Po przycięciu odbije

23.04.12, 12:05
często to czytam. Wymarzło mi kilka roślin nie do spodu, tylko górne częsci pędów i nie wiem, co dalej - przycinać, czy zaczekać, aż się wszystkie listki rozwiną co się miały rozwinąć?
Co daje roślinie przycięcie, że dopiero po nim odbija?
    • klara551 Re: Po przycięciu odbije 23.04.12, 15:32
      Przemarznięte się po prostu obcina i już. Roślina jak zupełnie nie przemarzła odbije z części nie przemarzniętej czy ją obetniesz czy nie. Obcięcie usuwa martwe części i łatwiej to zrobić jak nie ma liści
    • dar61 biologia odcisków 23.04.12, 16:13
      Czasem czekamy po prostu z tej przyczyny z cięcem uszkodzonych części, bo nie widać na przedwiośniu, które są jeszcze zywe. U nas tak jest dorocznie z laurowiśnią.
      Z przycinaniem też nie zawsze można czekać, to zależy od zdolnośći regeneracyjnych rośliny. Czyli - od gatunku, odmiany.
      Nawet jak roślinie np. podgniją korzenie od wzrastającego poziomu wód gruntowych, to zmniejszenie ilości gałązek cięciem pomaga, bo mniej zdrowych korzeni wyżywi mniejszą porcję korony roślinie.

      Obcięcie martwiejacych, np. zmrożonych części roślin, jest przyspieszeniem procesu zabliźniania.
      Inaczej roślinie do miejsca uszkodzonego nie dociera bezpośrednio słońce, a ono - wysuszając, nagrzewając itd. - daje hormonalny impuls powstawania tkanek twórczych blizny, tkanek będących zawiązkiem pączka - pączkom śpiącym.

      Zanim roślina - szczególnie zdrewniała - utworzy między uszkodzeniem a tkanką zdrową tzw. warstwę odcinającą, to mogą się tam wdać procesy gnilne, potem grzybozy, różne zrakowacenia. Roślina walczy, traci siły.

      Różnie to bywa u liściastych i iglastych drzew i krzewów, bo jednym samo przesuszenie rany pomaga, inne takie rany zaleją gumą, żywicą.
      Im grubsza kora, im starsza roślina, im większa rana, tym się to z kłopotami goi i zarasta.
      Rosliny zielne chyba łatwiej się po zimie, po ranach zregenerują, pod warunkiem, że się wszystkiego, co im kiełkuje, nie wygoli i nie uczyni tego kilka razy w sezonie. Asparagusom/ szparagom też dajemy czas na zabliźnianie ran przez nas im czynionych ;-)
      Temat rzeka.
      Maść na odciski [farba, maść z fungicydem] to nawet dla rośliny dobra rzecz.
      • kocia_noga Re: biologia odcisków 23.04.12, 20:08
        Dziękuję za niewyczerpującą (temat rzeka) odpowiedź. Teraz się spytam, czy kalinę bodnańską, bo o nią mi głównie chodzi, która podrapana po pędzie ujawnia zieloną tkankę podskórną, ale pączki ma zaschnięte i odbija od dołu pnia zielonymi listkami nadaje się do cięcia, czy poczekać bo może jednak te pączki się rozwiną. Zdaje się, że jednak, skoro ma kwitnąć kwiecień-maj, nic z pączków nie będzie i chyba ciachnę jakieś 2/3 pędów.Ech.
        • dar61 Kalina z liściem szerokiem, kwiatów zero 23.04.12, 21:19
          Zawsze w takich sytuacjach kojarzy mi się ułamanie rośliny w środku sezonu wegetacyjnego - zdarzają się przecież takie.
          Ucinamy wtedy uszkodzenia, skracamy zmniejszając powierzchnię ran takiemu poszkodowańcowi, wyrównujemy ich brzegi i smarujemy maścią z fungicydem, choć czasem to trudne, kiedy soki raną się sączą.

          Może podobnie uczynić i {Kocia_n.}. Na jej miejscu ciąłbym nawet na raty, kiedy nie byłoby widać dokładnie granic zmartwiałej strefy krzewu.
          Ale ciąłbym zawsze klasycznie - tuż nad pąkami, by nie zasychała bezlistnie za długa część tego pędu-kikuta.

          Kaliny, zdaje się, nie nadają się na cięte, formowane zywopłoty. Chyba ze względu na smakowite w pojawiających się odrostach soczki - ich odrosty młode są zawsze atakowane przez mszyce. Ale cięcia znoszą.
          Moje dwie kaliny koralowe też cięcie formujące za swego młodu dobrze przeszły, zagęściły się. Teraz rzadko je tniemy.
          Z pewnością przemarznięte kaliny {Kociej_n.} latoś nie zakwitną [obficie]. Może z jeden kwiatek pokażą, tak dla zasady, jeśli sezon będzie długi?

          Proszę się nie martwić i ciąć swą pięknotkę wg potrzeb.
          Nasza [jedyna] laurowiśnia tego roku też ucierpiała, ale mniej, bo 1. raz w [jej] życiu eksperymentalnie ją owinąłem włókniną na zimę. Nasze hortensje, tez ochochołowane, chyba zakwitną bez problemu, a przez ostatnie ich 10 lat kwitły po zimie ze 3-4 razy i marzły na potęgę.
          Owijała zimoś {Kocia_noga} swe?
          • kocia_noga Re: Kalina z liściem szerokiem, kwiatów zero 24.04.12, 07:56
            Nie owijałam. Ostatnie 10 (tyle pamiętam) sezonów niczego nie musiałam okrywać, więc się rozleniwiłam, przyjęłam, że klimat się ocieplił, zwłaszcza zę jesień i wczesna zima były łagodne. Teraz wymarzły mi wszystkie róże pnące (jedna coś puszcza, reszta R.I.P.) no i ta kalina co sobie na nią ostrzyłam zęby, posadzona gdzieś we wrześniu.
            • dar61 Młódce pierzyna 24.04.12, 10:45
              A, więc to kalina młódka była?
              Warto jej przez kilka lat mocno ściółkować podłoże i ją chochołować, potem się jej korzenie wzmocnią i przeżyje nie takie mrozy.

              Nie pytaliśmy się jeszcze o to, czy [za późno] ją {K_n} nie cięła, bo późne cięcia dają odrosty przed zimą, jakie nie są wystarczająco zdrewniałe i stąd zimą zawsze te gałązki cierpią. Może być też tak, że cierpią właśnie u startu na przedwiośniu - mogło ją Wam za dnia słońce pobudzać, a przymrozki kąsać.

              Za poradą naszej {Horpyny} ja jeden krzew hortensji za dom, w półcień posadziłem, zobaczymy czy jej późny wiosną tam start rzeczywiście oszczędzi szkód poprzymrozkowych.
              Ale i tak ją, 1. raz w jej życiu, ochochołowałem włókniną. Wygląda nieźle.

              Jak sypały nam śniegi, to zawsze je podgarniałem na naszą laurowiśnię i ospielicę [aukubę], na pierisy - i tylko to, co ponad zaspę wystawało, przemarzało. Szkoda niewielka.
              U nas teraz zimy w pół bezśnieżne, w pół z zaspami - musimy się, {Kocia_nogo}, przeprosić z chochołami.
              • kocia_noga Re: Młódce pierzyna 24.04.12, 14:17
                Nic jej nie przycinałam, wsadziłam ją za chałupę od północy tak, żeby ją i poranne i popołudniowe słonko dosięgało. Nie ma w tamtym miejscu wygwizdowa - gdzie wiatry dują, dawałam włókninę, mimo to jedna hortensja całkiem wymarzła. Odbija od korzeni, chyba ja przeniosę w inne miejsce. Z chochołami trzeba się będzie przeprosić i z kopcowaniem róż pnących.
          • margot50 Re: Kalina z liściem szerokiem, kwiatów zero 25.04.12, 13:01
            Mam dwie dziesięcioletnie laurowiśnie i takież aucuby, nigdy ich nie owijałam i nigdy nie przemarzły! Może ten Wrocław taki ciepły, a może miejsce im podpasowałam:) Przemarzają za to corocznie ogniki. Owszem odbijają, ale ani to ładny pokrój ani kolorowe owoce nie rekompensują tego wiosennego straszydła. Z hortensjami też loteria, zakwitną , nie zakwitną nigdy nie wiadomo. Mam ich osiem szt. w różnych miejscach ogrodu i w ub. roku miały po kilka kwiatów, ale z zasady nic nie owijam i tego będę się trzymać, how! pozdrawiam wiosennie M.
            • kocia_noga Re: Kalina z liściem szerokiem, kwiatów zero 25.04.12, 16:09
              To ja też nie będę owijać, howgh!
              • dar61 Wolnoć Kotku, w Twoim ogrodku 25.04.12, 16:44
                Jeśli okolice Wrocławia [biegun ciepła zimą] przemrażają hortensję i laurową śliwę, jeśli moje okolice [polskiego bieguna ciepła latem] też - to będzie miała nasza {Kocia_n.} tyle na swych nieochochołowanych zimą krzewach kwiatów, co nic.

                [do]Kupiłem do białych zapasów włókniny taką brązowawą, przepikowałem rybacką igłą na pasa krawędziach grubawą lineczką, wbiłem wokół krzewu 4 paliki na pion, omotałem wokół ile starczyło, paliki wyjąłem, zaciągnąłem lineczki na ścisk, ich końce omotałem wokół podstawy krzewu, u góry tążsamą igłą zeszyłem krawędzie, by tonsury nie pozostawiać. Wszystko. Czas montażu 1/2 h. Demontaż [nożycami do linek] - 5 minut.
                Chyba zakwitną.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja