bezmyślnie! Niech pozostanie w Was choć
      odrobinka człowieczeństwa w dobrym tego słowa znaczeniu.

      Samochód okazał się najskuteczniejszą bronią, jaką człowiek w dotychczasowej
      mądrości swojej zdołał skonstruować. Niestety uśmierca nie tylko ludzi, ale
      wszystko, co się rusza!

      Chciałbym uzupełnić listę nieszczęśników masowo ginących pod kołami
      pojazdów.
      Za chwilkę na drogi wypełzną i powyskakują różniste żaby pędzone przez zew
      natury, a także moi „imiennicy” jeże. Zwierzaki na wskroś miłe i pożyteczne a
      tak bezbronne!

      Gdy widzę te płaskorzeźby na drogach uczynione przez dumnego władcę ziemi
      pędzącego bezmyślnie w swym automobilu to żal ściska a w duchu mamroczę takie
      słowa i takie życzenia pod jego adresem, że długo potem przed samym sobą mi
      wstyd!

      Najniższe ukłony!
      Dobrowolnie spieszony M.J.
    • ptasiara_katula Re: Apel w ochronie zwierzat 10.03.02, 23:04
      Witam raz jeszcze
      Teraz ja podpisuję się pod Danką i Jurkiem.
      Wstyd się przyznać, że nie pomyslałam i o tych mniejszych zwierzatkach. Ale jestem za.

      A teraz prosba do Jerzego Woźniaka
      Czy nie moznaby takiego tematu przy okazji nadchodzącej wiosny wrzucić do internetowego i papierowego wydania gazety? Myślę, że to byłaby wielka sprawa i może pomogłaby uchronić choć trochę takich istotek no i zaoszczędzić rozpaczy właścicielom, a szczególnie dzieciom.
      Pozdrawiam
      Katula
      • piasia Re: Apel w ochronie zwierzat 11.03.02, 05:47
        Obiema rękami!!!!! I głosem, mam nadzieję, że nie wołającego na puszczy!!!

        Teraz kropla optymizmu w tej czarze goryczy i smutku:

        Wedle mojego świętego miasta jest mała miejscowość Janów. Wójt tejże to
        klasyczny "pozytywny oszołom i zakręceniec". Rok temu z własnej inicjatywy
        poustawiał przy gminnych drogach znaki ostrzegawcze "uwaga żaby!!!", bo
        tamtejsze żabki akurat rozpoczęły okres godowy i stadami przełaziły przez
        drogę, stadami na tej drodze ginąc.

        Podniósł się straszny rwetes, bo takie znaki, z żabką i napisem "uwaga żaby"
        NIE JEST PRZEWIDZIANY PRZEZ KODEKS DROGOWY!!!!!!!

        Wójt miał spore nieprzyjemności, że samowolnie ustawia coś przy drodze, że
        takich znaków nie ma, że to, że owo, że pięćdziesiąte.
        Grał na zwłokę, jak mógł, i osiągnął tyle, że zanim ostatecznie znaki usunięto,
        to żabki już skończyły się kochać i przełazić przez drogę.
        A urzędasy i biurwy zostały zmuszone do myślenia.

        Jak tylko się dowiem, co dalej "w tym temacie", to dam znać.
        • jerzy.wozniak Re: Apel w ochronie zwierzat 11.03.02, 21:48
          To i tak mało!
          Tu apelujecie o ochronę zwierząt, a kto ma o tym pisać. Ostatnio kupiłem
          samochód z fabrycznym radiem ( co za kretyński pomysł) stąd czasami jestem
          zmuszony wysłuchiwać wydurnien polskich dziennikarzy po PRLowskich studiach
          którzy zostali na tamtym etapie bo nie chciało im się dalej uczyć. Śmieli się w
          niebogłosy że gdzieś w Polsce zbudowano przejścia pod jezdnią dla zwierząt
          takich jak ropuchy i inne płazy zmierzające do terenów łęgowych oraz innej
          drobnej zwierzyny. Chichrali się jak dzieci, co to za kretyński pomysł. I jak
          żaby wejdą do tunelu to czy nie potrzeba im światełek ( ale jaja!). Tym czasem
          takie przejścia odpowiedni zaprojektowane ratują życie nie tylko płazów, ale
          także lądowych krabów, które nie setkami, nie tysiącami nie milionami ,ale
          dziesiątkami milionów migrują do morza aby złożyć jaja. Droga jest wtedy
          czerwona od krabów, po prostu cały asfalt jest nimi zakryty. A jednak mimo tak
          ogromnej populacji chroni się je jak tylko można z ochrony naszych płazów,
          najpożyteczniejszych zwierząt w naszych lasach potrafimy się głupkowato śmiać.
          Aby wychować społeczeństwo ekologiczne w prawidłowym tego słowa znaczeniu,
          potrzebne są artykuły popularyzujące wiedzę o naszych zwierzętach i przyrodzie.
          Wyliczcie ile ich jest? I na jakim są poziomie, jest to przeważnie larum o
          wypalaniu traw – tu ginie niewiele zwierząt – w porze godowej podczas jednej
          wilgotnej nocy naliczyłem na mazurskiej drodze oddzielającej ląd od mokradeł
          ponad tysiąc przejechanych płazów. Pomnóżcie to przez teren Polski. Podczas
          poważnego pożaru traw naliczyłem słownie dwa płazy i jedna jaszczurkę (było to
          o nietypowej porze w kwietniu). Mam wadę wyniesiona z zachodnich uniwersytetów,
          jak cos pisze to nikomu nie wierzę tylko sobie i to dokładnie sprawdzam, jeśli
          nawet kosztowałoby mnie to bankructwo. Zdobywanie wiedzy jest najważniejszą
          cechą człowieka. To coś co nie ma ceny. Nie ważne czy to zachowanie termita czy
          życia na Marsie. Mam być pewny na 100%. Inaczej szkoda komputera.
          Drugim typem opowieści są - jejku sensacja! Czyli żmija wymordowała rodzinę i
          dopiero teść Maciaszczyk siekierą zabił gadzinę jadowitą jak cholera. To też g.
          Prawda. Nasza żmija ma krótkie zęby jadowe i jest w stanie tylko przebić skore
          człowieka. Czyli jad dostaje się do tkanek, a nie bezpośredni do krwiobiegu, co
          sprawia że mamy co najmniej kilka godzin na podanie surowicy. W swym życiu
          pobrałem jad od co najmniej kilkuset żmij. Nigdy nie wdziałem równie
          bezbronnych i mało agresywnych węży, a przeczytajcie co się nich wypisuje.
          Powiem szczerze, że, gdy w Afryce zobaczyłem żmiję gabońską, to gdyby trzymała
          w pysku teczkę z dolarami i tak bym się do niej nie zbliżył. To kloc, o
          średnicy męskiego uda z zębami co najmniej 5 cio centymetrowej długości. I ona
          jest niebezpiecznym stworzeniem, ale nasza żmija! Ludzie, co wy piszecie –
          dzięki waszym wyssanym z palca artykułom giną nie tylko bardzo pożyteczne żmije
          ( to najpożyteczniejszy polski gad). Można porównać je jedynie z sowami gdyż
          polują wyłącznie na gryzonie i zasługują na ochronę, ( ale nie do cholery na
          papierki ochronne – idźcie do Kampinosu jesienią jaki widok? – setki
          grzybowiczów objuczonych torbami grzybów zbieranych w rezerwacie przyrody.
          Spędziłem tam cały dzień nikt nie został ukarany, a przewinęło się przez
          parking około 250 osób. Tak wygląda gówniana ochrona przyrody w Polsce. Gdzie
          indziej za takie coś jest mandacik tak 100 razy więcej warty niż grzybki. U nas
          są przepisy, ale nie spotkamy sprawiedliwości. To słowo w tym kraju nie
          występuje.
          Ale wracając do żmii- dzięki skrytemu trybowi życia na nizinach, gdzie są
          cieplejsze noce nie spotykam ich prawie wcale. Ale ciągle słyszę i czytam o
          potworach padalcach czy krwiożerczej miedziance. Czy naprawdę chcecie chronić
          przyrodę gdy publikatory są pełne fałszywych informacji, które dziennikarzyny
          podają dla poruszenia gawiedzi. Edukacja nie ma nic wspólnego z sensacją, to
          racjonalne oparte na faktach poznawanie życia na ziemi. I tylko one pozwoli
          ocalić nam przynajmniej nasze zwierzęta.
          Pozdrawiam
          Cholernie smutny Jurek, szczególnie, że po raz kolejny dotarł do mnie raport
          CITES, który powinien nazywać się raportem strat. Dziennie co najmniej jedne
          gatunek do Bozi, ale jesteśmy great!
          • piasia Re: Apel w ochronie zwierzat 12.03.02, 06:23
            Smutny Jurku!

            Specjalnie dla Ciebie napisałam post "Coś specjalnie dla Jurka". Może Cię
            pocieszy :-)
            • piasia coś optymistycznego 12.03.02, 09:27
              Napisałam wczoraj o znakach "uwaga żaby" ustawionych przez "nawiedzonego" Wójta.
              Potem rzetelnie zgłębiłam temat i donoszę co następuje:
              Pierwsza akcja ochrony żab w Janowie (te znaki) była dwa lata temu. W zeszłym
              roku Wójt podszedł do sprawy inaczej - załatwiona jest zgoda Zarządu Dróg
              Wojewódzkich na ustawienie znaków, więc nikt się nie czepiał.
              Oprócz tego gmina kupiła płotki zagradzające żabom wejście na pobocze.
              Z zakładów włókienniczych Wójt wyprosił 400 metrów płótna polipropylenowego,
              które jest rozściełane na brzegach dróg.
              Gdy zaczynają się żabie gody, z pobliskiego zespołu Szkół Ogrodniczych w Złotym
              Potoku "wypożycza się" uczniów, następuje pospolite ruszenie: zbieranie żab z
              rowów przydrożnych i przenoszenie ich na drugą stronę, do stawu.
              A potem - z powrotem.
              W tym roku Wójt (zasłużył chyba, zeby go pisać z dużej litery) zamierza zdobyć
              jeszcze więcej płótna i dokupić płotków. I ocalić jeszcze więcej żab.

              Lokalne media nie nabijają się z tego, wręcz przeciwnie, są jakoś tak wyczulone
              na przyrodę, nieważne, czy w środku miasta pojawi się łoś, czy na obrzeżach
              czarny bocian, czy na Jurze - rzadki gatunek pająka.
              No, ale to lokalne media. W niektórych ogólnopolskich panuje zasada "wykpić,
              wyśmiać, zniszczyć wszystko, TYLKO MY SĄ COOL"

              Gdy zacznie sę akcja z żabami, dam znać, bo nasze miejscowe "telewizory" na
              ewno będą robić temat. Czekają tylko na okres godowy.

          • danam Riposta 12.03.02, 17:25
            Panie Jerzy!
            Mam duży szacunek dla Pana, ale zbulwersowała mnie Pana wczorajsza wypowiedź
            wtrącona przy okazji tematu o płazach i gadach.
            Sądzę, że nie wolno obrażać generalnie ludzi, którzy kończyli uczelnie w PRL.
            Są to roczniki lat trzydziestych, czterdziestych, pięćdziesiątych i
            późniejszych. Żyli i zdobywali wiedzę w Polsce takiej, jaka była. Jako
            nauczyciel akademicki wiem, że nasze uczelnie dobrze od strony merytorycznej
            przygotowywały i przygotowują studentów do pracy. Mankamentem tamtych lat było
            nadmierne obciążenie przedmiotami „politycznymi”, przeciw czemu strajkowali
            studenci.
            Niestety, głupoty i arogancji (przykłady podane przez Pana) nie wykorzenią
            dyplomy ukończonych fakultetów ani w Polsce, ani na Zachodzie.

            Wracam do tematu żmija.
            Mieszkam w terenie gdzie występują żmije, są piękne, ale staram się nie
            wchodzić im w drogę. Kiedy zobaczyliśmy z mężem maleńką żmijkę przemieszczającą
            się przez nasze podwórko, popychaliśmy ją bardzo delikatnie motyczką w kierunku
            płotu, aby sobie poszła w las. Udało się. W obejściu natomiast zostają
            wszystkie zaskrońce, żaby, jaszczurki i padalce. Bardzo je lubię i podczas
            czynności porządkowych, jak koszenie trawy, przenoszę biedaki w bezpieczne
            miejsce. Ponieważ (co tu ukrywać) boję się tych zygzakowatych stworków,
            ubzdurałam sobie, że jeśli mam zaskrońce (te wręcz uwielbiam), to nie powinnam
            mieć żmij, bo ich dieta jest prawie taka sama. Czy mam rację??

            Z poważaniem! Danuta.
            • jerzy.wozniak Re: Riposta 16.03.02, 20:19
              Na początek, nikogo nie obrażam a jedynie tych co piszą bzdury – tu akurat
              najczęściej podpierają się dyplomami co dla większości ludzi nic nie znaczy bo
              liczy się wiedza i ta jest najważniejsza. Dla przykładu konstruktor silnika RR
              dla samolotu Speedfire nie robił żadnych obliczeń konstrukcyjnych, lecz rysował
              części, a te natychmiast wykonywano. Jak widać wiedza uniwersytecka nie jest
              potrzebna aby zrobić cos naprawdę porządnego! Stad moja wstawka, aby co
              poniektóre osoby najpierw trochę poczytały a następnie dopiero zabierały głos.
              Przykładem są ostatnio omawiane na forum wilki- fałsz i zabobon miesza się z
              prawdą tylko dla szkody dla zwierząt. Tu podkreślam że przyroda czy w ogóle
              życie na ziemi jest dla mnie najważniejsze. Resztę mam gdzieś, za 2 miliony lat
              po naszej cywilizacji nie zostanie kompletnie nic. To mówi samo za siebie.
              Warstwa naszych osiągnięć jako człowieka myślącego ma 0koło 40 cm grubości tyle
              osądów nawarstwiło się od czasu gdy homo erectus (kiedyś uważany za małpę, a
              dziś okazało się że żeglował po oceanach) pojawił się na ziemi. Dla porównania
              warstwa okresu w którym panowały dinozaury ma 2 kilometry grubości, a nowe
              badania nie uważają je za ociężale i kretyńskie zwierzęta z mózgiem w pupie jak
              t jeszcze uważają niektórzy do dzisiaj i można to zobaczyć w muzeum Polskiej
              Akademii Nauk – reszta do przemyślenia. Poza tym Amerykanie nie byli na
              księżycu bo maja bliżej i łatwiej było by im zrobić drabinę, ale z całkiem
              innych powodów przedwe wszystkim z takich że preferuje się ludzi z wiedza bo z
              niej są pieniądze z czego są pieniądze u nas widać po kajdankach dla
              odznaczanych za biznesmena roku przestępcach kryminalnych. Co do obciążeń
              politycznych to ja tez studiowałem w tamtych czasach i tego nie zauważyłem. W
              prost przeciwnie miałem kontakty z ludźmi wyrosłymi z prlowskich studiów którzy
              dzięki swej wiedzy i inteligencji są najbardziej szanowanymi profesorami na
              świecie i z wieloma z nich miałem szczęście pracować przy największych
              akceleratorach świata. Był bym nie tylko niesprawiedliwy, ale i głupi gdybym
              potępiał wszystkich w czambół. Za to później papier ze studiów pozwalał na
              przyśniecie w instytucie i drzemkę do emerytury – podczas mojej pracy w UW
              wszyscy zdolniejsi wyjechali na zachód, cześć tych najzdolniejszych do dzisiaj
              udziela wykładów na zagranicznych uniwersytetach – a sporo płacą tam za wiedze,
              a reszta i to duża śpi od czasu do czasu pisząc wiadomości które zdobyli na
              studiach 45 lat temu i obecnie można je wyrzucić do śmieci. Tak jest np. z
              wiedza o dinozaurach.
              W każdym razie przepraszam tych zdolnych, którzy poczuli się dotknięci tą
              informacją – to na pewno to nie do was, ale do profesorów którzy piszą w
              pismach, że aloesy za cholerę nie kwitną w mieszaniu, czy doktorach dla których
              istnieje 30 gatunków palm kokosowych. Tym nie popuszczę bo jeśli ktoś
              bufoniasto podpisuje się pod byle artykułem swym prof. to niech ich treść
              będzie przynajmniej pozbawiona podstawowych błędów merytorycznych!.

              Teraz może co do żmij
              Pytanie pierwsze skąd wiadomo że to żmije? Po drugie dieta żmij i zaskrońca to
              cos zupełnie innego. Żmije sa obok sów najpoważniejszymi wrogami myszy,
              zaskrońce zaś ( tu błagam wybaczcie mi prawdę) to raczej szkodniki bo żywią się
              przede wszystkim płazami a te są 1000 razy bardziej pożyteczne niż zaskrońce.
              Czy mogę wiedzieć gdzie pani mieszka? Od wielu lat dostarczam jad do badań w
              wielu instytutach naukowych. I chętnie natrafił bym na miejsce gdzie jest duża
              ilość osobników Vipera berus- kiedyś maralem ich znaczne ilości w KPN oraz w
              rezerwacie torfowisko niedaleko Karczewa. Obecnie prawie zniknely tam zupelnie.
              Sa natomiast miedzianki podobne do zmijale to nieszkodliwe weze żywiace sie
              wyłacznie jaszczutrkami. Poniważ syczą i są bardzo agresywne a uw ielu osobnikw
              wystepuja na grzbiecie ciemne wstęgo łatwe do pomylaenia z zygzakiem zmiji. Waz
              ten to najczeście nasza zabijana żmija. Niektore brazowo ubarwione osobniki
              maja wyraźny zygzak na grzbiecie. Oczywiscie od zmij rozni je jksztalt glowy a
              przedewszystkim pionowe źrenice (źmiaj jest zwierzeciem typowo nocnym. W dzien
              raczej nie poluje lec sie wygrzewa) Natomiast gniewosz to wąz o aktywności
              wybitnie dziennej a przy tym bardzo agresywny i jako jedyny kąsa bez
              zagrożenia. Oswaja się niezwykle łatwo i bierze pokarm z ręki -ale kąsa
              gadzina jak oszalała takie ma widać hobby. Jego ulubione stanowiska to suche i
              cieple tereny których żmija raczej unika, Na badanych przeze mnie stanowiskach
              na ponad 200 zabitych przez ludzkich herosów żmij tylko 13 było rzeczywiście
              żmijami. Osobiście mimo że pobrałem jad z kilkuset żmij pokąsany byłem tylko
              przez gniewosza i to oczywiście nieszkodliwie, bo gad ten nie jest w stanie
              przegryźć skory człowieka.
              Co do węży to tak właśnie szerzymy wiedzę w szkołach! I takie mamy później
              społeczeństwo. Większość młodzieży czyje strach przed tymi niewinnymi
              stworzeniami.
              Pewnym optymizmem napawają mnie jednak młodzi ludzie których spotykam w
              sklepach zoologicznych, którzy zbulwersowani pokazują mi koszmarne błędy w
              książkach o gadach pisanych prze tuzów polskiej nauki. Oni zaś to chodzące
              encyklopedie wiedzy o gadach – gratuluje wam! Tak trzymajcie i miejcie gdzieś
              papierki z uczelni, wasza wiedza to jest to, co pcha cywilizację do przodu.
              Przy okazji dziękuje, że mogłem porozmawiać z młodymi pełnymi zapału i miłości
              do zwierząt młodymi ludźmi. Naprawdę dzięki wam miałem słoneczny dzień
              DZIEKUJĘ!!!! I Gratulacje dla dyrekcji sklepów Kakadu! Rany gdzie pan znalazł
              takich miłośników przyrody!
              Tym bardziej jestem za czasami jak to pani pisze dawnymi, gdzie ukazywały się
              książki bardziej rzetelne (pomijam postęp naukowy) i wiele z nich jak na
              przykład atlas gadów są do dzisiaj uważane przez miłośników tych zwierząt za
              przodujące, chociaż od ich wydania minęło ponad 30 lat. Dzisiaj takich pozycji
              prawie nie ma, o czym świadczy dyskusja o książkach na ramach forum. Ostatnio
              tylko Maciek podsunął jakąś książkę o nawożeniu, za którą ręczy głowa, że
              bomba, ale jak mówią jedna jaskółka nie czyni wiosny.
              Pozdrowienia,
              Jerzy Woźniak
              P.S. I proszę nie brać tego co pisze tak dosłownie, często to lekkie przenośnie
              mają raczej na celu uzmysłowić naszym czytelnikom, że nie papier czyni
              człowieka. W botanice – obecnie – jakieś 40% badań robią jak się w Polsce mówi
              amatorzy. Tam nie ma takiego określenia jest znawca – dlatego u nich powstał SR–
              71 u nas nie zrobią go nigdy i nawet, nie maja o czym marzyć. Nawet jeśli w
              jednym miejscu zgromadzą wszystkich swoich profesorów. Niestety to smutne i coś
              jednak znaczy. Syrenki czy trapana nie zrobiono za oceanem! Jeśli zaś będzie mi
              pani wykłuwać oczy że to wina ucisku i bolszewy to zapytam, co teraz żeśmy
              spłodzili, jaka myśl naukowa zalała nasz rynek użytecznymi sprzętami
              gospodarstwa domowego, telewizorami, samochodami Made in Poland czy innym
              sprzetem? Polecam też wystawę „dinozaury pustyni Gobi”- tam widać jak prujemy
              do przodu! Czy obok zwierzęta lasu tropikalnego – jeśli do końca nie zjadły
              wypchanych okazów mole. Na wystawie nie znają wideo ekranów i wielu innych tak
              zwanych u nas cudów techniki za pomocą których można znacznie bardziej
              przekonywająco pokazać świat dżungli. Oprócz tego te wyczerpujące informacje –
              np. czym wsławił się hoacyn – czy tam się dowiecie?
              • danam Do Pana Jerzego 16.03.02, 23:17
                Panie Jerzy!
                Zgadzam się z Panem, że fakultety nie poparte własnym dokształcaniem,
                czytaniem dodatkowej literatury i zainteresowaniem są tylko papierkiem dającym
                tytuł. Niestety na głupotę nie ma lekarstwa i zgadzam się, że wypowiedzi, jakie
                Pan słyszał mogły wkurzyć. Ja też pomyślałabym o tych osobnikach jak Pan.
                Zareagowałam ostro na to stwierdzenia „dyplomy PRL”, z tej prostej przyczyny,
                że słyszy się to prawie, na co dzień od ludzi na stanowiskach, którzy takie
                dyplomy mają, a ich wiedza jest zerowa. I po 12 latach transformacji mamy to,
                co mamy.
                Dajmy temu pokój, wszak w naszej dyskusji nie o to chodzi, kto jaki tytuł ma,
                tylko, jakie podejście do świata przyrody, który nas otacza.
                Mieszkam między Żołynią a Julinem, a te stworzenia, to na pewno żmije.
                Zmartwił mnie Pan, że zaskroniec zjada tylko żaby. I jak tu pogodzić miłość do
                jednego i drugiego stworzenia???
                Dbam o żaby na własnym podwórku i na drodze, po której uczęszczam. Widuję także
                dzieci, które przenoszą żaby z drogi w trawę, żeby ich samochód czy traktor nie
                przejechał. Nie jest wiec tak źle w narodzie, a uświadamianie ludzi żeby
                przestali niszczyć wszystko, co się rusza zaczyna przynosić efekty.
                Sama jestem mieszczuchem, który znalazł się w lesie, ale miłość do przyrody
                wyniosłam z domu rodzinnego. Jako laik w dziedzinie przyrody uczę się
                rozpoznawać wszystko, co mnie otacza. Dziękuję Panu za pouczające wskazówki. Na
                tym forum jesteśmy wszyscy „kliką”, którą łączy jeden cel – bronimy wszystkie
                zwierzęta (poza komarami i kleszczami, jeśli nas atakują)

                Serdeczne ukłony. Z poważaniem. Danuta.
          • mjot1 Re: Apel w ochronie zwierzat 12.03.02, 17:27
            No toś Pan nas zgasił. Toś nas Pan potraktował wychowawczo!
            Toż my (może nieśmiało, prostacko i naiwnie) piszemy przecież w jakimś sensie
            do Gazety, do tego królestwa dziennikarzy! A Pan nam (w jakimś sensie) w
            imieniu tejże Gazety odpowiada, że wszystkiemu są winni dziennikarze, cykliści,
            masoni i... Normalnie jakbym czytał wypowiedź miłościwie nam od kilku lat
            panujących!

            Dziennikarze wszak są synami tego narodu i niczym się od ogółu nie różnią, tacy
            po prostu jesteśmy my wszyscy! Iluż obywateli tego kraju na widok zaskrońca nie
            wyda okrzyku żmijaaaa!, rozglądając się dzielnie za jakąkolwiek gałęziom by
            wymierzyć paskudztwu należną mu karę? Czy to znaczy, że należy opuścić świat i
            portki i czekać na zmiłowanie Boże?
            A cóż do licha my maluczcy sami możemy zdziałać? Ileż istnień jestem w stanie
            uratować sam w pojedynkę czy ramię w ramię z moją zdecydowanie lepszą połową?
            Jednak jakoś się staramy jak umiemy może i nie najlepiej może czasami wbrew
            zdrowemu rozsądkowi i ogólnie przyjętym zwyczajom.
            Są ludzie, że wystarczy im tylko zwrócić uwagę i wytłumaczyć. Ale są i tacy, że
            bez groźby ni rusz! Kiedyś, gdy miałem jeszcze swoje psy (dog i owczarek) ich
            obecność przy mojej nodze miała zbawienny wpływ na zrozumienie moich próśb i
            sugestii. Zdarzyło się też raz, że „niechcący” odpięły mi się ze smyczy. Znając
            ich możliwości wychowawcze i zdając sobie sprawę z możliwych konsekwencji cel
            został jednak osiągnięty.

            A tu się okazuje, że wszystko o dupę rozbić! Przepraszam!!!
            Wychodzi na to, że najlepiej zadbać o własny tyłek i się nie narażać,
            szczególnie mieszkając na uboczu w lesie! Wszak o odwet nietrudno.

            Najniższe ukłony!
            Jakiś taki chyba zgaszony M.J.
            • ptasiara_katula Re: Apel w ochronie zwierzat 12.03.02, 21:27
              Witam
              Równie zgaszona i smutna jak Szanowni Przedmówcy
              My po pomoc, do ogólnopolskiej gazety, żeby maksymalnie nagłośnić temat, żeby choć jedną żabę uratować i za to po łapach nas, jakby to rzeczywiście była nasza wina, że wszystkie płazy i gady i inne cenne stworzenia giną przez "ludzi".
              Uważam, że chyba nie zasłużylismy na ten wyjątkowo lodowaty zimny prysznic, ba my napewno nie zasłużylismy na ten zimny prysznic.

              Ale dzięki Wspaniałym Ludziom poznanym na tym forum i dzięki temu forum, wiem, że nie poprzestanę. Skoro się nie da za pośrednictwem Ciebie i GW przynajmniej jednym artykułem zwrócić uwagi na problem i uratować choćby jednej żaby będę pisać dalej, konsekwentnie, wszędzie gdzie się da

              Katula
              • hen26 Re: Apel w ochronie zwierzat 12.03.02, 23:27
                Witam wszystkich serdecznie.
                Żeby nie przdłużać od razu uderzę się w piersi: Skończyłam PRLowskie studia i
                uczyłam się ekonomii politycznej, chyba ze trzy semestry. Wyznam całą prawdę -
                miałam z tejże ekonomii piątkę. Teraz kto chce, może ze mną nie gadać!
                Ale daję słowo, że wielokrotnie hamowałam przed psem czy kotem na jezdni, one
                wchodzą na jezdnię głównie w miejscowościach (teren zabudowany), tam jednak
                jeździmy nieco wolniej. No i są większe od żab.
                Nie wiem, czy zabiłam kiedyś żabę, ale z trwogą myślę, że jest to prawdopodobne.
                Kochani, kierowcy to nie są głównie mordercy, ale bardzo trudno dostrzec żabę
                na jezdni. Zwłaszcza nocą.
                Tu wielkie ukłony przed Wójtem, tym z Janowa z listu Piasi. Wspaniały pomysł i
                wspaniały człowiek i wspaniali ci, którzy z nim pracują!
                Zdarzyło mi się ostro hamować przed jeżem, ale tylko dlatego, że nikt za mną
                nie jechał i droga była sucha. W innych okolicznościach byłby wybór: jeż albo
                ja...
                Pozdrawiam - Henryka


                • ptasiara_katula Re: Apel w ochronie zwierzat 13.03.02, 18:50
                  Witam
                  Po pierwsze też studiowałam w czasach PRL-u
                  Po drugie nigdy nie przejechałam osobiście żadnej żaby, a tym bardziej żadnego innego większego zwierzątka, ale to po prostu dlatego, że nie mam prawa jazdy.
                  Po trzecie Wójta z Janowa również podziwiam
                  A po czwarte też nie narażałabym siebie, a tym bardziej najbliższych na skutki nagłego hamowania w dodatku na mokrej drodze.

                  MNIE CHODZI O TO, ŻE CZASAMI MOŻNA I TO W DODATKU BEZ ŻADANEGO RYZYKA

                  a gdyby w dodatku się o tym co jakiś przypominało w mediach , najlepiej o zasięgu ogólnokrajowym to byłoby już super.

                  Pozdrawiam
                  Dalej mi smutno
                  Katula

              • jerzy.wozniak Re: Apel w ochronie zwierzat 16.03.02, 20:41
                Brawo katula właśnie tak - Właśnie tak załatwiono to w Niemczech, przejścia pod
                autostradami, plotki okresowe, zbieranie żab przez szkolna dziatwę. Co myślicie
                że oni uczą się tylko za żaba nie śmierdzi nie gryzie nie przynosi parcha (
                cytaty z wypracowana szkolnych na temat żab które studiowałem jeszcze gdy
                myślałem że studia cos dają.)
                NIE prawda!!!!!!! to uczy dzieci, nasze przyszłe pokolenie miłości do
                zwierząt, ich delikatności – wiecie jak złapana żabka cichutko kumka do ucha?
                To że są to wspaniałe mile stworzenia – to w nich zostaje do końca życia – to
                są właśnie lekcje ekologii – mam powtórzyć tez z zeszytów co zostaje po
                lekcjach ekologii w Polsce? Lepiej żebyście nie czytali.
                Wydawało by się głupie przenoszenie żab – a ile dziecko się dowie odczuje, jak
                pięknie wpływa to na ich wrażliwość na nieszczęście zwierząt. Wiele z nich
                próbuje całować żabki przekonując się że to nie obślizgłe ohydne koszmary, ale
                pełne życia delikatne istoty.
                Tak Katula takie akcje powstały dzięki determinacji takich osób jak ty.
                Przecież w Niemczech nie zawsze tak było!
                Brawo, a ja nie ustane w pisaniu o ekologicznym ogrodzie gdzie każde zwierzę
                może żyć na równych prawach. Możecie zdychać ze śmiechu i wypisywać o ekologii
                naiwnej – za kilka miesięcy wręczą mi odznaczenie za walkę o ochronę przyrody –
                nie musze dodawać że nie w Polsce. Wy nie załamujcie rąk nad tym co się dzieje –
                myślcie co zrobić, aby to zmienić.
                Jurek
            • jerzy.wozniak Re: Apel w ochronie zwierzat 16.03.02, 20:26
              No nie mjot!
              Anglicy mówią „będę walczył do gorzkiego końca i wygram, bo nie mam innego
              wyjścia” ja tez to robię chociaż wywalono mnie z pracy, bo do czytelnika nie
              podchodziłem jak do głupka tylko inteligentnego człowieka - mojego przyjaciela
              pod drugiej stronie gazety. Nawet gdy mnie będą wyrzucać 100 razy i tak tego
              nie mienię!
              Mało jedna kropla tylko drąży skale, ale potopy zmiatają poprzedni porządek.
              Mówcie śmiało co o tym myślicie! Po to jest forum.
              Brawo za szczerość. Jedyne co bym nie chciał abyśmy wietrzyli podstęp i
              wzajemna niechęć – bo to Nas zgubi. Tylko przyjaźń buduje reszta to śmiecie!.
              Jurek
              • maciekwiercinski Re: Apel w ochronie zwierzat... Mój apel. 17.03.02, 01:27
                Witam!

                Moi mili!

                To bardzo miłe.., że tak przejmujecie sie wszelką gadziną.., co ja samochody
                rozjezdżają...

                Że tak bardzo przejmujecie się systemem edukacji... tytułami .., choć Sokrates
                mawiał, że wie tylkko o swojej inorancji.., a Arystoteles i Tales nie byli
                nawet magistrami...

                Ale ja dawno juz starciłem wiarę w poprawianie świata...
                Ostania moja zabawa w polityke.., to chyba z 8 lat temu...

                Zamiast tego wolę budować swój własny świat.., dbać o swoje własne
                środowisko.., by było jak najbardziej naturalne...

                Podobnie dawno juz przestałem żałować dinozaurów i mamutów.., choć nadal
                intrygują mnie te zwierzęta...

                Dlatego chciałbym pare praktycznych porad co zrobić aby:

                1. W moim ogrodzie zadomowiły sie ptaki, bo teraz juz mam pare duzych drzew:
                dęby bezszypółkowe, sosny, wysokie jałowce...
                2. Oprócz ptaków marzą mi sie również nietoperze: te istoty latające, a nie
                opierzone ( przypomina platońską definicję człowieka.., ale nie ma na to rady,
                choć mniej napuszona)
                3. Marza mi sie również wiewiórki...
                4. I oczywiscie drapieżniki.., choć nie wilki, ryśie i inne tygrysy.., to
                choćby kuny, łasice...
                5. Ptaki drapieżne.., choć może nie orły... ( bo sam nim jestem)

                Mój ogród jest położony w Masywie Ślęży.., wokól jest duzo lasów i pól...

                Co mi doradzicie...

                Jak te zwierzęta zaprosić do ogrodu...

                Padalce czasami spotykam, zaby, nornice i ryjówki, czasami jeże...

                Swego czasu odwiedzał mnie tajemniczy gość.., który zostawiał wizytówkę w
                postaci odchodów wysoko na stercie tarcicy.., po ilości ( choć nie jestem
                specjalistą od defekacji) powiedziałbym , że sredni pies.., ale w nietypowym
                miescu, bo na kota, to nieco za dużo, pozatem na widoku..?
                Znaczył teren?

                Poadrawiam!

                Maciek
Pełna wersja