Azalie wysokie - cięcie?

23.05.12, 13:38
Czy można przycinać bardzo wysokie azalie, jeśli tak to kiedy i na jakiej wysokosci?
    • babcia47 Re: Azalie wysokie - cięcie? 24.05.12, 08:50
      azalii i rózaneczników się nie tnie..mozna wyciąć przeszkadzający lub zdeformowany pęd ale przycinanie zdrowych pedów moze dla krzaka źle się skonczyć, bo kiepsko sie regenerują, deformują..przez rane łatwo wnikają patogeny..jeżeli azalia za wysoka ale ma duzo drobnych gałęzi z boku mozna "wyskubać" pojawiające się teraz młodziutkie liscie na szczycie krzaczka, co ograniczy jej wzrost w góre bez uszkadzania pędów, jednak w tym miejscu równiez nie zakwitną w przyszłym roku i krzak moze byc "łysy" kwiatowo. Kupując krzewy, których nie powinno się ciąć, trzeba dowiedziec sie dokładnie jaki docelowy wzrost będzie miała ta konkretna odmiana i odpowiednio zaplanowac dla niego miejsce i sąsiedztwo innych roślin, bo często równiez nienajlepiej znoszą przesadzanie, szczególnie, ze gdy zbytnio wyrosna sa juz starszymi roslinami
      • bei Re: Azalie wysokie - cięcie? 26.05.12, 17:44

        Jak już musisz, to tnij-ale zabezpiecz rany mascia ogrodniczą lub korą w plynie.
        Teoretycznie to Babcia47 ma rację, w praktyce moje azalie przycina zima- lamie je nawalem sniegu a one nie zwazając na okaleczenia wciaz rosną (i oby rosly)
        Zdarzalo się mi zlamac galąż rododendrona kosiarką (azaliom rowniez)- przezyły.
        Gdy jest dobre stanowisko i podloze, to rożaneczniki mocarne w witalnosc:)
    • enith Re: Azalie wysokie - cięcie? 27.05.12, 07:44
      Nie zgadzam się z tym, że azalii i rododendronów się nie tnie. Tu, gdzie mieszkam, tnie się jak najbardziej, włącznie z radykalnym odmładzaniem krzewów, które albo wyrosły zbyt duże (częsty błąd to sadzenie ich pod oknami, gdzie w ciągu dekady spokojnie zasłonią je całe), albo z innego powodu cięcia wymagają (np. nieciekawy pokrój, uszkodzenia). O ile radykalne odmładzanie, czyli cięcie rośliny praktycznie do ziemi wykonuje się wyłącznie wczesną wiosną, cięcia formujące, przerzedzające wykonuje się tu okrągły rok i nie wygląda na to, by rośliny z tego tytułu cierpiały. Z tym, że zaznaczam, mieszkam w klimacie, gdzie nie zdarzają się długotrwałe mrozy.
      Według Azalea Society of America wytyczne dotyczące cięcia są następujące:
      - cięcie należy wykonywać najlepiej wczesną wiosną (usunie się wtedy część pąków, ale roślina będzie mieć cały sezon wegetacyjny, żeby się zregenerować, albo
      - w czasie kwitnienia (można gałęzie użyć w kompozycjach kwiatowych dla domu), albo
      - tuż po kwitnieniu.
      - ciąć partiami, czyli w jednym roku kilka najbardziej opresyjnych/najwyższych/najmniej ciekawych gałęzi, w kolejnym roku kolejnych kilka itd.. Ważne by gałęzie ścinane maksymalnie jedną trzecią grubości gałęzi, do której ścinamy,
      - sekator należy odkażać po każdym cięciu 10% roztworem alkoholu i wycierać, zanim przejdziemy do kolejnego cięcia,
      - ran niczym nie zmarować! Lata stosowania past dowiodły, że w niczym one roślinom nie pomagają, odchodzi się więc od ich stosowania.
      Więcej tu:
      azaleas.org/index.pl/faq.html#pru
      • dar61 Dociekanie 2. 27.05.12, 09:54
        ... Lata stosowania past dowiodły, że w niczym one roślinom nie pomagają, odchodzi się więc od ich stosowania ...

        Azaliom i różanecznikom - czy wszystkim ciętym, nawet grubokonarzystym, drzewom?
        • enith Re: Dociekanie 2. 27.05.12, 16:40
          Darze, dotyczy to PRZEDE WSZYSTKIM drzew, a źródłem tej informacji (o niekonieczności stosowania past zabliźniających) są arboryści z ogrodów botanicznych i arboretów. Po kilku dekadach testów i smarowania miejsc po cięciach okazało się, że niesmarowane do pewnego stopnia goją się nawet lepiej, niż smarowane, ponieważ pasty z racji swojej konsystensji zamiast pozwolić ranie się zabliźnić/wysuszyć, utrzymywały wysoką w niej wilgotność, co z kolei sprzyjało rozwojowi drobnoustrojów chorobotwórczych. Kiedyś nasze lokalne arboretum miało nawet pracownika, którego wyłącznym zadaniem było smarowanie ran. Już dawno temu oddelegowano go do innej roboty, bodajże przycinania kilku masywnych glicynii. Pasty nie stosuje się już chyba od dekady i cięte drzewa mają sie dobrze, o ile są cięte zgodnie z wymogami sztuki, co, jak się okazuje, jest dużo dużo ważniejsze, niż paćkanie ran pastą.
          • dar61 formowanie/ chirurgia 28.05.12, 12:26
            Zgadzałbym się z zacytowaną przez {Enith} opinią tylko w przypadku drobnych cięć. One rzeczywiście się z czasem zasuszają i bez kłopotu zarastają.
            Najlepiej oczywiście u gatunków „garbnikowych", też gumujących, no i u [młodych] iglastych bogatych w żywicę w drewnie, korze.

            Większe rany, rany po odłamaniach konarów wiatrem, po cięciach spóźnionych, kiedy to już nie jest gałązka a gałęzisko, wymagają - nie tylko moim zdaniem - pomocy. Przy chirurgii większych, wiekowych drzew - też.

            Sadownicy mający setki drzew nie mają na to ochoty, czasu i funduszy, idą na masówkę, ich sad po dekadzie, dwóch idzie w całości pod topór - oni się chyba nie zgodzą na to, by tak wspomagać drzewa.

            Administratorzy parków - już muszą.
            Administratorzy nasadzeń przy drogach publicznych też.
            Administratorzy zabytkowych parków z wiekowymi drzewami - jak wyżej.
            Im łatwo udowodnić przed sądem, że niczego nie czynili, że zaniedbali dbania o drzewo, ono obaliło się na coś lub na kogoś i wymaga to odszkodowania.

            Leśnicy od setek lat nie stosują żadnego smarowania ran po cięciach, ale znają różnice między sposobem podkrzesywania drzew liściastych i iglastych, z czasem u tych pierwszych powtarzanego, nie zwlekają z tym do zbytniego pogrubienia gałęzi - no i mają wiele lat od jednego zabiegu do drugiego plus są wspomagani naturalnym cieniem.
            Mają też u siebie mniej spacerowiczów, odpadające gałęzie/ konary najpierw oprą się o sąsiednie i jest czas uciec spod nich, choć w wichury nikt tam najczęściej w lesie się nie szwęda bez powodu.

            W sumie - polemizowałbym więc.
            Nikt, kto dobrze nie chce zaleczyć ran po cięciach, odłamaniach, po rozdarciu drzewom konarów, nie czyni smarowania takich ran od razu. Odczekuje do zasuszenia ran, uprzednio je oczywiście formując, zmniejszając, nie czyni tego w dowolną pogodę.
            Planując np. podkrzesanie drzewa, nie czyni tego w porze roku niezalecanej.
            Kiedy widzę w miastach - np. latoś w mym rodzinnym - umierające, mimo pięknego uformowania, drzewa, to wiem, że sztuka ogrodowa zaczyna być bezmyślna.
      • babcia47 Re: Azalie wysokie - cięcie? 27.05.12, 13:25
        biorąc pod uwagę, ze mieszkasz w ojczyźnie rododendronów, które spotyka się w lasach jak u nas np. leszczynę, to masz racje..tylko zapominasz, ze u nas trzeba rózaneczniki prosić by rosły tworząc im odpowiednie warunki glebowe, wodne itd. Teoretycznie tak powinno sie traktowac azalie, które w stanie dzikim mozna znaleźć na Ukrainie a nawet podobno u nas tez rosły, jednak sa juz od dawna pod scisłą ochroną, widać nie tylko "ogródkowicze" wykopujacy je do ogrodów sprawili, ze jest na wymarciu (zmieniaja sie warunki klimatyczne, i nie tylko o mrozy chodzi). Moja azalia połamana przypadkiem przez "majstrów" ocieplajacych jedną ze scian tak skutecznie zachorowała, że po trzech latach, mimo moich usilnych zabiegów padła nieodwołalnie, młode rózaneczniki napadnięte kilkakrotnie w zabawie przez dwumiesięczne szczeniaki wilczura (upodobały je sobie), pogryzione i poobrywane podzieliły los azalii, choc teoretycznie powinny sie zregenerowac bez problemu..a musze zaznaczyc, ze mieszkam w stosunkowo ciepłym i korzystnym dla rózaneczników regionie Polski (południowo-zachodni Dolny Śląsk)..inna rzecz, ze kilka lat temu zapanowała u nas jakaś "zaraza" która zdziesiątkowała wręcz azalie i rózaneczniki..poległy wszystkie moje japońskie, sąsiadom padło wszystko..u mnie został stary biały rózanecznik ale równiez chory i od trzech lat wręcz walczę o jego uratowanie, wychodzi z jednej choroby, by wpaść w kolejną ..ale to są uroki uprawiania roslin obcego pochodzenia
        • enith Re: Azalie wysokie - cięcie? 27.05.12, 18:05
          > biorąc pod uwagę, ze mieszkasz w ojczyźnie rododendronów, które spotyka się w l
          > asach jak u nas np. leszczynę, to masz racje..tylko zapominasz, ze u nas trzeba
          > rózaneczniki prosić by rosły tworząc im odpowiednie warunki glebowe, wodne itd

          Babciu, myślę, że wytyczne co do cięcia roślin tego gatunku są wszędzie takie same, z wyjątkiem CZASU cięcia. Ja mogę ciąć moje rododendrony i azalie nawet w środku zimy, w styczniu, bo mrozy zdarzają się tu sporadycznie i nigdy nie tak srogie, jak w Polsce. Wy jednak musicie czekać do czasu, aż minie ryzyko mrozów, pewnie do maja.

          > hodzi). Moja azalia połamana przypadkiem przez "majstrów" ocieplajacych jedną z
          > e scian tak skutecznie zachorowała, że po trzech latach, mimo moich usilnych za
          > biegów padła nieodwołalnie...

          Parę lat wstecz doświadczyliśmy potężnych, jak na nas opadów śniegu (pół metra w dobę), akuratnie, gdy byłam z wizytą świąteczną w Polsce. Pod nawałem śniegu rozkraczyły mi się wszystkie co większe rododendrony, dwa dosłownie rozpołowiło na całej długości pnia, aż do ziemi. Niestety, ale od tego czasu bardzo zmarniały i chyba pójdą out. Takich ran zwyczajnie chyba nie da się załatać, więc nie miej wyrzutów, że twoja azalia padła. Uszkodzenia tego stopnia są nienaprawialne, niezależnie od tego, w jak optymalnych warunkach roślina rośnie.
          Natomiast zgadzam się z twoim twierdzeniem, że należy przed zakupem zrobić rozeznanie i wybrać rośliny, których docelowy rozmiar nie będzie wymagał od nas notorycznego latania z sekatorem. Uważam, że azalie, kamelie, rododendrony, a zasadniczo prawie wszystkie rośliny ornamentalne wyglądają najpiękniej nietknięte ręką człowieka (może z wyjątkiem cięć "higienicznych", czyli drewna martwego, połamanego, schorowanego). Jak napisałam wyżej tu notorycznie sadzi się wielkie krzaczyska w miejscach dla nich nieodpowiednich. Malutki krzaczek kamelii niecięty w ciągu 10 lat osiągnie rozmiary małego drzewa, a w ciągu 30-40 całkiem sporego drzewa, na co większość ludzi nie ma zwyczajnie miejsca. No i trzeba ciąć, a że większość ludzi nie ma pojęcia o prawidłowym cięciu, różne potem ogląda się szkarady, ofiary niewprawnych rąk trzymających sekator.
          • babcia47 Re: Azalie wysokie - cięcie? 30.05.12, 19:00
            no to zaryzykowałam..jak pisałam mój ukochany rózanecznik choruje. 2-3 lata nie mogłam zajmowac się ogrodem, nie był nawozony, prawidłowo podlewany, ziemia zakwaszana i zaczał strasznnie wygladać, opadło mu wiekszośc starych lisci, młode przyrosty były słabe a co gorsza pędy zaczęły robić sie silnie zdrewniałe, wątłe i usychac ponizej garści liści, tak że bez problemy łamały sie w palcach. Warunki glebowe i wodne doprowadziłam do porządku, opryskałam przeciw chorobom grzybowym..wiekszość pędów pozostała taka jak opisałam, część zaczeła ładnie przyrastać..a z środka krzewu zaczęły odbijać piękne soczyste pędy z wielkimi liśćmi i do tego wększośc w tym roku miała pąki kwiatowe, które nie mogły rozkwitnąć, bo te zewnętrzne, chore pędy je mocno zacieniały. Wzięłam dziś sekator i najgorsze pędy, bez widoków na młode liście lub b.męczące się by je wyprodukowac, z cieniutkimi gałazkami poobcinałam..mam nadzieję, że będzie OK a ja zdobyłam nowe doświadczenie ;)
    • maglinka Azalie pachnące 30.05.12, 18:37
      Jakie odmiany azalii mocno pachną i nie są bardzo wrażliwe na mróz?
      • babcia47 Re: Azalie pachnące 30.05.12, 19:09
        Azalia pontyjska i odmiany z niej wyhodowane..miałam taką..zapach rzeczywiscie wręcz odurzający, nigdy jej nie okrywałam, dopiero "fachowcy" mi ją połamali, u znajomej rosła i obficie kwitła po północnej stronie domu, gdzie ew.odrobine słońca mogła złapać o świcie i późnym wieczorem
Inne wątki na temat:
Pełna wersja