Z uprzejmą prośbą zwracam się do Was

26.07.04, 20:54
Stałem się oto dziś szczęśliwym posiadaczem ziarna kąkolowego!
I zaczęły mną „mjotać” takie oto wątpliwości.

Otóż siewca ze mnie żaden (by nie rzec dosadniej) i nie mam zielonego
pojęcia, kiedy dla mnie jakże cenne ziarno owo w glebę zanurzyć.
Nadawca miły (któren, jeśli zechce sam się Wam ujawni), co prawda nadmienił
mi by, kąkola traktować jak oziminę i siać jesienną porą.
Lecz czy kąkol jakże ze zbożem związan nie może być też jary?
Czy wysiewając przed zimą nie narażę go zbytnio na straszliwe
niebezpieczeństwa mrozów?
Czyż nie mniejszym ryzykiem byłby wiosenny siew?
Nijak nie mogę znaleźć jakże potrzebnych mi informacji w żadnej dostępnej
literaturze. Tam doszukać się można wiedzy nie o sianiu a wręcz przeciwnej.
Liczę więc na Was.

A swoją drogą to lepiej żeby nie namierzyła mnie normalna część naszej
społeczności, bo mógłbym się poczuć nieco z pyszna...

Najniższe ukłony!
Dumny posiadacz ziarna kąkolowego M.J.
    • abstrakt2003 mjocie poszukaj wątku kąkolowego z zimy.... 26.07.04, 20:56
      tam ktoś podawał dokładną instrukcję siania kąkola.
      Z tego co pamiętam nie była to rzecz prosta :)
      Pozdrawiam!
      • mjot1 Dzięki! Ale... 26.07.04, 21:09
        Znalazłem. Ale kłopot pozostał.
        Dowiaduję się oto, że kąkol jest i ozimy i jary. A jaki ja mam? Jak, po czym to
        mam rozpoznać?
        Pumo ratuuuunkuuuu!!!
        W Tobie cała nadzieja! To Ty pisałaś o tych dwu odmianach wegetatywnych (tak
        się to pisze?).
        Ot nie miała baba kłopotu...

        Najniższe ukłony!
        Coraz bardziej zakłopotany M.J.
        • ciociaklementyna Re: Dzięki! Ale... 26.07.04, 21:25
          mjot1 napisał:

          > Znalazłem. Ale kłopot pozostał.
          > Dowiaduję się oto, że kąkol jest i ozimy i jary. A jaki ja mam? Jak, po czym
          to
          >
          > mam rozpoznać?
          > Pumo ratuuuunkuuuu!!!
          > W Tobie cała nadzieja! To Ty pisałaś o tych dwu odmianach wegetatywnych (tak
          > się to pisze?).
          > Ot nie miała baba kłopotu...
          >
          > Najniższe ukłony!
          > Coraz bardziej zakłopotany M.J.

          Rada wedle krola Salomona:
          Nalezy nasionko przerabac na pol. Jedna polowke wysiac na jesieni, druga na
          wiosne.
          • antares777 Wybaczcie cioci, bo niedosłyszy 26.07.04, 21:44
            Usłyszała o podzieleniu ziarenek (w sensie ilości) to kazała je rąbać na pół.

            Wiek ma swoje prawa ;)

            Pomachiwajki

            Stary Zgred
        • puma002 Spieszę z pomocą 26.07.04, 22:17
          Mjocie, spokojnie :) Wyrośnie!

          Co mówi na temat uprawy kąkola dostępna literatura:
          Profesor Mowszowicz w jakże miłym i przydatnym dziele o chwastach, oprócz tego,
          że dojrzałe nasiona są czarne, matowe, a niedojrzałe brązowe, tak pisze:
          "Trwałość: roczna, forma ozima i jara.
          Gleba: każda.
          Biologia: dojrzewa prawie jednocześnie z rośliną uprawną i wraz z nią jest
          sprzątana; nasiona nie wysypują się z torebki - przedostają się do materiału
          siewnego; jedna roślina wydaje do 2500 nasion."
          W innym dziele innego autora jest pocieszająca informacja, że "nasiona
          dojrzewające równocześnie z żytem, odrzucone z kombajnu czy z wialnika, na
          drugi rok wzejdą, nie tracąc przez zimę siły kiełkowania, bez względu na to,
          czy przezimują w stodole czy na polu."

          Teraz przechodzimy do procedur. Kąkol urośnie na każdej glebie, ale woli żyzną
          (byle nie przesadnie - zwykła gleba ogrodowa będzie w sam raz), gliniastą i
          przepuszczalną. Stanowisko słoneczne. Siać nasiona jesienią (późnym latem) lub
          wiosną (od marca do maja) od razu na miejsce stałe, na głębokość 1,2 cm (inne
          źródła podają, że nasiona wymagają światła do kiełkowania, a więc potrzebują
          tylko lekkiego przykrycia). Kiełkują po 2-3 tygodniach. Siewki zimę przetrwają.

          Jakbyś nie posiał, to będzie dobrze. Żeby kąkol czuł się jak w domu, możesz
          razem z nim wysiać trochę żytka :)

          Gdybyś miał jeszcze jakieś pytania, najuprzejmiej służę pomocą - w miarę
          możliwości.

          Pozdrowienia dla siewcy i ukłony dla dostawcy nasion :)
          puma kąkolomanka
          • antares777 Re: Spieszę z pomocą 26.07.04, 22:24
            Po takim wykładzie mój ugór zachorował na kąkola :))

            Czy ktoś zechce się podzielić się ze zgryźliwcem i niegodziwcem?
            (materiałem siewnym - ma się rozumieć) :)))

            Pomachiwajki

            Stary Zgred
            • puma002 Re: Spieszę z pomocą 26.07.04, 22:52
              antares777 napisał:
              > Czy ktoś zechce się podzielić się ze zgryźliwcem i niegodziwcem?
              > (materiałem siewnym - ma się rozumieć) :)))

              "Moje" kąkole niedługo dojrzeją. Może się podzielę. Jak odszczekasz szerszenie;)

              Pozdrawiam:)
              • antares777 Re: Spieszę z pomocą 26.07.04, 23:06
                Mogę odszczekać, ale w uzasadnieniu podam, że to nie na skutek fanaberii
                (puminych ma się rozumieć) tylko pod naciskiem szantażu z jej strony ;)

                Pomachiwajki

                Stary Zgred

                P.S. Nie, nie odszczekam
                • puma002 Re: Spieszę z pomocą 26.07.04, 23:11
                  No dobrze, jak będą to się podzielę.

                  Pozdrawiam:)
                  • antares777 Dziękuję :))) 26.07.04, 23:17
                    Dobra i WSPANIAŁOMYŚLNA z Ciebie ISTOTA :)))

                    Co to znaczy "jak" będę?
                    Tu nie ma wątpliwości, że będziesz, więc samowolnie Twoje "jak" wymieniam na
                    moje "gdy" :))

                    9 października stawiennictwo obowiązkowe :)
                    (Mjocie, nie poplątałem dat?)

                    Pomachiwajki

                    Stary Zgred
                    • puma002 Re: Dziękuję :))) 26.07.04, 23:21
                      No owszem, wspaniałomyślna;) A niech tam...

                      Napisałam: jak będą. Jak będą nasionka. To znaczy jak one zdążą dojrzeć, a ja
                      zdążę zebrać zanim kombajn przeleci przez pole.

                      A o 9 października pamiętam:)))

                      puma kąkolomanka
                      • antares777 Re: Dziękuję :))) 26.07.04, 23:25
                        puma002 napisała:

                        > Napisałam: jak będą. Jak będą nasionka. To znaczy jak one zdążą dojrzeć, a ja
                        > zdążę zebrać zanim kombajn przeleci przez pole.

                        :))));)
                        No, to równowaga nie została zwichnięta: ciocia ma problem z uchem, a ja z
                        kiem :(
                        To juz pani nie te u'ocy, nie te u'ocy :((

                        > puma kąkolomanka

                        To brzmi dumnie :)

                        Pomachiwajki

                        Stary Zgred
        • puma002 Errata 26.07.04, 22:31
          O rany, ozimy to taki, co go wysiano przed zimą i musi przezimować, a jarego
          wysiano na wiosną. Tak samo jak zboże. Nasiona same w sobie się niczym nie
          różnią.

          Szanowna CiociaKlementyna teraz będzie miała zagwozdkę, bo nasion musi być co
          najmniej cztery: jedno trzeba wysiać jesienią na głębokość 12 mm, drugie wysiać
          jesienią i nie przykrywać glebą; dwa następne analogicznie na wiosnę. Być może
          toporek będzie niezbędny;)

          puma kąkolomanka
          • puma002 Re: Errata 26.07.04, 22:38
            > Dowiaduję się oto, że kąkol jest i ozimy i jary. A jaki ja mam? Jak, po czym
            > to
            > mam rozpoznać?

            Errata oczywiście nie była erratą, tylko odpowiedzią na pytanie Mjota.
            A powtarzano mi, żeby nie używać słów, których znaczenia się nie rozumie;)

            Pozdrawiam:)
        • mirzan Re: Dzięki! Ale... 27.07.04, 07:02
          Chciałbym dowiedzieć się,co należy rozumieć pod nazwą ,,odmiany wegetatywne"
          Mam wrażenie ,że to określenie pasuje do roślin mnożonych wyłącznie
          wegetatywnie,a nie sianych.Proszę o odpowiedź .MIrzan
          • puma002 Nie czytaj Antaresie 27.07.04, 19:31
            Jeśli niechcący popełnię wykład, to Antares znowu się będzie nabijał ;(

            Rośliny jednoroczne mogą występować jako jare lub ozime - w przypadku kąkolu
            mowa była o formach wegetatywnych w sensie form życiowych - a nie o odmianach
            wegetatywnych.

            Z kolei w systematyce roślin są formy botaniczne, rozumiane jako jednostka
            taksonomiczna niższa od odmiany botanicznej. Odmiana botaniczna po łacinie
            nazywa się varietas (w skrócie var.).

            Są jeszcze odmiany uprawne kultywarami (cv.) zwane. Kultywarem może być każda
            roślina, czy to rosnąca na stanowisku naturalnym czy uprawiana, która z
            jakiegoś powodu (wchodza w grę cechy widoczne lub niewidoczne) jest cenna dla
            ogrodnictwa, rolnictwa itp.

            Kultywary powstają najczęściej dzięki samorzutnym mutacjom. Rozmnażane
            generatywnie (czyli za pomocą nasion) kultywary zazwyczaj nie przekazują swoich
            cech potomstwu. Wtedy rozmnażane są drogą wegetatywną (np. przez podział,
            sadzonki, kłącza, cebule). I wówczas wszystkie plączące się po świecie odmiany
            uprawne jakiejś roślinki mogą być potomkami jednego egzemplarza matecznego.

            Odmiany - jak je zwiesz - wegetatywne to właśnie kultywary.

            Jak zwał tak zwał. Odmiana słowa "zwać" to niezła zabawa:)

            Pozdrawiam
            puma

            • antares777 Nie posłuchałem ;( 27.07.04, 22:45
              A ja jednak przeczytałem! ;)

              I wcale się nie śmieję. Mnie w ogóle nie jest do śmiechu.
              Nie skapowałem nic, ale wierzę Ci na słowo.

              Przedtem też się nie naśmiewałem tylko cieszyłem, że wszystko kapuję :)))

              Ale tamto to było jakieś takie swojskie, rodzime, a tutaj przywalony zostałem
              potęgą tej, która dumnie NAUKĄ się mieni (choć tak po prawdzie, to wcale nie
              była NAUKA NAUKA ale jedynie jej narzędzia, ale powszechnie wiadomo, że
              adiunkcik groźniejszą ma minę od profesora).

              A więc czekając na dalsze nauki (pełna powaga) spróbuję jeszcze raz podejść do
              tej lekcji :)

              Pomachiwajki

              Stary Zgred

              P.S. No cóż ja mogę na to, że kiedy żartuję - to żartuję, a kiedy mam być
              serio - to też? :((((((
              • puma002 Re: Nie posłuchałem ;( 28.07.04, 19:50
                Nie przejmuj się Antaresie. Ja na przykład nie kapuję nic z konstrukcji mostów.
                Gdybyś taki wykład zamieścił, to nawet nie dałabym rady go przeczytać;(
                A Twoje instrukcje do PhotoImpacta - ach to dopiero był majstersztyk!

                Pozdrawiam:)
                puma lizus
                • antares777 Och, Pumo! ;))) 28.07.04, 23:09
                  Z tymi mostami nie byłoby tak źle - wszak to najprymitywniejsze z prymitywnych
                  konstrukcje - to nie to, co taki na przykład sękato-deszczany wychodek na
                  działce, w której to konstrukcji wyznaczenie stanu naprężenia i odkształcenia
                  graniczy z niemożliwością :)))

                  Ale ale - są przecież teksty, które są niezjadliwe nawet dla samych autorów, a
                  trzeba je przeczytać, zrozumieć jako tekst, zinterpretować jako ideę i wcielać
                  w życie pod groźbą paragrafów. I dotyczy to nas wszystkich.
                  Zazdroszczę tym, którzy w swej błogiej nieświadomości, mogą sobie pozwolić na
                  luksus takiego zwyczajnego olewanie faktu istnienia tych tekstów - samego faktu
                  ich istnienia, a co dopiero dalszych, wymienionych już przeze mnie wcześniej,
                  egzorcyzmów nad tymi tekstami.
                  O czym mówię? O polskim prawie, stanowionym tonami i do natychmiastowego
                  stosowania (a nawet stosowania przed jego ustanowieniem).
                  Jedyne, co może tłumaczyć autorów tego niespotykanego nigdy wcześniej (i chyba
                  nigdzie na świecie) bełkotu to fakt, że właśnie obchodzimy Rok Gombrowiczowski.
                  I ci właśnie autorzy, pisząc - ale nie dopisując, określając - ale nie
                  dokreślając, nakazując - ale nie do końca, zakazując - ale nie zawsze, ale
                  kiedy - to nie wiadomo, ale gdzie - też nie za bardzo i tak dalej i tak dalej,
                  tchną w emitowane przez siebie akty prawne prawdziwego Gombrowiczowskiego
                  Ducha, co nadaje tej twórczości posmaku Wieeeeeeelkiej Literatury, natomiast z
                  wyraźną szkodą dla jej przydatności do spożycia.

                  Ufff.

                  Pomachiwajki

                  Stary Zgred
                  • puma002 Re: Och, Pumo! ;))) 29.07.04, 21:58
                    Masz słuszność Antaresie. Teksty pisane przez prawników są nijak niezjadliwe.
                    Ale chyba właśnie o to chodzi ;(
                    W mętnej wodzie itd.

                    Niestety, ja też nie mogę sobie pozwolić na luksus olewania tego bełkotu.
                    Właśnie po czytaniu zawiłych procedur opisujących proste sprawy mózg mi się
                    kończy. Idę spać.

                    Dobrej nocy:)
                    puma
            • mirzan Re: Nie czytaj Antaresie 27.07.04, 23:21
              Dzięki za wyjaśnienie.Interesują mnie takie tematy,bo bawię się sianiem
              krzyżowaniem kwiatów,przede wszystkim lilii.
              Mirzan
    • ciociaklementyna Re: Z uprzejmą prośbą zwracam się do Was 26.07.04, 21:50
      Jezeli "ziarno" oznacza "ziarna" (a wiec co najmniej dwa), to salomonowy
      podzial na pol wydaje sie oczywisty i wcale nie tak dramatyczny.
      Jedno na jesieni, jedno na wiosne.

      Z powazaniem - ciocia
      • antares777 Hihihihi 26.07.04, 22:04
        Już widzę, jak pracowita i usłużna CiociaKlementyna bierze ziarnko,
        przytrzymuje je w trzęsących się palcach na pniocku, a Mjot celuje podkrzakowym
        toporkiem dokładnie w środek :)))

        Francuzi nie mają takich problemów, bo jak sobie przypominam, mają na takie
        okazje jakieś specjalne rodzajniki :))))
        A my, robaczki, przy całym naszym narodowym gadulstwie, skromnie wspominamy od
        niechcenia, że "Kowalski przydłubał sobie trochę grosza". A po takiej
        enuncjacji to nawet wstyd wysunąć propozycję, żeby się podzielił ;)

        Pomachiwajki

        Stary Zgred
    • mjot1 Dzięki! 27.07.04, 21:21
      Serdeczne dzięki za pomoc!
      Szczególne i osobne podziękowania składam na ręce Szanownej Pumy!
      Dzięki Tobie to właśnie me obie szare komory uspokoiły się nieco i nie łomoczą
      już w szaleńczym pędzie pod czochradłem, lecz krążą duuużo spokojniej próbując
      spotkać się wzajemnie i w myśl się przeobrazić logiczną.

      Jeśli chodzi o mylne używanie przeze mnie pojęć pewnych fachowych.
      Cóż... Wybaczcie profanowi, lecz przecie napisałem we wstępie żem laik i że
      siewca ze mnie niczym z koziej...

      CiociuKlementyno
      Mądrość starożytna i owszem jasne potrafiła dać recepty, lecz ta sama równie
      stara mądrość powiadała, że: „na pochyłe drzewo i Salomon nie naleje”. Co w
      wolnym tłumaczeniu znaczy ni mniej ni więcej jeno, że nic nie jest tak proste
      jak się nam na pierwszy rzut oka wydaje.
      Otóż pomyśl, kim okazałbym się w oczach Darczyńcy, któren w trudzie kąkola
      uprzednio pielęgnując potem w znoju żniw dokonawszy ziarno mi dostarczył gdybym
      ja ziarno owo jakże cenne od zaraz w 50% na zmarnowanie przeznaczył?
      Dlatego rzecz może i prosta dla wielu tak zawiłą dla mnie się okazała!
      Dla mnie to ziarno ma naprawdę wartość niebagatelną!
      A że nie tylko dla mnie to oto dowód.
      Tu UWAGA! Do wszystkich!
      Otóż Moja Zdecydowanie Lepsza Połowa w programie I PR usłyszała informację, że
      Anglicy, którzy doprowadzili do całkowitego wyginięcia kąkola u siebie
      postanowili odtworzyć jego populację a nasiona mają pozyskiwać w Polsce właśnie.
      Tu na stronie.
      Jakiż ja jestem europejski!
      Jakiż ja okazałem się być angielski!
      Moja Zdecydowanie Lepsza Połowa mówi, że zacząłem się zachowywać dość dziwnie
      i mówić jakoś tak niezrozumiale i bełkotliwie jakbym miał kluski w gębie.
      Wracając.
      Nie chciałbym wyolbrzymiać, lecz domniemywam, że służby jej Królewskiej Mości
      mają szczególne baczenie na to właśnie forum.
      Zwracam się zatem do Was drodzy forumowicze:
      Uważajmy, co też tu na naszym forum wypisujemy! Może się to bowiem okazać
      niezwykle brzemienne w skutkach.

      Najniższe ukłony!
      Dumny, boć przecie o kilka lat przed Anglikami M.J.
      • puma002 Re: Dzięki! 28.07.04, 20:08
        Sir Mjocie!

        Służby Jej Królewskiej Mości nie w ciemię bite.
        Zapewne więc wkrótce obejmiesz posadę głównego doradcy d/s kąkoli JKM (jak to
        będzie po angielsku?). Tytuł szlachecki za zasługi masz jak w banku.

        Pozdrowienia:)
        • ptasik Do Lady Pumy i Sir M.Jota:) a i do Sir Zgreda:) 29.07.04, 15:49
          Dear Lady Pumo
          I ja dziekuje za Twą lekcyję bom nie pomyslala, zeby popytac, wierzac ze mej
          wiedzy na posianie kakola i zebranie plonow w roku przyszlym wystarczy:)
          Mam jednakoz pytanie - czy wedlug twojej madrej glowy nasiona zebrane zbyt
          wczesnie sa w stanie dojrzec same?

          Dear Sir M.Jocie:)
          Musimy podzielic, najlepiej na cztery czesci jak radzi Lady Puma, bo przeciez
          nie wiemy czy to ozima czy jara odmiana:)
          Pocieszajace jest to, ze skoro jeden kwiat (no wlasnie kwiat czy roslina
          cala?:) wydaje 2500 nasionek to nawet jak nam 10 % wzejdzie to juz bedzie
          dobrze, a my bedziem miec cale zagony kakoli:)

          Sir Zgredzie tez dear - gdyby ta szantazystka:))))) (przez Ciebie moze byc, ze
          na pytanie nie odpowie:)))) nie zdazyla, tudziez z innego powodu Ci nasion nie
          dosłala, podziele sie tym co mi zostalo (o ile koty - a nie bede pisac bo Sir
          M.Jot gotowy klatwe na mnie rzucic:)))) lub zrobie inwetaryzacje miejsca gdzie
          je znalazlam i tez sie podziele:)



          Dear Pumo Lady - jak odroznic odmianę jara od ozimej?:))))
          • puma002 Do Lady Katuli 29.07.04, 21:13
            Dear Lady Katulo

            Przede wszystkim zapewniam, że Twojej wiedzy na posianie i zbiór kąkolu
            wystarczyłoby i bez lekcyj:) Toć to chwast!

            Moim zdaniem czy kąkole (oraz zboża itepe) będą jare czy ozime, zależy od
            siewcy - ale może się mylę (jeśli się mylę to mam nadzieję, że ktoś skoryguje).
            Jeśli posiejesz jesienią i skiełkują przed zimą - będą ozime. Jeśli na wiosnę -
            będą jare.

            Szantażystka boleje, że za wcześnie okazała Zgredowi wspaniałomyślność;)
            Wyobraź sobie, Lady Katulo, jak byłoby uroczo, gdyby powszechnie szanowany
            Antares zadzwonił pod 998 i poinformował, iż musi wycofać zgłoszenie o
            szerszeniach (o co tak się niedawno pieklił), bo w przeciwnym razie nie otrzyma
            od Pumy-szantażystki kąkolu, który bardzo chciałby se posiać.

            Sincerely
            puma

            PS. Co z tymi kotami?
            • ptasik Re: Do Lady Puma 29.07.04, 21:55
              Co do jarego tudziez ozimego tak dokladnie myslalam:) Dear Pumo:)
              Dziekuje za utwierdzenie mnie w przekonaniu, ze bedzie dobrze, a moj ogrod zostanie dostatecznie zakakolony:)
              Co do Sir Antaressa wycofuje sie i po Twojej stronie Dear Lady Pumo staje:)Jak solidarnosc to solidanrnosc - babsko, ladyowsko, kąkolowo, szerszeniowa:)
              (Gdybys mi wskazac chciala, gdzie mam Antaresa za jakies niecne czyny w stosunku do szerszeni zaatakowc?:), w ktorym watku znaczy sie:)
              • puma002 Dear Katulo 29.07.04, 22:38
                Tu Katulo atakuj za szerszenie:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=14249418

                Babsko-ladyowsko-kąkolowo-szerszeniowa solidarność niech żyje! Może pora
                wskrzesić silną ongiś frakcję czarownic?
                I dziękuję Ci serdecznie za piękną obronę os w drugim wątku o osach.

                > PS.1 M.Jotowi sie udalo i moje mysli zaM.Jotac:) wpadlam do domu po pracy i
                > poczelam kakole sprawdzac i struchlam, bo
                > wszystkie nasienniki pootwierane i nic nie grzechotalo i miast Chopu obiad
                > robic poczelam otwierac nasienniki i

                Husbanda zagłodzić, byle kąkole miały się dobrze - cały Ptasik! Cieszę się z
                Twoich kąkoli jak nie wiem co:)
                Jesteśmy stuknięci, Lady Katulo;))) Dobrze mi tu z Wami:)

                > Choc dalej twierdze, ze mam w ogrodzie rosline blizniaczo do kakola podobna,
                > tylko maliscie bardziej siwawe i
                > owlosione, a kwiaty ciemniejsze:)

                Pewnie to też kąkol, ino w innym genów układzie:)

                PS.
                > podziele sie tym co mi zostalo (o ile koty - a nie bede pisac bo Sir
                > M.Jot gotowy klatwe na mnie rzucic:))))

                Z kotami to była literówka w poprzednim poście, sorki. Zastanawiałam się
                intensywnie, co mają koty do kąkoli i Mjota?

                Nie wiem, co stało się z Wiruską i nie pytam, coby Cię nie dołować bardziej.
                Jestem pełna podziwu dla Ciebie, że kocią mamę tak dobrze zastąpiłaś, wiem że
                to niełatwe. Tedka podrap pod bródką od cioci Pumy. Kotowate są urocze, Lady
                Katulo, wiem wiem...

                Dobrej nocy życzę:)
                puma
                • antares777 Do Pań Szlachetnie Urodzonych, z ... 29.07.04, 23:44
                  ... wszelkimi tego faktu konsekwencjami :)))

                  Niniejszym oświadczam, że jestem absolutnie niepodatny na wszelkie metody
                  nacisku i perswazji, włączając w to marchewkę, kij, szantaż i kąkole!

                  W związku z tym, nigdzie nie będę dzwonił, niczego nie będę odszczekiwał, bo
                  coraz bardziej jestem przekonany o słuszności podjętych kroków. Niech choćby
                  potwierdzi to dzisiejszy post:

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=14453531&a=14534234
                  (i oszczędzę sobie trudu przytaczania wykładu Eksperta na temat wstrząsu
                  anafilaktycznego, popełniłninego niegdyś na tym forum)

                  W świetle powyższego, sprawy szerszenia i kąkola uważam za zamknięte,
                  niezależnie od ewentualnych przyszłych zaczepek oraz tego, kto będzie ich
                  autorem. :)

                  Z pomachiwajkami

                  Stary Zgred
                  • ptasik Sir Antaresie? 30.07.04, 10:54
                    Nie chcesz juz kakola?:)))
                    • antares777 Odpowiedź: 30.07.04, 11:51
                      Zdecydowanie NIE!

                      Jestem nieczuły na fanaberie - nawet mojego ugorka

                      Pomachiwajki

                      Stary Zgred
                      • ptasik Odpowiedź na odpowiedź 30.07.04, 12:35
                        zgłupłam, jeszcze niedawno chciales:(
                        • antares777 resume 30.07.04, 13:15
                          1. Zacząłem nieśmiało:

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=14457245&a=14459623
                          2. Potem były nieważne, z punktu widzenia istoty mej decyzji, przekomarzanki.
                          3. Potem, w poscie:

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=14457245&a=14530919
                          napisałaś:

                          > Sir Zgredzie tez dear - gdyby ta szantazystka:))))) (przez Ciebie moze byc, ze
                          na pytanie nie odpowie:)))) nie zdazyla, tudziez z innego powodu Ci nasion nie
                          dosłala, podziele sie tym co mi zostalo (o ile koty - a nie bede pisac bo Sir
                          M.Jot gotowy klatwe na mnie rzucic:)))) lub zrobie inwetaryzacje miejsca gdzie
                          je znalazlam i tez sie podziele:)

                          4. Ale wieczorem, za moimi pleckami, w poscie:

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=14457245&a=14539212
                          przymilasz się:

                          > Co do Sir Antaressa wycofuje sie i po Twojej stronie Dear Lady Pumo staje:)
                          Jak solidarnosc to solidanrnosc - babsko, ladyowsko,
                          kąkolowo, szerszeniowa:)

                          Moja odpowiedź nie może być inna.

                          Pomachiwajki

                          Stary Zgred
                          • puma002 Re: resume 30.07.04, 17:36
                            OK, Antaresie, nie wspomnę już ni słowa o szerszeniach.

                            Pozdrawiam:)
                          • danam Ble, ble, ble 31.07.04, 13:40
                            Do Antaresa!
                            Stary Zgredzie! Miałeś chyba „ciężkie” dni, skoro tak łatwo zrezygnowałeś z
                            kąkola. Nie wierzę, to chyba przewrotność Twojej natury?!
                            Obiecuję, że czy to ze wschodu, czy z zachodu i tak ziarnka dostaniesz i już! A
                            co!
                            Twoje rady, co do pozbycia się wróbelków też ujawniają „rogaty” charakter
                            hahaha!!!
                            Serdecznie pozdrawiam.
                            Danuta.
                            • antares777 :))) 31.07.04, 15:29
                              Że miałem ciężkie dni - to prawda. Ale to nie była rzeczywista przyczyna
                              rezygnacji.

                              Tutaj - wzorem Ptasika - zastrzegam, że jestem absolutnie szczery.

                              I tak:
                              1/ uważam, że każdy ma prawo do posiadania swoich poglądów na każdy temat. Mało
                              tego: uważam, ze człowiek myślący jest do tego ZOBOWIĄZANY. Ma prawo również do
                              tego, aby głosić (albo informować) ogół o swych przekonaniach, bo w ten sposób
                              dodaje do wiedzy ogółu swoją cząstkę, tym samym wiedzę ogółu wzbogacając.

                              2/ uważam, że głoszenie swoich przekonań nie może - pod żadnym pozorem - być
                              związane z nakładaniem na ogół (czy pojedyncze osoby) obowiązku wysłuchiwania
                              tego czy stosowania się do wyników czyichś przemyśleń. Tym bardziej,
                              niedopuszczalne jest stosowanie "zabiegów" przymuszających, niezależnie od ich
                              rodzaju.

                              3/ lubię żart, nawet taki który jest nieco dokuczliwy - obojętne, czy to w
                              odniesieniu do mnie czy do kogoś innego; sam żartuję i nie obrażam się gdy ktoś
                              nabija się ze mnie.

                              4/ uważam, że najlepszy żart nie powinien przekraczać pewnych granic "dobrego
                              smaku". Jakie to są granice??? Nobla dla tego, kto to nam powie. Ale - gdy
                              żarty dotyczą sytuacji, w której ktoś (a może i sam żartowniś?) może doznać
                              uszczerbku na zdrowiu, a nawet pożegnać się z tym światem, na pewno granicę tę
                              przekraczają.

                              Tu mieliśmy do czynienia z przekomarzankami (bo grozą mi powiało a przerażenie
                              ogarnęło, gdyby głosy potępienia były szczere) i z czymś, na punkcie czego
                              niezwykle jestem czuły: z próbą mataczenia, kupczenia, handlu wymiennego w
                              stylu coś za coś.

                              I choćby tysiąc kąkoli, gdybym miał je otrzymać nie tak - po prostu, dlatego że
                              jestem, ale w zamian za jakąś usługę, zaniechanie czegoś czy inne moje
                              świadczenie na rzecz ofiarodawcy - wybaczcie, nie pasuję do tego świata i
                              szczerze nim gardzę - nigdy.

                              Rezygnacja z kąkola to nie wynik "ciężkich dni", ale znak protestu (byle jaki,
                              bo tylko na taki mnie stać) przeciwko przenoszeniu metod, powszechnie
                              stosowanych w świecie "byznesu" i polityki (jakich, to każdy widzi), do sfery
                              stosunków prywatnych i do miejsca, w którym do dobrego tonu należy ulżenie
                              sobie na "cywilizowanych".

                              Moje rady dotyczące wróbelków i innych "sraczy" nie były chyba krzywdzące dla
                              tych ostatnich. Przedstawiłem mój stan wiedzy i wątpliwości co do skuteczności
                              proponowanych (również przeze mnie) zabiegów. A że trochę przekornie - mam do
                              tego prawo :)))

                              Dzięki, Danusiu, za dobre słowo.

                              A kąkol? Kąkol to raczej symbol, a symbole przechowuje się gdzieś indziej niż
                              wkopane w rabatkę :)

                              Zawsze przedkładałem "być" nad "mieć", toteż nie było mi trudno pożegnać się z
                              kąkolem "namacalnym".
                              Znacznie trudniej przychodzi mi się dogadać z niektórymi przedstawicielami
                              gatunku panującego, uprzednio nie udowodniwszy że nie jestem słoniem :)

                              Pomachiwajki

                              Stary Zgred
                              • puma002 Re: :))) 01.08.04, 21:58
                                Wojna się rozpętała na forum, troszkę przeze mnie, więc się tłumaczę, choć tego
                                nie lubię. Nie chciałabym pozostawiać niesmaku, bo niezmiernie cenię Antaresa,
                                mimo że jest Starym Zgredem;)

                                Otóż Antaresie od chwili gdy wziąłeś szerszeni grzech na swoje sumienie, były
                                to zdecydowanie przekomarzanki w tonie żartobliwym. Jeśli przekroczyłam granice
                                dobrego smaku - przepraszam najmocniej. W naturze moje osobliwe poczucie humoru
                                łagodzone bywa przez wdzięk osobisty, typowy dla Byczycy. Na piśmie są tylko
                                słowa i - co najwyżej - puszczanie oczka;)

                                Chciałam zakończyć ten spór zarezerwowaniem dla Ciebie Antaresie - czy chcesz
                                czy nie chcesz - bezcennych nasion kąkoli. Niestety, wyjazd na wieś (byłam,
                                Ptasiku, byłam, choć dopiero od soboty) nie do końca okazał się udany. Zboże
                                skoszono na dzień czy dwa przed moim przyjazdem, razem z kąkolami:( Mądziaki
                                wyschły w upale. Nad wodą tłumy ludzi i sterty śmieci. Woda zielona od glonów.
                                Tygrzykowa w ogrodzie jest - ogromny pasibrzuch w potężnej sieci. Przegląd
                                pobliskich łąk i ugorów, wilgotnych i suchych, dał mi pojęcie o rozmiarach
                                tygrzykowej inwazji. Tygrzyków jest mnóstwo, w wielu miejscach po kilka na
                                metrze kwadratowym. Krzyżaków łąkowych ani śladu.

                                Widziałam za to ważkę przecudnej urody, jakby ze złota odlaną, gdyby jakiś
                                złotnik potrafił zrobić ze szlachetnego metalu skrzydła tak cienkie, że
                                przezroczyste. Młode zaskrońce. Żaby i traszki. Dudki, które gnieżdżą się
                                gdzieś w pobliżu. Kruszczyce złotawki na kwiatach. Niezidentyfikowaną ćmę
                                niezwykle piękną. I inne cuda natury, których mi brakuje w mieście.

                                I trzy słowa do Ptasika. Droga Lady K. - dziękuję za wszystko:)

                                Pozdrawiam :)
                                • antares777 Re:Re :))) 01.08.04, 23:42
                                  :))));)))))

                                  No tak! Przysłowie powiada, że gdzie się dwóch bije...
                                  ....
                                  ....
                                  ....
                                  ....
                                  ....
                                  ....
                                  tam trzeci zbiera kije :))))

                                  Nie ma sprawy. Świat ma tyle ważniejszych problemów, że o duperelne słówka
                                  spierać się nie będziemy ;)

                                  A jeśli z tej potyczki wyniknie dla nas jakaś nauka - tym lepiej :)

                                  Ja wyniosłemm już jedną, starą i znaną, bo przekazywaną od gęby do gęby (choć
                                  do tej pory nie było mi dane jej aż tak namacalnie doświadczyć):

                                  NIE WSZYSTKO ZŁOTO, CO SIĘ ŚWIECI

                                  Pomachiwajki

                                  Stary Zgred
                                  • ptasik Re:Re:Re :))) 02.08.04, 08:22
                                    O mały włos z krzesła bym nie spadła, jak przeczytałam o mataczeniu, kupczeniu
                                    i handlu wymiennym cos za cos!
                                    Zawsze sie tym brzydziłam, nigdy tego nie robiłam, nie robie i robić nie
                                    będę....
                                    Żartowałam tylko, co wnioskuje po lekturze wypowiedzi Antaresa zupelnie inaczej
                                    zostalo odebrane...
                                    Jak mam cos Komus ofiarowac i moge to to robie - jak nie to nie....
                                    No coz slowo pisane ma te wady, na ktore byczyca Puma sie powoluje, w naturze
                                    oprocz slow slychac ich ton, widac, mine i gestykulacje, a co najwazniejsze
                                    wdziek osobisty dyskutanta:)

                                    Jesli Kogos urazila to przepraszam z dygnieciem i uklonem jednoczesnie:)

                                    Pare slow do Pumy:
                                    - a czemu Ty mi tak dziekujesz jakbys sie zegnala?:(
                • ptasik Dear Lady Pumo 30.07.04, 10:53
                  Co do kotow to nie byla literowka, tylko moja nadinterpretacja:)
                  No bo te koty to mi mocno w glowie siedza:)

                  A ze strachu przed M.Jotem - najbardziej zakakolonym osobnikiem forum odrazu
                  zapomniałam o tajemnicy, jaka chcialam przed Nim zachowac:)

                  No to sie juz przyznam - moje kakole lezaly na poczatku w miejscu dla kociakow
                  dostepnym i one tam grasowaly po prostu i istnialo ryzyko, ze je w pyl starly,
                  a nie chcaialm pisac, bo M.Jot odkad Go znam poszukiwal kakoli i jakby sie o
                  takiej profanacji dowiedzial to nic tylko klatwe rzucic:)))

                  Za wskrzeszeniem frakcji czarownic obiema rekoma sie podpisuje, z reszta w
                  pewnym sesnie szczyce sie tym tytulem, a na dodatek jeszcze jedna Czarownice
                  grasującą na forum znam:))))

                  Co do obrony os - zawsze pisze co mysle, tak juz mam:)

                  I ja sie ciesze, zesmy stuknieci i mnie tu z Wami dobrze:)

                  A Tedek i Tonka podrapane pod brodka zostaly, Tedek odwdzieczyl sie podrapaniem
                  mnie po nosie, ale i tak go lubie, no bo koty sa takie cudowne:)))))

                  A tego kakola nie kakola co to u mnie w ogrodzie rosnie sfotografuje i pokaze
                  po prostu:)
                  • puma002 Dear Lady Katulo 30.07.04, 17:56
                    Wyjeżdżam na wieś doglądnąć "moich" kąkoli i tygrzyków. I mądziaczków. A
                    propos - Piasia musi być potężną Czarownicą, bo kiedy napisała o swoich
                    kutasikach poprzedniego lata, ja też zachorowałam na nie - a teraz już je mam:)

                    Jeśli chodzi o osy, to moja teoria jest taka, że nie żądlą, póki nie czują się
                    zagrożone. To znaczy póki ich się nie ściśnie, nie nadepnie, nie zagrozi
                    gniazdom. Podobnie jak inne zwierzęta (z wyjątkiem krwiopijców i głodnych
                    dużych drapieżników) nie atakują bez powodu. Dlatego nie mam litości dla tych,
                    którzy nie wiedzą jak postępować ze zwierzętami i nie chcą się tego nauczyć:(
                    Nie jest tak, jak sądzą niektórzy, że osa przyfrunie jak bombowiec i bez dania
                    racji ukąsi. Nigdy mi się to nie zdarzyło. Zachowuję kamienny spokój, kiedy osa
                    po mnie łazi, nie opędzam się, nie drażnię jej. A uczulenie na jad osi to inna
                    sprawa, lecz osa może ukąsić człowieka wszędzie, niekoniecznie we własnym
                    ogrodzie.

                    Przy okazji dodam, że doskonale leczy ukąszenie osy okład ze zmiażdżonych liści
                    nielubianego chwastu ogrodowego - gwiazdnicy pospolitej. Następnego dnia nie ma
                    śladu po ukąszeniu.

                    Pozdrawiam:)
                    puma

                    PS. Katulo - całuski dla kociąt:)
                  • mjot1 Re: ... 30.07.04, 21:48
                    Widzisz Ptasiku każda tajemnica sama przez się wylezie na światło forumowe.
                    A tak sobie właśnie dumam jakbym się też zachował gdyby faktycznie doszło do
                    owego „sprofanowania” ziarna kąkolowego przez pyszczydlaki.
                    Hmmm... Przyznać muszę, że byłbym chyba w kropce...
                    A propos Kropki!
                    Czy ją tam na tych wczasach zaszytą w kniei nie pożarło co przypadkiem?
                    Ileż można tak tkwić samolubnie nie dawszy znaku żadnego?
                    Wracając.
                    Byłbym w kłopocie, bo to wszak o kąkola by szło, ale jednocześnie i o
                    pyszczydlaki.
                    A jedno i drugie darzę przecie uczuciem szczególnym!
                    Kąkol wiadomo. Zaś kot...
                    Ech kot Obserwuję je z niewielkiej odległości od wielu już lat i z podziwu
                    wyjść nie mogę. To zwierz z charakterem i godnością. Kot to jest ktoś! Jeśli o
                    kota chodzi to ja potrafię naprawdę na wiele oko przymknąć.
                    Bo kot ma prawo i już! Toż to najwspanialszy łowca! Prawie idealny.
                    A i Tobie Ptasiku wiele ewentualnych wybryków gotów jestem odpuścić, bo to
                    przecie dzięki Tobie właśnie jestem w posiadaniu ziarna kąkolowego; tego zła
                    nad zło wszelakie.
                    Tak. To Ptasik Katulą też zwany jest właśnie owym Darczyńcą, któremu
                    wdzięczność winienem.

                    Naprawdę cieszę się, że uwagę wielu z Was udało mi się zwrócić na rzecz niby
                    tak oczywistą a i zbędną ponoć, jaką jest ów słynny kąkol.
                    A ileż istot czy rzeczy martwych niby znanych nam na co dzień, niby zwykłych,
                    niegodnych przemija bezpowrotnie na naszych oczach...
                    Przecie w tej chwili nie ginie jedynie panda, pantera śnieżna czy inny goryl
                    tępione przez jakichś nieoświeconych, tępych autochtonów tam w dalekich
                    zamorskich krainach. To jedynie symbole.
                    Już tak dawno nie widziałem kwitnącego błękitną smugą łanu lnu... A nasze
                    prawdziwe polskie chałupy?
                    Czy jesteśmy w stanie wszystko w porę dostrzec jeszcze i oko nacieszyć?

                    Najniższe ukłony!
                    Znów jakąś nostalgią dopadnięty M.J.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja