osy w ogrodzie,pomocy!

26.07.04, 18:04
Od miesiaca mam wogrodzie gniazdo os w ziemii.Prosze o rade jak
sie ich pozbyc,z gory dziekuje,pozdrawiam!
    • antares777 To nie ja!!! 26.07.04, 20:43
      To nie ja pisałem!

      Pomachiwajki

      Stary Zgred
      • puma002 Re: To nie ja!!! 26.07.04, 21:37
        :))))))

        A może jednak???
        • antares777 Gorąco zapewniam... 26.07.04, 21:42
          Jak babcie w tryb(p)cie... na pewno nie ja!!!! :(((((

          O tej porze odsypiałem obiadek!

          Pomachiwajki

          Stary Zgred
    • st01 Re: osy w ogrodzie,pomocy! 27.07.04, 20:40
      Też miałem ten problem. Zrobiły sobie gniazdo w dziurze po nornicy. Na początku
      próbowałem zalać je wodą, później zasypałem je solą, następnie popsikałem je
      jakimś preparatem chemicznym który miałem pod ręką (chyba Off na komary).
      Niestety nic nie poskutkowało. W końcu musiałem podpalić to miejsce. Osy
      spłonęły a po ok 3 tygodniach miałam w tym miejscu piękną trawkę. Pozdrawiam
      • antares777 Re: osy w ogrodzie,pomocy! 27.07.04, 22:31
        I jeśli po tym wszystkim nie przyśnił ci się krasnoludek w nocy... to nie ma,
        qrna, sprawiedliwości na tym świecie :((((

        Pomachiwajki

        Stary Zgred
      • puma002 Protest 28.07.04, 19:54
        st01 napisała:

        > próbowałem zalać je wodą, później zasypałem je solą, następnie popsikałem je
        > jakimś preparatem chemicznym który miałem pod ręką (chyba Off na komary).
        > Niestety nic nie poskutkowało. W końcu musiałem podpalić to miejsce. Osy
        > spłonęły a po ok 3 tygodniach miałam w tym miejscu piękną trawkę. Pozdrawiam

        Włos się jeży...
        Protestuję!
        To jest forum o ogrodach, a nie o patentach na bestialskie mordowanie
        niebożątek!!!

        002
        VvvvvV
        ^^^^


    • solley Re: osy w ogrodzie,pomocy! 28.07.04, 21:23
      Tak drastycznych metod nie mam zamiaru stosowac.
      Czekam na inne propozycje i odpowiedz na pytanie:
      co sie z nimi dzieje gdy nadchodzi zima?
      Czy opuszaja gniazdo?
      Antaresie,czyzbys mial faktycznie ten sam problem z osami?
      A moze chodzi o inne "osy"?
      • st01 Re: osy w ogrodzie,pomocy! 28.07.04, 21:36
        Brutalne ale skuteczne :-)
        • mjot1 ??? 28.07.04, 21:53
          Co robisz jak dzieciarnia okrutnie drze Ci się za oknem?
          Zaciekawiony M.J.
        • ciociaklementyna Re: osy w ogrodzie,pomocy! 29.07.04, 02:25
          st01 napisała:

          > Brutalne ale skuteczne :-)

          Gazowanie w Auschwitz tez bylo skuteczne
      • antares777 Re: osy w ogrodzie,pomocy! 28.07.04, 22:40
        > Antaresie,czyzbys mial faktycznie ten sam problem z osami?

        Jak na spowiedzi - zacznę od wprowadzenia.

        Gdym kiedyś został zwodowany razem z tym areałem (a lepiej: skuli tego areału),
        długom koncypował (a i próbował zasięgnąć rady wszelakiej), jak to zrobić, żeby
        było rozsądnie, niebrzydko, przyjemnie i aby się nie narobić.
        Potem był kataklizm życiowy i długi, długi, stanowczo za długi czas na myślenie
        i skutkiem tego wymyśliłem, że tu, koło chałupy, zrobię sobie namiastkę natury.
        Nakażę co trzeba, a potem niech się samo pasie.

        I tak się to pasie, a właściwie pasłoby, gdyby nie współużytkownicy, którzy nie
        bardzo mogą ścierpieć widoku chaszczy - choćby były wyjątkowo malownicze.
        I wtedy wkraczaja ze swoją śmierdzącą i warczącą machiną do ścinania łbów
        mniszkom a stokrotkom i tną równo - 5 cm nad ziemią.
        Ostatnio ich nadgorliwość nagrodzoną została czterema uderzeniami w łydkę, gdy
        ta machina z piekła rodem zahaczyła o trawsko, niekoszone od nigdy.

        Cóż się okazało? Pod tym trawskiem była dziura w ziemi fi 4 cm, a w tej dziurze
        siedziały sobie, nie niepokojone przez nikogo, osy. Gdyby mi ktoś z
        ogłuszającym warkotem nad głową zerwał dach z chałupy, na pewno bym z garłacza
        i na oślep, a czemu osy miałyby być gorsze ode mnie?

        Wracając do pytania: mój problem nie polega na tym, jak pozbyć się os, bo mi
        wcale nie przeszkadzają.
        Mo problem, to jak do mojej idei niedokuczania przekonać współużytkowników
        (nie można zapominać, ze jeden z nich nadal pała żądzą odwetu, czemu zbytnio
        się nie dziwię, bo jest to zachowanie typowo ludzkie), co nie jest rzeczą wcale
        łatwą, albowiem aż roi się od różnych znawców i podżegaczy, którzy zachęcają do
        ognia, pałasza, wody i chemii nieczystej.

        Ale gdyby ktoś podsunął tu pomysł, jak w sposób bezbolesny a niekłopotliwy
        zasygnalizować tym owadom, że istnieje tyle innych miejsc piękniejszych od tej
        dziury i godnych osiedlenia się, a także że podróże kształcą, byłbym wielce
        zobowiązany :)))))

        I juszszszszszszsz

        Pomachiwajki

        Stary Zgred
        • ptasik Re: osy w ogrodzie,pomocy! 29.07.04, 09:01
          Myslalam nad tym watkiem dlugo a moze i jeszcze dluzej po przeczytaniu tejze
          skutecznej metody zwalczenia i os i bylo mi smutno, smutniej i coraz smutniej...

          No ale zwyczajowo juz nei zawiedliscie mnie na szczescie i z tego powodu w tej
          chwili jest mi zdecydowanie lepiej i przyjemniej:)

          No bo po pierwsze niejednokrotnie juz cakiem szczerze odpowiadalam an podobne
          alarmy tak jak czulam - "pokochac?" , znaczy sie tolerowac, wspolistniec, tak
          jak ja na codzient o robie, czesto ze strachu trzesac galotami, ze uzadla:)
          O dziwo, a moze nie o dziwo tylko w dowod zrozumienia moich zamiarow nie zadla,
          a mialby kto, choc gniazd zadnych nie znalazlam, ale:
          - po pierwsze na materacowcu (calych zagonach matercowcow - dla przypomnienia
          trojesci mawerykanskiej) trwa wlasnie dzien w dzien, od switu do nocy koncert
          symfoniczny na tysiace roznych bzykalek - a sa tam osy, pszczoly, trzmiele a i
          szerszen sie zdarzy:) Czasem w poszukiwaniu ciekawostek w chodze w centrum tego
          koncertu, zwazajac, zeby zadnemu krzywdy nie zrobic i jak napisalam wyzej
          jestem cala i zdrowa:) A ile przyjmenosci i radosci sprawiami widok spadajacych
          z kwiatow opitych jak bąk bąków:) Niektore sa tak napite, ze spadaja na ziemie,
          inne tuz po oderwaniu odzyskuja swiadomosc i wracaja na kwiatki:)

          - po drugie, zupelnie swiadomie dzielimy sie z owadami owocami - na wisniach
          zostalo troszke owocow, ktore sukcesywnie podjadalismy we spol z pszczolami,
          osami, szerszeniami, a teraz na najsmaczniejszej jablonce swiata, z ktorej tez
          sukcesywnie podjadamy dzieje sie dokladnie to samo:) zanektowaly dla siebie ze
          trzy sztuki z 20 (to mala jablonka i tylko uwazamy, zeby niechcacy nie siegnac
          po nie swoje:) z reszta wczoraj do stanu upojenia na jablkach doprowadzaly sie
          szerszenie i jak spadaly opite i polprzytomne wystarczalo pacnac - rzecz jasna
          nie pacnelam:)

          - po trzecie w moim ogrodzie stoi porozstawianych trooooooche poidelek, w
          zamiarze przeznaczionych dla ptaszat, w praktyce korzystaja z nich wszyscy, a
          ja w kazdym mozliwymmomencie chodze i sprawdzam, czy jakis bzykacz wlasnie w
          mekach sie nie topi i je wylawiam:)
          Wiem, wiem, wnaturze tez sie topia, no ale moje poidelka nie sa naturalne, bo
          ja je poustawialam:)

          - a po czwarte - i moze to jest metoda na nadmiar owadow:) w moim ogrodzie
          miszka lub stoluje sie mnostwo ptakow:) wczoraj mialam okazje ogladac piegze na
          wyciagniecie reki doslownie, siedziala w krzaku derenia niecaly metr ode mnei i
          tylko patrzyla:) I ta walka uwazam jest sprawiedliwa bo tak wlasnie zaplanowala
          to mateczka natura:) Wiem, wiem, ze te najmniejsze to zadlacych chyba nie
          jedza, ale chyba bo pewnosci nie mam, przeciez nie podgladam co wroblowate
          nosza w dziobach:)

          - a po piate polecam tym, ktorzy nie probowali - wiecie ile radosci sprawia
          swiadome darowanie komus niezawionej kary - nie rozdeptanie jak nie trzeba, nie
          zlikwidowanie domku jak nie trzeba:) nie pacniecie jak nie trzeba (wczoraj
          wycianalm przekwitniete kwiaty, ale wszystkie te, ktore stanowily szkielet dla
          pajeczych domkow zostawilam:) widzialam normalnie jak sie usmiechaja:)

          No i moze czesci z was wyda sie to neinormalne ale jest mi z tym szczegolnie
          dobrze i juz:)

          A co do zapytania starego Zgreda - musisz z nimi rozmawiac, duzo rozmawiac i
          namawiac:) Tyle, ze jakbym byla osa, pszczola, szerszeniem to chcialabym
          mieszkac w Twoim ogrodzie i za nic bym sie nei wyniosla:)
        • st01 Re: osy w ogrodzie,pomocy! 29.07.04, 13:04
          > Ale gdyby ktoś podsunął tu pomysł, jak w sposób bezbolesny a niekłopotliwy
          > zasygnalizować tym owadom, że istnieje tyle innych miejsc piękniejszych od
          tej
          > dziury i godnych osiedlenia się, a także że podróże kształcą, byłbym wielce
          > zobowiązany :)))))

          Zrób znaki drogowe :-)
    • solley Re: osy w ogrodzie,pomocy! 29.07.04, 18:05
      Kochani!
      Po pierwsze dziękuję Antaresowi za obszerne wyjasnienie.
      Po drugie(to przede wszystkim do Ptasika),mnie osobiscie osy
      nie przeszkadzaja i niechby sobie mieszkały w mym malutkim ogródku,
      ale niestety moja druga połowa i syn są uczuleni na osy,pszczoły
      i w przypadku użądlenia pomaga tylko pomoc lekarza(zastrzyk).
      Gdyby jeszcze stworzonka te wybrały sobie miejsce gdzieś z boku działki,
      to nie,akurat przy samej altance i ścieżce do niej prowadzącej!
      Na razie mają wstęp wzbroniony(oczywiscie rodzina,nie osy)na działkę
      (choć zakaz ten nie jest ściśle przestrzegany).
      Póki co do "wypadku" nie doszło.
      Lubię wszystkie żyjątka(no,może bez przesady,nie wszystkie,karaluchy np.
      nie bardzo),w oczku pływają rybki,nad pergolą w domku nie tak dawno kwiliły
      małe szpaczki(już po raz drugi w tym roku),ale osy wolałabym aby się
      wyprowadziły z ww.względów.
      Pozdrawiam cieplutko(wbrew panującej aurze)!
      • ptasik Do Solleya 29.07.04, 21:26
        Wbrew temu co napisałam nie jestem zołzą, która nie rozumie pewnych sytuacji... W sytuacji zagrożenia Najbliższych i Najwazniejszych rozwiazanie jest jedno - pozbyc sie os:) Tyle, ze doczytałam, że metoda spalenia ich na stosie Cię nie interesuje i chwała Ci za to:) i ze szukasz takich rozwiazan, aby im nie zrobic krzywdy:)
        I za to Ci tez chwala:)
        A poniewaz czuje sie Twoja dlużniczką to zaczynam poszukiwania jakiejs skutecznej metody przeprowadzki dla os.
        Jak maja gniazdo na powierzchni to sprawa jest prostsza bo wieczorowa pora wsadza sie je w wor i wywozi... podobno...sama nie testowalam.... a tu moze by sprobowac wyganiania dymem?
        No zgodnie z obietnica bede szukac:)
        A jesli poczules sie przeze mnie uraozny i dotkniety to PRZEPRASZAM i o wybaczenie prosze:0
        Winnam byla dodac, ze ta dysputa do tego Kogos na "S" ale tego drugiego, od spalenia...
        Raz jeszcze przepraszam,a karaluchow i ja nie znosze:)
        • ptasik Re: Do Solleya 29.07.04, 21:37
          Pytales co sie dzieje w zimie?
          Owady(ale pisze co sama sobie wymyslialm:) moim zdaniem w ziemie zapadaja w stan hibernacji:)))
          Moje osy te co zakladaja gniazda na strychu nie czekaja do zimy, po odchowaniu mlodych wynosza sie stamtad,nie wiem ile czasu trwa odchowywanie mlodych, ale sadzac po znalezisku z dzisiejszego spaceru - cos ksztaltem przypominajace opuszczone gniazda - ta pora juz sie skonczyla. Jesli zadbasz, zeby osy nie mialy co jesc w Twoim ogrodzie powinny sie wycofac z terenu:) Piszac co jesc mialam na mysli zbyt dojrzale owoce:)
          W kazdym razie powodzenia:)
    • solley Do Ptasika 29.07.04, 23:16
      Nie gniewam się wcale,dziękuję za chęć poszukiwań łagodnych metod
      wyprowadzenia os,choć zdaje się,że nie będzie to łatwe.
      Moje mają siedzibę w dziurze w ziemi,a jedzonka im nie braknie,
      gdyż spryciary są przy jabłonce i wisni,a na nich owoców całkiem sporo
      mimo,iż niewielkie.
      A tak na marginesie,I'm a woman.
      Pozdrowionka!
      • venus22 Re: Do Ptasika 30.07.04, 06:46
        No wiec ja mam az dwa gniazda- jedne takie czarno-biale szerszenie, chyba
        mniejsze od tych polskich zoltych i jedne zolte osy wielkosci pszczoly.
        Te czarno biale "uwily" gniazdko na drzewie i wiem ze na jesieni je opuszcza. W
        miedyczasie pilnuja aby gasieniczki nie podjadaly mi roslinek :)
        Tez drugie maja gniazdo pod patio, nie widac gdzie i na razie nie chcialo mi
        sie szukac co to za gatunek.

        Tak ze na twoim miejscu poszukalabym wiadomosci o tych osach- moze tez na
        jesieni sie same wyprowadza?

        Ja z kolei, poniewaz jestem praktycznie bombardowana przez jedne i drugie, na
        przyszly rok mam zamiar zapobiec zalozeniu gniazda.

        Venus
      • ptasik Solley:) 30.07.04, 10:43
        Ups
        Wybacz, że Ci płeć zmieniłam:)
        Nie wiem czemu pomysłalam, ze skoro druga polowa jest uczulona na jad osi to to
        musi byc plec slabsza?:))))

        Co do chronienia Najblizszych masz strasznie trudne zadanie, bo chyba musisz im
        dac zakaz wstepu do ogrodu do zimy, no chyba, ze znajdziemy jakies rozwiazanie
    • petro5 Re: osy w ogrodzie,pomocy! 30.07.04, 14:23
      Wszystko ładnie, pięknie lecz kto był użądlony przez osę lub szerszenia a przy
      tym nie wiedział,że może być uczulony na jad i tak nie zrozumie tego, że nie
      należy się bać tych owadów. Ja miałam taka przygodę ze swoją połową kiedy
      maszerowaliśmy po Jaworzynie dopadły nas osy mnie użadliły dwie, skończyło się
      opuchlizną i fioletowymi zgrubieniami wielkości orzecha włoskiego trzymającymi
      się ponad 2 miesiące, a druga połowa była użądlona w nogę przez jedna osę ale
      o mało nie zeszła z tego padołu. W tempie astronomicznym następowało
      puchnięcie twarzy, szyji, ból głowy . Poza wodą z pobliskiego strumienia nic
      nie mieliśmy ze sobą bo nie przypuszczaliśmy że można być uczulonym na jad osy.
      Na cale szczęście po 3 godzinnej walce wszystko wróciło do normy. Strach
      pomyśleć co by sie stało gdyby użądlły 2 osy. Teraz już zawsze zabieramy ze
      sobą środki odczulające. To ku przestrodze, taka reakcja może być u każdego
      nas. Zanieczyszczenie środowiska powoduje,że z uczuleniem nie tylko się
      rodzimy. Petro
      • ptasik Petro... 30.07.04, 21:45
        ...a dlaczego po prostu nie wezwaliscie pogotowia? skoro zagrozenie bylo tak powazne?
        ...a dodam jeszcze, ze ja sie i boje, i czuje respekt i licze sie z takim wypadkiem jak Wasz i ztym, ze mozesie okazac, ze sie uczulilam albo osa....
        Uwazam tylko, ze zabijanie jest ostatecznoscia....

        I powtorze sie, bo wydaje mi sie, ze juz o tym wspominalam - osy zakonczyly wychowywanie mlodych w gniazdach, przynajmniej w mojej okolicy, bo wczoraj na specerze znalazlam ze trzy opustoszale gniazda....
        ...a ze na wycieczki chodze tylko ze zwierzami i gdyby mi sie cos takiego mialo przytrafic w lesie, to nawet nie mialby mi kto pomoc...
        licze na psa, ze wrocilby do domu i sprowadzil meza, wstepny test zaliczyl....
        • kobitka73 Re: Petro... 04.08.04, 16:42
          Mam jeszcze pytanie w sprawie os : u mnie zrobiły sobie gni9azdo pod podbitką,
          w niedostępnym miejscu, nie możemy nawet zobaczyć jak sprawa wygląda. W ciągu
          dnia dziesiątki os tam wlatują i wylatują. Czy na jesieni opuszczą to gniazdo,
          czy trzeba się ich pozbyć ? Może zechcą tam przeczekać zimę ? Jak się ich
          pozbyć ? Czeka mnie chyba rozbiórka dachu :(((((
          • jerzy.wozniak Re: Petro... 04.08.04, 22:18
            Oj rozwlekliście wątek o osach a już raz było o szerszeniach i skutkach i
            użądleń. Zarówno szerszenie jak i osy, a także ku mojemu smutkowi trzmiele nie
            przeżywają zimy gdyż nie potrafią tak jak pszczoła miodna tworzyć zapasów
            wysokoenergetycznego pokarmu na czas zimy. Zimują więc w stanie hibernacji
            tylko zapłodnione samice które wiosną zakładają nowe gniazda. Zarówno samce jak
            i robotnice giną z głodu gdy nastaną szare jesienne dni. Jak pisałem w wątku o
            szerszeniach nie należy ukąszeń lekceważyć na dodatek należy wziąć pod uwagę że
            w Polsce jest kilka gatunków os które różnią się składem i siłą jadu. Mnie osy
            ugryzły ze sto razy ale raz gdy ukąsiła mnie osa gromadna która zakłada gniazda
            w szczelinach kory lub obecnie najczęściej w wolnej przestrzeni miedzy
            szalunkiem a ścianą domku letniskowego, dostałem 42 stopnie gorączki, opuchłem
            niebywale, szczególnie na twarzy, miałem ogromnie powiększone gruczoły
            limfatyczne, tak ze nie mogłem ruszać rękami, a wezwany lekarz pogotowia co
            radzi nam Ptasik, stwierdził ze nic mi nie będzie i odjechał. Uratowała mnie
            kroplówka z wapna i innych antywstrząsowych środków zaserwowana przez siostrę
            pobliskiego obozu harcerzy.
            Jurek
            • ptasik Re: Petro... 05.08.04, 08:32
              Nigdy nie twierdzilam, zeby ludzie, ktorzy sa uczuleni bagatelizowali ukaszenia
              lub zagrozenia...
              Co do tego lekarza - nasza kochana sluzba zdrowia to temat rzeka, a ten lekarz,
              ktory Ci sie przytrafil to kolejny ignorant, jakich wielu, a przez jakich co
              jakis czas slyszymy, ze ktos poszedl do św. Piotra...
              • anek.anek alergia 05.08.04, 10:33
                zgadzam się z paniem Jerzym, że nie wolno lekceważyć problemu. Nawet jesli osa
                ugryzła nas raz i nie było żadnej reakcji alergicznej w postaci niebezpiecznego
                puchnięcia, to nie znaczy, że przy następnym razie nie trafimy do szpitala (oby
                zdążyć). Ja osobiście byłam z kolei po takim ukąszeniu leczona sterydami, a nie
                było to fajne, bo byłam na początku ciąży. Tak czy inaczej było niebezpiecznie
                z możliwością "zejścia". NAwet jeśli zrobimy sobie test alergiczny to też
                niewiele wniesie do naszej wiedzy o własnym organiźmie, bo uczulić się możemy w
                każdym momencie.
                z drugiej strony popieram, żeby tam, gdzie można osy czy pszczoły po prostu
                przenosić, a nie niszczyć.
    • anek.anek Re: osy w ogrodzie,pomocy! 05.08.04, 10:28
      Moj dziadek pozbywał się ze strychu gniazda os okadzając je dymem (ale robił to
      tylko zimą, późną jesienią czy nawet zima kiedy niebożęta i tak były w gnieźcie
      trochę już śpiące) i po prostu pakował do wora i wonosił do lasu (a w lesie
      mieszkał). Gniazna szerszeni po zapakowaniu do wora po prostu palił, bo
      szczerze ich nie nawidził.
      Po okadzeniu dymem osy nie uciekną tylko zrobią się senne (ptrzynajmniej tak mi
      się sięzdaje pamiętając co dziadek robił), można więc spróbować wykopać to
      gniazdo wtedy i wynieść gdzieś w bezpieczniejsze dla Twoich bliskich miejsce.
      Ale może lepiej nie próbować samemu, jeśli działka jest na wsi, to tam na pewno
      znajdzie się jakiś "specjalista", który niejedno gniazdo os odymiał (bo dalej
      to już pewnie palił). Nie jestem też pewna czy to nie jest potrzebny jakiś
      specjalny rodzaj drewna. Niestey dziadek od paru lat nie żyje, więc o szczegóły
      nie mogę się już zapytać:(
      • antares777 Dla porządku 05.08.04, 10:52
        Tak, dla porządku i skompletowania, albowiem wszelkie półprawdy balansują na
        granicy kłamstwa, odsyłam do bliźniaczego wątku:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=14249418
        Pomachiwajki

        Stary Zgred
    • wuwua_cekaema Re: osy w ogrodzie,pomocy! 05.08.04, 10:53
      Miałem ten sam problem.Na samym środku ogrodu.Przypadkowo zostały odkryte
      podczas koszenia trawy i pojawił się problem bo lubię przebywać na ogrodzie,
      opalać się, grillować itd.Moja cierpliwość skończyła się bo wszędzie było pełno
      os.Gniazdo było w ziemi, średnica otworu 3-4 cm.Ponieważ była to dla mnie
      nowość po prostu je zasypałem.Po upływie doby znowu otwór.Po odwiedzeniu
      sklepów ogrodniczych chyba ośmiu byłem pewien że potrzeba środków bardziej
      zdecydowanych.Żadne spraye nie pomogą w tej sytuacji więc.....trochę chwastów,
      gałęzi z choinek,lesczyny i spaliłem to wszystko raz potem drugi i
      przekopałem.Po sprawie.Nie uśmiecha mi się mieć osy w ogrodzi na samym
      środku.Był bardzo przykry przypadek gdy pogryzły dziecko i osobę dorosłą.Bez
      przesady z tą ekologią.Chodzi tu o śladową eksterminację i a może przede
      wszyskim o zdowie i bezieczeństwo.
      • antares777 Re: osy w ogrodzie,pomocy! 05.08.04, 11:54
        wuwua_cekaema napisał:

        > Gniazdo było w ziemi, średnica otworu 3-4 cm.

        Czy prawdą jest, że osy budujące gniazda w ziemi, oprócz właściwego otworu
        komunikacyjnego, o którym tu wspomniano, mają jeszcze dodatkowe
        wyjścia "awaryjne"? - Tak mi donosi wieść gminna.

        Pomachiwajki

        Stary Zgred
Pełna wersja