co robić z dereniem?

23.01.13, 03:15
Na jesieni dostałam kilka gałązek derenia, trzymam je w wodzie, ostatnio jedna z nich wyrażnie, choć bardzo powoli wypuszcza korzonek.
Będę wdzięczna za rady, jak się nią opiekować, żeby na wiosnę mieć zdrową sadzonkę.
ck
    • kuba.ziel Re: co robić z dereniem? 24.01.13, 08:58
      Witam, myślę że spokojnie możesz poczekać do momentu gdy z tej gałązki wyrośnie kilka korzeni min 3 do 5. Jak już uzyskasz wystarczająca liczbę korzeni to wystarczy że przesadzisz tą gałązkę do doniczki z glebą i do wiosny może spokojnie sobie rosnąć w tej doniczce. Jak już przyjdzie wiosna to myślę spokojnie można będzie wysadzić do gruntu. Przesyłam ciekawy artykuł co zrobić z dereniem później ogrodidom.eu/poradnik/791/deren-bialy.html bo przecież wysadzenie do gruntu wiosną to dopiero początek:)
      • dorka556 Re: co robić z dereniem? 24.01.13, 11:20
        Dereń bardzo łatwo się ukorzenia.
        Po ścięciu używam gałązki jako podpórek do innych roślin. Bardzo pilnuję, żeby wbijać do góry nogami, bo od razu by się ukorzeniły. Myślę, że takie gołe, bez korzeni, szybciej się ukorzeniają (nie gniją).
        • ciociaklementyna Dzięki 24.01.13, 20:00
          Dziękuję obojgu - Kubie i Dorce.
          ck
    • ciociaklementyna Re: Dzięki 25.01.13, 03:18
      habanek1 napisała:

      > ... robiłam w zeszłym roku nalewkę...

      Że tak powiem, z ust mi ją wyjęłaś (nalewkę) :)
      • horpyna4 Re: Dzięki 25.01.13, 08:01
        Czyli to dereń jadalny, a nie ozdobny? On się chyba trudniej rozmnaża z sadzonek, niż te ozdobne gatunki, jak np. dereń biały. Ale może się uda.

        Dereń jadalny bardzo łatwo rozmnaża się przez siew. Wystarczy wdeptać w ziemię trochę dojrzałych, świeżo opadłych owoców; klełkuje na wiosnę następnego roku.
        • ciociaklementyna Re: Dzięki 25.01.13, 13:25
          horpyna4 napisała:

          > Wystarczy wdeptać w ziemię trochę dojrzałych, świeżo opadłych owoców; klełkuje na wiosnę następnego roku.

          Horpyno Mądra,
          Razem z gałązkami dostałam garstkę dojrzałych owoców, które pożarłam, ale zachowałam pestki.
          Wdeptać w ziemię już nie mogę z oczywistych względów. Ale co mi radzisz zrobić z pestkami w najbliższej przyszłości, czyli chyba zaczynając od wiosny? A może już teraz?
          • horpyna4 Re: Dzięki 25.01.13, 14:38
            Cioteczko, taka mądra to ja jestem, bo mój dereń właśnie w ten sposób daje samosiew.

            Ale teraz zajrzałam do mądrej księgi i właśnie tam stoi, że dereń jadalny należy wysiewać zaraz po zbiorze. Inaczej wymaga stratyfikacji przez 280 - 300 dni w temperaturze od +3 do +5 stopni. Czyli wsadź teraz pestki do lodówki, a w październiku wysiej do gruntu. Piszą tu zresztą, że różne derenie lubią być wysiewane w październiku - listopadzie.
            • ciociaklementyna Dzięki jeszcze raz 25.01.13, 15:23
              Już, Horpyno, wstawiam pestki do lodówki.
              Mądry ma nie tylko w głowie, ale i w mądrych księgach, z których umie korzystać :)
              Dziękuję,
              ck
              • dar61 Nie tak hop-siup 26.01.13, 00:11
                {Ciociaklementyna}:

                ... Już (...) wstawiam ...

                Nie będzie tak łatwo, że do lodówki i latem w grunt. Derenie to jedne z najoporniejszych w kiełkowaniu gatunków, z grupy tzw. orthodox (znoszące silniejsze przesuszenie).
                Dereń przesuszony wymaga nie tylko stratyfikacji - tu w wariancie ciepło-chłodnym*, ale i tzw skaryfikacji** [uszkodzenia powłoki trudno przepuszczalnej].
                Lodówka tu nic nie załatwi - tam będzie zbyt zmienna temperatura wnętrza.

                Badano, badano - i:
                */ Długość i temperatura stratyfikacji w wilgotnym podłożu (piasek śr.+torf 1:1) zależy od gatunku:
                ... dereń pagodowy (Cornus controversa), kwiecisty (C. florida), świdwę (C. sanguinea), rzadziej dereń biały (C. alba) [...] wymagają półrocznej stratyfikacji. Rok dłużej należy stratyfikować nasiona derenia kousy (C. kousa) oraz jadalnego (C. mas) ...

                A teraz clou - ile dni i w jakiej temperaturze stratyfikować?
                Są tu małe spory, badania trwają, ale wiadomo już, że dereń jadalny (C. mas) stratyfikuje się w wilgotnym substracie przez okres 120 dni w temperaturze 16-30 °C i kolejne 30-120 dni w temperaturze 1-13 °C ...
                To naśladownictwo natury***: spadło, obgniło, wyschło, zostało wdeptane, grzało się, przechłodziło się zimą, napęczniało w roztopy - i już kiełek. Kiełek np. za ... 3 lata.

                **/ Zaleca się przed stratyfikacją 2 doby moczyć nasiona i dopiero po tym poddać skaryfikacji.
                Jak?
                Jak kto się chce dłubać, to można im pilniczkiem ponacinać skorupki, są i metody hurtowe - różne obtaczarki bębnowe, gdzie turla się je w ostrokrawędzistym substracie typu grys - i dopiero potem poddaje w.wym. stratyfikacji.
                Dłubanina? Są inksze sposoby naruszenia struktury powłoki nasionka, imitujace ... naturę***.

                A potem już łatwo:
                - siew w temp. 21 do 25° (dopóki nie pojawią się roślinki),
                - kiełkują nierównomiernie od kilku tygodni do kilku miesięcy (spóźnialskie kilka lat po tym - cóż, ortodox),
                - siewki pierwszą zimę trzyma się w pojemniku i chowa na zimę do pomieszczenia,
                - w następnych latach roślina jest mrozoodporna .
                I gotowe ;-)

                Powodzenia, nalewkopijcy/ -czynie :-)
                Dar61

                ***/
                - zjeść,
                - nadtrawić sokami trawiennymi skorupkę,
                - wydalić+stratyfikować.
                Sposób ten wymyślił sam dereń. Ponoć sposób najskuteczniejszy!
                • ciociaklementyna Re: Nie tak hop-siup 26.01.13, 07:39
                  [b]dar61 napisał:

                  >- zjeść,
                  > - nadtrawić sokami trawiennymi skorupkę,
                  > - wydalić+stratyfikować.

                  Aha! Jeszcze przez następny dzień-dwa wyciągać z ubikacji swoje kupy i rozdrapywać je w poszukiwaniu pestek!
                  Może skuteczniej byłoby przecierać je przez sitko...

                  Dziękuję za światłe i zachęcające rady. Niniejszym melduję, że zaraz po ich przeczytaniu - czyli przed chwilą - wyjęłam pestki z lodówki, schludnie wrzuciłam je do toalety i spuściłam za nimi wodę. Niech im kanał lekkim będzie!

                  A dereniówkę trzeba będzie kupować. Łatwo, szybko i higienicznie :(

                  Darze,
                  Zrobiłeś
                  • horpyna4 Re: Nie tak hop-siup 26.01.13, 09:09
                    Na durszlak i pod kran...

                    A tak serio - wysiać nasiona z przyszłorocznych owoców od razu do gruntu. Na świeżo.

                    One naprawdę wtedy kiełkują, zwłaszcza jeżeli nie są potrzebne. Siewki bardzo łatwo odróżnić od innych chwastów, więc nie wyrwie się ich przez pomyłkę.

                    Oprócz dereniówki dobre są też konfitury z derenia, chociaż dla niektórych mogą być zbyt "wyraziste". Niestety drylowanie derenia nie należy do najłatwiejszych, miąższ jest przyrośnięty do pestek. Ale można doświadczalnie znaleźć optymalny sposób nacinania, wtedy rzeczywiście pestka dość znośnie oddziela się. Warto spróbować.
                    • puma002 Re: 26.01.13, 18:49
                      Można zrobić kwaśną dereniową skórkę owocową, dobry pomysł przy nadmiarze owoców

                      pamietnikwegetarianki.wordpress.com/2012/07/24/fruit-leather-owocowe-dziwactwo/
                      www.simplyrecipes.com/recipes/how_to_make_fruit_leather/
                    • dar61 Siejmy na zielono 27.01.13, 00:48
                      Wierzmy {Horpynie}.
                      Siew w wersji „na zielono" to jedna z dróg ominięcia trudnej stratyfikacji. I też imituje naturalne procesy w naturze. Trzeba tylko trafić w termin. Zarodek w nasieniu wprawdzie nie ma jeszcze pełnej zdolnosci wykorzystywania zapasów z bielma czy obielma, ale - kiełkując w połowie sezonu - do jesieni się ukorzenia sprawnie, nie wchodząc w letarg, jak w przesuszonym nasieniu.

                      Szkoda było, Szanowna {Ciociu K.}, wyrzucać pesteczki. Ja często ich domowe zbiory - w czasie szwendania się po łąkach i na skraju lasu - ciepam w krzaki, dając szansę naturze.
                      Ostatnio jednak dereniowych nie - bo były z ... kompotu ;-)
                      Smaczny był!
                      A nalewki są przereklamowane. Nie to, co konfitura!
                      • ciociaklementyna Re: Siejmy na zielono 27.01.13, 02:09
                        dar61 napisał:

                        > Wierzmy {Horpynie}.
                        > Trzeba tylko trafić w termin. Zarodek ... kiełkując w połowie sezonu - do jesieni się ukor
                        > zenia

                        > Szkoda było, Szanowna {Ciociu K.}, wyrzucać pesteczki.

                        Ja, Darze, po prostu nie mam czasu ani cierpliwości na kilkuletnie procesy ogrodnicze.
                        A wdeptywać w ziemię, tym bardziej, że trzeba "trafiać w termin", nie mogę, bo nie znam ani osoby, od której owoce i gałązki pochodziły, ani miejsca, gdzie one rosną. Dostałam je od mojej znajomej, która dostała je od szczęśliwego ich właściciela.
                        Nawet gdybym znała adres, trudno by mi było jeździć gdzieś na przedmieścia i czatować na czas opadania owoców, wdeptywać je w cudzą ziemię, a potem jeździć tam ponownie, wypatrując roślinek i - jak się pojawią, wykopywać je i przewozić do mego ogródka.
                        To przedsięwzięcie ponad moje siły.
                        Ciepanie pestek w krzaki też nie dla mnie, bo krzaków nie mam :(
                        Jak więc widać, dereń nie dla mnie.
                        No, może coś urośnie z tej ukorzeniającej się w ślimaczym tempie gałązki.
                        ck
                        • dar61 Cukierek nie wdeptywany 28.01.13, 23:27
                          {Ciocia K.}:

                          ... nie mam czasu ani cierpliwości na kilkuletnie ...

                          Nie wierzę - przecież czeka {Ciocię K.} kilkanaście lat oczekiwania, kiedy sadzonka z kijka się rozrośnie i sypnie* owocem.

                          ... nie znam ani osoby, od której owoce i gałązki pochodziły, ani miejsca, gdzie one rosną ...

                          Proszę się rozglądać/@/ i zapamiętywać, gdzie rosną, bo może się uda tam wrócić i wprosić na porcyjkę ;-) Albo i na zraz**.

                          ... trudno (...) wdeptywać je w cudzą ziemię (...) jeździć (...) wykopywać je i przewozić do mego ogródka ...

                          Wierzę. Wdeptałbym w ziemię swoją - owocki pestkowców można przewozić [choć trudno powstrzymać się od konsumpcji], nawet kupione okazyjnie, z targowisk.

                          ... Ciepanie pestek w krzaki też nie dla mnie, bo krzaków nie mam ...

                          Ekhem. Ciepać warto i dla przyszłych pokoleń.

                          ... Jak więc widać, dereń nie dla mnie ...

                          Trochę wiary w siebie!
                          **/ Derenie bardzo łatwo się dają kopczykować i mnożyć wegetatywnie. Drzewiaste jest trochę trudno ... dogiąć do ziemi, ale jest wege-sposób - na gałązkach opina się foliową, lekko podziurkowaną torebkę (coś na kształt dużego cukierka w papierku) z nadzieniem próchniczego podłoża w środku, lekko nacina tam gałązce korę, można dodać ukorzeniacza - trzeba zapobiegać wysychaniu, zwilżając całość. Pod jesień odcinamy i sadzimy. Trudne, ale da się.

                          ... może coś urośnie z tej ukorzeniającej się w ślimaczym tempie gałązki ...

                          */ Podpowiedzmy, że solitery dereni nie chcą owocowac, choć kwitną.
                          Partnera/ -ki im trza. Dubel gałązki, najlepiej z innego źródła. W razie gdyby co, /@/ dam namiary na źródło lubuskie ;-)

                          Dar61
Inne wątki na temat:
Pełna wersja