Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul

22.04.13, 09:58
Dzień dobry, mam prosbe o pomoc dla znajomych. Znajomi kupili jakies 20 lat temu dom z zasadzonymi drzewami. Czesc galezi iglakow wchodzi nieco/zacienia ogrod ich sasiadow. Wprowadzily sie im na dzialke obok jakies zaciete i durnowate Kargule, ktorzy nękają znajomych pismami o wyciecie drzew. Juz ogolocili im (znajomym) drzewa bez ich wiedzy z kilku galezi wlazac na ich dzialke po cichu. Drzewa wygladaja od granicy dzialki okropnie, wyciete byly od drzewa (a nie od granicy) na dodatek niewlasciwie na tyle, ze drzewa chorowaly. Ale wredotom malo, żądają by obciąć WSZYSTKIE galezie od ich strony. Grzebiemy w necie szukajac interpretacji. Pomijajac kwestie prawna byloby to idiotyczne - gdyby istnialo takie prawo to na dzialkach drzewa mialyby tylko galezie od strony dzialki na ktorej rosną. Same te wredne staruchy posadzily na swojej dzialce wlasnie wielka magnolie metr od dzialki moich znajomych. Zaraz galezie ich swiezo posadzonego drzewa wejda na dzialke moich znajomych i to bedzie dobrze. Czy znacie moze regulacje prawne? Te zadziorne staruchy co chwila pisza pisma polecone (nawet nie maja odwagi by wreczyc pismo sasiadom opsobiscie lub by pogadac). Poza tym chyba widzieli jaka dzialke kupuja? Skoro nie chca miec sasiedniej roslinnosci to po co kupuja ddzialke w miescie otoczona roslinnoscia innych dzialek? Zaznaczam ze konary drzew znajomych wchodza na dzialke tych Kargulow dopiero na wysokosci jakichs 2-3 metrow na szerokosc najwyzej metra. Przy okazji znajomi są straszeni sadem a w przeciwienstwie do sasiadow nie są znudzonymi łajzami, które nie mają nic lepszego do roboty tylko ciagac się po sądach.
    • 5th_element Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 22.04.13, 10:27
      errata: nie tylko chcą by drzewa ogołocić ale wręcz - by je wyciąć. Ja bym strzelała z procy do starych durni ale znajomych mam kulturalnych i wola podeprzeć się prawnie...
    • horpyna4 Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 22.04.13, 11:26
      O ile mi wiadomo, to bez zezwolenia wolno wycinać na własnej działce drzewa owocowe. Wycięcie szpaleru starych drzew iglastych wiąże się z uzyskaniem zezwolenia i sporą opłatą, poza tym sąsiedzi już mogą beknąć za okaleczenie starych drzew - nie ma tu znaczenia, że gałęzie wchodziły na ich działkę.

      Niech znajomi wybiorą się do urzędu gminy, znajdą osobę odpowiedzialną za zieleń i porozmawiają. Być może pismo z gminy do sąsiadów z wyliczeniem, ile będzie kosztować ich kaleczenie i egzekucja drzew, ostudzi nieco ich zapały.
      • 5th_element Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 22.04.13, 12:20
        dzieki Horpyna. Tez mi sie tak wydaje. Stare zarazy uprzykrzaja zycie nie znajac prawa, niestety cos z tym trzeba bedzie zrobic...
        • dar61 Gałęzie nad działką sąsiada a uparty Pawlak 22.04.13, 13:32
          Pawlakom też przydałaby się doza pokory - wobec przepisów.
          Może do tej pory mieli sąsiadów z tych uległych, z wielką dozą tumiwisizmu.
          W ogródku swej działki mogli wyhodować wysokopienne drzewa, jakie - cyt. kodeksu cywilnego - uniemożliwiają/ utrudniają dziś korzystanie z sąsiedniej posesji w zgodzie z jej przeznaczeniem. Słowem - pojawiający się las na jednej posesji zacienia pół sąsiedniej, a obie są np. mieszkalne + ogrodowe.
          Sasiedzi tego „lasu" chcieliby też mieć u siebie słońce jak najdłużej.
          A często się zdarza, że sadzimy u nas drzewa [kiedyś] wysokopienne nie od swej południowej strony [chcemy słońca], ale właśnie od północy, co jest/ będzie utrapieniem dla sąsiadów z północy.
          Nie dziwota, że przepisy lokalne próbują takie sytuacje cywilizować, wpisują w regulaminy zakazy hodowania wysokopiennych drzew na osiedlach stricte mieszkaniowych - dozują tu dobór odmian, odległości od granic, uwzględnia się kwestie wrastania korzeni na działkę sąsiednią.
          Podobnie to traktują lokalne przepisy stowarzyszeń ogródkowiczów.
          Temat rzeka.

          Wniosek o zezwolenie wycięcia drzewa nieowocowego, jaki, powtórzmy - uniemożliwia/ utrudnia korzystanie z posesji [mieszkalnej] sąsiedniej jest najczęściej opiniowany pozytywnie, zezwolenie/ nakaz wycięcia bezpłatnego/ płatnego się wydaje. Czasem warunkiem bezpłatnego jest posadzenie - równoważnej masą zieleni - pewnej ilości drzew gdziekolwiek w okolicy.
          Wróżę w tym sporze sukces Kargulom.
          Zgryźliwość tu niewiele zmienia:
          Pierwszym jest kodeks cywilny, potem lokalne przepisy, na koniec - życzliwość sąsiedzka.

          ***

          Więcej diakrytyków!
          • 5th_element Re: Gałęzie nad działką sąsiada a uparty Pawlak 22.04.13, 13:41
            chłopie nie napinaj sie, szkoda koszuli. Gdybys tak sie nie wsciekl to moze bys przeczytal, ze jakas galazka wchodzi na poziomie 3 metrow na szerokosc pol - do metra na dzialke zdziczalych staruchow. I ze moi znajomi drzew nie sadzili. Zrobiles z siebie tradycyjnego polaczka zawzietego a niekumatego.
            • dvoicka Re: Gałęzie nad działką sąsiada a uparty Pawlak 22.04.13, 14:05
              wybacz, ale już pierwszy post w tym wątku nie był "na luzie:
              >Czesc galezi iglakow wchodzi nieco/zacienia ogrod ich sasiadow. Wprowadzily sie im na >dzialke obok jakies zaciete i durnowate Kargule, ktorzy nękają znajomych pismami o wyciecie >drzew
              może żądania "Karguli" nie są takie bezsensowne jak Ci się wydaje?
              czasem kilka trzymetrowych drzew może zacienić większość działki sąsiadów i wtedy są dwa rozwiązania - albo szukać cieniolubnych roślin (a niektórym marzy się kawałek trawnika w słońcu) albo rozmawiać z sąsiadami o ograniczeniu drzew.
              rozmawiać można w różnym tonie, ale doświadczenie mówi, że potrzeba "ludzi nieskłonnych do kompromisu" po obu stronach żeby powstały konflikty trwające kilka pokoleń (lub trzy filmy z serii).
              innymi słowy, na ogół nie ma Karguli bez Pawlaków.
              a jak ktoś nie może się dogadać, to pozostaje droga prawna, w której pomagają pisma za potwierdzeniem odbioru (to już nie kwestia lenistwa, ale gromadzenie materiału dowodowego).
              • dvoicka Re: Gałęzie nad działką sąsiada a uparty Pawlak 22.04.13, 14:06
                btw. zdecydowanie nie pochwalam wchodzenia na czyjąś działkę i cięcia jego drzew, ale na to są konkretne paragrafy...
              • 5th_element Re: Gałęzie nad działką sąsiada a uparty Pawlak 22.04.13, 14:24
                dvoicka napisała:

                > wybacz, ale już pierwszy post w tym wątku nie był "na luzie:

                no pewnie ze nie byl, w koncu to moi znajomi a nie osobnika o nicku dar. Wiec czemu sie chlopina napina? Ja jestem u znajomych czesto i napinam sie ich napieciem. ;)

                > może żądania "Karguli" nie są takie bezsensowne jak Ci się wydaje?

                moze wkleje zdjecie tego spornego fragmentu to ocenicie sami/me, ok?

                Mi sie akurat wydaje, ze skoro wprowadzam sie do domu otoczonego dzialkami, gdzie rosna dosc duze drzewa, (ale nie rozłożyste) ktorych cien moze padac na moja dzialke (nie zacieniac calkowicie) to zmuszanie do wycinki albo ogolocenia drzew tylko dlatego, ze chce sie posadzic swoje roslinki (np posadzili wlasnie magnolie metr od dzialki moich znajomych, a magnolia rosnie nie tylko wzwyz ale bardzo wszerz) jest jakas paranoja?
                Idac tym tokiem myslenia jakby sie talatajstwo wybudowalo pod lasem to by nekalo lesniczego, ze ma wyciac w pionie galezie drzew wchodzacych na teren ich dzialki?

                • 5th_element zdjęcie 22.04.13, 16:04
                  w linku zdjecie konfliktowego obszaru

                  fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3405069,2,1,galezie.html
                  • tralalumpek Re: zdjęcie 22.04.13, 16:26
                    nic z tego zdjecia nie wynika, musialabys miec zarys dzialki zeby bylo widac ile galezie zachodza ale to nie jest wazne
                    nie znam polskiego prawa ale mysle ze jest podobne do kraju w ktorym ja mieszkam
                    otoz, ja kupilam dzialke ze starymi drzewami ktore staja w bliskie odleglosci od granicy: sosna i orzech
                    moj sasiad kupil dzialke pol roku przed nami i widzial co kupuje, czyli widzial ze sa drzewa z galeziami po jego stronie
                    nie ma prawa mnie zmusic do wyciacia drzew ale ma prawo obciac galezie do lini plotu, co tez i uczynil,
                    jako plot 'ochoronny, obok siatki my mamy zywoplot, stare piekne cisy (jak krzewy) wysoki na 4metry (chyba)
                    sasiad moze obciac galezie ale tylko z linia siatki po swojej stronie
                    jezeli mu sie w czasie wichury zwali moje drzewo na jego dom to jezeli nie ma dobrego ubezpieczenia domu - ma problem :)
                    wycial galezie sisow przy pniu, czym uszkodzil strasznie zywoplot ale zrobil to w okresie pomiedzy naszym podpisaniem umowy a odebraniem kluczy czyli moge mu nagwizdac, a przy okazji musialabym go przylapac na goracym uczynku
                    czyli szafowanie ze ktos wycial bo przeskoczyl przez plot bez udowodnienia jest/moze byc pomowieniem tylko
                    gdby mial drzewo owocowe on i owoce spadalaby na jego ogrod to ma do nich prawo :)
                    • 5th_element Re: zdjęcie 22.04.13, 16:35
                      zarysu nie mam wzielam zdjecie z google earth - jest to widok od ulicy. chodzi o galezie tego iglaka na pierwszym planie. Od dolu do wysokosci plotu on galezi nie ma wcale, nad plotem lekko nachodzi na dzialke sasiada. Drzewo ma tak cirka ebałt 25 lat. rosnie wolno, nie bedzie to jakis szeroki drapak. Obciecie galezi od płotka wzwyż spowoduje okaleczenie drzewka.
                    • 5th_element Re: zdjęcie 22.04.13, 17:25
                      zobacz inne zdjecie ciut bardziej od strony znajomych:
                      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3405102,2,1,plot.html
                      widac tu ze z powodu jednej galazki zwisajacej nad ogrodkiem Karguli tak na pol metra oni nękają ich o sciecie calego drzewa. Jednoczesnie sami sadzą magnolie tuż przy płocie.
                    • 5th_element Re: zdjęcie 22.04.13, 17:26
                      a to niebieskie to przedłuzona wzwyż granica działki.
                      • 5th_element strony swiata 22.04.13, 17:28
                        co istotne Kargule sa od południa więc wraz z dobowym ruchem Ziemi w dzien nic mu niczego nie zacienia. moze poznym wieczorem...
                        • branka8 Ludzie sie odgradzaja... 22.04.13, 18:01
                          Najczesciej ograniczajac widocznosc na dzialke robią nasadzenia zbyt blisko granicy.
                          Na tym zdjęciu jest tego przyklad.
                          Drzewa dają nie tylko cień ale zabierają rownież wodę i mineraly na takim obszarze jak daleko sięgają galezie.
                          W tym przypadku prosba jest uzasadniona I powinna byc respektowana.
                          Magnolia prezentowana na zdjeciu nie wystaje poza granice i raczej nie będzie wystawala poniewaz jest to odmiana nisko rosnąca.
                          Jeśli zacznie wystawiać poza wtedy Twoi znajomi powinni poprosić o przecięcie.
                          • 5th_element Re: Ludzie sie odgradzaja... 22.04.13, 18:13
                            skad widzisz na tak niewielkim zdjeciu odmiany magnolii? Szczerze gratuluje oka.
                            Co do wody itd to spojrz prosze wgłab zdjęć - na OBU działkach są iglaki ca. 3-4 metrowe. jedne drugim podkradają wode i "minerały" (sic??) Kali ukrasc krowa - dobrz,e kalemu ukraść - żle.

                            Na całej dzielnicy są drzewa dużo wyższe. Minerały z niemi - to nie można kupić nawozu? Tak sobie dumam bo dyskusja robi się bardzo ciekawa.
                            pozdr.
                            • lellapolella Re: Ludzie sie odgradzaja... 22.04.13, 18:57
                              Tak sobie dumam bo dyskusja robi się bardzo ciekawa.
                              Kwestia optyki, dla mnie ciekawa jest jedynie obserwacja, jak ktoś, pod pozorem prośby o poradę, żąda poparcia dla swoich tez, deprecjonując wszystkich, którzy mają inne zdanie lub choćby nie przyłączają się do nagonki na wredne staruchy/ zadziorne staruchy, które nie mają nic lepszego do roboty tylko ciagac się po sądach.
                              Czy wiek oponentów ma faktycznie tak wielkie znaczenie dla konfliktu, żeby wciąż o nim przypominać?
                              Ja bym strzelała z procy do starych durni ale znajomych mam kulturalnych i wola podeprzeć się prawnie.
                              Nic trudnego, już ktoś Ci napisał, ze w każdej gminie jest urzędnik, odpowiadający za zieleń, należy umówić się z nim, żeby obejrzał problematyczne rośliny.
                              Już kiedyś pojawił się postulat przymusowej eutanazji dla wszystkich, którzy przekroczyli trzydziestkę, pamiętają to pewnie ludzie z pokolenia(jakże sędziwego!), które wymyśliło internet;) Z procy dotąd nikt nie odstrzeliwał- czyżby nowe trendy?
                              Minerały z ziemi - to nie można kupić
                              > nawozu?

                              Popadasz w śmieszność. Może sąsiedzi, mimo zgrzybiałości wolą gospodarzyć ekologicznie?
                              I jeszcze jedno: przyjmij do wiadomości, że niektórzy lubią się napinać, w imię zasad lub choćby dla sportu... Nie szkoda im koszuli, przywykli do tego, że rzeczy są nietrwałe;)
                              • irenazu Re: Ludzie sie odgradzaja... 22.04.13, 19:28
                                Gdybym to ja była tym staruchem to kazałabym obciąć gałęzie wyrastające poza ogrodzenie a jeżeli nie dało by to skutku sama bym ochlastała i gałęzie przerzuciła sąsiadom. Powód? Te "drzewka" za bardzo panoszą się nad działką"staruchów". I mają prawo nie być zadowoleni z tego co widzą. A tak poza wszystkim to takie nieładne nazywanie innych tylko dlatego, że próbują wyegzekwować coś (co w/g mnie im się należy) jest najzwyczajniej niegrzeczne. I Ty, i Twoi znajomi też kiedyś będziecie staruchami.
                                • 5th_element Re: Ludzie sie odgradzaja... 22.04.13, 19:54
                                  irenazu napisała:

                                  > Gdybym to ja była tym staruchem to kazałabym obciąć gałęzie wyrastające poza og
                                  > rodzenie a jeżeli nie dało by to skutku sama bym ochlastała i gałęzie przerzuci
                                  > ła sąsiadom.

                                  alez to wlasnie owe staruchy chcą zrobić. I radosc moja będzie wielka gdy w procesie cywilnym odpowiedza za swoje czyny.

                                  Jest roznica miedzy czlowiekiem starszym a wrednym staruchem. Owszem, owe staruchy wprowadzily sie na dzialke z bloku i chcą miec na niej i wokol niej łyso. Defekują swoim psem na chodnik i chocby z tego powodu dla mnie to sa ludzie do odstrzału. Kmiotom sie wydaje ze maja dzialke i teren nad nią od tysiaca metrow pod ziemia az do wysokosci ksieżyca. Nie chodzilo mi w tym wątku o glupawą pogawedke ale o znalezienie podstaw prawnych. A te juz znalazlam, wiec znow ....wróć przedmówco, szkoda koszuli, wątek można uwazać za zamknięty.
                              • 5th_element Re: Ludzie sie odgradzaja... 22.04.13, 19:57
                                > Minerały z ziemi - to nie można kupić
                                > > nawozu?

                                > Popadasz w śmieszność. Może sąsiedzi, mimo zgrzybiałości wolą gospodarzyć ekolo
                                > gicznie?

                                no to skoro wolą i to na dodatek gospodarzyć, a nie współmieszkać w mieście, to czas wracać do korzeni, czyli do kargulowa. Co do smieszności, to jeszcze Ci zasugeruję okreslenie "masz problem". Jest równie dojrzałe jak prychanie o smieszności.
                                • pieskuba Re: Ludzie sie odgradzaja... 22.04.13, 20:00
                                  Ależ z Ciebie ordynarny i niewychowany człowiek. Fe.
                              • wrexham Re: Ludzie sie odgradzaja... 23.04.13, 07:45
                                lellapolella napisała:

                                > Tak sobie dumam bo dyskusja robi się bardzo ciekawa.
                                > Kwestia optyki, dla mnie ciekawa jest jedynie obserwacja, jak ktoś, pod pozorem
                                > prośby o poradę, żąda poparcia dla swoich tez, deprecjonując wszystkich
                                > , którzy mają inne zdanie lub choćby nie przyłączają się do nagonki na wredn
                                > e staruchy
                                / zadziorne staruchy, które nie mają nic lepszego do r
                                > oboty tylko ciagac się po sądach
                                .
                                > Czy wiek oponentów ma faktycznie tak wielkie znaczenie dla konfliktu, żeby wcią
                                > ż o nim przypominać?
                                > Ja bym strzelała z procy do starych durni ale znajomych mam kulturalnych i w
                                > ola podeprzeć się prawnie.

                                > Nic trudnego, już ktoś Ci napisał, ze w każdej gminie jest urzędnik, odpowiadaj
                                > ący za zieleń, należy umówić się z nim, żeby obejrzał problematyczne rośliny.
                                > Już kiedyś pojawił się postulat przymusowej eutanazji dla wszystkich, którzy pr
                                > zekroczyli trzydziestkę, pamiętają to pewnie ludzie z pokolenia(jakże sędziwego
                                > !), które wymyśliło internet;) Z procy dotąd nikt nie odstrzeliwał- czyżby nowe
                                > trendy?
                                > Minerały z ziemi - to nie można kupić
                                > > nawozu?

                                > Popadasz w śmieszność. Może sąsiedzi, mimo zgrzybiałości wolą gospodarzyć ekolo
                                > gicznie?
                                > I jeszcze jedno: przyjmij do wiadomości, że niektórzy lubią się napinać, w imię
                                > zasad lub choćby dla sportu... Nie szkoda im koszuli, przywykli do tego, że rz
                                > eczy są nietrwałe;)


                                dzięki za ten wpis; nie muszę się gimnastykować nad podobnym;
    • donmarek Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 23.04.13, 09:19
      Radzę zapoznać się z OBOWIĄZUJĄCYM w Polsce prawem!
      Na początek może to
      A tak na marginesie: tylko ja jestem ten INTELIGENTNY, a reszta ...
      • 5th_element Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 23.04.13, 10:09
        donmarek napisał:

        > Radzę zapoznać się z OBOWIĄZUJĄCYM w Polsce prawem!
        > Na początek może to

        a od kiedy te galezie spadaja? moze niedlugo watek urosnie w "przygniecenie domu przez 3 metrowe drzewko".

        > A tak na marginesie: tylko ja jestem ten INTELIGENTNY, a reszta ...

        no niestety. Chocby powyzsze Twoje wnioskowanie swiadczy o tym ,ze wątek nawiedzilo stado baranow.
        • grig111 Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 23.04.13, 14:50
          Masz rację.
          Mam sąsiadów. Mają podobny do Twojego charakter - równi goście :))
          • pitahaya1 Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 23.04.13, 18:15
            Rozsądek powinien obowiązywać obie strony.
            Męczą przesadni pieniacze jaki i ci, którzy uważają, że skoro pierwsi wbili łopatę na tym ugorze to wszyscy pozostali mają się do nich dostosować.
            Mam fajnego pod wieloma względami sąsiada ale szpaler jego drzewek zaczyna mi włazić za paznokcie. Posadził swego czasu (przed moim wprowadzeniem się) szpaler 30 tuj. Drzewka, wtedy dość niskie, posadził w odległości 20-30cm od granicy. Wtedy mi to nie przeszkadzało bo i sąsiad je przycinał. Teraz dał sobie spokój. Tuje mają po 4m wysokości i co najmniej 1,5 m w obwodzie, w połowie przeszły na moją stronę działki i kompletnie zacieniają solidny pas mojego ogrodu.
            I zamiast sąsiadów ma dzięki temu z trzech stron cichych wrogów. Dwóch starało się z nim porozmawiać, żeby coś z tymi drzewkami zrobił. Skończyło się na obrażeniu się i dosadzeniu kolejnych drzew.
            • irsila Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 23.04.13, 23:52
              Drzewa sadzi się 3 m od granicy działki a krzewy min 1m.
              • kocia_noga Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 24.04.13, 08:04
                Ja nie na temat, ale w związku ze zdjęciem , może ktoś mi poradzi? Czemu nie widzę żadnego ze zdjęć , po kliknięciu w link otwiera mi się strona startowa galerii? Podobne kłopoty miałam gdy chciałam tu podrzucić zdjęcie ze swojej galerii; z resztą ledwie ją znalazłam. Wkleiłam na galerię zdjęcie z komputera, potem kloknęłam prawym, skopiowałam "właściwości", wkleiłam skopiowany adres do postu zgodnie z zaleceniem i nic.
                To, że nie bardzo potrafię wklejać zdjęcia na forum to jedno, ale czemu nie wyświetla mi się cudze zdjęcie, a inni je widzą?
                • tralalumpek Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 24.04.13, 08:47
                  bo JUZ nie widac zdjecia :)
                  • irsila Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 24.04.13, 09:42
                    Jeśli drzewo czy krzew zasadzone tuż przy plocie, to nie jest to właściwe postępowanie.
                    Już 30 lat temu, jak działkę miałam o tym wiedziałam.
                    Gdyby mi kto posadził drzewo 1m od granicy działki mojej,
                    to bym uwagę zwróciła i szczerze i racjonalnie protestowała.
                    W odległości 1m, od działki sąsiada, moje porzeczki sadziłam.
                    Sądzę, że to jest właściwa odległość, po rozrośnięciu krzaki tę wolną przestrzeń zajęły.
                    Czereśnię 3 m od, a po 20 latach, ona i tak wychodziła poza jego płot!
                    Wiadome to powinno być dla każdego "działkowicza" i normalnie przez prawo egzekwowane.
                • ja-tekla Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 21.05.13, 22:54
                  Moi sąsiedzi mieli podobny problem. Jeden z nich mial przy granicy wysokie, lisciaste drzewa, chyba to był dąb, topola i brzoza. Gałezie "przechodziły" za płot. Obcinac nie chcial, sprawa skonczyła się w sądzie.Wyrok brzmiał: miał obciąc przechodzące gałezie. Ewentualnie sasiad mógl je wyciąc na koszt własciciela drzew. Gałęzie obcięto, sąsiedzi nie odzywają się-minęło ponad 3 lata. Zresztą, z tym sąsiadem kłopot ciagle jakis jest. Posadził tuje prawie w granicy, wyrosły wysokie i rozłozyste, znowu nie kwapi się do podcinania...koszmar! Dobrze, ze ja mieszkam trochę dalej. Choc zwrócil mi niedawno uwagę, ze moj kogut za głosno pieje! O 11 rano! Mieszkam na wsi, zaznaczam...Mam nadzieję, ze nie poda do sądu koguta, ufff...kury by się zapłakaly, gdyby skonczył jako rosół..kogut oczywiscie, nie sąsiad...
              • pitahaya1 Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 24.04.13, 10:39
                Prawo sobie a rzeczywistość sobie.
                Drzewa mają obecnie ponad 10 lat i sąsiad nawet nie ma zamiaru ich przyciąć. Po swojej stronie próbowałam je nieco poobcinać ale już widzę, że weszłam na ścieżkę wojenną, bo firma pielęgnująca ogród chyba pana przekonała, że na wrednych sąsiadów trafił i "co komu piękne drzewka przeszkadzają". Drzewka nie przeszkadzają, bo na ładny i wypielęgnowany ogród fajnie popatrzeć. Ale u nich żadne drzewo nie rośnie dalej niż 3m od granicy a ma ich lekką ręką 150.
                Tak jak wspomniałam, drzewa sąsiadujące z moją działką zostały posadzone nie 1 czy 3 metry a 20-30cm od granicy działki.

                I muszę przyznać, że takich osób mamy wiele. Jak mi znajoma kiedyś powiedziała, przesuwając swoje drzewka tuż w granicę z innym sąsiadem, w ten sposób łatwo można optycznie poszerzyć działkę.

                • irsila Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 24.04.13, 11:40
                  Działki już nie mam.
                  Gdyby drzewa posadzone były 20-30 cm od mojej, czy nawet dalej ale nie przepisowe 3m
                  to na próżno się wyżywać, do Karguli porównywać i do ekologii odwoływać.
                  Wyciąć lub przesunąć i już!
                  Nie pasożytować na cudzej przestrzeni,tym bardziej, że ona taka cenna jest!
            • 5th_element Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 25.04.13, 12:04
              wywalilam zdjecia wiec juznie ma odniesienia (a bo ogrodek nie moj i moga sobie znajomi nie życzyć) ale tam wyraznie bylo widac, ze iglaki sa i po jednej i po drugiej stronie a jedna galazka nierozlozystego iglaka lekko (na ca 50 cm) wchodzi na wysokosci ca 2 m na przestrzen zyciowa Kargula. I mozna byloby sie dogadac ale skoro staruch drze morde i wysyla straszace pisma to znajomi sie zawzieli...i czekaja az kargulowa magnolia zacznie im smieci kwiatkami. I tyle.
              PS Kargul, jak juz wspomnialam, defekuje swoim wielkim kundlem na chodnik i myje samochod na podjezdzie. Nie to, ze to nie ma zwiazku ze sprawa ale nieco nakresla charakter "miejskosci" sasiada.
        • donmarek Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 24.04.13, 09:25
          > a od kiedy te galezie spadaja? moze niedlugo watek urosnie w "przygniecenie dom
          > u przez 3 metrowe drzewko".
          Od zawsze, od początku świata. I dalej też tak będzie. Będą spadać, i nowe na ich miejsce wyrastać. Tak to wszystko stworzyła po prostu Matka-Natura.

          > Chocby powyzsze Twoje wnioskowanie swiadczy o tym ,ze wątek nawie
          > dzilo stado baranow.
          Powyższe tyczy nie wszystkich dyskutantów, lecz ... . Domyśl się ..., kogo autor miał na myśli.
    • harry_callahan Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 24.04.13, 08:42
      Gałęzie, które przechodzą na stronę sąsiada, mogą byc ścięte albo przez tego sąsiada, albo przez właściciela drzewa (na przykład na linii granicy działki). Kto to zrobi, to już jest do uzgodnienia. Szczerze mówiąc to jest grupa ludzi, która nie umie żyć bez problemów, a jak ich nie ma to sobie je sama wyszukuje. Po co toczyć jakieś sąsiedzkie wojny? Przechodzą ci jakieś gałęzie od sąsiada? Przytnij je na linii płotu i po sprawie. I tak samo niech zrobi sąsiad, jeśli jemu przechodzą do ogrodu twoje rośliny. Ludzie, żyjcie i dajcie żyć innym!
      • 5th_element Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 25.04.13, 12:09
        ale sasiad kaze opierniczyc CALE drzewo. Z powodu jednej gałazki dyndajacej o tak:
        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3407275,2,1,plot.html
        • harry_callahan Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 25.04.13, 12:51
          Rozumiem, że niebieskie kreski wskazują na sporne drzewo? Moim zdaniem przycięcie 2-3 gałęzi od dołu powinno załatwić sprawę. Niech twój znajomy zaproponuje, ze to zrobi. A tak w ogóle, to sąsiad (czyli Kargul) to KAZAĆ to może swojej żonie być cicho, a nie twojemu znajomemu robić cokolwiek.
          • 5th_element Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 25.04.13, 16:21
            nie, przepraszam za brak opisu - niebieska linia pokazuje umowne przedłuzenie granicy "wzwyż". granica biegnie po prawej stronietej malej budki osłaniającej smietnik. Sporny jest ten iglak po lewej, ktory w calosci (z masa korony) stoi na dzialce znajomych a ktorego jedna galaz zwisa nad dzialka Karguli. Ja bym tez ja sciela na odczepnego ale znajomi po serii zastraszania, dewastacji drzewka (wspominalam juz ze raz sasiedzi wlezli na teren znajoych i opitolili dwie galezie przy samym pniu powodujac chorobe drzewka) i wyzwisk sie zawzieli.
            • enith Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 25.04.13, 17:45
              Po pierwsze, co za chory umysł zrobił nasadzenia tak potężnych drzew w dzielnicy, gdzie działeczki są tak małe, że sąsiedzi (o ile pozostają w dobrych stosunkach) mogą sobie ręce z okien podać? Toż wiadome byłe, że drzewa, które umownych podziałów ani płotów nie uznają, zaczną się pewnego dnia cisnąć na sąsiednie działki. Po drugie, na miejscu twojego znajomego zrobiłabym zdjęcie przed, potem ścięła sporne gałęzie, zrobiła zdjęcie po i zamknęłabym w końcu sąsiadom jadaczki. O wycięcie całego drzewa czy nawet całego szpaleru mogą się pluć do woli, nie mają mocy sprawczej, by kogokolwiek do tego zmusić. Acha, zrobiłabym zdjęcie temu drzewu, które zachorowało po tym, jak nielegalnie sąsiedzi ciachnęli sporne gałęzie. Gdyby drzewo obumarło, można sąsiadów, którzy się do tego stanu przyczynili, obciążyć kosztami jego usunięcia.
              • wrexham Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 25.04.13, 20:59
                enith napisała:

                > Po drugie, na miejscu twojego znajomego zrobiłabym zdjęcie przed, potem
                > ścięła sporne gałęzie, zrobiła zdjęcie po i zamknęłabym w końcu sąsiadom jadac
                > zki.


                hmm, ale to właśnie od znajomych wątkozałożycielki się wymaga wycięcia galęzi, więc jeśli je wytną to jadaczki sąsiadów same się zamkną; sęk w tym że oni nie chcą tego zrobić, stąd problem...
                ze strony sąsiadów potencjalnym zagrożeniem jest świeżo zasadzona magnolia, ale to pieśń przyszłości;
              • 5th_element Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 26.04.13, 10:01
                drzewa byly nasadzone przez dewelopera (albo poprzedniego wlasciciela) 25 lat temu. Dwadziescia pięć lat te drzewa maja. I wszedzie na dzialkach obok sa takie drzewa. U kargula sa dalej tuje o takiej samej wysokosci i jest dobrze.
    • claratrueba Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 26.04.13, 08:00
      Niestety, Twoi znajomi trafili na ludzi trochę lepiej znających prawo niż Wy.
      Na działkę weszli i obcięli gałęzie zgodnie z art. 149 Kodeksu Cywilnego: Właściciel gruntu może wejść na grunt sąsiedni w celu usunięcia zwieszających się z jego drzew gałęzi lub owoców. Właściciel sąsiedniego gruntu może jednak żądać naprawienia wynikłej stąd szkody.
      Wezwanie do obcięcia było zgodne z art. 150 kc:Właściciel gruntu może obciąć i zachować dla siebie korzenie przechodzące z sąsiedniego gruntu. To samo dotyczy gałęzi i owoców zwieszających się z sąsiedniego gruntu; jednakże w wypadku takim właściciel powinien uprzednio wyznaczyć sąsiadowi odpowiedni termin do ich usunięcia.
      Oczywiście, efekt estetyczny egzekwowania tego prawa bywa koszmarny ale prawo nie zajmuje się estetyką drzew tylko stosunkami między ludźmi. Dura lex sed lex.
      Skoro nie chca miec sasiedniej roslinnosci to po
      > co kupuja ddzialke w miescie otoczona roslinnoscia innych dzialek?
      To nie jest argument prawny. Granica roślinności sąsiada to jest granica jego działki, chyba, że sąsiad nad którego posesję gałęzie (i korzenie) wchodzą nie ma nic przeciwko by wchodziły. Tak jest od czasów prawa rzymskiego- 2 tys. lat. Roślinność nie przestrzega prawa cywilnego, ale właściciela ono obowiązuje.
      Radzę nie zaogniać konfliktu. Wziąć drabinę i gałęzie obciąć. Trafiliście na ludzi zawziętych. Może to oznaczać, nie baj Boże, że wpadną na pojecie "służebność światła"
      • irsila Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 26.04.13, 08:15
        Drzewa, to nie święte krowy, dodam jeszcze.
        Mogą swymi liśćmi zapychać rynny sąsiadowi,
        smyrać mu głośno po murze w czasie wichury,
        uderzać w dach,
        lub zapychać korzeniami rury,
        o zacienianiu nie wspomnę...
        Dlatego nie ma zmiłuj się!
        Dlatego przyzwoita i przepisowa odległość jest wymagana.
        Sąsiad może usunąć wszystkie gałęzie po jego stronie i wszystkie korzenie.
        Czy drzewa twojego przyjaciela będą chorować, to już nie jego będzie wina,
        tylko tego, który podszedł ze swoja ekspansywna zielenią zbyt blisko...
        • claratrueba Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 26.04.13, 08:57
          >Dlatego przyzwoita i przepisowa odległość jest wymagana. <

          Problem, że takich przepisów nie ma. Sądy posiłkują się przepisami dla ogródków działkowych.
          Nie jest to jakaś luka w prawie, po prostu zbyt wiele jest drzew i krzewów, zbyt różny stopień ich wzrostu, możliwej uciążliwości.
          Chyba jedynym aktem prawnym na świecie precyzującym kwestię szczegółowo jest angielski Anti-social Behaviour Act (Ustawa o zachowaniu aspołecznym) precyzujący od 2005 roku wysokość żywopłotu (2m) , której może się domagać sąsiad owego żywopłotu posiadacza. Wynik popularności Cyprysowca Leylanda.
          • 5th_element Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 26.04.13, 10:12
            to Kargul sobie sam w stope strzeli bo dalej wglab dzialki ma thuje ca 3-4 m...
            • irsila Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 26.04.13, 10:40
              Ważniejszy budynek niż drzewa.
              U nas na osiedlu wycięli bardzo stare dęby gdyż zapychały rury kanalizacji
              i zacieniały ludziom światło oraz mocno podcięli dąb, który swoimi gałęziami czochrał ścianę.
              Również kilka starych topol, które wiosną pyliły i śmieciły.
              Wszystkie drzewa owocowe, wycięli również.
              Nie ma prawa żadne drzewo rosnąć zbyt blisko muru.
              • irsila Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 26.04.13, 11:09
                Nie opowiadam się kto ma rację.
                Ze zdjęcia niewiele widać.
                Nie jest zrobione na granicy.
                Wtrącam tylko swoje trzy grosze.
        • 5th_element Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 26.04.13, 10:08
          irsila napisała:

          > Drzewa, to nie święte krowy, dodam jeszcze.
          > Mogą swymi liśćmi zapychać rynny sąsiadowi,
          > smyrać mu głośno po murze w czasie wichury,
          > uderzać w dach,
          > lub zapychać korzeniami rury,
          > o zacienianiu nie wspomnę...
          > Dlatego nie ma zmiłuj się!
          > Dlatego przyzwoita i przepisowa odległość jest wymagana.
          > Sąsiad może usunąć wszystkie gałęzie po jego stronie i wszystkie korzenie.
          > Czy drzewa twojego przyjaciela będą chorować, to już nie jego będzie wina,
          > tylko tego, który podszedł ze swoja ekspansywna zielenią zbyt blisko...

          nie wierze co czytam. Powiedz, ze nie widzialas zdjecia bo sie zastrzele wiedzac, ilu idiotow dorwalo sie do tego watku
      • 5th_element Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 26.04.13, 10:06
        claratrueba napisała:

        > Niestety, Twoi znajomi trafili na ludzi trochę lepiej znających prawo niż Wy.
        > Na działkę weszli i obcięli gałęzie zgodnie z art. 149 Kodeksu Cywilnego: Właśc
        > iciel gruntu może wejść na grunt sąsiedni w celu usunięcia zwieszających się z
        > jego drzew gałęzi lub owoców.

        czy Ty do licha umiesz czytac i potrafisz wyciagnac z tego wnioski? Opitolili galezie przy samym pniu, nie zwieszajace sie nad ich ogrodek. Przeskakiwanie przez plot na czyjas wlasnosc jest dozwolone?

        > Wezwanie do obcięcia było zgodne z art. 150 kc:Właściciel gruntu może obciąć i
        > zachować dla siebie korzenie przechodzące z sąsiedniego gruntu. To samo dotyczy
        > gałęzi i owoców zwieszających się z sąsiedniego gruntu; jednakże w wypadku tak
        > im właściciel powinien uprzednio wyznaczyć sąsiadowi odpowiedni termin do ich u
        > sunięcia.

        wezwali do usuniecia calego drzewa (w kilku pismach najpierw grozili wycieciem WSZYSTKICH galezi od ich strony a potem stwierdzili ze chca wyciecia calego iglaka). Ile to jeszcze pisac?

        Może to oznaczać, nie baj Boże, że wpadną na pojecie "służebnoś
        > ć światła"


        pisalam, ze Kargul mieszka od poludnia, wiec jesli juz to jego thuje beda zacieniac przestrzen znajomym. Ech ludzie po jaka cholere sie wypowiadacie gdy nawet Wam sie nie chce czytac tego, o czym chcecie sobie pogadac?
        • claratrueba Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 26.04.13, 21:25
          > czy Ty do licha umiesz czytac i potrafisz wyciagnac z tego wnioski?

          W przeciwieństwie do Ciebie- tak. I nawet znam przepisy i wnioski, które wyciągnie tu sąd. Kwestia czasu.
          W trybie art. 150 kc sąsiedzi wezwali do usunięcia gałęzi. Mają na to dowody- dowody nadania przesyłek poleconych do sąsiada. Jak amen w pacierzu mają kopie wysłanych próśb - im więcej tym gorzej dla Twoich znajomych. Naprawdę nie wpadło nikomu z was do głowy skąd taka forma komunikacji?
          W trybie art. 149 kc, weszli na działkę i usunęli gałęzie. Użyte w artykule słowo "może" oznacza "ma prawo". Tu jest kolizja przepisów prawa karnego (zgodnie z art. 193 jest to naruszenie miru domowego) z art. 343 kodeksu cywilnego o dozwolonej samopomocy. Kto wygra ten spór? Ten, kto będzie miał lepszego prawnika (jak zawsze).
          I jeżeli chcesz naprawdę pomóc swoim znajomym to nie baw się w doradcę tylko poradź im by udali się do prawnika. Ich sąsiedzi już to zrobili. Tak się robi, kiedy sąsiad olewa prośby i wezwania, uważając, że prawo ma tylko jego chronić.
          > wezwali do usuniecia calego drzewa (w kilku pismach najpierw grozili wycieciem
          > WSZYSTKICH galezi od ich strony a potem stwierdzili ze chca wyciecia calego igl
          > aka). Ile to jeszcze pisac?
          >
          > Może to oznaczać, nie baj Boże, że wpadną na pojecie "służebnoś
          > > ć światła"

          Już wpadli. Jak nie światła (usytuowanie wg kierunku nie ma znaczenia, istotna jest ilość dziennego światła, nie tylko bezpośrednich promieni słonecznych) to przesyłu. Albo wpadł ich prawnik, doskonale wiedzący jedno- w sporach sąsiedzkich nie ma "wygranych sąsiadów". Są tylko zarabiający na awanturach prawnicy. Reszta ma w plecy.
          Twoi znajomi olewając wezwanie sąsiada do ścięcia gałęzi na linii ogrodzenia do czego ma prawo dali mu pretekst do rozpętania burzy. Roszczenie o to, że wyciął gałęzie przy pniu, a więc wystąpiła szkoda jest cienkie jak barszcz- art. 365 kc- przyczynili się do wystąpienia szkody/zwiększenia szkody poprzez niewykonanie prośby sąsiada.
          Twoi znajomi nie mają żadnych argumentów prawnych, wyłącznie emocje. Tym się nie wygrywa w sądzie, to raczej gwarancja wyroku niekorzystnego.
          Na koniec, bo nie zamierzam dłużej dyskutować o tej sprawie, dwa zdania:
          1. "Do sądu nie idzie się po jakąś tam sprawiedliwość, idzie się po wyrok"- pierwsze przykazanie w zawodzie radcy prawnego, adwokata.
          2. rekordowa sąsiedzka pyskówka, która zaczęła się od gałęzi drzewa gatunku jawor, trwała w moim mieście 13 lat. Tylko tyle, bo jedna ze stron zmarła. Wszyscy prawnicy za nią tęsknią do tej pory.
          • irenazu Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 27.04.13, 09:28
            A tak na dobrą sprawę, przydało by się założycielce wątku odrobinę dobrych manier. Prawie wszyscy są w/g niej idioci i głupcy... Szkoda słów. Zresztą padły już konkretne paragrafy. Już nie zaglądam na ten wątek. Szkoda czasu...
            • dzikistaw Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 27.04.13, 19:03
              Az poszłam zapytać moich sąsiadów(2 rok z rzędu bo może się namyślili), czy posadzone przez nas na granicy spiralisy im nie przeszkadzają.Jesteśmy w każdej chwili gotowi by je ściąć.Z sąsiadami należy żyć w zgodzie.Nie mam na celu by im "utrudniac" komfort życia.Spiralisy są potężne i sięgają do połowy okien 1 piętra.Rosną na całej linii ich domu.O słońcu mogą zapomnieć .Granica jest wspólna... więc i decyzja ! Nie z nimi uzgadnialiśmy nasadzenia (to 2 właściciel sąsiedniej posesji).Dzięki tym drzewom mamy własną intymność.Gdyby sąsiad zechciał mieć nas w swoich oknach...;).Powiedział ,że te drzewa są piękne, i w żadnym wypadku je skracać .Ma do wyboru..zieloną ścianę...przystanek ptasi, lub nas ganiających z majtkach po posesji.....Widocznie Kargul chce ukochanych sąsiadów mieć na oku (z jakiegoś powodu):)
    • marbor1 Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 28.04.13, 14:15
      Może ja przytoczę parę przepisów z Regulaminu Ogrodów Działkowych na które powołują się
      Sądy w sprawach o podobnym charakterze jak u założycielki wątku..

      Na granicy działek, za zgodą użytkownika sąsiedniej działki, można zakładać żywopłotu.
      Wysokość żywopłotu ustalają sąsiadujący użytkownicy, z tym że nie może ona przekraczać 1 metra.
      Zaleca się sadzenie drzew słabo rosnących i karłowych.
      Gatunki i odmiany drzew słabo rosnących i karłowych należy sadzić w odległości co najmniej 2 m od granicy działki. W przypadku moreli należ7y zachować odległość co najmniej 3 m.
      Czereśnie i orzech włoski nie mogą być sadzone w odległości mniejszej niż 5 m od granicy działki, z wyjątkiem szczepionych na podkładkach słabo rosnących, które można sadzić w odległości nie mniejszej niż 3 m.
      Krzewy owocowe należy sadzić w odległości nie mniejszej niż 1 m od granicy działki, a w przypadku leszczyny 3 m.
      Dopuszcza się sadzenie drzew ozdobnych, w tym iglaków, pod warunkiem, że będą to gatunki i formy słabo rosnące i można je sadzić w odległości co najmniej 2 m od granicy działki.
      Krzewy ozdobne silnie rosnące można sadzić w odległości co najmniej 2 m, a krzewy słabo rosnące i płożące formy iglaków co najmniej 1 m od granic działki.
      Właściciel działki zobowiązany jest do cięcia i prześwietlania drzew i krzewów owocowych i ozdobnych w taki sposób, aby gałęzie nie przekraczały granic działki.

    • grig111 Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 28.04.13, 22:12
      zu54
      Chwała Tobie.
      Tak powinien postępować każdy użytkownik ogródka czy działki, obdarzony kulturą współżycia sąsiedzkiego.
      Inne postępowanie jest po prostu większym czy mniejszym chamstwem podyktowanym arogancją.
    • enith Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 29.04.13, 07:45
      Chciałabym jeszcze coś napisać odnoście obcinania gałęzi drzew na linii granicy między posesjami. Z tego, co o drzewach nauczyli mnie arboryści, obcięcie dużej gałęzi nie przy pniu i zostawienie kikuta, by gnił, jest idealną receptą na ukatrupienie (z czasem, rzecz jasna) całego drzewa. Gałęzi drzew nie tnie się, gdzie popadnie, tnie się je w określony sposób przy pniu, bacząc, by nie uszkodzić pnia głównego i "kołnierza", gdzie gałąź łączy się z pniem. W tym konkretnym przypadku nie pozwoliłabym sąsiadom na obcięcie MOICH gałęzi na granicy działek, bo taki ciachnięty kikut to niebezpieczeństwo dla całego drzewa w przyszłości. Na pewno obcięłabym sama, przy pniu i zgodnie z zasadami sztuki, by uchronić drzewo. Wielka szkoda, że obecne przepisy nie biorą pod uwagę ani kwestii estetycznych, ani zdrowotnych drzew rosnących na granicach działek.
      Na poniższym zdjęciu czerwona linia określa miejsce, gdzie gałąź powinna była zostać ścięta.
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/9/97/Pruning_when_there%27s_a_branch_collar.jpg
      • ja-tekla Re: Gałęzie nad działka sasiada a uparty Kargul 21.05.13, 23:17
        Jeszcze jedno...sąsiadka posadziła od swojej strony parę lat temu tuje, wyrosly wysokie i piękne. Sasiadka obcina je po swojej stronie, potem wchodzi na moją działke, obcina te swoje tuje, zbiera gałęzie, potem pijemy kawę i po kieliszku naleweczki - w celach zdrowotnych, rzecz jasna:-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja