5th_element
22.04.13, 09:58
Dzień dobry, mam prosbe o pomoc dla znajomych. Znajomi kupili jakies 20 lat temu dom z zasadzonymi drzewami. Czesc galezi iglakow wchodzi nieco/zacienia ogrod ich sasiadow. Wprowadzily sie im na dzialke obok jakies zaciete i durnowate Kargule, ktorzy nękają znajomych pismami o wyciecie drzew. Juz ogolocili im (znajomym) drzewa bez ich wiedzy z kilku galezi wlazac na ich dzialke po cichu. Drzewa wygladaja od granicy dzialki okropnie, wyciete byly od drzewa (a nie od granicy) na dodatek niewlasciwie na tyle, ze drzewa chorowaly. Ale wredotom malo, żądają by obciąć WSZYSTKIE galezie od ich strony. Grzebiemy w necie szukajac interpretacji. Pomijajac kwestie prawna byloby to idiotyczne - gdyby istnialo takie prawo to na dzialkach drzewa mialyby tylko galezie od strony dzialki na ktorej rosną. Same te wredne staruchy posadzily na swojej dzialce wlasnie wielka magnolie metr od dzialki moich znajomych. Zaraz galezie ich swiezo posadzonego drzewa wejda na dzialke moich znajomych i to bedzie dobrze. Czy znacie moze regulacje prawne? Te zadziorne staruchy co chwila pisza pisma polecone (nawet nie maja odwagi by wreczyc pismo sasiadom opsobiscie lub by pogadac). Poza tym chyba widzieli jaka dzialke kupuja? Skoro nie chca miec sasiedniej roslinnosci to po co kupuja ddzialke w miescie otoczona roslinnoscia innych dzialek? Zaznaczam ze konary drzew znajomych wchodza na dzialke tych Kargulow dopiero na wysokosci jakichs 2-3 metrow na szerokosc najwyzej metra. Przy okazji znajomi są straszeni sadem a w przeciwienstwie do sasiadow nie są znudzonymi łajzami, które nie mają nic lepszego do roboty tylko ciagac się po sądach.